Ruszył cykl, w którym planuje kolejne krio. Ostatnie dwa zarodki z naszych genów...
Oj, ruszył cykl i to jak ruszył. Spodziewałam się małpy jutro (z obserwacji śluzu, która mnie nie zawodziła) a tu okres przyszedł w sobotę - 3 dni wcześniej. Nie miałam monitoringu, więc nie wiem, czy owulka jednak była wcześniej, czy faza lutealna była krótka. Już się teraz nie dowiem. Miałam usg dzień przed @ i wyglądało wszystko ok, jak pisałam wyżej.
A jaki jest plan ta ten cykl. Cykl będzie naturalny, jednak nie idę sztucznym, skoro dwóch doktorów doradzało naturalny.
Z myślą o tym, że okres miał przyjść jutro, jestem umówiona na 15 lutego na intralipid. Dzwoniłam już rano do kliniki, żeby go przesunąć, najlepiej na jutro, bo w czwartek będzie już 6 dc. Niby laski też tak biorą, ale wolałabym bliżej startu cyklu. Mają do mnie dzwonić po południu, czy jest na jutro lub środę jakieś wolne miejsce na wlew. Jeśli nie będzie, to pojadę w czwartek i już.
Muszę porozmawiać dr Lewandowskim, że jestem w cyklu, w którym chcę mieć krio. Prosił mnie, żebym zadzwoniła na początku takiego cyklu. Umówiłam się na konsultację telefoniczną na jutro. Dziś rejestratorka mi powiedziała, że już jest dużo lasek zapisanych, bo dr nie było w tamtym tyg i jest sajgon.
Umówiłam się też na 20 lutego na pierwszy monitoring cyklu do doktora, który wiem, ze podaje accofil domacicznie swoim pacjentkom. Wlew z accofilu będę musiała mieć zrobiony prawdopodobnie 22 lub 23 luty. Jesli się nie zgodzi, to będę miała jeszcze 2-3 dni na poszukanie kogoś innego. Mam nadzieję, że nie będę już musiała.
Tu rozpisze taki idealny przebieg tego cyklu. Mam nadzieję, że się spełni:
* 10 luty - 1dc;
* 13, 14 lub 15 luty - pierwszy wlew z intralipidu. Mam nadzieję, że będzie 13 lutego;
* 20 luty - 11 dc - pierwszy monitoring godz. 8.30. Zapytać, czy doktor poda accofil i poprosić o receptę na ovitrelle. Po monitoringu, jeśli wszystko będzie wskazywać na to, że cykl przebiegnie tak, jak opisane jest poniżej, kontakt w spr. zlecenia na drugi wlew z intralipidu na 26 lutego.
* 21 luty - 12 dc - tu mam nadzieję, że już będzie można podać ovitrelle wieczorem;
* 22 luty - 13 dc - jeśli ovitrelle dzień wcześniej, to tu wlew domaciczny z accofil, pęcherzyk powinien jeszcze być;
* 23 luty - 14 dc - usg potwierdzające pękniecie pęcherzyka. Tu telefon do dr Lewandowskiego, aby zgłosić, że mamy dzień "0" i można ustalać datę podania zarodków. Spodziewam się, że transfer będzie w czwartej dobie po ovu, czyli 27 lutego. W nowum rozmrażają 3-dniowe zarodki w trzeciej dobie, ale podają dopiero w czwartej.
26 luty - drugi wlew z intralipidu;
27 luty - transfer i L4 do końca tygodnia.
9 marca - 10 dpt beta i jeśli negatywna, to 10,11 i może 12 marca wyjazd na narty.
26dc
Popłakałam się dzisiaj odkurzając dywan, bo mnie denerwował! Nie macie pojęcia jak bardzo. PMS..
25 DC
Okres powinnam dostać w piątek lub najpóźniej w niedziele - nie jestem pewna dnia wystąpienia owulacji.
I bierzemy się do roboty!
Już po punkcji. Stresowałam się, ale nie taki diabeł straszny, jak go malują. Sam zabieg trwał jakieś 15 min., po 1,5 h byłam już z powrotem na nogach. Czuję się dobrze. Spodziewałam się nudności po narkozie, ale od razu podali mi coś przeciwwymiotnego. Udało się pobrać 17 oocytów, gin zakłada, że z tego jakieś 13 jest dojrzałych. To chyba niezły wynik, ale co i jak okaże się w czwartek. Czuję się trochę zmęczona, ale w dobrym nastroju i jestem dobrej myśli.
