Po wizycie. Szyjka długa i zamknięta - brak rozwarcia no fajnie
Maluszek tez zdrowy podobno bardzo dużo urósł przez ostatnie 3 tygodnie. Ale ja płci nadal nie znam i już nie mam siły się pytać
Tak wiec mamy XXI wiek a ja poznam płeć dopiero przy narodzinach
Byłam dziś znowu na becie o 17 będzie wynik...zobaczymy czy prawidłowo przyrasta czy nie...dzwoniłam do mojego ginekologa mam przyjechać w sobotę na usg do szpitala a na wizytę tam gdzie do niego chodze termin dopiero na 31stycznia masakra...
Owulacja w 25dc, chyba coś nie tak.
Oby ten rok to był ten rok.
Witam sie w Nowym Roku!
Dzisiaj moj pierwszy dzien na zwolnieniu L4... ii hmm... już od wczoraj marudze ze chyba zle zrobilam bo sie nie odnajde na tak długim wolnym. Juz nawet nie chodzi o to ze bede tesknic za dzieciakami bo te najukochansze i najblizsze mojemu sercu albo zrezygnowaly z przedszkola albo odeszly do innych placówek i teraz są nowe łobuzy do ktorych ciezko bylo mi sie mocno przywiązac. Najbardziej wiec, bedzie mi brakowac zajecia, pracy, obowiązków, przebywania tam bo jednak było mi tam bardzo dobrze.
Decyzje podjelam taka poniewaz od jakiegos czasu bolały mnie krzyze, jajnik i pogorszyły mi sie wyniki morfologii i przez to miewam lekkie fale zawrotow glowy. Ale krzyze już malo kiedy bolą, jajnik tez odpuscił wiec moze sie pospieszylam ?? Z kolei mam juz 5 miesiac ciąży i chce bardziej na siebie uwazac glownie pod wzgledem chorob dzieci bo jednak chodza i kichaja, kaszlą. No i potrafią dac w kosc tak wiec stres i nerwy. Wole sie od tego odciac.
Co prawda, rok pracy w przedszkolu uodpornił mnie na infekcje bo nic mnie od wrzesnia nie złapało. Nie to co w tamtym roku, jak we wrzesniu sie rozchorowalam tak do marca co chwila coś meczyło.
Kolejna sprawa jest taka, że moj mąż za tydzień wyjeżdża na szkołe policyjną i nie wiadomo jak czesto bedzie przyjezdzał do domu. Jak ja sobie na te czas bez niego poradze? gdziekolwiek do lekarza, do szpitala na jakies badania, no cokolwiek...zakupy dla dziecka.. Jakos bede musiała to ogarnąc. Damy rade
Jestem załamana. 11 miesięcy i nadal nic 
Byłam pełna nadzieji,wszystko co miesiąc tak pięknie wygląda i nadal się nie udało.
Nocami nie mogę spać,płaczę ... mąż nie widzi moich łez ale ja tak bardzo to wszystko przeżywam.
Kocham moją rodzinę ,jednak do pełni szczęścia brakuje mi tylko jedno...
Kilka dni temu dowiedziałam się ,że moja przyjaciółka zaszła w nieplanowaną 3 ciążę. Dzwoni do mnie,smuci się ..a ja jestem kompletnie zalamana. Tak bardzo chciałabym być na jej miejscu.
Nie mogę nawet cieszyć się jej szczęściem.. czuje ,ze nikt mnie nie rozumie.
Każdy próbuje mnie przekonać ,że trzecie dziecko nie jest dla nas,że za dużo chce wziąć na swoje barki.
Mąż na ciraz wiksze wątpliwości. Myśli ,że nie podołam psychicznie..że on nie podoła psychicznie,, Tylko dlaczego mówi mi to po 11 miesiącach starań, Dlaczego dopiero teraz... kiedy moj instynkt macieżyński jest na tak wysokim poziemie a moje hormony tak bardzo wariują.
