Mamax Walka o Bobo. 11 listopada 2016, 20:50

Dwa tygodnie Christianka

Dzisiaj Christian konczy dwa tygodnie. Pepuszek jest juz calkowicie zagojony ale od trzech dni zmagamy sie z kolkami. Narazie nie jest tragicznie bo dajemy lefax i on jakby pomagal. Co prawda nadal sie prezy, popierduje, ulewa ale nie placze... Malutki najchetnie spalby na cycach ale ze pobolewa mnie rana po cc to nie moge go tak trzymac przez caly czas. Spi wiec u mnie z pol godziny po jedzeniu ( do tego czasu brzuszek dochodzi do siebie) a potem odkladam do kolyski. Christianek potrafi tez juz nie spac dwie - trzy godziny. Chce byc noszony a wtedy on z zaciekawieniem oglada nasze mieszkanie. Nie lubi dotyku. Placze przy myciu, kremowaniu co mnie dziwi bo przy pobieraniu krwi nawet nie jeknol mimo to ze lekarka wbijala mu igle kilka razy. Ot twardziel a masazyku nie lubi. Jutro chcemy go pierwszy raz wykapac. Czekamy na wolny dzien od przedszkola bo chcemy zeby starsi bracia byli obecni. Ciekawe czy Christian bedzie dzielny ale cos czuje ze bedzie ryk...

Sztary naroznik oddany a my mamy juz nowa sofe i dwie komody na ktorych bedzie stalo terarium z niebieskimi zabkami. Zazyczylam sobie od meza jeszcze jednej komody ala toaletke i po niedzieli ma mi ja kupic. A co mnie tez sie cos nalezy ;-)

Julian byl wczoraj z Arkiem na bilansie dwulatka. Wszystko jest z nim dobrze po za tym ze malo mowi. Ale ze jest dzieckiem dwujezycznym to moze byc przez to. Tak czy siak w styczniu mamy przyjsc z nim do kontroli i jezeli nie bedzie poprawy to dostaniemy skierowanie do lokopedy. Dla mnie to nawet lepiej niz jakbysmy mieli z nim sami w domu cwiczyc bo czasu malo a i nie wiadomo co i jak...

Pierwszy wpis w pamiętniku... mam nadzieję, że nie będzie ich zbyt dużo na tej różowej stronie...
Dziś jest 22 dc. Mieliśmy się jeszcze w tym miesiącu nie starać bo do końca października miałam umowę, którą mi całe szczęscie przedłużyli, ale nie chciałam, aby wyszło, że od razu na nowej umowie i od razu ciąża. Zdanie zmieniłam po wizycie u mojego wspaniałego ginekologa. Byłam w środę, to był 20 dc. Według mnie owu miałam jakieś 3 dni wcześniej potwierdzoną śluzem i temp, ale nieodzowny ból sutków w dzień owulacji mi się jakoś rozjechał (lżej a przez kilka dni).
Pan doktor na wizycie powiedział, że mam dziś owulację, a endometrium ma 12 mm. Idealnie. Doszłam do wniosku, że owu w dzień moich urodzin to nie może być przypadek ;D I takim sposobem serduszkowaliśmy tego samego dnia z nadzieją na małą fasolkę ;)
Dziś niestety dopadł mnie ten gorszy dzień, w którym podczytałam sobie znowu o moich dodatnich ANA i hashimoto i wesoło mi nie jest :( Jestem urodzoną pesymistką i mam ogromny lęk, że przez to nigdy nie będziemy mieli dzieciątka. Obym się myliła!

kropka_ myśloodsiewnia 11 listopada 2016, 22:16

w sumie to nawet nie chodzi o to, że fizycznie ciąża daje w kość. biorąc pod uwagę to ile się staraliśmy i że przez chwilę miałam nawet takie myśli, że może się w ogóle nie udać to z ochotą zniosę/znoszę wszystko.