A tak na marginesie, na sali ze mną było 5 dziewczyn i potem doszła jeszcze 6. Masakra. Dopiero w takich miejscach namacalnie widać, ile ludzi boryka się z podobnymi problemami. Średnio 5 osób dziennie przez 5 dni x 4 tygodnie, to miesięcznie 100 osób w jednej klinice, rocznie już jakieś 1200. A to tylko jedna klinika! A nasze państwo ma nas głęboko, głęboko w dupie. Chcesz mieć dzieci, płać. Nie stać cię, cierp. Dobra, nie mogę o tym myśleć, bo się tylko wkurwię, a to teraz niewskazane.
Puściły leki i brzuch nawala. Ibuprom nie pomógł.
13dc seksu nie ma i dziś już nie bedzie. Ostatnio 7 i 9dc. I ch*j z tego bedzie. Cykl przeje*** no wsciekam się. Ostatnie dwa dni normalnie wieczorem kładliśmy się do łóżka razem. Nie mozna było nic podziałać? jak nie było mowy o dziecku to ja się o seks prosić nie musiałam, musiałam myslec jak sie wymigac. A teraz 3 tygodnie postu i nic mu nie przeszkadza. Nie zależy mu i tyle, a i ja już nie mam ochoty. Powiedziałam sobie pier**** to jak on tak podchodzi do tego. Potem mi powie, że ja chciałam miec dziecko. I każe mi się nie spinac. Po prostu nie musi mieć tego dziecka jeszcze, nie czuje potrzeby. Sam jest jak dzieciuch. Niedojrzały. Niby w rozmowach tak, ale zawsze ukradkiem jakiś jebniety zart - że musi sie zastanowić czy chce mieć ze mna dzieci, w ogóle z dupy teksty. W sumie przed ta ciaża biochemiczna tez nie do konca czułam jak to bedzie byc mamą. Ponadto ja się do musze przygotowywac non stop- mierzenie, obserwacje, testy a on dwa razy w mieisacu ma tylko zrobic swoje.Teraz oczywiscie bedzie na mnie bo mam dąs. Bedzie, ze on mógl ale ja się dąsałam. Myśle jakby tu zadziałać żeby jemu zaczęło zależeć. Czytałam fora i nieraz faceci samii daża to tego baaardzo. Zastanawiam się, czy moze na prawde wątpi w to czy to ja mam byc ta kobieta która urodzi mu syna/córkę.
Odebrałam dziś telefon z OA. Pani pedagog zaprosiła nas 22 lutego na diagnozę (spotkanie z psychologami). Nie sądziłam że zadzwonią tak szybko. Jesteśmy bardzo szczęśliwi.
16 dc kontrola
Płynu w brzuchu nadal sporo ale z każdym dniem jest lepiej 
Niestety transferu nie będzie w następnym cyklu tylko w kolejnym 🥺😭
Ale wywaliłam męża do embriologa jak leżałam pod kroplówką i mamy ponoć 6 pięknych blastek ❤ jutro będą mrożone a w poniedziałek dostanę telefon
)))
No to teraz biorę Dupka, biorę Norprolac i już to jest dla mnie małe zamieszanie. Nie jestem typem przyzwyczajony do brania leków w ogóle... Mam wrażenie że tak się nie da żyć na dłuższą metę i ciągle trzeba pamiętać żeby życie dostosować do grafiku leków. W ciążę trudno będzie zajść gdy od 5 dni nie było seksu... Nie będę na razie wyliczać tego miesiąca w starania bo to śmiech na sali... Może powinnam założyć pamiętnik nie w temacie starania się o dziecko tylko starania się o regularny seks...
Hej moje staraczki. Dawno nie pisałam ale urządzanie naszego mieszkania ma się mu końcowi (bynajmniej tak żeby się wprowadzic) łazienka wykafelkowana wystarczy zafugowac i postawić kabinę, kuchnia skończona (meble będą w marcu) duży pokój pomalowany i panele w trakcie, od przyszłego poniedziałku urlop !!! Więc myślę że będziemy już u siebie... Boże jak to pięknie brzmi!!! Rok czekania , 2 miesiące urządzania jako takiego żeby zamieszkać i nareszcie będę spać u siebie, jeździć do pracy że swojego mieszkanka, już odliczam dni!!!
