Dziś o 21:00 Pregnyl. Za 36 godz punkcja.
:)
Powinno być 8 jadnych pęcherzyków z prawego jajnika. Lewy pusty.

MałaU trzymam kciuki !!!

h_anulka czekając na kolejny cud.. 6 marca 2018, 20:29

I już po wizycie..Pani dr bardzo sympatyczna :)plan jest taki: mąż ma zrobić HBA i fragmentację DNA plemników a ja AMH między 2 a 5dc, Tokso IgG i IgM, Różyczkę IgG i jak będziemy mieć wyniki to wysłać na maila. Jeśli wszystko będzie ok to ok 27 czerwca laparo-histero a jak nie to będziemy leczyć męża a później laparo.. jak to nie pomoże a wyniki będą ok to będziemy grzebać w immunologii..

Ciężkie dni za mną i ciężkie przede mną. Ile jeszcze człowiek jest w stanie znieść?

Zero wsparcia od męża... Jestem taka samotna i zagubiona. Po kłótni z mężem następuję dni ciszy. Wtedy nie mam nikogo obok z którym mogłabym porozmawiać o całym dniu, o pracy, o zmartwieniach, o pierdołach. Rodzina daleko, przyjaciół brak, współpracownicy to jeszcze obcy mi ludzie. Czasem czuję jakby moje serce obumarło z serduszkiem mojego aniołka i leży teraz w tej małej urnie razem ze szczątkami mojego dziecka. Jak tylko zacznę myśleć o Michalince nie jestem w stanie powstrzymać fali łez, rozpaczy, przeszywającego bólu. Nie raz aż brak mi tchu gdy zatracę się w nim. Mąż nie pyta o nic, nie tuli gdy widzi moje łzy, jest obojętny. Nie dziwię mu się. Przez te lata, a szczególnie po poronieniu dałam mu popalić. Nie jestem łatwą osobą. Mam pewne wyobrażenie świata, pewne ideały. Chciałabym, aby On był inny. Słuchał mnie gdy trzeba, był przy mnie wtedy kiedy trzeba. Mogłabym mu nieba przychylić. Niestety On już nic nie daje z siebie bo może wcześniej chciałam za dużo. Teraz mam tylko siebie i swój świat. Mąż nijak się do niego nie wpisuję. Współczuję sobie, Jemu i mojej córce. Dlaczego taka jestem? Nie mogę być normalna? Zawsze uparta, nieznośna, zgryźliwa...

Wczoraj naostrzyłam porządnie nóż, przyłożyłam do żył... ale jak zwykle nic się nie stało. Nie umiałam tego zrobić. Wsiadłam w auto i pojechałam na cmentarz. Przesiedziałam tam kilka godzin. Po powrocie mąż nie powiedział nic. Nie mam już sił :(

h_anulka czekając na kolejny cud.. 7 marca 2018, 07:01

Różyczkę i toksoplazmozę mam sprawdzić żeby wiedzieć jaki mam poziom przeciwciał przed ewentualną kolejną ciążą i czy nie muszę się doszczepiać gdyby był za niski.. A co do immunologii to podobno często organizm kobiety po pierwszej ciąży specjalizuje się w wykrywaniu obcych komórek i je zwalcza, więc tą opcję też w przyszlosci mamy sprawdzić.. A ja jestem w grupie ryzyka bo z mężem mamy konflikt serologiczny.. :/

AleksandraW Udało się! cud ! 23 lutego 2018, 09:12

Ciąża rozpoczęta 26 stycznia 2018

Nie rozumiem kompletnie swojego organizmu, nie wiem co się dzieje. Czuję, że to fatalny początek naszych starań, żałuję, ze ten danazol nie skończyłam w grudniu, kiedy zagoiła mi się pochwa.
Mam serdecznie dość. To początek, a ja już chciałabym odpuścić. Mam chęć się nie starać. Jak się uda to super, jak nie to trudno.
Ja nie sądziłam, że się od razu uda, ale miałam nadzieję, że będzie to krok do przodu. A tutaj mój cykl jak w zegarku zwariował. Nie chce mi się myśleć. Najchętniej usunęłabym konto z ovf, z fejsa i zamknęła w domu. Szkoda mi tylko męża, że musi ze mną tyle przechodzić.