bardziej przerażające jest to, że w moim brzuchu siedzi mały człowiek, który mnie potrzebuje, a ja mogę tylko zgadywać, czy wszystko u niego dobrze. nie chcę zachowywać się jak panikara i biegać po lekarzach z byle niepokojem, ale dla dobra mojego dziecka to najchętniej w ogóle nie wychodziłabym z gabinetu gin., a USG robiłabym sobie dosłownie po każdym posiłku.

cieszę się kiedy mój Synek kontaktuje się ze mną przez brzuszek, ale nawet kiedy czuję jego ruchy to analizuję, czy nie za szybko, albo czy nie za wolno. i mogę polegać tylko na swojej intuicji, bo przy pierwszym dziecku nawet nie ma do czego porównać.

i a propo kontaktowania się przez brzuszek, czasem mam wrażenie, że to jest takie kontaktowanie się w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo jak gładzę wybrzuszone miejsca na brzuszku to Synuś jakby dłużej utrzymuje pozycję, tak jakby czuł że jest głaskany i prosił o jeszcze.

4+6

Leżę w łóżku, po ostatniej nocce...
Bije się z myślami ale postanowiłam, że postawię wszystko na jedną kartę...


Jutro termin @. Niby jestem spokojna ale boję się jak diabli...


W poniedziałek ide zarejestrować się do lekarki rodzinnej. Musze się wybrać po recepte na Luteine oraz poprosić ją aby dała mi L4 do 22.11 a dokładniej do terminu wizyty u gin.


Nie wiem czy dobrze robie ale boje sie. W koncu jutro zaczyna mi sie 6 tydzien. A w dodatku przez te dzwiganie tych blach oraz przez ten progesteron boje sie ze moge nie doniesc tej ciazy...

anet_ Operacja: Rodzina 12 listopada 2016, 09:35

Znowu osobne spanie.
Ostatnie pomiary temperatury musiałam ignorować bo ciągle albo nie śpię, albo coś. Przedwczoraj byliśmy na Pitbullu (nie polecam) do 1:50, poszłam spać o 3.
Po co kobiecie dziecko, skoro ma faceta?

s1985 walcząc 12 listopada 2016, 09:36

Ciąża zakończona 12 listopada 2016

bertha Drzewo nadzei... 12 listopada 2016, 09:38

10dpo
Temp 37.15 o 6 rano

Nie mogłam sie doczekać wstawania i przebudzalam sie w nocy sprawdzając godzinę czy to juz mogę mierzyć. O godz 6 juz nie wytrzymałam. :)
Temp mnie miło zaskoczyła. Ale mierzona ciut wczesniej niz zwykle (zwykle o 6:30-7). Nie wiem czy im wcześniej tym zwykle jest wyższa czy wlasnie niższa. Po 6 juz sie wierciłam i zmierzyłam jeszcze potem temp to spadała, ale juz niespokojnie leżałam i sie ruszałam wiec nie liczę tej temp późniejszej.

Niestety potem przyszło rozczarowanie.. nie ma cienia na teście :( nie dość ze nie jest mocniejszy, to wcale go nie ma... a dla pewności zrobiłam dwa!!!

Takze chyba fałszywy alarm.. moze cos sie zaczęło dziać ale nie udało sie zagnieździć.. nie wiem. Zaczęłam brac od wczoraj rana duphaston, wezmę jeszcze dzisiaj i jutro rano jak dalej bedzie biało to juz nie wezmę zeby nie przedłużać cyklu..


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2016, 19:02

Ovu wykryl mi owulacje troche w dziwnym terminir bo nie mialam zadnych objawow ale przez chorobe to wszystko mozliwe jezeli faktycznie wtedy owu byla to kiepski czas serduszka wtedy mialybyc dzien wczesniej ale poklocilam sie z moim m i bylly dzien pozniej niz w planie(zalozylam sobie ze serdyszka beda co drugi dzien). Jakby sie udalo bylaby na pewno dziewczynka.
U mnie mlody znow chory tym razem jelitowka wymordowalo go przez dwa dni dzis troche lepiej ale przez dwie noca prswie wcale nie spalismy:(

Koszka Konwulsje umysłowe. 12 listopada 2016, 10:38

Dziś parę randomowych przemyśleń.