Nasze starania jako tako - mój B bardzo zmęczony praca i potem kończyć robotę więc go nie cisne, ale słuchajcie !!! Wczoraj robiąc siusiu zobaczyłam na papierze delikatne brązowe plamki myślę sobie -owulacja?? Zapomniałam już że zamówiłam 50 testów, w zeszłym cyklu bardzo mnie rozczarowały,ponieważ ani razu nie pokazały dwóch kresek zdecydowanie jestem niecierpliwa ale do brzegu - myślę sobie jeden zrobię A co tam i co widzę?? Dwie piękne grube kreski!!! Co z tego jak i tak nie ma warunków na ❤ bo jesteśmy jeszcze u mojego taty,wprawdzie było parę razy.... A nóż się uda
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2018, 20:03
15 tydzień
14t + 3d
36%
Dzisiaj mam chyba słaby dzień.
Ostatnio chyba częściej tak mam.
Chodzę i zazdroszczę wszystkim ciężarnym które siedzą w domu. Zawsze myślałam że tak to będzie u mnie wyglądać. Że będę mieć czas na leniuchowanie i skupienie się na sobie i ciąży w tym wyjątkowym momencie mojego życia. że nie będę musiała wstawać o 4.45 rano żeby jechać do tej zapyziałej fabryki na 8 h stania przy taśmie.
Plus ostatnio doszły stresy z pracy. Robią cięcia wypłat. I mi obetną pieniądze ( mimo iż potrafię zrobić 10 razy więcej niż ludzie którym nie obetną ) Teraz! Kiedy będę ich potrzebować bardziej niż kiedykolwiek. Próbuję znaleźć na nich jakiegoś haka żeby mi tego nie zrobili... A no i na dodatek po mojej prośbie o udostępnienie mi krzesła ( po całym dniu stania w jednym miejscu pękają mi plecy) stwierdzili że mi się krzesło nie należy ... Nie wiem może jestem za mało w ciąży czy coś...
ahh... jak se człowiek ponarzeka to troszku lżej na sercu się robi. Ale jak to mówi mój sąsiad z taśmy " nie ma sprawiedliwości na tym świecie"
No i oczywiście muszę się jeszcze przeprowadzić. Bo dom który aktualnie wynajmuję jest super ale nie można mieć w nim dzieci. Co rusz to lepiej...
Staram się kruszynko nie denerwować. Dla Ciebie 
I zacytuję na koniec moją mamusię :
I weź se tu nie wypij ! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2018, 20:36
15 dc.
Wciąż czuję ten delikatny ucisk w brzuchu...
Dziś zastanowiłam się, co się zmieniło u mnie od rozpoczęcia roku.
- ograniczam cukier
- piję więcej wody
- wprowadziłam do diety nasiona chia, nasiona czarnuszki i siemię lniane
- wciąż biorę kwas foliowy i żelazo, ale dodatkowo doszedł cynk i vit C
- mniej się stresuję
- bardziej skupiam się na sobie i swoim samopoczuciu
- nie biorę żadnych leków przeciwbólowych
- nie piję alkoholu
Cały czas mam w głowie myśl o dziecku. Bez przerwy. Cokolwiek zrobię, ono jest w moich myślach. Wszystko sprowadza się do niego...
I to nieustanne pytanie, dlaczego nie mogę zajść w ciążę?
Jesteś w 37 tygodniu ciąży
(36 tyg. i 4 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Od niedzieli bóle podbrzusza mnie męczą tak jak na okres, brzuch się napina, twardnieje.
Byłam dziś u lekarza i wszystko ok szyjka twarda, płyn owodniowy prawidłowy. Wstępnie 5 marca mamy się zgłosić do szpitala na cc
O boże to już niedługo, to już za chwilę... Boje się
Ale damy rade
Synuś ma już 3kg
duży chłopak :* Już nie mogę się doczekać jak cię zobaczę synku 
Wczoraj wspominałam o moim ginekologu,który mnie wkurzyl więc zmieniłam go na mam nadzieję "lepszy model".
Poszliśmy do kliniki w Poznaniu, która zajmuje się problemami z niepłodnością. I tam już nie było, że za młoda.... Lekarz wysłuchał co mam do powiedzenia i z grubej rury dał mi pakiet badań z krwi do zrobienia. Wydałam koło 500zł na te wszystkie specjalistyczne pobrania typu na tsh, progesteron, testosteron itp. Z tego pakietu ponad 15 badań, 8fiolek mojej krwi wyszło tyle,że mam witaminy D za mało! A reszta jest ok.
