Zwracam honor testom owulacyjnym z allegro.
Wczoraj wieczorem i dziś rano druga kreska ukazała się dużo mocniejsza od kontrolnej. Owulacja już nadciąga wielkimi krokami. Wychodzimy jej naprzeciw i działamy.
https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t34.0-12/14509430_10202190500800498_839137007_n.jpg?oh=ebd16366da47d17c0289171f1cac4dc4&oe=57F067C9
Miłego piątkowego wieczoru.
Już po zabiegu. Laparoskopia wykazała prawy drożny jajowód, lewy niestety nie przepuścił kontrastu. Zrobiono kauteryzacje.
Muszę umówić się do gina i pewnie zaczniemy stymulacje.
Już po zabiegu. Laparoskopia wykazała prawy drożny jajowód, lewy niestety nie przepuścił kontrastu. Zrobiono kauteryzacje.
Muszę umówić się do gina i pewnie zaczniemy stymulacje.
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
28dc.
Jutro ostatni dzień duphastonu.
Póki co ciągle mierzę temperaturę o 4 rano (nie ważne czy w pracy czy w domu) i ciągle trzyma się powyżej 37. Jedynie dzisiaj rano spadła do 36.84, ale było mi chłodno jak się obudziłam.
Faza urojeniowa w pełni, mimo że wydawało mi się, że mnie tym razem ominie. Cycki bolą nawet przy zwykłym chodzeniu. Boję się na ile to wpływ bąbelka a na ile obcego progesteronu. Ale rozmawiałam dzisiaj z koleżanką z pracy, która jest obecnie w 20 tygodniu o jej pierwsze objawy i potwierdziła mi tą wysoką temperaturę (ciągle powyżej 37 właśnie). Mam więc ciągle gorrrącą nadzieję 
Już prawie sobota, w środę rano będę olewała test ciepłym moczem, o ile @ się nie pojawi do tego czasu. Jeśli wyjdzie jakiś cień cienia, to lecę na betę. Taki jest plan i mam zamiar go zrealizować 
9t1d
Coś mnie dzisiaj brzuch pobolewa. Oficjalnie jestem już bez pracy
I bez prawa do zasiłku macierzyńskiego. Bombastycznie. Pożegnałam się dzisiaj ze wszystkimi, Zosia była ze mną, ochom i achom nad nią nie było końca
Mąż mnie wkurza, bo by chciał żebym wszystko robiła, a ja po kilku godzinach z Zosią czuję się na maxa przeforsowana. A gdzie sprzątanie gotowanie zakupy i inne... Bo on nie ma czasu dla siebie. A jak mu mówiłam, że tak będzie to nie widział problemu
Zosia przestała się słuchać, zaczęła robić na przekór, ponadto gil się ciągnie już od tygodnia. Badanie krwi kosztowały mnie 240zł, potem endokrynolog też płatnie i jeszcze czeka mnie ginekolog też płatnie. A kasy już brak. Będziemy ponadto pisać skargę na enee bo nam chamy prąd odłączyły za zaległości które powstały w sumie z ich winy i zrobili to bez ostrzeżenia! Eh, wszystko nie tak. Mam tylko nadzieję, że w tym całym chaosie Groszek jest zdrowy i wierzgający
A do wizyty jeszcze tydzień aż... No i zobaczymy co z tym gilem się zrobi jutro, bo zapisałam młodą na basen i będzie szła z tatusiem.
Początek euthyroxu: 28 kwietnia 2016
Początek ziół: 25 kwietnia 2016- Koniec 22 listopada 2016.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2016, 22:46
No i wreszcie przyszła ta @ -tyle czekania i stresu przez nią przeżyłam że szok.
Ale najważniejsze że jest -nowy cykl rozbudza nowe nadzieje i pragnienia ale czy tym razem nadzieja rozbudzi się we mnie? Nie wiem raczej wyrzucam tą myśl z mojej głowy -martwię się o M
Wizyta mojego M dopiero 31 stycznia 2017 więc kawał czasu -nie wiem jak to przetrzymam bo najchętniej to bym już chciała z nim jechać do doktora no ale takie są dziś realia leczenia w Polsce -ta niepewność i strach na pewno odbije się na cyklu ale trudno -jak będzie trzeba mogę czekać na @ nawet 2 miesiące byleby była
Obecnie w mojej głowie siedzi tylko jedno-dowiedzieć się co jest mojemu M i mu pomóc reszta się nie liczy -no i oczywiście żeby córka była zdrowa -to mój piorytet na dzień dzisiejszy 
A co do Boga -przyjmę wszystko co mi da na moje ramiona -ale mam prośbę bym mogła to udźwignąć i nawet jeśli upadne to żebym dała radę wstać 
Chyba kolejny raz lato dla mojego ogrodu nadzei sie kończy, liście z drzewa zaczynaja opadać..
dzisiaj negatyw. 11dpo.