Wczoraj przyszły listownie wyniki badań prenatalnych:
wolne B-hcG - 33,9 IU/I Odpowiada 0,790 MOM
PAPP-A - 3,600 IU/I Odpowiada 1,531 MOM
trisomia 21 - ryzyko podstawowe 1:112, skorelowane 1:2246
trisomia 18 - ryzyko podstawowe 1:258, skorelowane 1:5158
trisomia 13 - ryzyko podstawowe 1:813, skorelowane 1:16266
samoistny poród przedwczesny przed 34 tc: 1:145

W komentarzu lekarz napisał, że wyniki są bardzo dobre nawet biorąc pod uwagę mój wiek. Odetchnęliśmy,zwłaszcza, że wyniki krwi wyszły dobrze, reszta to statystyka.
Jeśli lekarze prowadzący niczego nie zalecą zamierzamy nic więcej nie robić tym kierunku.
Nie zapytali też w jaki sposób zaszłam w ciążę, na wyniku wpisali "naturalnie". Na karcie ciąży nie mam wpisane "in vitro", ale data ostatniej miesiączki jest wpisana "orientacyjna". Uważam, że powinni byli o to zapytać i wynik mimo wszystko jest lekko zakłamany. W tym samym ośrodku mam ustalony termin badań połówkowych, zatem ich poinformuję.

Koniec dobrych wiadomości.
Rano dziś zakładając luteinę zauważyłam na aplikatorze krew. Nie było jej dużo, nie była też czerwona, tylko brunatna. Trochę też jej było na papierze toaletowym.
Teraz cisza, nie ma nic.
Natomiast trochę boli mnie podbrzusze i krzyż. Nad ranem obudził mnie ból, ale dlatego, że przeciągnęłam się dość mocno w nocy, nieświadomie. Może to skutek tego?
Czekam na normalniejszą godzinę i wyślę sms do lekarki. Co prawda jutro mam wizytę, ale trochę panikuję....

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 7 marca 2018, 08:11

22tyg+5dni

Dzięki dziewczyny, dziś humor już lepszy. Mąż przyszedł wczoraj szybciej z pracy i pojechaliśmy oglądać aparaty fotograficzne. Chcemy kupić jakiś fajny (nie taki super drogi czy super pro ale coś przyzwoitego, bo aktualnie mamy tylko kiepskie aparaciki w komórkach). Plan jest taki, że będziemy robić zdjęcia zwierzakowi :o) w końcu będzie komu, bo sobie nawzajem to nie robimy (ja na tle palmy, ty na tle palmy – nuda). Potem na spokojnie pojechaliśmy na zakupy spożywcze, a wieczorem relaksik w domu. Nieczęsto się zdarza, żeby mąż wrócił ‘normalnie’ z pracy dlatego jest to fakt godny podkreślenia.

U Vivienne wpis o drugim dziecku i przypadkowo jest to też coś, o czym ostatnio myślę… Ja zawsze mówiłam, że nie chcę w ogóle dzieci, a mąż, że chce trójkę… Ale to było tylko gadanie. Teraz jedna sztuka w drodze i tak sobie myślę, że… kiepsko być jedynakiem. Rodzeństwo to jednak rodzeństwo. Kiedyś rodziców zabraknie i dobrze mieć brata/siostrę obok. Poza tym można się bawić, uczyć, walczyć ;o) ale nie chcę zaczynać z mężem tematu, bo w tym momencie byłoby to tylko teoretyczne gadanie. Dokończmy najpierw proces produkcyjny jednego. W każdym razie taka historia: rozglądamy się baaardzo powoli za większym mieszkaniem. Ja twierdzę, że 3 pokoje, mąż upiera się przy 4. Moim argumentem jest to, że nie wiem czy będzie nas stać na 4, a jego, że przyda się dodatkowy pokój (na komputer, sprzęty etc). No i wczoraj przeglądaliśmy sobie ogłoszenia (tak dla zabawy) i było fajne 4pokojowe mieszkanie. Zaczęliśmy ‘marzyć’ jak by było gdyby było nasze i gdzie byśmy urządzili sobie sypialnię. Wywiązała się rozmowa, że lepiej tu a nie tam, bo nie będzie słychać hałasu z kuchni, a ja na to ‘jak będziemy mieć DZIECI, to kwestia pikającego ekspresu do kawy nie będzie miała znaczenia, i tak będzie hałas’. A mąż na to nic :o) tzn nie zaprzeczył ‘ale my będziemy mieli tylko jedno’. Anyway, bardzo dużo zależy tu ode mnie. Jak wiecie niekoniecznie wzorowo znoszę ciążę (te ciągłe doły), no i zobaczę jak będę sobie radzić z pędrakiem. Jeśli się nie spiszę (tzn jeśli wpadnę w deprechę, ciąg narzekania i utonę w rzece łez), to raczej mąż nie pozwoli mi na drugą ciążę. Ale jeśli będę super szczęśliwą, spełnioną mamą to kto wie… Na duży minus: mój wiek, teraz będę rodzić w wieku 33 lat (po ciąży ciało musi odpocząć, zwłaszcza po cc), więc drugie NAJWCZEŚNIEJ bym rodziła w wieku 35 lat. ALE to tylko takie luźne gadanie. Póki co czekamy na jednego małego faceta!