Mój mąż zrobił już wcześniej badana nasienia i jemu z kolei wyszły wady główki w 98% ale ruchliwość ma bardzo dobrą. Jak pokazałam wyniki mojemu lekarzowi to stwierdził, że 2mln plemników to wystarczająca ilość, więc dalej będziemy diagnozować mnie....
W grudniu miałam pierwsze badania pęcherzyka graffa ....miałam tylko jeden i rósł więc było ok. W styczniu natomiast pęcherzyk znów był tylko jeden ale już mojemu doktorkowi nie podobała się jego wielkość i endometrium i to że mam spore rozbieżności w cyklach z owulacją.
Zaproponował stymulację owulacji po to, żebym miała 2pęcherzyki i kalendarzową owulację. Zobaczymy czy to coś pomoże.....
A w ogóle to wiążę nadzieję z tą kliniką bo mam wśród znajomych 2 świeżo upieczone matki, które też miały problemy z utrzymaniem/zajściem w ciążę.
Mam nadzieję, że i w naszym wypadku będzie happy end.
Dziś kolejny męczący dzień w pracy. Ale Mój K zaprosił mnie z okazji Walentynek na kolację do tajskiej restauracji
On wie jak poprawić nastrój swojej Pszczółce
Z racji tego, że denerwuje go ta cała kiczowata otoczka piórek i serduszek w dniu 14 lutego, na kolację przewrotnie idziemy jutro.
A na wykresie temp. taka jak wczoraj. Lekko różowy śluz się pojawił z rana. Brzuch zaczął boleć tak miesiączkowo, więc pewnie @ już się zbliża. I znów nie ten cykl
Ale może następny....
I jeszcze ovufriend mnie zdenerwował, najpierw przez długi czas nie dodawał mojego komentarza i wyświetlał błąd, a jak tylko "wysmarowałam" powtórkowy z poprawkami to zamieścił obydwa i już teraz jednego usunąć się nie da!!! Cóż za upór....
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2018, 21:29
Być moze to piekło gotujemy sobie sami, marzac... Wróciłam z fajnego wypoczynku, piluzowalam szelki i wyluzowalam... Dziś odebrałam z mężem wyniki. 0% plemników o prawidłowej budowie. Mamy bakterie. Wizyta u antologia 24 luty. Zrobimy tam tez usg.
Byle do przodu. Łatwiej znieść druga porażkę... Pierwsza to był prawdziwy koszmar jak grom z jasnego nieba. Gdzie jest nasz Anioł Stróż? Gdzie Bog, którego teraz nam tak potrzeba? Ile jeszcze Zdrowas padnie blagalnych... Kiedy chcielibyśmy paść na kolanach z dziekczynieniem. Tam przed ołtarzem zaprosiliśmy Cie oficjalnie do naszego zycia Boże... Ciagle mamy miejsce dla Ciebie i niczym go nie jesteśmy w stanie zastąpić. Nie ukoi naszego bólu kolejny ciuch, czy inna rzecz materialna... Nie ukoi go żadna przyjemność tego świata. Nasza pustka jest nie do zniesienia. Gdzie jesteś mój Panie, kiedy przy nas Cie nie ma? Czekamy nieustannie z ogromną nadzieja na małego aniołka z nieba...
Nie zmienię biegu wydarzeń, nie dam rady tego uczynić. Co nam zostaje jak nieustannie wierzyć i walczyć... Walczyć z nierównym nam przeciwnikiem. Jedni planują swoje życie odkładając na kolejny remont, na samochód, wakacje... A my? Planujemy swoje życie od wizyty do wizyty, od badania do badania... pomiędzy tym zapychając czas normalnym życiem zwykłych ludzi... My nie planujemy jak inni skupiając się na tym co właśnie chcą zrobić, my zalepiamy sobie czas trochę na siłę... Czasem tworzymy sobie nowe pasje, czasem uciekamy w ogrom pracy, czasem robimy sobie wakacje, "zatrzymując na chwilę czas..." Wyłączamy nasze myślenie... Tylko po to by zabić naszą niecierpliwość przed kolejnym odbiorem badań czy kolejną wizytą u lekarza... Ile krwi spłynęło już z naszych żył w próbówkę? Ile testów wyrzuciłyśmy do kosza? Ile potu i łez oddał nasz organizm i jak wiele razy trzęsły nam się ręce, choć wcale nie było nam zimno zewnętrznie. Wewnątrz był lód, lód ten wcale się nie kruszy, nie topnieje... Nasze serca marzną coraz mocniej, to taka nasza złudna odporność na kolejne niepowodzenia. Bo kolejna porażka tak jakby bolała mniej? W końcu ile razy może zabić nas to samo?
