29dc (nie pamiętam kiedy taki długi miałam, zwykle 25-27).
Wg. OF 17 dpo (wg mnie raczej 15).

Normalnie moze i zrobiłabym test, ale:
- w tym cylku bralam Duphaston i Bromergon, wiec zakladam, ze to przez dup. cykl się wydłuża.
- nie czuje nic, kompletnie NIC co by mnie podjudzało do zrobienia testu - po co się rozczarowywać. Nawet piersi mnie nic a nic nie bolą, chyba nawet nie napuchły - a szkoda, bo dni po owu. były dotychczas jedynymi kiedy przynajmniej czulam, ze cos z przudu sterczy :-P nawet przy Dostinexie mnie pobolewaly, ale tym razem kompletna cisza - pewnie przez bromka.
- Jedynie to co jakiś czas pobolewa mnie nikle prawy jajnik, ciekawe dlaczego?

Tak, czy owak nic nie zwiastuje, że mogło by być inaczej niż jest... a wiosna mogła być taaka piękna :-\

Niezbyt chciałam przejść na fioletowa strone bez usłyszenia serduszka ale chciałam zobaczyć na wykresie dwie kreski i automatycznie mnie przeniosło
Wykonany dziś test pokazał dwie grube kreski wciąż to do mnie nie dociera bo boje się strasznie że będzie jak dwa lata temu
W poniedziałek środa piątek idę na betę i zobaczę jak postępuje moja ciąża
Boże miej w opiece moje maleństwo

Alice24 Za bardzo chcę 19 marca 2018, 15:16

- 15 DC - 6 miesiąc starań

Na wykresie zapaliło się zielone światełko :)

7t0d (8tc)
Tak!! Zaczynam już 8 tydzień ciąży, jak ten czas leci


Po raz 3 usunęlo mi cześć wpisu wrrrr!!
Dzisiaj siedzę i pilnuje bratanka mojego narzeczonego A jutro lekarz i spotkanie z bobusiem


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca 2018, 08:57

20 tydzień
19t + 3d
Miesiąc: 5

48%

Jako że już prawie połowa rozpoczęliśmy przygotowywanie pokoiku. Jest jeszcze w nim troch pusto ale powolutku nabiera kształtów . Kilka najważniejszych rzeczy już mamy a resztę kupujemy powoli.
Lista wyprawkowa nie ma końca. I co chwilę wynajduję jakieś Niezbędne rzeczy do kupienia :)
Moja mama również oddała się szaleństwu zakupów. Miałam ostatnio polecenie podania listy czego jeszcze nie mamy i zadeklarowała się na meeeega zakupy :) Na szczęście w Maju lecę do Polski ( mam nadzieję wszystko zależy od najbliższych badań ) i będę mogła to wszystko zabrać do siebie żeby nie musiała po porodzie lecieć do mnie z milionem pudeł :)
A poza tym nasza mała nabiera sił. Robi się coraz silniejsza. Czasem jak mnie puknie to aż się wystraszę :D Za pierwszym razem w pracy tak się wystraszyłam że aż się zatrzymałam i spóźniłam się z przerwy :D
W pracy względny spokój póki co. Dostaję co łatwiejsze prace i mimo że mnie nudzą jak cholera nie narzekam bo wiem jak może być tam ciężko. Położna na ostatnim spotkaniu powiedziała że umawiamy się na koniec kwietnia i będziemy dyskutować już o zwolnieniu. Odliczam dni :)
W piątek idziemy na badania połówkowe. W końcu się zobaczymy z naszą kruszynką <3
A co do imienia - nie wygrałam ani Ja ani mój M. Padło na cudowne imię - Michalinka <3
Mój brat Michał latał pod niebem ze szczęścia :D

W ramionach mojego Lubego wszystko jest łatwiejsze i uśmiech się też przybłąkał. A jutro wyczekana wizyta u gin. Ciekawe co powie...