Nie moge sobie poradzic ze sobą. Wydaje mi się ,że to wszystko to moja wina... dlaczego pomimo tylu miesięcy nadal się nie udało? gdzie robie błąd? Przecież w poprzednich ciążach nie miałam problemu z zajciem.
Chyba przydałby się psycholog. 
32 t + 1
Zostało już tylko 55 dni. Jak ten czas leci!
Wszystkiego dobrego w nowym roku 2017r.
Waga poszybowała już do 64,8 kg i muszę się pilnować, choć wiem że z moim apetytem na słodkie nie jest to łatwe. Dużo odpoczywam i spaceruje.
Ostatni tydzień zeszłego roku to był jak jakiś najgorszy koszmar. Sporo stresu, pogrzeb, na którym nie byłam z obawy przed stresem. Teść na pewno by zrozumiał... Będzie nam go brakowało. 
Za oknem dziś troszkęlepiej, ale wstałam z bólem głowy. Mam nadzieję, że szybko mi przejdzie i dzień będzie udany. Jeszcze 4 dni i nowy cykl i nowa nadzieja. Atmosfera w domu średnia ja nie mam ochoty, a mąż obrażony... Oj Ci faceci.
Dawno mnie nie było jakoś czasu nie miałam:) Sylwester zleciał szybko o 20 przyjechali znajomi z Krakowa młode małżeństwo teraz w czerwcu beda miec 3 lata po slubie dzieci jeszcze nie maja choc dziwne bo on w moim wieku ma juz 29 lat a ona 34 to już w ogóle podziwiam a starac sie nie moga bo ona ma problemy z kregosłupem chodzi na rehabilitacje i jej fizjoterapeuta pow ze musza sie wstrzymac...troszke sa dziwni bo jak bylismy u nich jak byłam w 12tc to mieli wózek w domu dlaez dziecka i myslałam ze w ciazy też jest a oni kupili wozek bo sie im opłacało byłam w szoku! Ale kazdy robi co uważa:) wózek z tako taki starodawny:). A tak przyjechali do nas nowym autem bo ona wygrała w galeri kazimierz jakis kupon wypełniła i jej się udało:) fiata 500 fajnie bo im sie stare auto rozkraczyło zezłomowali i rok jezdzili autobusami i tramwajami podziwiam:)a wracaamjac do sylwestra to o północy synek sie nawet nie ruszył nic nie słyszał
przespał swojego pierwszego sylwestra:). Rano zjedli z nami sniadanie i pojechali gdzies cos tam zwiedzac:). A my poszlismy do koscioła na 10;30 fajnie bo nie było duzo osób
kazdy pewnie kaca leczył
Ja wypiłam lapmke szampana mąz lampe i drinka i tyle:) o 1:30 poszlismy spać na szczescie oni tez byli zmeczeni:) W pon mąz poszedł 1 raz w tym nowym roku do pracy dziwnie tak po 2 tygodniach wolnego oczywiscie remontu nie skonczył (wiedziałam że tak bedzie cały on;/) w pon cos tam po pracy porobił do 23 we wtorek tez a dzis bylismy z synkiem 1 raz na saknkach:) Jaka radosc ze jechał a nie wóżkiem:) Aleks jest prze kochany:) cały czas sie uśmiecha po mamusi:) to akurat odziedziczył
aaa Dyzio nasz w sylwka az tak sie nawet nie bał bo maż go trzymał na rękach i pokazywał petardy wtedy sie tak nie trzęsł
wpadłam na pomysł o tej 1 aby isc z nim na szybkie siku bo biedny od 13 nie sikał jak z nim poszłam tak biedny sie bał ze mi na klatce schodowej sie zesikal nic odprowadziłam go do domku i poszłam po scierac choć miałam pomysł to zostawic ale stweirdzilam ze posprzatam bo Ja jedyna mam psa tylko u nas w klatce...a wracajac do wozkowni dzis sasiadc e ktorej nie lubie odkrecilam wentyl od koła a niech ma franca..potrafie być złośliwa też!Spoko jutro sroda czwartek szybko zleci i w piatek jedziemy do Zakopanego:) w odwiedziny do mojej mamy:) Już się doczekać nie mogę a szkoda troche bo fajne jest w Tychach przedstawienie na trzech króli;). Ale cóz wazne ze mamusie odwiedze strasznie mi samotnosc doskwiera bez niej dobrze ze mam męża i synka. |Synek z dnia na dzien jest prze cudowny:P wloski mu troszke urosły jak wysuszyłam to miał słodkiego irokeza:)Dzis to sie rozpisałam
pasuje iść spać bo Aluś mnie o północy obudzi na mleczko:) Już sie doczekac nie moge az bedzie przesypiał całe noce;P
Posiew nasienia ujemny ;(kurcze myślałam że tam będzie problem i unikniemy zabiegu a tu klops jeszcze tylko wykluczyć hormony i wtedy będę miała czyste sumienie że zrobiłam wszystko by uniknąć cięcia meza
Mąż dostał dziś antybiotyk na grypę więc i tak już jest pozamiatane
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2017, 14:37
Witam się w Nowym Roku.