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2018, 23:35
Co powiecie na kolejną dawkę przemyśleń nocnych?
Co mnie nurtuje? Właściwie wszystko...
Jutro idę na wizytę kontrolną do ortopedy
Poprawy nie ma wręcz przeciwnie, boli bardziej. Ale jutro doktorek naprawi kolanko
a przynajmniej powie co robić, żeby je naprawić 
W drodze do lekarza ortopedy, zahaczę o szpital.... tak trzeba iść umówić pobyt w szpitalu, żeby zająć się torbielą
Ma już nawet imię Śliwa... Tak to chore nazywać chorobę, a raczej narośl, zmiany w organizmie imieniem. Ale co ja poradzę na to, że lubię nazywać rzeczy po imieniu?
Znalazłam sobie zajęcie na długie, bez ruchome dni
Prowadzę stronę internetową klubu. Taka tam sobie gra mnie wciągnęła
może nie tyle gra, co towarzystwo
I mamy sobie taki klub i adekwatnie do tematyki gry, prowadzę stronę
W między czasie zaglądam do Wad i czytam książkę
Krok do szczęścia - Anna Ficner-Ogonowska jestem w 1/4 i powiem wam, że gdyby nie zmęczenie wzroku, pochłonęła bym ją jednym tchem
No i mąż znalazł zajęcie idealne dla mnie
łupię orzechy do ciast
tzn miały być do ciast ale dziwnie szybko znikają 
A jak moje przemyślenia ciążowe? Chwilowo nie myślę o bubu, tylko dlatego, że chcę wyleczyć Śliwę, a później zaczniemy działać
oczywiście
nie może zabraknąć, co oczywiście nie wyklucza ciąży... Co ja gadam
mam 52 dc więc o jakiej ciąży tu mowa
Mam plan na najbliższy cykl: zaczynam obserwację (temperatura, śluz, szyjka macicy, testy ovu) zobaczymy czy na planie się tylko nie skończy.
Ogarnia mnie coś w rodzaju niewyjaśnionego szczęścia
w środku czuję ulgę i lekkość. Nie wiem dlaczego, ale pokocham ten stan 
9+3
Dziewczyny wczoraj zdarzyło mi się coś strasznego. Ok godziny 22 poczułam, że drętwieje mi język. Takie uczucie mrowienia. Po 20 min przeszło. Obudził mnie mąż o 23:00 kiedy wrócił z pracy. A ja nie byłam w stanie nic powiedzieć. Kompletna pustka w głowie. Zero słów i moje kompletne przerażenie. Chciał jechać na pogotowie, ale postanowiłam zaczekać. To było najgorsze uczucie na świecie nie móc nic powiedzieć. Po ok 40 min pojawił się migrenowy ból głowy tak silny że myślałam że nie wytrzymam. Wzięłam Apap. Męczyłam się tak jeszcze z godzinę aż zasnęłam. Mąż cały czas przy mnie siedział. Teraz się obudziłam i wszystko niby jest pozornie w porządku. Teraz nie wiem czy iść do lekarza rodzinnego z tym czy poczekać do piątku do wizyty u gina. Dodam że migreny w ciąży to moja zmora. Czy któraś z was miała coś takiego?
13dpo
Dawno mnie nie było
musiałam odpocząć od rozmyślania co by było gdyby... Test w sobotę wyszedł negatywny, straciłam nadzieję, wieczorem urodziny szwagra więc nawet coś sobie wypiłam.
Wczoraj, tzn w poniedziałek po pracy coś mnie pchnęło do zrobienia testu i wyszedł jakiś bladzioszek:) iskierka nadziei powróciła:)
Dziś wtorek, zrobiłam test rano wyszedł chyba pozytywny
O Boże... Nie chce się nakręcać.
W czwartek robię badania... jeszcze dwa dni czekania
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.