4tc+2 - odważam się tak napisać <3

Dzisiejsza beta 533, kamień spadł z serca <3


Maluchu, rośnij zdrowy i silny!

edit: Na fioletową stronę się nie wybieram, bo bez wykupionego pakietu premium nie mogę aktywować ciąży, a co za tym idzie nie mogę na belly nawet zacząć pamiętnika. Zostaje więc tutaj :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2018, 17:48

Matylda33 Bąbel LOADING 19 marca 2018, 23:09

33 dc./ 12 dpo

I ta małpa @ nie przyszła! Ale sobie dziś ze mną pogrywa, bo od czasu do czasu mam lekki ból menstruacyjny! Test w 12dpo negatywny! Żadnego cienia cienia .... Ani chuchanie ani podświetlanie czy nawet rozebranie testu na elementy pierwsze nie pomogło!
Jedna krecha i koniec!

Cykle zazwyczaj miewam do 30 dni. Jednak w tym zmieniałam strefy czasowe i może z tego względu coś się wydłużyło. W każdym razie czekam, bo złudzeń już nie mam.

A tak sobie po cichu wyobrażałam, jak powiem w pracy, że w kwietniu nigdzie nie jadę. Na następny cykl mam zaplanowane wizyty w 4 krajach. I jeśli nie wpadnę na pomysł, jak bezpiecznie szmuglować sperme przez granicę, to w kwietniu szans nie ma na zieloność.

Jedyne co mnie zastanawia, to ilość wodnistego śluzu. Dziś latałam do łazienki co 3o min., bo już myślałam, że to @... A tu nic poza wodnistą, bezwonna wydzieliną!

Poza tym podczas samoobserwacji zdiagnozowałam u siebie dwa dziwactwa:
1. Przyklejam się do termometru! Serio, w drugiej fazie bezsensownie mierzę temperaturę ile i gdzie się da! Nie tylko odprawiam poranny rytuał z wpisem do Ovu, ale kompulsywne przez cały dzień wtykam sobie termometr, gdzie tylko mogę. W ten sposób min. mam wykres mierzenia oralnego i popochwowego! Bogu dziękować, że nie mamy więcej dziur (odbyt wykluczam) i termometrów.
2. Też z fazy II. Mam chyba tendencję do ciąży urojonej - Przynajmniej w zakresie smakowym - lub fatalny gust kulinarny! Wczorajsza kolacja, 2 pomarancza, tatar i pączek (w kolejności konsumpcji). Zatem nim potencjalnie znajdę, będę smakowym degeneratem!

Ale tak to już jest, gdy hipochondryczka stara się o dziecko.

Dobrej noc!


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2018, 23:15

12dc

Tonę w śluzie :O nie pamiętam żebym kiedykolwiek tyle miała. Wczoraj nawet musiałam włożyć wkładkę, bo masakra. Póki co niestety śluz wodnisty, rozciągliwy jeszcze nie.
Bardzo bałam się pierwszej dawki dostinexu, bo naczytałam się w necie, że może być masakra. Nie było źle. Pierwszej nocy po zażyciu spałam 11h i mam większe pragnienie. Chodzę też bardziej zmęczona, ale to może być też wina glucophage. Generalnie da się wytrzymać.
W ramach walki z cienkim endometrium zaczęłam też pić wino czerwone wytrawne. Naczytałam się, że może pomóc to pije ;)
Jestem bardzo ciekawa czy moje endometrium coś podrosło. W sobotę powinnam się dowiedzieć. Boje się tylko, że przyjdę za późno, aby stwierdzić czy owulacja była... Bo tak jak pisałam miałam przyjść 14-15dc a zmuszona jestem iść dopiero 16dc.

27dc 10dpo

Chyba wariuje. Od paru dni nie umiem robić nic innego tylko czytać owuf i pamiętniki. Weszłam do łóżka z książka już hmm 3 dzień z rzędu i co robię? Siedzę z telefonem i myślę....Myślę.... Myślę... będzie z tego ciąża czy nie będzie.
Ciągle pobolewa mnie dół brzucha. Normalnie nigdy nie odczuwam bólów przed miesiączką. Ale może mi się poprzestawialo :)
Nie testowalam. Powinnam ?
Boję się że za wcześnie. Znów te same obawy i lęk przed rozczarowaniem.
Ile ja bym dała żeby się wyluzować. I zapomnieć o tym że się staram.

