Beta 61,5 mlU/mL, progesteron 20ng/mL.. Wizyta za dwa dni i jeszcze raz mnie pokłuja.. Ostatnio wbić się nie mogą.. Całe ręce mam sine.. Niby są w żyle, a krew nie leci.. Czy to możliwe żeby pomimo clexane krew się zagęszczała? Będę pilnować picia 2l napojów..
Byłam dziś u mojego lekarza z całą masą pytań o badanie drożności jajowodów. On zasugerował, że lepiej zrobić HSG od razu i nie próbować najpierw HyCoSy czy HyFoSy. HSG daje możliwość udrożnienia jajowodów (gdyby się okazało, że jest coś nie tak) ponieważ kontrast wtłaczany jest pod większym ciśnieniem.
I bądź tu mądra... Ja już się przygotowałam raczej na opcję badania drożności za pomocą USG a tu jednak chyba trzeba będzie się z Roentgenem przeprosić. Dziewczyny Staraczki czy macie jakieś doświadczenia w tej kwestii??
A co do mojego cyklu to na USG nie widać było pęcherzyka dominującego
Już od ponad roku praktycznie każdy cykl jest monitorowany i ten jest pierwszy gdzie się nic wielkością nie wyróżnia. Czyżby zapowiadał się bezowulacyjny
czy może jednak jeszcze jakieś "jajko" uzna, że wypada czasem dojrzeć...
Radość mega mega radość. Dostaliśmy wstępną kwalifikację!!!! Zaczynamy kurs 13 marca!!!! Dzisiaj otrzymaliśmy list z tą wspaniałą informacją. Diagnoza trwała 4 godziny, najpierw rozmowa z Panią psycholog i pedagog razem potem każde z osobna z Panią pedagog potem testy 275 pytań. Dziwne te pytania np. Czy widziałam kiedyś samochód? Czy czuję zapach kawy? I takie tam. Potem rozmowa jeszcze raz wszyscy razem. Nie było tak źle. Daliśmy radę. A dzisiaj Radość!!!! Bardzo fajne to uczucie.
Dzisiaj wogóle szalony dzień załatwiamy kredyt, znaleźliśmy swoje nowe wymarzone mieszkanie, sprzedajemy obecne. Jak zwykle u nas wszystko na raz i na wariackich papierach.
17t+1
18 tydzień, 5 miesiąc...trzymamy się i mamy się dobrze.
Na ostatnim usg dowiedzieliśmy się że maluch waży już 180g, co prawda pomiary wskazują że jest o kilka dni do tyłu względem wyznaczonego terminu ale staramy się tym nie martwić za bardzo. Na razie wszystko idzie w dobrym kierunku.
Przed nami usg połówkowe jeśli potwierdzi dobre wieści trzeba powoli brać się za wyprawkę.
No i najważniejsze będzie synuś
30 dc, 12 dpo
10miu negatywny (patrzyłam ze 20minut nic się nie zmieniło)
spadek temperatury jeszcze niezbyt drastyczny ale jednak sukcesywny.
pozytywna informacja jest taka że cykl zmierza ku końcowi i ma szansę zakonczyć się najwcześniej od ponad roku czyli w 32dniu bez farmakologii
bóle brzucha i skurcze jak przed @
od wczoraj ciężkie cycki, sutki nic
w laborartorium dali mi zły kod wiec nie sprawdze wyników krwi online, ale wczoraj dzwoniłam mówiła że ich jeszcze nie ma, moga byc nawet za tydzien
szyjka średnio-twarda-średnio otwarta
mąż mi mówi odpocznij idz na l4 - póki jestem zdrowa przemęcze się od 24.03 zaczynam urlop, ciągle mi szkoda brac te zwolnienie żeby potem ewentualne zasiłki nie zmniejszyły się. Ale kiedy to bedzie...
moze zdążę zrobić staż zawodowy...