Zapalenie oskrzeli - taka diagnoza. Dostałam antybiotyk, ale nie wykupiłam, bo jakoś tak czułam się lepiej, nie szałowo, ale lepiej. Zwolnienie przedłużyło się o yydzień, w poniedziałek wracam, choć kaszel nadal mi towarzyszy. W środę mam pierwszą wizytę u gin, nie mogę się doczekać, ale też mam sporo obaw. Serce powinno być już widoczne... a jak nie będzie?
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Nauki przedmałżenskie i temat ochrony życia.. Ze wszystkim się zgadzałam poza tym, że in vitro to zabijanie.. Podeszłam na końcu zajęć.. I zapytałam czysto teoretycznie czy jeżeli para ma taką barierę jak np. brak jajowodow to czy w tym przypadku in vitro to grzech.. I w którym momencie procedury następuje to zabijanie, bo z tego co ja wiem w Polsce zarodków się nie zabija.. Biedny prowadzący zaczął się motać, krecic, powiedział, że zabija się nie dosłownie.. Zagotowałam się w środku i pytam co to znaczy zabić dosłownie a co znaczy nie dosłownie zabić.. Oj motał się biedny, krażył.. W końcu wytworzył taką oto tezę: w przypadku osób, które mają fizyczną barierę podejście do in vitro nie jest grzechem, bo wszystkie inne możliwości zostały wykorzystane, takich defektów nie da się naprawić (oczywiście pół godziny gadał mi o cudownej naprotechnologi, która nie sprawi, że moje jajowody odrosną!!!) Jednak ważnym aspektem jest podjęcie ryzyka czy na pewno nie zabijemy żadnych zarodków.. Według kościoła zabijanie następuje wtedy kiedy powstanie dużo zarodków, których nie chcemy przyjąć.. Tzn trzeba po wszystkie wrócić i kolejny aspekt to według ich badań zarodek mrożony więcej niż 10-15 lat nie jest już zdolny do zagnieżdzenia i to właśnie jest to zabijanie..
Moją teza: według tego co mówił, jak dotąd nie popełniliśmy żadnego grzechu, nie mam z czego się spowiadać.. Jeżeli któraś z Was inaczej rozumie jego słowa, napiszcie.. Temat grzechu, sumienia, wiary jest dla mnie ważny.. Zrozumiałam dzięki tej rozmowie więcej i zaczęłam trochę bardziej rozumieć postawę kościoła, bo znam pary, które oddać do adopcji zarodków nie chcą i mrożą w nieskończoność.. Chociaż z drugiej strony czy łatwo oddać bądź co bądź swoje dzieci.. Przecież zarodek jest moim dzieckiem.. Jakie to wszystko jest trudne..
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2016, 09:21
Zadzwonił dzisiaj rano do mnie mąż z pretensjami, że nie złożyłam mu życzeń na dzień chłopaka i że on ósmego marca pójdzie na miasto się napić... nie zapomniałam, po prostu....sama nie wiem czemu, ale łudziłam się, że jak wróci to dam mu spóźniony prezent w postaci pozytywnego testu ciążowego...
Ciąża zakończona 13 marca 2017
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca 2017, 17:10
16 cs.
15 dc.
Ovufriend wyznaczyło mi owulację linią przerywaną na 12 dc. co nie jest prawdą, gdyż dzień później byłam na monitoringu i moje 3 pęcherzyki miały się świetnie (21, 23 i 26 mm).
Martwi mnie endometrium, które szybko urosło i wg. lekarza jest bardzo grube, bo miało aż 16mm !! Usłyszałam, że może być to wina leków ... no nie wiem.
Myślę, że dziś jest THE DAY - owulacja z piątku na sobotę ...
Trzeba działać!