Moja ciąża jest prawie zupełnie bezobjawowa. Nie ma sikania 40 razy dziennie, nie ma mdłości, nie ma wrażliwości na zapachy. Mam za to piękne, pełne cycki. Cudowne są, mówię Wam. Gdyby zawsze takie były, to nawet bym się nie zastanawiała nad tym, żeby kiedyś wypchać je silikonem :)

Generalnie mam nadzieje, że brak uciążliwych objawów to po prostu dar losu a nie oznaka, że coś jest nie tak.

Do tej pory nie powiedzieliśmy jeszcze nikomu o ciąży, samiec chce zaczekać do pierwszego USG, ja szczerze mówiąc, ja zaczekałabym do USG genetycznego, aby mieć pewność, że wszystko jest ok. Tylko nie wiem, czy uda się to tak długo utrzymać w tajemnicy.

No i ciekawa jestem wiele, co zobaczymy na tym USG, już pojutrze!

Marta1982 Zwatpienie i nadzieja 23 listopada 2016, 23:18

21 dc

Beta razi swoim zerem. Winiacz obalony, wszak trzeba w czyms utopic smutki. Wkurw rosnie z kazym przelknietm lykiem. Czas isc spac, zeby nie potluc talerzy albo nie popasc w depresyjny obled....Kurwa zesz jego mac.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada 2016, 23:15

19dc, znów 3dpo...
OF zmienił termin prawdopodobnego wystąpienia owulacji z 15dc na 16dc :) No i całe szczęście, bo jestem teraz spokojniejsza. Zrobiliśmy co mogliśmy, wychodzi na to, że <3 były bardzo w punkt. Zresztą w 16dc rano czułam ból lewego jajnika, taki promieniujący do pachwiny i aż na całą nogę. Nigdy w jakiś specjalny sposób nie odczuwałam owulacji, ale to chyba było TO :) Teraz to zakichane oczekiwanie na wyrok. Uda się, czy się nie uda? W każdym razie nic już nie mogę w tym temacie zrobić.
Czasem martwi mnie to, że nie biorę luteiny w II fazie. Większość dziewczyn ma luteinę lub dupka, a moja gin twierdzi, że nie ma potrzeby, bo jeśli była owulacja, to progesteron naturalnie wzrośnie. Nie wiem, mam co do tego mieszane uczucia, ale jeśli dojdzie do IUI to nie odpuszczę, będę chciała dodatkowe wspomagacze na II fazę.
Tak więc dziś muszę włączyć na luz, bo przyjmuję popołudniu gości i zostają na noc. Czeka mnie teraz sprzątanie, robienie sałatek i muffinów czekoladowych :) Myślę, że kapka alkoholu na tym etapie też nic nie zaszkodzi, więc przynajmniej trochę napięcia ze mnie opadnie. Dziś się relaksuję i nie myślę o ciąży, choć podświadomie mam nadzieję, że w niej jestem :)

ankaa81 nic dwa razy się nie zdarza...? 12 listopada 2016, 11:27

3zenhr4qk5aa.jpg
Dla "świętego spokoju". 37 dc.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2016, 13:05

Jestem w okresie owulacyjnym, póki co temperatura jeszcze niska, od kilku dni mam wodnisty śluz, wczoraj był rozciągliwy, dziś znowu wodnisty i całkiem do sporo. Testy owulacyjne negatywne więc trochę się pogubiłam, zobaczymy.

5 tygodni

5 tygodni, tyle maja juz nasze maluchy a czas goni jak szalony. Pamietam jak wczoraj dzien kiedy sie urodzily:)
A dokladnie bylo to tak:
W czwartek (06.10) mialam wizyte u gin i stwierdzil ze zwiekszylo mi sie rozwarcie dlatego nastepnego dnia mialam sie wstawic w szpitalu. A planowo mialam tam dotrzecw poniedzialek
W piatek (07.10) rano zostalam przyjeta na oddzial i w sumie niewiele wiedzialam. Przez caly dzien dostawalam przez kroplowke magnez na zatrzymanie rozwarcia ale niestety wieczorem podczas ktg wyszly mi skurcze ktore odczuwalam tylko niewiele bardziej jak podczas calej ciazy
Pozniej jeden lekarz, drugi lekarz i dopiero trzeci lekarz sprawdzil mi szyjke i stwierdzil ze rozwarcie jest na 4 cm i jedziemy do porodu a byla godzina gdzies 19 chyba z tego co pamietam.