własnie zobaczyłam ze zamówiłam złe sikańce czułość 25 wiec zostało mi tylko 5 tych wczesnych;/
staram się zająć myśli czymś innym, wiec niebawem ruszam z sezonem ogrodowym, w tym roku przyszaleje z lawendą. rok temu udana próba sadzonek (90% się przyjęło) w tym roku potrzebuje ok 100szt 
1 marzec
rozpoczynam 37 tydzień ciąży. Ciąży która była marzeniem, zdarzyła się gdy już utraciłam ostatnią iskrę nadziei. Po 18 cyklach starań, morzu łez i setkach nie przespanych nocy zdarzyła się ona- mój cud "Ciąża nr 3". Od 3 stycznia działo się dużo, napiszę tylko to co najbardziej mną poruszyło. Zacznijmy od pobytu w szpitalu, 28stycznia trafiłam na oddział z powodów bólowych brzucha, w karcie mam wpisane poród fałszywy przed ukończeniem 37tyg ciazy. Poleżałam poprzyjmowałam leki i jakoś skurcze po kilku dniach rozgonili. Kolejnym stresującym dniem ( 1 luty- 32tc) była wizyta u dr K. w Ełku- kontrol nerek Stasia ;( jechałam tam i płakałam, wmawiałam sobie że dobrze że będzie dobrze ale sama w to nie wierzyłam... dlaczego? Nie mam pojęcia. Wchodzę do gabinetu kłade się na łóżko i przechodzimy do usg na sam początek jak zawsze pozytywne wieści, wymiary oglądania cudownej twarzyki i sprawdzanie czy jajka są na swoim miejscu. Na koniec nerki i pecherz... wada postepuje. Pęcherz ma 55.1mm, 1nerka-7.1mm, druga-7mm. Waga dzieciątka 2160g. Dostajemy poradę by udać się z tym do Białegostoku do MasterMedu. W drodze powrotnej wyłączyłam się całkowicie, łzy same spływały a ja myślałam sama nie wiem o czym. Pytania dlaczego akurat mnie to spotkało, poczucie ogromnej niesprawiedliwości. Przez całą ciąże widze i spotykam inne ciężarne które chodzą na fajka, inne nie żałują sobie drinka czy piwka, trzecie nie wiedzą z kim mają dziecko i nic im się nie dzieje ciąże bezproblemowe, rodzą zdrowe dzieci... a ja? Ja najpierw staję na rzęsach żeby zajść w ciąże, potem walcze w szpitalu o to żeby tą ciąże utrzymać, gdy już czuję lekką stabilizację dowiaduję się o tym że dziecko nie urodzi się w 100% zdrowe, pytam za co i dlaczego? Chciałabym zabrać tą chorobę od niego i sama być chora. Co komu winne takie maleństwo i dlaczego będzie musiało od małego zmagać się z chorobą, serce mi pęka.
16 luty-35tc jadę na wizytę w Białymstoku.
Wszystko w porządku, waga 2372g. Co do układu moczowego : pęcherz rozdęty od 2/3 długości jamy brzusznej, widoczne wodonercze nerki prawej 3-ciego stopnia, nerki lewej 1-szego stopnia. Podejrzenie zwężenia cewki moczowej u płodu.
Wskazana kontrola wód co 2 tygodnie, poród w 3 rzędowym ośrodku referencyjnym( USK w Białymstoku).
Pogodziłam się. Maluszek będzie chory no cóż. Dam rade.
Moje samopoczucie? hmmm jest ok, raz lepiej, raz gorzej. Jestem duża okrągła i brzydka
pocieszam się że niedługo poród i potem mogę wracać do siebie.