Czemu ten czas się tak ciągnie? Siedzę i odliczam sekundy. A moje życie zamieniło się w daty. 9 marzec wylot do Polski, 10 marzec pogrzeb Nicoli, 20 marzec wizyta u lekarza.

Czekam na tą wizytę jak na zbawienie. Czytałam mnóstwo innych pamiętników, blogów, opracowań medycznych nawet, żeby poznać wszystkie możliwe przyczyny, że serce Nicoli przestało bić. My zdecydowaliśmy się na wszystkie badania jakie były możliwe. Przed porodem pobrali mi 12 próbówek z krwią... sekcja zwłok, badania łożyska i krwi Nicoli...

Najgorzej jak okaże się, że nie było żadnej przyczyny. Jak pogodzić się z czymś takim?

27DC

Pazurkiii mam przepiękne :) Brzoskwiniowe w kwiatuszki taka szczypta wiosny :) ahhh...

Ale dziś dzień okropny!!!

Mija 9 dzień od dodatniego testu owu...wczoraj miałam tak dziwne uczucie w srodku...buuuu jakby macica wypełniła mi się wodą!!! Naprawdę obrzydliwe uczucie... Od razu pomyślałam sobie że to od Lutinusa i że może już jakaś infekcja mnie łapie od tej wilgoci bo przeciez woda mnie zalewa nie miłosiernie... :/ od tamtej pory mam skurcze jak na @.
Powiem szczerze że jakby teraz przyszła @ to bym się na nią nie pogniewała bo przynajmniej można by było dalej działać...nie lubię czekać :(
Piersi nadal wrażliwe M się obraża jak na niego krzyczę bo czasami jest dla nich zbyt brutalny :) zresztą on to ma baaardzo dużo z dziecka :) Bez cyca nie zaśnie hehe :)
Czekam do poniedziałku! Nie mogę się poddać i testować wcześniej! Nie dam się pokusie!!!!
Muszę się czymś zająć! Idę gotować rosół!!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2018, 10:20

Patt1002 Czekamy na Aniołka 7 marca 2018, 11:56

Antybiotykoterapia trwa, moja @ się kończy, ale rochorowałam się na maxa... Dziś jadę do lekarza i pewnie bez antybiotyku się nie obejdzie. Chciałam ten cykl spisać na straty, ale podświadomie sobie myślę, że spisując na straty mogę miło się zaskoczyć... Sama nie wiem... Morwa biała działa podobno na te bakterie, a kiedyś całkiem przypadkiem sporo jej zjedliśmy, rosła ja jakiejś wiosce i jest pyszna. Więc no co, planuję zakupić.
Jak już będzie po bakterii do leczenia dodamy mace. Trochę medycyny naturalnej się przyda.
Pamiętajcie o spożywaniu dużej ilości witaminy C.... ta co zazwyczaj ją dostajemy w aptece, nie jest wystarczająca do suplementacji, trzeba sporo jej zjeść żeby przewyższyć "normę", a właśnie musimy ja przewyższyć, witamina c jest ważna, a jej przedawkowanie jest na prawdę trudne (skutkiem jest ewentualnie krótkotrwała biegunka), spokojnie ją wysiusiamy...
A tutaj więcej o tej cudownej witamince... http://sygnaturazdrowia.pl/witamina-c-kilka-slow-prawdy/

6+2
Dzisiaj pierwsza wizyta u ginekologa. 2 tygodnie temu ustalił tę datę, żeby zobaczyć na USG bijące serduszko. Dzisiaj niestety tego nie zobaczyłam. Wg USG 5+6. Z ciekawości sprawdziłam, kiedy zobaczyłam serduszko córeczki i dokładnie było to 5+6... Lekarz uspokajał, że ciąża jest jeszcze bardzo młoda i następną wizytę wyznaczył na 24.03. Wtedy wszystko się okaże. Mam teraz wyrzuty sumienia, że byłam trochę sceptycznie nastawiona do tej ciąży :-( mimo wszystko nie chciałabym jej stracić. Wyszła mi też niedoczynność tarczycy. Od jutra biore tabletki. Może w końcu zacznę się lepsi czuć bo na razie to dramat.

bondzik007 wszystko będzie dobrze 7 marca 2018, 12:36

21dc

W poniedziałek byłam u tej mojej gin. Już wiecie jakie ma stanowisko w tej sprawie.