I pozniej juz wszystko poszlo, zaczeli mnie jezeli mozna to tak nazwac przygotowawac, ubrali w koszule jeszcze raz zrobili ktg. Cala dokumentacja do wypelnienia oczywiscie ale wszystko wypelnialy polozne ja tylko odpowiadalam na pytania, cale szczescie ze w ciagu dnia zdazylam wypelnic zgode na znieczulenie do cc.
Jak wjechalam na sale, to pamietam dosc duzo ludzi dostalam znieczulenie w kregoslup i od razu sieklo mi nogi a pozniej to juz tak sie czulam jakbym dostala conajmniej jakis narkotyk
Bo lezalam na stole, wiedzialam co sie dzieje ale troche bardzo niekontaktowalam i jak spojrzalam na zegarek a byl tam taki duzy cyfrowy to juz bylo po wszystkim
Lipne bylo przekladanie mnie z lozka na lozko, a bylo to 2 lub 3 razy, bo czlowiek unieruchomiony jak kloda i nic nie moze zrobic
Jak juz zostalam zawieziona na sale to przywitala mnie bardz fajna dziewczyna a okazalo sie ze ona miala cesarke dzien przedemna a moje zdziwienie bylo ogromne ze ona juz tak smigala

Troche to trwalo zanim minela mi telepawka, nie wiem czy faktycznie z zimna czy bardziej z emocji ale nie moglam tego opanowac i chyba to trwalo z godzine moze poltora (chyba:P)
Po 21 zadzwonilam do meza i mowie mu ze jestem juz po, bo przed nie zdazyalam tylko tyle mu powiedzialam ze chyab bede miala cesarke. Jego zdziwinie bylo dosyc spore:) pozniej jeszcze do mamy i jakos pozniej jak juz mi minela ta telepawka po prostu usnelam. A z nocy to pamietam tylko tyle ze co jakis czas sie przebudzalam i slyszalam jak przychodzi polozna i sprawdza czy wszystko ok i zlewa wode z cewnika. No i najgorsze bylo to ze nie czulam nog, jednak to duzy dyskomfort:(

O 5 przyszla polozna i kazala mi wstac, spionizowac sie, umyc sie wiec grzecznie to wszystko zrobilam a bylo po prostu strasznie
Ale trzeba bylo sie zebrac i kiedy juz na tyle moglam chodzic to chyba kolo 7 poszlam zobaczyc moge kochane dzieciaczki bo przy porodzie dali mi je tylko do caluska a bylam taka przymroczona ze nawet nie pamietam ich twarzy wtedy

I tutaj zaczyna sie historia, ktora nie za bardzo chce pamietac
Kiedy pierwszy raz zobaczylam dzieci to tylko tyle ze lezaly w inkubatorach. Nie byly do nieczego dodatkowo podlaczone a od pielegniarek nie moglam sie nic dowiedziec i kazaly czekac na lekarza. Wiec wrocilam do sali, po jakims czasie przyszla lekarka i kazala podpisac jakies zgody po czym poinformowala mnie ze dzieci maja problemy oddechowe i musza jechac do innego szpitala poniewaz tutaj go brakowalo i chciala wyjsc. Wiec ja sie grzecznie pytam czy moze udzielic mi wiecej informacji bo te byly szybko rzucone zdawkowo a ona mi na to ze teraz nie ma czasu i przyjdzie pozniej ze mna porozmawiac
Pierwsza reakcja szok i za bardzo nie wiedzialam co mam robic, sprawna w 100% tez jeszcze nie bylam i chwile pozniej znowu poszlam do dzieci a one byly juz pakowane do inkubatora transportowego. A ta sama Pani doktor mowi do mnie ze mam nie podchodzic do dzieci, wiec mnie ogarnela juz taka bezradnosc i poplakalam sie
Zobaczyla to chyba inna Pani doktor i jak juz zabrali dzieci to usiadla ze mna i na spokojnie poinformowala mnie o wszystkim i wytlumaczyla. Co tak naprawde sie dzieje i dlaczego.