22 dc, 1 cykl po HSG, 18 cs
Wczoraj mieliśmy gości z maleństwem. Nie radziłam sobie z tą ciążą, unikałam spotkań, ale to bliska rodzina, więc nie można było wiecznie uciekać... Kiedy się młode urodziło, bardzo się bałam, że nie będę umiała go zaakceptować… Wszystko tkwiło w głowie. Kilka miesięcy temu nie dałabym rady, ale teraz już jest lepiej, już mam bardziej poukładane w głowie. I w sercu.
Bardzo chciałam je wziąć na ręce, jednocześnie bojąc się, że zaraz usłyszę to znienawidzone „pasuje Ci” . Ale wzięłam, przytuliłam i przestałam się bać. Nie usłyszałam nic, czego nie chciałabym usłyszeć. Wszystko stało się naturalne. Młode się uśmiechało mrucząc po swojemu.
Wszystko było pięknie, ale…
Kiedy mój facet wziął je na ręce, pękło mi serce. Pękło tak, że tylko jedno może je posklejać – nasze dziecko .
Słyszałam, jak mu opowiada co będą robić gdy urośnie. Widziałam jak je przytula, jak nosi i kołysze. Jak nieświadomie całuje je w głowę.
Gdy zostaliśmy sami, powiedział, że choćbym miała przez 9 miesięcy leżeć, to on zniesie wszystko, zrobi wszystko i będzie koło mnie skakać, byleby tylko się udało…
No, byleby tylko się udało.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2018, 09:48

10dc.
Dziś ginek o 16stej. No ciekaweeeee co tam w środku robię.

Śnił mi się dziś nad ranem poród. Mężuś spisał się na medal, urodziłam śliczną dziewczynkę i nic nie pamiętałam prawie z porodu tylko początek i jak mi ją już dali. Urodziłam dość szybko i mało boleśnie. Ale dzidzia była przepiękna, zakochałam się w niej od razu. No i obudziłam się uśmiechnięta. To chociaż tyle :)

Zawsze zapomnę odkopać termometr (no ciekawe gdzie ja go schowałam) i zacząć mierzyć temp. Ale szczerze? Czy jest sens? Po co znowu się stresować. Tyle, że miałabym co do napro zabrać.

Magic Niemożliwe 20 marca 2018, 10:47

A więc tak. Te domy... MASAKRA! Oba nie do konca stan deweloperski,bo bez pieca i grzejników. Pierwszy większy-120m- uroczy,duży ale nie ogromny ogródek,pomieszczenia super ale....wyglądał jakby na niedokończony. Za takie pieniądze to ja przepraszam ale powinno być już tip top zrobione. A dokładnie 450tyś....także zapał mój osłabł. ale mieliśmy do obejrzenia keszcze jeden. 90m za 399tyś. Piekne ogrodzenia,domofon,kostka już wyłożona, ogródek mniejszy ale nie malutki. A w środku...piekne juz białe a nie jak w pierwszym siwe ściany. Ale.. im dalej bym bardziej mi było smutno. Malutki salonik z jadalnią i kuchnią,brak ogrzewania podłogowego-w obu domach-i brak pieca i grzeników czyli znowu koszty aaaa i brak schodów a były jeszcze dwie kondygnacje. Malutkie pokoje,maskara :( straciłam nadzieje,że kiedykolwiek a tym bardziej przed porodem coś znajdziemy... Ja juz obejrzałam pare domów i wiem jakie są standardy deweloperów ale ta dwójka z poniedziałku to jakaś padaka.i że ludzie kupują takie coś! no nic. Szukamy dalej ale nie widze już szans na znalezienie tejgo jedynego domku :(

39 tydzień

Mojemu maluchowi na świat i w ramienia mamy póki co się nie spieszy. Będzie raczej upartym barankiem :)Ale ostatnio jest też strasznie rozbrajający... Pochwalę się - moje baby dostało czkawkę w brzuchu. :) Pierwszy raz coś takiego poczułam, choć to moja druga ciąża... Rozczuliłam się okropnie. A tak całe dnie czekam, aby go przytulić. Najczęściej w łóżku i z laptopem :) oglądam serial Call the midwife (bardzo fajny), The good wife oraz Greys Anatomy. Niezbyt to ambitne, ale cóż. Miałam dziś załatwić wózek, ale chciałabym najpierw zobaczyć joie mytrax flex sygnature... Podobno ma być w przyszłym tygodniu w sklepie oddalonym od nas o 30 km :) Wiem, że wózek mi się nie przyda na start, ale mają zestawy 3 w 1 (wychodzi tanio, a foteliki joie są dobre i mają 4 pkt ADAC). Tylko czy zdążę zobaczyć zestawy i je kupić? J

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 31 lipca 2018, 02:13

A jednak nocka z laktatorem... Mąż o 1 "ogarnął" Emila żebym mogla się przespać. Mam problemy ze snem mimo giga zmeczenia, bo za bardzo czuwam... Jeżyku, poduszki używam ale i tak musze się oblozyc dodatkowymi zeby tu i tam podwyższyć etc...