We wtorek dodzwoniłam się w końcu do Poznania i co się okazało? że właśnie ktoś zrezygnował z wizyty i mogę przyjechać tego samego dnia na 14! Oczywiście że pojechałam!

Klinika MedArt i dr Kubiaczyk-Paluch. CUDOWNA, naprawdę. Z czystym sercem mogę polecić każdemu.

Jestem tak optymistycznie nastawiona, pocieszona, uspokojona i nie wiem co jeszcze powiedzieć. Wspaniała, życzliwa kobieta. Pierwszy raz byłam u lekarza który zadawał mi pytania a nie ja jemu! Poczułam się naprawdę zaopiekowana i niezlekceważona ze względu na mój wiek, jedną mutację i "tylko" jedno poronienie.

Dałam jej wszystkie wyniki i mówię że wyszla mi tylko jedna mutacja. A ona mówi: no jedna ale jaka..

Obszernie mi o niej opowiedziała. Powiedziała również że wyniki kwasu foliwoego i b12 mogą wyjść dobrze nawet z braniem syntetyków ale w związku z mutacją, "w środku" i tak może się dziać źle pomimo dobrych wyników. Dlatego mam przyjmować metyle: 5-P-5 25mg raz w tygodniu, folian 0,4mg raz dziennie, metylokobalamina 1000ug dziennie i do tego wit D 4000j dziennie oraz koniecznie acard 75mg!
Po pozytywnym teście clexane 40mg i duphaston.
Zrobiła mi również wymazy na chlamydia, mycoplasma i ureaplasma. Czekam za wynikami. Jeśli coś wyjdzie źle, mamy wstrzymać się ze staraniami.

Tłumaczyła że ta przy tej mutacji czesto są problemy z niedokrwieniem płodu dlatego tak ważne jest branie leków przeciwzakrzepowych. I to najprawdopodobniej było przyczyną u mnie i nie donosilabym żadnej zdrowej ciąży bez tych leków. Dodatkowo powiedziała że moje komórki jajowe od początku mogą być już uszkodzone.

Straciłam znowu 500zł ale uważam że było warto. Przede wszystkim dowiedzieć się czegoś od specjalisty po to by się uspokoić i tak nie martwić oraz nie brać leków po omacku.

Opowiedziałam jej też o mojej ginekolog że to zlekceważyła i że mówiła mi o grypach i żeby się nie starać. Usłyszalam że nieważna pora roku.. jak ma być to będzie.
No i jeśli nie wyjdzie nam nic po pół roku starań to mamy przyjść by szukać przyczyny. :)

A i wiem pierwszy raz w życiu z którego jajnika była owu - lewy (ze strukturą ciałka żółtego) i ile wynosi moje endometrium! 13,2mm :D

Teraz mam nadzieję że będzie tylko lepiej..

Foliany już zamówione. Wybrałam aliness metylokobalamina i 5-P-5 ze Swanson. Nie wiem tylko o zrobić z wit. D. Trochę dużo te 4000j ale może tak musi być.

elinkagd Starania o drugie dziecko 7 marca 2018, 12:49

I zrobiliśmy sobie przerwę od starań, nie że nie ma serduszkowań, są ale wtedy jak mamy na to ochotę bez napięcia ze akurat teraz trzeba. Co prawda przy takim cyklu współżycie było raz w tygodniu wiadomo weekend bo w ciągu tygodnia nie mamy siły i ochota też jakoś nie przychodzi.
Od 2-3 dni znowu mi sie myślenie włączyło bo wiadomo koniec cyklu a może się udało.
Ale sie nie udało dziś zrobiłam test bo na dziś mam termin @ no i tylko jedna kreska. Wiadomo na cud nie liczyłam ale nadzieja była.