Sprawy u mnie mają się następująco:
* wyników hispat nadal brak ("proszę Pani kobiety u nas czekają jeszcze na wynik z października"). A na wypisie informacja, że będzie po ok. 3 tygodniach. Ok.
* wizyty u lekarza 22 grudnia nie było. Przełożona na 9 stycznia. Okaże się, że rzeczywiście pójdę bez wyniku i z tego powodu jestem zła.
* okresu nadal nie ma, mimo, że minęło już 5 tygodni.
Czyli generalnie dupa. Jak na złość pewnie okres przyjdzie akurat wtedy kiedy będę miała wizytę u lekarza...
Jeżeli chodzi o mój nastrój, to widzę niewielką poprawę. Najważniejsze, że nie płaczę już na widok małych dzieci, teraz z kolei mam ochotę rzucać się na nie i rozpaczliwie przytulać. Także tego...
Z mężem czekamy niecierpliwie kiedy będziemy mogli zacząć starania.
A tym czasem, życzę Wam kochane, aby ten Nowy Rok przyniósł Wam same dobre dni, aby spełniły się Wasze marzenia. No i wytrwałości!! Sobie też tego życzę, najgorszy rok już za mną, więc teraz może być już tylko lepiej, prawda?
2017 01 styczeń 9 dc
Mamy nowy rok nowe postanowienia zerujemy zegar i czas START. Plany i postanowienia są solidne o tych innych życiowych za dużo nie będę się rozpisywać ale o tym żeby zaczęło bić dla Nas maleńkie serduszko
tylko Nasze tylko dla Nas a my będziemy najlepszymi rodzicami dla Niego.. Postanowiliśmy w styczniu zrobić badania na płodność. Po prostu sprawdzić czy wszystko jest z nami ok a co musimy podleczyć za nim zaczniemy się starać. A więc jak postanowiliśmy tak też zrobiłam i zapisałam się do gin. Niestety to Polska i zapisałam się prywatnie ponieważ u mnie w mieście na NFZ przyjmują tacy Panowie którzy prowadzili ciąże mojej mamy 22 lata temu i prawie trzydzieści lat temu PORAŻKA. Niestety do gin do którego chciałam iść na NFZ jedyny wolny termin to 23 styczeń tam da da dam właśnie będę w trakcie okresu HAHAHA... no nic ne poradzę 
16 dpo poniedziałek , moje urodziny
Obudziłam się trochę wcześniej niż zazwyczaj. temperatura spadła do 36,6
oczywiscie kolejny powód do zmartwienia.
Nie mogłam już zasnąć wiec o 7:oo pojechałam na bete zrobłam też estradiol i progesteron.
Jadąc samochodem spostrzegłam , że zapomniałam zabrać portfel. Musiałam się wrócić, a niestety przesądna jestem
kolejny zły znak.