Przepowiadacze męczą, czop od 11 lutego odchodzi po kawałkach, 22 lutego opadł brzuszek. Zostało grzecznie czekać 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2018, 19:51
Byłam dziś zrobić badanie progesteronu i stwierdziłam, że zrobię też prolaktyne raz jeszcze skoro się już kluje. Nawet przez chwilę jeszcze myślałam o becie ale pomyślałam,ze za wcześnie :p wykres mi pokazuje 5 dni po owu. Ale ja myślę,że równie dobrze mógłby to być i 6 dzień patrząc na temp. Generalnie niby powinnam ten progesteronu zrobić 7 dni przed okresem ale ja jestem dosc nieregularna i tak pomyslalam, ze jesli w tym miesiacu dostalabym go po 30 dniach to akurat tak by wypadało. W każdym razie wynik progesteronu to 13,51 ng/ml, przetrzepalam internety i sama nie wiem, żeby ten wynik był miarodajny powinnam powtórzyć badanie przez 2 kolejne dni albo przez 2 kolejne cykle. Już naprawdę nie chce się kluć 3 dni pod rząd więc chyba jak zwykle to oleje :p wydaje mi się, że ten wynik nie jest najgorszy ... Ale co ja się tam znam.
Natomiast prolaktyna... wyszła 30,47 ng/ml ... Ale zaś... wg internetow najbardziej miarodajny powinien być wynik pomiędzy 3-5 dniem cyklu, który mi wyszedł ok 20. A w fazie lutealnej wzrost prolaktyny spowodowany jest estrogenami ... I teraz nie wiem czy powinnam się tym przejmować?
Owulacja była to pewne. A może już jestem w ciąży?
wszak prolaktyna rośnie w ciąży.
Generalnie ... zwykle przed okresem bolały mnie piersi, w zeszłym miesiącu był obłęd. Teraz jak narazie cisza. Ani nawet nie są wrażliwe.
Zauważyłam u siebie jedynie dziwny objaw kręcenia w jelitach od 2 dni rano po obudzeniu, że biegnę do łazienki co sił w nogach:p wieczorem tez cos tak lekko kręci i się przelewa i przechodza mnie dreszcze. Pewnie sobie znów coś wkrecilam :p
No nic... czekam dalej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2018, 23:48
Jest mi źle...
ciągle myślę że mogłam być w ciąży a nie jestem 
Widzę że M nie bardzo rozumie o co chodzi... Nie czuje tego co ja, przeszedł obok tej sytuacji jakby bokiem, może nie zdążył się zżyć z tym małym Kropkiem w moim brzuszku.
Niech to się już skończy...
Wczoraj po godz. 18 podczas korzystania z toalety dostałam tak silnego bólu, jakby mnie coś ścięło w środku... Aż po odbyt. Nie wiem co to było, nie miałam nigdy owulacji, więc nie wiem czy to mógł być ból owulacyjny. Ciężko stwierdzić... Wiem, że od momentu tego "ataku" całodzienny nasilający się ból jajnika ustąpił, więc może faktycznie? Małż wrócił z pracy przed 21 (3 godz. po tym "ataku") i od razu go wzięłam w obroty
Mam nadzieję, że jeżeli faktycznie to była owulacja to zdążyliśmy. Chociaż jak nie to i tak dobrze, bo wiem że miałam pęcherzyk. I to jest najcudowniejsze! Czekam więc na @ w okolicach 14-20 marca.
14 tc (13+0)
Witamy drugi trymestr 
Powoli dolegliwości pierwszego trymestru mijają, mdłości już prawie całkiem się pożegnały z nami, a co za tym idzie pojawił się wzmożony apetyt 
Staram się z tym walczyć, ale czasem ulegam 
Nie chcę przytyć 20kg i nie chcę nabawić się cukrzycy ciążowej,a obiema tymi sprawami jestem zagrożona.
Powoli znika kalafior z mózgu, coraz więcej mi się chce :)Jak patrzę na mieszkanie, to najchętniej chwyciłabym szmaty i zrobiła z tym wszystkim porządek, bo mąż jak to większość facetów sprząta tzw "rynek", po co zaprzątać sobie głowę kątami?
Ale ze sprzątaniem muszę poczekać na wizytę czy krwiak się wchłonął.... do przyszłego tygodnia.