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 20 marca 2018, 12:12

24tyg+4dni

Niech tygodnie lecą, niech maluch rośnie. Właśnie przed chwilą zajrzałam na chybił-trafił do jakiegoś pamiętnika, w którym historia ciążowa niestety nie skończyła się dobrze :o( Smutne, strasznie smutne. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby coś tak okropnego przydarzyło się mi/nam. Chyba bym nie przeżyła. Głupia jestem, po co się nakręcam?

Wczoraj miała miejsce jedna mała niepokojąca rzecz. Otóż miałam dosyć aktywny dzień (załatwiałam różne sprawy na mieście, potem zaliczyłam jeszcze spacer po plaży). Wieczorem wygłupialiśmy się z mężem na łóżku (bez seksu, po prostu przytulanki/wydurnianki). I kiedy chciałam z łóżka wstać, tzn w chwili kiedy spuściłam nogi na podłogę, chwycił mnie ostry i bardzo nieprzyjemny… hmmm… skurcz? Jakaś kolka? Nie wiem co to było. No i siedzę na tym łóżku sycząc z bólu, a mąż się pyta, czy to dzieciak kopie. Więc mówię, że nie kopie, tylko mam jakiś dziwny ból. Miałam wrażenie, że był umiejscowiony w okolicy pępka, więc (na szczęście???) dość wysoko, chyba za wysoko, żeby być uznanym za bolesny skurcz macicy? Mąż pomógł mi się położyć i kazał oddychać. Po chwili wszystko przeszło, ale nie ukrywam, że się wystraszyłam. Teraz myślę, że to mogła być kolka lub ‘skręt’ jakiegoś narządu (przez to, że się wygłupialiśmy, to trochę w skulonej pozycji mogłam pouciskać brzuch), ale najgorsze było to, że ostro i nagle czułam ból. Brrr. W każdym razie już wszystko dobrze, dzieć wesoło sobie buszuje w brzuchu, a ja staram się myśleć POZYTYWNIE :o)

Marti... Goniąc czas 20 marca 2018, 12:15

zaczely przychodzic przesylki wyprawkowe zamowione w zeszlym tygodniu.
wszystko jest super. jestem tylko rozczarowana ubraniami do karmienia. zmaowilam 2 sukienki i dwie koszulki w H&M Mama.... jedna sukienka to jakis worek uszyty nie wiem na kogo.... masakra... trudno bed emiala po domu. nie chce mi sie bawic w zwroty, wazne ze ma funkcje latwegow wyjecia piersi.

na szcescie noworodkowe rzeczy sa cudowne. nawet chusteczki nawilazajace :D

humor niestety psuje mi biegajaca jedna mysl po glowie. wczraj bylam w rodiznnym miescie u mojej dentystki na ostatniej wizycie. podjechalam do tesciowej na herbate i chcialam z nia pogadac o temacie porodu, jak zroganizowac to z psem. wymyslilismy bowiem, ze jak pojade na porod, to zadzwonimy do niej i poprosimy, aby przyjechala na te 3 dni (jesli CC) lub 2 dni (jesli SN), zbey zaopiekowala sie naszym psem. Piotrek bedzie u mnie w szpitalu, a nasza czworolapna corka nie wytrzyma wiecej niz 8-9h sama... poza tym jest tak towarzyska, ze wpadlaby w jakas depresje tyle dni w samotnosci.... nie oczekuje pomocy przy dziecku, przy mnie, gotowania.... niczego. tylko pobycia te 2-3 dni z psem.. mieszkamy bez rodziny w innym miescie. na moich rodzicow liczyc nie moge, bo mama chora psychicznie, wiec nie nadaje sie do pomocy przy czymkolwiek. a wiec w odpowiedzi na moja prosbe uslyszalam, ze ona nie wie, bo opiekuje sie babcia........ (!!!!!!!!!!!!!) dodam tylko, ze babcia P jest w osrodku PRYWATNYM dla ludzi z Alzheimerem ze stala opieka, a ona tam jezdzi, zeby z nia posiedziec... typowa babcia z fejsbuka bedzie ta moja tesciowa. kupi mojej corce rozowe ciuszki, kaze ubrac w to wnuczke i bedzie sie chwalic sasiadkom zdjeciami..... ... potrzebuje wsparcia, na ktore ewidentnie nie moge liczyc od nikogo. takze sprawdza sie stare przyslowie JAK ZAWSZE "z rodzina najlepiej wychozi sie na zdjeciach" i jakze trafne w tych okolicznosciach natury....