Półtorej godziny później siostra zadzwoniła z wynikiem. Beta 349,9 przyrost 188%
Cóż za radość i ulga.
Wyrzucam testy i termometr!
13dc. Cała noc tak mnie bolały jajniki ze masakra cała noc nie mogłam spac i to najlepsze ze nadal bolą . Zawsze mam bolesna owulke ale ta już przeszła sama siebie bo budziłam się z bólu aż dziwne . Owulacja przybywa w tym miesiącu bardzo szybko . Oby pozytywnie się skończyła. Zaraz wyjazd na lotnisko i niedługo już będziemy w Szczecinie .oby nam pogoda dopisała 
waga stoi jak Zaklęta już nie mam do niej siły Chyba zacznę się glodzic 
Nowy rok nowe szanse i nowe marzenia i Cud, który urodzi się za pare miesięcy jak to będzie? Czas pokaże czy nie oszaleje

W środę zaczynamy 6 miesiąc i gdzie to zleciało? Dni uciekają mi przez palce bardzo szybko nie dość, że w przyszłym miesiącu skończę 26 lat to jakoś tego nie czuję 
Siostra przywiozła tyle cudaśnych rzeczy dla Małego, że nie da się tego opisać 
W ogóle sama nie wiem co robić chodzi mi po głowie ciągle karmić piersią czy butelką? Za cholere nie wiem alee chyba zdecyduje się na karmienie piersią muszę się dowiedzieć czy leki na ciśnienie będą wpływać na pokarm ale z tego co mi wiadomo chyba nie. Czasem mnie to przeraża czy w ogóle sobie poradzę? Z moich charakterem będzie ciężko ale jak to stwierdził mój M, że Mały mnie zmieni i może nie będę tyle marudzić
Kibicuje każdej z Was baaaaardzo mocno ważne by się nie poddawać i olać dni płodne i robić to na co ma się ochote a nie odmawiać sobie wszystkiego polecam remont
nam się w czasie remontu udało czas ucieka ale warto zadbać o siebie nie tylko o innych

Nowy rok.. nowe plany i wyzwania, ale jedno się nie zmienia.. chcę zostać Mamą. Może już nie długo tak się stanie, czego życzę sobie, ale i wszystkim Wam starającym się.
Są takie momenty, że przychodzi chwila zwątpienia, załamania, ale trzeba się podnieść i wierzyć, że uda się. Wierzę w to mocno.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2017, 22:23
12 dc.
Dzisiaj przeglądałam sobie fejsa (ostatnio robię to coraz rzadziej) i wpadło mi w oko info o ślubie znajomego.
On - łysy, napakowany kibic, chuliganka, zakaz wstępu na stadiony. Lubi głośno i często przeklinać.
Ona - szczuplutka, blada pani pedagog w okularach i króciutkich włosach, mega spokojna i delikatna istota.
Mimochodem rzuciłam tekst do męża:
Ale jak??? Nie dość, że poznali się w maju, to ten związek nie ma racji bytu... Przecież oni kompletnie do siebie nie pasują!
Mąż powiedział, że wpadli. Mają termin na początek kwietnia.
Coś mnie zakuło w sercu...
Myślałam, że mam to już za sobą, nie mogę dać się zwariować.. nie mogę przecież unikać kobiet w ciąży. Staram się nad sobą panować i nie płakać.
Bynajmniej będąc wśród ludzi...
Mam nadzieję, że w tym przypadku zadziała teoria, że przeciwieństwa się przyciągają i życzę im wszystkiego, co najlepsze 
Dzisiejszy dzień cyklu wygląda podobnie jak wczoraj. Temperatura lekko spadła. Testy owulacyjne w końcu zaczęły pokazywać jakąś kreskę. Blada, ale jest, zobaczymy czy będzie robić się ciemniejsza z dnia na dzień.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2017, 00:35
Dziewczyny wyjechaliśmy na tego sylwestra zgodnie z planem, z bólem małpowym. Wróciliśmy wczoraj. @ nie przyszła, testy ciążowe wychodzą pozytywne. Dziś zrobiłam betę wynik 543,2.