Ogólnie humor mam dobry, jestem szczęśliwa. Wiadomo, czasem jakaś beksa pójdzie na reklamie, filmie, lub gdy Synek mnie rozczuli...hormony 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2018, 11:26
HSG
Wczoraj miałam HSG, a raczej Sono-HSG. Po zrobieniu wszystkich badań dostałam skierowanie na HSG do szpitala. Niestety nie chcieli mnie zarejestrować, bo coś tam im nie pasowało, bo trzeba iść do lekarza ze szpitala, itd... Jak widziałam w jakim to tempie idzie stwierdziłam, że kolejny miesiąc znowu przepadnie
i zrobione badanie będę musiała powtarzać i znowu kasę wydawać niepotrzebnie, dlatego zarejestrowałam się na sono-HSG prywatnie.
Godzinę przed badaniem wzięłam ibuprofen oraz nospę, bo podobno powinno się wziąć ją na skurcze szyjki podczas badania. A i jeszcze dzień przed badaniem zrobiłam betaHCG, ponieważ jest to wymagane. Przed HSG lekarz przeprowadził wywiad, badanie ginekologiczne i przystąpił do HSG.
Jakie odczucia?
Na początku bolało tak jak czasem podczas cytologi, później ból się nasilił i przypominał ten jaki mam przed samą miesiączką, czyli do zniesienia. Później skurcze się nasiliły i były porównywalne do tych miesiączkowych, ale do wytrzymania. A wspomnę też, że mam bardzo bolesne miesiączki. W drodze do domu dopadły mnie okropne skurcze, porównywalne do tych najmocniejszych, jakie odczuwam podczas miesiączki. Wzięłam kolejną tabletkę przeciwbólową i na szczęście po ok. 30 minutach ustąpiły. Oprócz tego trochę było mi słabo, ale to pewnie przez ból.
Krwawienie/plamienie
Po samym badaniu widziałam, że było trochę krwi jak lekarz wyciągał te wszystkie cewniki, czy co tam jeszcze
. Miałam wkładkę higieniczną, ale lekko przeciekła, więc założyłam od razu po badaniu podpaskę. Oprócz małej ilości krwi, która pojawiła się od razu po badaniu, to tylko trochę plamiłam przez kilka godzin.
No i co wyszło?
Samo sono-HSG trwa max. 15 minut, może mniej...cała wizyta trwała ok. 20-30 minut. Wyniki są oczywiście od razu: lewy jajowód drożny, kontrast wpłynął do lewego jajnika, natomiast co do prawego: sprawa jest wątpliwa, co oznacza 50 na 50...ponieważ kontrast wpłynął do prawego jajowodu, ale nie pojawił się w prawym jajniku.
I co dalej?
Nic
lekarz powiedział, że budowa prawidłowa (oprócz tyłozgięcia, ale to nie przeszkadza w niczym), z jednym drożnym jajowodem można na spokojnie zajść w ciążę.
Co po badaniu?
Po HSG dostałam receptę na trzydniowy antybiotyk oraz probiotyk doustny. Zapomniałam zapytać o współżycie, ale z tego co wiem, to jak już nic nie boli i nie krwawi, to można serduszkować na spokojnie
.
Dzisiaj trochę czasem odczuwam lekki ból, a nawet nie ból, ale po prostu "czuję macicę i jajniki" 
HSG to nic strasznego, cieszę się, że je zrobiłam...przynajmniej mam pewność, że wszystko "tam" jest w porządku
.
37 tydzień...
Spakowałam się do szpital
No jeszcze nie wszystko, ale baza już jest
Termin porodu 29 marzec zbliża się wielkimi krokami... Dziś wpadłam w lekką paniką czy na pewno wszystko mam - i tak brakuje mi na pewno majtek poporodowych (mam 2 sztuki, koleżanka doradziła ich 4-5), gumek do włosów, body dla niemowlaka (mam tylko 13 sztuk w rozm. 56-62, niby powinno starczyć, ale nie jestem z tych co uwielbiają pranie czy prasowanie), nie mam laktatora (w poprzedniej bardzo się przydał), czegoś do pielęgnacji pępka, dużych kosmetyków dla noworodka (mam tylko próbki), nożyczek, szczotki do włosów, zębów, aspiratora do nosa, jakiś zabawek no i wózka oraz fotelika... .Niby nie wiele, ale... jakoś tak spora jeszcze ta lista.