Przerwę postanowiłam zrobić do kwietnia/maja tak 2-3 cykle. Głównie dlatego że przez ten okres zimowy i te ciągłe zmiany pogody co chwilę sie przeziębiam i nie ma ostatnio miesiąca żeby nie była chora. A poza tym muszę trochę odpocząć psychicznie i zająć się sobą. Za 3 m-ce mam egzamin z kursu i teraz to jest dla mnie najważniejsze i na tym sie teraz muszę skupić. Też coraz częściej myślę o zmianie pracy bo już ta co teraz jest coraz bardziej mnie denerwuje i przestaje się czuć pewna jutra. A ja lubię mięć pewność że będzie ok. Poza tym to chyba najważniejsza sprawa to za mała pensja i duża cześć tej pensji idzie pod stołem i z tego co mi wiadomo to nie mam co liczyć na podwyżkę. I mam wrażenie że stoję w miejscu od pewnego czasu nie rozwijam się. I chyba zmienię kolejność swojego życia, że najpierw zajmę sie pracą a później dzieckiem. Bo od 2 lat starań myślenie było odwrotne najpierw dziecko a później zmiana pracy ale to mi nie wyszło więc trzeba odwrócić schemat.

miska122 Tęcza po burzy :) 19 września 2020, 23:43

Pogodziliśmy się z mężem. Nie można inaczej, za bardzo się kochamy. Ale rozmawialiśmy bardzo długo i oczyściliśmy atmosferę. On też wziął się do roboty z wieloma rzeczami.
Ten cykl jest kolejnym, w którym nie mamy szans na ciążę, więc skupiam się na życiu. Mam takie głębokie przeświadczenie, nie wiem skąd, że w najbliższym czasie nie zajdę w ciążę. Po prostu to wiem. Skupiam się więc na badaniach i lekarzach.
Chęć bycia w ciąży po trudnych przeżyciach jest strasznie dziwna - niby bardzo tego chce, ale równocześnie wiem, że dzień kiedy zobaczę dwie kreski będzie dniem kiedy zacznie się niekończący się stres. Czy jestem na to gotowa? Nie. Czy kiedykolwiek będę? Pewnie nie. Czy to sprawia że przestanę próbować? Oczywiście, że nie.

Alice24 Za bardzo chcę 7 marca 2018, 14:17

- 3 DC - 6 cykl starań

Mega kłótnia ze starym


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2018, 11:53

28dc
Była nadzieja po moim dzisiejszym skoku temperatury, ale się zmyła. Beta ujemna.
Czekam na okres, niech już przyjdzie jak musi. Chce w końcu zbadać hormony, a na wtorek zapisałam się do ginekologa specjalizującego się w niepłodności i jadę z monitoringiem. Wydaje mi się, że moje pęcherzyki nie pękają... trzeba to sprawdzić.
Czas działać, bo za długo to trwa.
Zdołowana idę oglądać serial.

75 dc
Testu nie zrobiłam, @ brak, wdarła się infekcja, senność, ból w lędźwiach.

Odpuściłam sobie totalnie. Co ma być to będzie :P 15 idę na wizytę do ginekologa to się dowiem co i jak :)

Marta1982 Zwatpienie i nadzieja 7 marca 2018, 14:32

Kolejny cykl o dupe potluc.
Endo w cyklu naturalnym znowu zylo swoim zyciem i uroslo tyle, co kot naplakal.
Transfer odwolany. Czekam na okres i wracam do gonalu. Male dawki, tak zeby wyprodukowac ze 2 jajka. Moze wieksza ilosc naturalnego estradiolu cos pomoze. Nie mam juz sily. Nie wiem, co sie dzieje.

Moja depresja zaczynac siegac zenitu. Czuje sie jak robot. Odizolowalam sie totalnie. Rzadko sie usmiecham, jeszcze rzadziej smieje. Mam w sobie ogromy ciezar i nie jestem juz w stanie dluzej go nosic. Wszystko jest takie mechaniczne - pobudka, sniadanie, praca, ktorej nienawidze, powrot do domu. Dzien dobry, do widzenia, tak wszystko w porzadku. C...j nie w porzadku. Nic nie jest w porzadku. bezsilnosc i zlosc to uczucia dominujace. Nie trawie ludzi, z ktorymi pracuje, zwisaja mi znajomi. Nie mam ochoty z nikim rozmawiac. Mam ochote pier...nac drzwiami i stad wyjsc. Spakowac sie i wrocic do Warszawy. To jest jakich k..wa zly sen, ktory trwa dokladnie od 18 miesiecy. Co do dnia.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)