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2016, 09:55
Coś mnie chyba bierze...wczoraj wieczorem temp. 37.5, katar i trochę gardło zaczynam czuć
Tylko tego mi brakowało 
wczoraj było przez chwilę niebezpiecznie. wyszłam wieczorem z domu pod wpływem impulsu/telefonu szukać Męża, a że jesteśmy teraz u (moich) teściów to na zewnątrz ciemno jak nie powiem w czyjej dupie. no i że jest to wieś (i że mają taki a nie inny styl życia) to po tym ich podwórku (nigdy!) nie wolno jeździć/tudzież chodzić (z naciskiem na chodzić po ciemku) "na pamięć" bo się można bardzo zdziwić. no i wczoraj się właśnie zdziwiłam jak wyrżnęłam jak długa raptem kilka metrów od wyjścia. na szczęście jakoś instynktownie upadałam tak, żeby ochronić brzuch (choć cała akcja trwała może ze dwie sekundy), ale i tak co się wystraszyłam to moje. do Męża dotarłam już całkiem spłakana (a że ostatnie dni jakoś tak ciurkiem są do dupy to naprawdę dużo mi nie potrzeba do łez) i w sumie zamiast poruszyć temat z którym przyszłam i który dodam po drodze (sic!) się zdezaktualizował to ja beczę jak ta ostatnia pierdoła, a Mąż że co się stało i kto mnie skrzywdził. ale żeby było już całkiem wesoło to potknęłam się akurat o to co mój Mąż zostawił, że tak powiem na środku podwórka, chociaż normalnie to jest pierwszy do zwracania uwagi na takie rzeczy.
na szczęście później (już po akcji) synuś przewracał się pięknie w brzuszku, jakby chciał powiedzieć "mamusiu, nie martw się, u mnie wszystko w porządku", ale kurcze same zobaczcie jak czasem mało człowieka dzieli od nieszczęścia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2016, 10:51
Skarbie moje ja tak bardzo wierzę w tą ciążę, wierzę w Ciebie, w to, że na prawdę tym razem wszystko się uda!Odebraliśmy wczoraj wyniki od genetyka, wszystkie badania wzorcowe, nic- do czego można by się przyczepić i ten kamień z serca.. przecież wiedziałam, że będzie dobrze, ale strach był mimo wszystko. A teraz? Teraz jestem mega szczęśliwa. Wczoraj po lekarzu zabrałam nawet Twojego tatę do sklepu dziecięcego aby napatrzył się na te wszystkie rzeczy, które teraz będą nas otaczać i wiesz co? Twój tata był przerażony jak oglądaliśmy łóżeczka, wózki, wanienki.. Taki silny facet a miałam wrażenie, że jest kompletnie pogubiony. Spokojnie, przyzwyczai się do Twoich kupek!
Wyniki badań I trymestru:
FHR 171 ud/min
CRL 53,6 mm
NT 1,5 mm
BDP 16,5 mm
łożysko przednia ściana
płyn owodniowy w normie
wolne Bhcg 23,7
PAPP-A 3,370
Ryzyko:
trisomia 21 1:593 skorygowane 1:11856
trisomia 18 1:17375 <1:20000
trisomia 13 1:4333 <1:20000
14 listopada drugie badanie prenatalne w 20 tc, ale już będę spokojniejsza. Teraz spokojnie czekamy 15 dni na wizytę u mojego Dr i poznanie Twojej płci maluchu.
8dc
Nastawiona bojowo czekam na owulację 
Żyję nadzieją na II w niedługim czasie i nawet zastanawiam się, czy nie przystąpić do grupowego ubezpieczenia u mnie w pracy. Jesteśmy co prawda ubezpieczeni oboje u mojego męża w zakładzie pracy, ale u mnie jest jeszcze dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, tzn. zwracają za prywatne leczenie. Wystarczy brać fakturę od lekarza a oni zwracają kasę. Koleżanka zapłaciła 120 za ginekologa a zwrócili jej 128zł, więc wygląda na to, że warto. Inna dziewczyna jest w ciąży i też za całe leczenie jej ubezpieczyciel zwraca. Chyba się zdecyduję, ale muszę sprawdzić jak z okresem karencji. W poniedziałek się wszystkiego dowiem.
Poza tym wkurzam się, bo tydzień temu zrobiłam zakupy w aptece internetowej na 190zł, a dopiero wczoraj wieczorem wysłali towar. Czekam by zacząć brać inofem bo mi się skończył. Termometr też nowy zamówiłam i miałam nadzieję, że od początku pomiary już będę prowadzić nowym, a będę musiała wymienić sprzęt w trakcie cyklu. Trudno, oby tylko jak najszybciej mi to dostarczyli.
Od poniedziałku zamierzam sikać na owulacyjne. To będzie 10dc
Ale mam temperaturę na "poziomie" przez 3 dni , zaczynam podejrzewać że ten termometr jest feralny zaraz sprawdzę jaką za chwilkę temperaturę mi pokaże
Strasznie się ciągnie ta końcówka cyklu , ale już niedługo @. No to czekam. Ha!!! dostałam od detektora aż 2 punkty oznak ciąży - niesamowite
)))no teraz mam 36,41 tempkę w ciągu dnia więc chyba jest ok.
I kolejne 2 punkty po wpisaniu śluzu doo rubryki , to daje 4 pkt - lepsze to niż nic 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2016, 11:22
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.