4t 4d.
Hej kochane. Dzisiaj już czwartek, ten czas szybko leci, szczególnie jak się leży plackiem w domu. Juz mnie troche nudzi to leżenie, ale czego się nie robi dla fasolki. Brzuch juz coraz mniej dokucza mam nadzieję, że to dobry znak. We wtorek kolejna beta - oby ładnie przyrosła, a 8 marca wizyta, mam nadzieję, że nam się coś pokaże. Ogólnie nie umiem kłamać i nie lubię, ale póki co mogę. Nie powiedziałam jeszcze rodzicom o tym,że będą dziadkami.. Wiem, że mam myśleć pozytywnie,że wszystko będzie dobrze ale wole nie zapeszać. Bardzo na to czekali i wiem jak bardzo będą sie cieszyli dlatego nie chcę ich rozczarować. Będę miała potwierdzone info i zdjęcie z USG z kropkiem to na pewno im powiem. Tymczasem lecę lezeć dalej i oglądać jakieś pierdoły w TV. Całuję was.
29 dc / 18 cs
@ nadal nie ma.. ale temperatura poszła w dół
niby jeszcze nie spadła do podstawowej ale nie wiele brakuje więc czekam już na @
pewnie dziś wieczorem albo jutro przyjdzie
. Tak czy inaczej teraz patrzę na te całe starania ciut inaczej i uważam że to dopiero półtora roku starań a nie aż tak jak myślałam wcześniej. Jeszcze w tym roku pójdziemy na swoje i wtedy na pewno się uda bo przecież w końcu musi się udać 
22dc (8dpo)
Usłyszałam dzisiaj, że moja dyrekcja chodzi i mówi, że ja to muszę być w ciąży, bo "ona taka blada jest". Jak mnie koleżanka dziś zobaczyła to usłyszałam "kiepsko wyglądasz"- dzięki!
Wczoraj poszłam spać o 20:30, a dzisiaj drzemka w ciągu dnia była konieczna.
A jakoś przedwczoraj, gdy bolały mnie dziwnie jajniki i jakby szyjka macicy (?!), miałam mini brązową plamę na gaciach, ale że była brązowa, a nie czerwona to zignorowałam ten fakt. Teraz czytam, że plamienie implantacyjne może mieć brązowy kolor.
A najlepsze, że na te wszystkie domniemane objawy ciąży to jest nawet za wcześnie.
Niech ja lepiej zajdę już w tą ciąże, bo mi na banie siądzie.
Temperatura przyzwoita. Dzisiaj i wczoraj 36,93 o 5 rano.
21tyg+6dni
Dziś byłam na comiesięcznej wizycie u mojej gin. Na duphastonie mam jechać jeszcze miesiąc (2x dziennie) i potem się zobaczy. Poza tym po badaniu szyjki (brrr) wszystko ok. Pochwaliła ‘zgrabny’ brzuszek, co mnie skrycie ucieszyło. Dostałam skierowanie na złą-sławą-owiane picie glukozy i pomiary cukru po (już się nie mogę doczekać).
No cóż, sytuacja robi się poważna ;o) po połowie ciąży. Zgodnie z założeniami poczynionymi wcześniej pora zacząć planować to i owo.