jedyne co jest w tym najgorsze, to to ze, jest mi przykro. takie sytuacje pokazuja jak bardzo dla niej liczylo sie to, zeby w koncu powiedziec, ze "jest babcia", a nie faktycznie chciec tej wnuczki i wziac na klate tez kilka obowiazkow z tym zwiazanych... jest mi po prostu bradzo przykro. :(

Leci spokojnie dzień za dniem.
Doskwiera mi samotność:( mąż pojechał w delegację. Wróci w piątek więc weekend spędzimy razem ❤ i później znowu samotny tydzień :(

W niedzielę już nie wytrzymalismy w zakazie...
Pojechaliśmy na stację benzynową i jak gowniarze przegadywaliśmy sie kto pójdzie kupić prezerwatywt :D śmiesznie było i oczywiście padło na mnie.
Po powrocie do domu daliśmy się ponieść emocjom. Bylo bardzo namiętnie. ❤


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2018, 12:21

No to znowu plaskacz!
Pieprzone 0,1!!!!Nie takiego wyniku oczekiwałam,ale spodziewałam się po negatywnych testach,po niebolących cyckach.
Coś ewidentnie jest nie tak...bez iui zdarzała się biochemiczna,a z przygotowaniem i lekami,zupełnie nic się nie dzieje.
I tego pewnie już się nie dowiem czy to wina moich komórek,pustych pęcherzyków czy nędznych plemników.
I nie wiem po co gin po iui powiedział,że tym razem podano 6mln plemników,jak to gówno prawda,wczoraj odebrałam opis iui i jest jak byk 3,9mln.
Do tego w uwagach jest wpisana pieprzona agregacja plemników +.

Nie wiem co dalej...czy spróbuję jeszcze jednej ,trzeciej ,ostatniej iui czy zakończę te starania...
Nie wiem na ile zadziałałby ten polecany dla facetów Profertil???może jeszcze zasilę tym męża,może ja jeszcze spróbuję z innymi lekami i spróbuję za jakiś czas,bo w tym cyklu to już ani się do lekarza nie załapię,ani suplementy by na męża nie podziałały?

Jest jeszcze taka jedna opcja w innej wrocławskiej klinice,ale nieco zastanawiająca...in vitro za ponad 2tys,ale ze wszystkich komórek, bierze się 4dla siebie,a reszta zostaje dla innych.Tylko co w przypadku jeśli miałabym tylko jedną???

Ileż tak do cholery mogę w tym tkwić???

A i zaczyna się 1dc,kurtyna opadła!!!

21t 6d

Będzie synek!!!!!!!! Aaaaaaaaaa!!!!!!! :-)
My już po połówkowych, maluszek ma 440g, ułożony pośladkowo, łożysko umieszczone na tylnej ścianie wysoko, szyjka macicy 4cm.
Do zrobienia mam glukoze.
Pierwsze ruchy poczułam w 18tyg, dziś już czuć wyraźnie pukanie, obracanie czy muskanie :-) to już 6 miesiąc. Nie moge opisać swojego szczęścia, synek! Zawsze marzyłam żeby był pierwszy i będzie. Nad imieniem tak na 100% sie nie zastanawialismy ale chyba Szymon, mezowi tez sie podoba.

I kolejne marzenie sie spelnilo, kupilam sobie samochod toyote yaris 2005, male zgrabne, wszedzie wlezie. Nie bede juz zalezna od meza :-)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)