Pozniej przyjechal maz i pojechal od razu do dzieci, zrobil dla mnie zdjecia a tam szok. Bo dzieci znowu w inkuabtaorach i to mnie nie zdziwilo tylko to ze podloczone byly do masek a wygladalo to dosc groznie
Ale maz po rozmowie z lekarzem uspokoil mnie i bylo troche lepiej tylko po wieczornym obchodzie niestety lekarz po jednej dobie nie chcial mnie wypisac a ja nie chcialam wypisywac sie na wlasne zadnie. Wiec stwierdzil ze jezeli jutro bedzie ok, to bede mogla juz wyjsc
W sobote probowalam sciagac pokarm bo maluchy pojechaly tak szybko ze wczesniej nie zdazylam. A ja bardzo chcialam od poczatku by byly karmione moim mlekiem
Maz zawiozl kilka strzykawek z niewielka iloscia, ale zawsze cos. W niedziele wyszlam ze szpitala i od razu pojechalismy do maluchow

Przez 2 tygodnie chodzilismy do nich i obserwowalismy jak szybko robia postepy i uczylismy sie przy oku poloznych jak sie nimi zajmowac (kapac, przewijac i karmic) i szczezrze mowiac bardzo duzo nam to pomoglo
Na koniec tylko u Antka bylo rozszerzenie moczowodu w nerce i musielismy po wyjsciu ze szpitala szybko odwiedzic nefrologa. Ale na szczescie okazalo sie na wizycie u niego ze wszystko wrocilo do normy a to rozszezrzenie bylo prawdopodobnie przez zaazenie ktore mialy i antybiotyki
Teraz tylko kontrolnie musimy wstawic sie w lutym na wizycie a tak poza tym to dzieciaczki sa w pelni zdrowe. Co prawda czeka na nas jeszcze kilka wizyt lekarskich (neurolog, okulista, audiolog i usg bioderek) ale jestem dobrej mysli zreszta nie wygladaja jakby im cos bylo.

Przez te 5 tygodni byly chwile zwatpienia i grozy, zreszta to nie wszystko c chcialabym napisac ale nie da sie tak w jednym poscie.
W nastepnym rozwine watek dotyczacy pokarmu bo to tez dosc ciezki temat:/

Najblizsza wizyte mamy w poniedzialek w poradni patologii noworodka bo robilismy dzieciom wyniki z krwi i musimy zobaczyc co i jak:)

Dziekuje i pozdrawiam wszystkie ktore zainteresowaly sie i pytaly co z maluchami po urodzeniu. Szczerze nie spodziewalam sie takiego zainteresowania:)


kamika23 Zale niecierpliwego trolla 12 listopada 2016, 13:02

Od ostatniego wpisu w sumie nic się nie zmieniło. Zaczęło mnie korcić żeby komuś powiedzieć o ciąży - koleżance, albo teściowej, ale mąż się upiera że siedzimy cicho :P no w sumie ma racje.

Dzisiaj mnie martwi, że poza brzuchem nie czuje żadnych objawów na ten moment... ah oby wszystko było dobrze. Do poniedziałkowej bety i TSH nie wiem jak wytrzymam :/ Czas za wolno płynie odkąd wiem o ciąży ;P

Wieczorem strasznie wywala mi brzuch :O Aż musze zrobić dla porównania fotkę rano i wieczorem i wstawić bo to nie bywałe ze aż takie wzdęcia są :P

.... cdn.