Muszę dziś pogadać z mężem o szkole rodzenia. Z tego, co wspominał wcześniej to on chce chodzić. I myślę, że dobrze by było, żeby posłuchał trochę o porodzie (i zobaczył jakiś przerażający filmik też) i o opiece nad zwierzem. Wiecie, ja sobie poczytam parentingowe blogi i pooglądam filmiki na yt, ale on raczej nie :oP, więc chcę żeby zdał sobie sprawę z powagi sytuacji. Na dzień dzisiejszy obydwoje mamy zerowe doświadczenie w zajmowaniu się pędrakami. W trójmieście jest sporo szkółek i nie wiem na jaką się zdecydować… Czy bliżej domu, czy może przy szpitalu, gdzie chcę rodzić (może więcej się dowiem o tamtejszych zwyczajach?), a może taką, która oferuje przyspieszone kursy weekendowe (mąż dużo pracuje, często do późna i jest szansa, że nie ogarnąłby wszystkich zajęć). Sama nie wiem…
Widziałam się wczoraj z przyjaciółką, która sama ma roczne dziecko. Zaproponowała żebym odkupiła od niej wózek i fotelik samochodowy (ona ma w planie kupno nowych, innych, większych). I w sumie pasuje mi to. Wybór wózka miałam zlecić mężowi, bo z tego co się dzieje w necie wywnioskowałam, że jest to decyzja podobna do tej o kupnie samochodu, a ja takich technicznych rozkmin nie lubię. A wiem, że wózek po jej dziecku jest zadbany i sami dużo energii poświęcili na jego wybór. Fotelik jest pewny (bo od niej, a nie z żadnego komisu) i był bardzo mało używany, bo prawie nie jeździli. Wózek co prawda nie do końca odpowiada mi kolorystycznie, ale przeżyję to. Nie będę go używać wiecznie, no i będzie trzymany na klatce schodowej (a jakby ktoś mi buchnął nowiutką furę za 5 tysi to bym się wkurzyła). Poza tym doszłam do wniosku, że i tak z czasem będzie trzeba kupić tak dużo rzeczy (np. jakieś fajne nosidełko turystyczne, przyczepkę do roweru), że jeśli teraz troszkę przyoszczędzę, to będzie super. Gdyby nie to, to pewnie zdecydowałabym się na nowe rzeczy (wózek, fotelik), bo troszkę bałabym się używek nieznanego pochodzenia.
Tyle póki co. Ściskam Was!
znowu mnie nie bylo mase czasu.
jakos ostatnio zastanawiam sie jak my funkcjonowalismy, gdy chodzilam do pracy.
niezmiennie wstaje o 6 wyjsc z psem. potem wracamy, kanapka, szykuje mezowi sniadanie do pracy i idziemy z psiakiem spac dalej. wstajemy ostatecznie o 10. potem codzienny maraton. jak ine zakupy spozywcze i gotowanie, scielenie lozka i naprawde niewielkie sprzatanie typu zlozyc pranie, rozwiesic pranie, omiesc podloge, przemyc ja, bo smog na psich lapach nawet sie osadza, to jezdzenie po badaniach, lekarzach... kurde. schodzi mi czas od 10 do 14 ciurkiem. potem jak usiade i cos zjem, to doslownie opadam z sil.
powoli czuje juz ciezar brzuszka. w sensie nie moge sie schylac jak wczesniej, a wiczorami jestem zmeczona tak, ze nie ruszam sie z kanapy. uroki 3ciego trymestru
zaczelam wczoraj 30 TC !!!! kiedy to zlecialo ?

zaczelismy skzole rodzenia. bylismy nuz na 2 spotkaniach. jeszcze 3 przed nami. jestem zachwycona. w pierwszym tyg wyklady z psychologiem, potem cwiczenia z fizjoterapeuta. w zeszlym tyg dietetyk i fizjo. ogolnie plan jest taki co tydzien, ze 1.5 h wykladow ze specjalista danej profesji i pozniej 1.5 h z fizjoterapeutka. nie moge doczekac sie wykladow z polozna! mysle, ze tu najwiecej dowiemy sie o samym porodzie. bo poki co to ciagle wokol ciazy, tego jak sie przygotowac na zmiane, o uczuciach, co wolno jesc, czego sie nie powinno. po spotkaniu z dietetykiem juz nigdy nie pozwole sobie na poczucie glodu. szczegolnie w tym 3cim trymestrze. ponoc wytwarza sie wtedy jakis proces keta....cos tam cos tam. trudna nazwa. ale chodzi o to, ze o ile dorosly czlowiek radzi sobie z tym rpocesem bez problemu, o tyle dla plodu moze wyrzadzic szkody. w trakcie procesu, gdy jestesmy glodne i nie mamy co trawic, organizm zaczyna korzystac z zapasow, czyli jemy sami siebie. co jest super gdy sie odchudzamy, ale nie w ciazy, gdy z tym procesem organy maluszka, ktory sam powinien przybierac na masie moga sobie z tym nie radzic. takze orpocz wszystkich oczywistosci jakie juz wiedzialam o diecie ciezarnej, dorzucam wiedze o tym, ze bez paliwa ani rusz! nawet jak nie jestesmy glodne, to powinno sie zjesc chociaz pieczywo razowe z bialym serem na noc, aby dziecko mialo z czego czerpac energie i budowac mase.