Nie gratulujcie mi proszę. Jeśli znajdziecie chwilę, to pomyślcie o mnie lub pomódlcie się, żeby tym razem było wszystko dobrze.Boję się cokolwiek napisać, zaznaczyć, bo wiem, że do spełnienia mojego marzenia jeszcze długa droga. Nie zaznaczam zielonej kropki, nie przechodzę na fiolet.
Strasznie się boję, cały czas mam w pamięci ten koszmar z tamtego roku. Najchętniej od razu pobiegłabym do lekarza, ale wiem, że to za wcześnie. Jutro powtórzę betę.
Cokolwiek by się nie stało muszę przyjąć wolę Boga. Proszę go jednak całym sercem, by tym razem było dobrze.
utarło się już, że przed kąpielą przychodzę do Męża w samej bieliźnie na tzw. zachwycanie się brzuszkiem. dzisiaj bardzo bolały mnie piersi, a Męża podczas powyższego rytuału wzięło na sprawdzanie, czy mam już mleko. ja oczywiście absolutnie zabroniłam dotykać piersi (bo bolą), ale dla pokazania, że nie ma racji złapałam się od niechcenia za prawą pierś, lekko ścisnęłam i... słuchajcie coś prysnęło. oczywiście niewiele, bo to była taka malutka kropelka kropelka, ale kurczę była. od razu dostałam kopa, żeby jeszcze dzisiaj/teraz/natychmiast wypełnić plan porodu, uporządkować dokumentację medyczną (chociaż bardziej opisać najważniejsze badania, bo poukładane mam od samego początku), i zrobić listę co schować do kosmetyczki. z zadań przed szpitalem pozostało mi więc jeszcze tylko przygotować strój (dla mnie) na wyjście ZE szpitala, (bo jak mnie Mąż wystroi to może być bardzo artystycznie) i że tak powiem po zawodach, bo wszystko inne (w sensie torby) zdążyłam spakować/przygotować jeszcze w starym roku.
p.s. jak sobie pomyślę, że za chwilę powinnam iść spać, to aż mnie skręca bo nie ma już dla mnie absolutnie żadnej dogodnej pozycji. oczywiście w końcu usnę, a wtedy... wtedy będzie mi się chciało siku! i tak w koło aż do samego rana. coraz bardziej puchną mi też stopy (szczególnie prawa) i nie pomaga trzymanie ich do góry, chociaż przyznaję, że robię to rzadko i nieudolnie (w sensie trzymam do góry). generalnie to nic mi się już nie chcę, i jeśli już się za coś zabiorę to na zasadzie takiego zrywu, który dodam szybko mi przechodzi, bo (znowu) muszę odpocząć. a mimo powyższego mam jeszcze na głowie doglądanie Męża, bo wciąż przeziębiony/chory, chociaż muszę uczciwie przyznać nie umiera jak typowy facet i za każdy dobry gest (herbatka, kanapka) po stokroć dziękuje, albo na przemian przeprasza. a tak w ogóle to jutro już wybiera się do pracy, więc tym bardziej nie ma tragedii. tzn. pod warunkiem, że poprawi się jego oko, bo przy okazji przeziębienia zaczęło mu ropieć, zaczerwieniło się i generalnie nie wygląda najpiękniej. dobrze, że sobie przypomniałam o soli fizjologicznej, zakupionej swojego czasu dla Synka, bo tak o to, Dzieć się jeszcze nie narodził, a już pomógł ojcu w potrzebie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2017, 20:13
9tydzien (8+4) w sumie żadnych objawów- piersi bolą cały czas.. Odrzuciło mnie od wędlin.. Parowek na śniadanie.. Jem ser żółty i biały z pomidorem na zmianę..
czy u Was tez jest problem z dodaniem wpisu do pamiętnika??
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2018, 09:21
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.