Parsleyek Waiting4 - Pamiętnik Staraczki 12 listopada 2016, 13:23

Co u mnie?
Ostatni cykl trwał 37 dni – chyba nigdy nie miałam tak rekordowego wyniku. Dawno temu zdarzało mi się miewać około 35, a teraz fr@nca postanowiła sobie ze mnie trochę zadrwić i dać płomyczek nadziei, że może to groszek postanowił się jednak zadomowić. Ale niestety nic z tych rzeczy. Po trzech dniach brania Duphastonu, pojawiły się plamienia, a później zjawił się okres.

Z tego względu, że nie mierzę temperatury, nie mam jakiś szczególnych objawów, biorę tylko 2 rodzaje tabletek, mój wykres cyklu jest bardzo ubogi. W dodatku skończył mi się abonament premium i wszystko zrobiło się szare. Ale myślę, że dzięki temu nie wpatruje się w niego bezsensu (jak to potrafiłam robić przy wcześniejszych cyklach), tak jakbym chciała tam coś wypatrzeć czy go zaczarować! Gapiłam się po kilka razy dziennie, a wróżką przecież nie jestem ;)

Przeżywałam swoje skoki i spadki temperatury, doszukiwałam się objawów, które nawet nie wiem czy były. Ale chyba każda staraczka zna stwierdzenie „objawy urojone”, bo ile z nas już było w ciąży, choć naprawdę nie miało to miejsca. Wykres często nas nakręca, ładnie i wysoko utrzymująca się temperatura przecież może wskazywać na ciąże, jakiś spadek po owulacji to pewnie zagnieżdżenie, a spadek w okolicach zbliżającej się @ to na pewno jej oznaka. A tak naprawdę to guzik prawda, bo wykresy ciążowe są tak różne, że ciężko przewidzieć, co nasz może w danej chwili oznaczać. --> Będzie lepiej!

Kochana córeczko dlaczego Twoje ruchy tak nagle osłabły? Czy coś Ci jest? :(
Jeśli do wieczora dalej będziesz taka ospała .. jedziemy na IP !!!

28 dzień cyklu/ 13 dpo
Sobota. Niby wolna ale pewnie każda z nas wie jak wygląda wolny dzień. Zawsze znajdzie się coś do roboty. Mąż pojechał dziś z moim tatą na działkę pozabezpieczać wszystko przed zimą więc zostałam sama na włościach ze sprzątaniem, gotowaniem, praniem i innymi czynnościami weekendowymi. W kuchni właśnie kończy się robić bigos, za 20 min pralka kończy prać, więc mam właśnie kilka chwil dla siebie. Także zrobiłam sobie kawę i włączyłam ovufriend. Z tego chaosu, zmęczenia i rozdrażnienia zapomniałam ją posłodzić i tak strasznie nie chce mi się teraz wstać po cukier.. :) potem czeka mnie jeszcze pieczenie kurczaka, rozwieszenie prania, spacer z psem itd itd :) ale jutro- fajrant! nic ni robię. Poza spacerem z psem, bo w taką pogodę jak dziś to przyjemność a nie obowiązek :)
Temperatura dziś spadła. To dobrze. Niech franca w końcu przyjdzie to zacznę nowy cykl i poczuję się lepiej. Wkurza mnie, że mam tak długą fazę lutelaną. 16 dni? Na co mi to. Tym bardziej, że zawsze tydzień przed @ czuję się tragicznie i wiem, że znów się nie udało. Także jeżeli mi się ta faza skróci to tylko się ucieszę. Także @ przyłaź. Jestem gotowa.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2016, 14:49

Dziś miałam usg, pęcherzyk pękł (dzięki Bogu !).
Podobno widać piękne ciałko żółte. Zobaczymy...
Endometrium też podobno ok, 12 mm.

Za 13/14 dni testuję.

Josephine Uda się ! 12 listopada 2016, 17:04

Witamina D3 niedobór... bo poniżej 20..
Z wizyty czwartkowej u Endo.. Zmieniła mi dawkowanie.. mam teraz brać Letrox50 od poniedziałku do piątku a w sobotę i niedzielę pół tabletki Letrox125. Witaminę D3 kazała brać 6 kropli zamiast 2.. Ale nie wiem co z selenem.. :/ nie zapytałam.. biore 2 tabletki dziennie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2016, 17:02

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)