ja przytylam 3.5 kg poki co.... z dolegliwosci, to glownie zaparcia, czasem zgaga i oczywiscie bol odcinka ledzwiowego kregoslupa, gdy sie choc troszke przepracuje lub zasiedze.
wozek/fotelik kupiony. kupilismy jednak uzywany sprzet. jestem mega zadowolona. bo za tysiac zlotych kupilismy wozek w idealnym stanie 3 w 1 i fotelik z gwarancja wazna do kwietnia 2019. wiec jeszcze pewnie sama zdaze go sprzedac na gwarancji. kolory bardzo mi pasuja jak na "letnie dziecko" jest szaro-zolty. wiec cudnie, bo unisex.
dostalismy cala mase ubranek po corce znajomych i niestety od tesciowej, ktora mimo sugestii wciaz kupuje rozowe ubranka. bleeeeeeeeeeeeeee. ja nie chcialam zeby byla rozowa landrynka, ale ponoc darowanemu koniowi nie zaglada sie w zeby. juz powiedzialeimy, ze mamy tel, zbey wiecej nie kupowala
a tak naprawde pewnie sami kupimy cs co nam pasuje :>
co jeszcze. po badaniach USG 28-32 tydz jestesmy.
Ola rosnie. jest wieksza od sredniej nie tylko wagowo - wazy 1500 gram juz (srednia w tym wieku to 1300), ale takze ma dlugie nogi, duza glowke, obwod brzuszka. ogolnie wsyztsko zajebiscie rozwojowo, tlko spory czlowiek mi tam rosnie. ponoc o wadze urodzeniowej 3500 moge zpaomniec. minimum 3700 sie szykuje. cukrzycy cizaowej nie mam, ale lekarz od USG zasugerowal, ze moge jesc bardziej niskoglikemicznie, zeby zachamowac troche wzrost masy plodu... moj prowadzacy skomentowal te informacje tak, ze przeciez w kadrze koszykarek sa braki
i ze dziecko jest w normie... no coz. sadze, ze jak zwykle racja lezy po srodku. postaram sie jesc lzej... ale latwe to nie jest 
no i to chyba tyle.
czekamy na meble. jeszcze max 2 tyg. ja czekam w marcu na roczna premie. mma ndzieje, ze dostane za 9 przepracowaych miesiecy, bo jak mnie wyklucza z racji mojej nieobecnosci z planu premiowego, to sie wkur..... bardzo liczymy na to dodatkowe zrodlo hajsu, bo niedlugo czas dokupic pozostale wyprawkowe rzeczy
(a liste wyprawkowo trozke poobcinalam, hjakims cudem udalo mi sie zaoszczedzic 2k plus koszty wozka nizsze. takz enie jest tak zle jak myslalam) 
pozdrawiam Was :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2018, 16:18
Kończymy 30 tc. Jak ten czas leci, jak sobie pomyślę, że to już zaraz...lada chwila Dominika będzie z nami i wywróci nasz świat do góry nogami. Szok! Na wcześniejszych tygodniach jak czytałam w internecie, że dziewczyny w tygodniach 30+ nie mają gotowej torby albo wyprawki dla malucha, uznawałam to za nie do pomyślenia. A teraz? Sama już się gubię w tym co jeszcze trzeba
A o torbie nawet nie myślę. Bo dla siebie nie mam jeszcze nic. No poza 2 koszulami do karmienia i podkładami szpitalnymi(wygrzebałam gdzieś otwartą paczkę jeszcze po chorobie mojego ojca). Dla malutkiej jeszcze potrzebujemy przewijak, wanienkę(którą na dniach dostanę od koleżanki), pieluszki, motylek do fotelika i jakiś kocyk do wózka i fotelika. I pokój
Musieliśmy przerabiać układ mieszkania, dotychczas w małym pokoju mąż miał gabinet...czyli pokój z kompem i konsolą
a w większym była sypialnia gościnna i mój kącik z komputerem i toaletką. Teraz oddajemy mniejszy pokój małej,a sami robimy sobie duży gabinet z kanapą gościnną i szafami. W każdym bądź razie roboty od groma, gładziowanie, malowanie, podłogi. A gdzie tam zakupy dla matki jak trzeba córci pokój malować
I tak staramy się wszystko robić własną pracą i jakimś niewielkim kosztem. Co jak co ale do milionów monet nam teraz daleko 
Od środy jestem na CLO
Lekarz stwierdził, że skoro jajowody drożne i doszłam do siebie po zabiegu, można działać ze wspomaganiem
Pokładam duże nadzieje w tym leku, ale też nie chcę się za bardzo nakręcać. Jak się nie uda od razu to raczej płakać nie będę. Na razie chciałabym, żeby chociaż jakiś pęcherzyk urósł, żeby pewna owulacja była. W środę mam monitoring, będę wtedy w 12 dc, więc już pewnie będzie coś wiadome.
Na razie czuję lekkie wibracje prawego jajnika, coś jakby budził się do życia chyba
I odkąd zaczęłam CLO bardzo mocno boli mnie głowa. Nie wiem, czy jest to jakoś powiązane, ale dzisiaj boli do tego stopnia że musiałam wziąć tabletki przeciwbólowe. Mam nadzieję, że to jedynie kwestia ciśnienia albo coś w ten deseń i się przez weekend trochę uspokoi. Dzisiaj trzeci dzień z CLO.
Mąż jak się dowiedział, że zaczynamy stymulację, jakby odzyskał wigor i nadzieję
Bo już mi dziad spać po nocy nie dał w pierwszy dzień. Czeka nas produktywny weekend, tak coś czuję. A przyszły tydzień to już w ogóle
21DC
No cóż...dziś sobie posiedziałam i poczytałam pamiętniki innych dziewczyn i doszło do mnie że na prawdę jest bardzo dużo kobiet które miały problemy i już są na fioletowej stronie 
A więc...taka nutka nadziei zagościła..że może jednak nie ma co się łamać?!
Może jak nie w tym cyklu to w następnym? hmmm....na razie nie myślę o cyklu który trwa...nie wiem czemu taki spokój i cisza zapanowała w moim organizmie i w głowie...
Myślę że dlatego że zbyt dużo razy widziałam jedną kreskę...ale oczywiście nie jestem sama bo nie tylko ja tu walczę jest nas bardzo dużo 
Jakoś teraz mam w głowie...jak nie teraz to może następnym razem??? Nie wiem co się ze mną dzieję...
Wydaje mi się że przez problemy które miał mój M jakoś zwątpiłam i chyba sama zdałam sobie sprawę że ja muszę myśleć dokładnie tak jak jemu tłumaczyłam...trzeba żyć tak jak się żyło i nie myśleć...po co myśleć i ciągle się rozczarowywać? Przecież nie mamy pewności że dzięki zastrzykom nam się uda.
Dżoana89 nie wątpię że on istnieje...wiem że jest ale chyba pisałam poprzedni pamiętnik z żalem do niego i dzięki Twojemu wspaniałemu komentarzowi zdałam sobie z tego sprawę że Bóg chce dla nas jak najlepiej i wierzę że tą miłość którą sobie przysięgaliśmy przed nim On nam wynagrodzi. Wynagrodzi pełną rodziną bo już nią jesteśmy ale ciągle w naszej rodzinie jest pustka którą wypełni tylko mały szkrab 
Modlę się codziennie i mam nadzieję że Bóg spełni moje prośby... od jutra u mnie są rekolekcje chyba czas oczyścić swoją duszę dla niego i dla siebie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2018, 18:06
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.