Powiedzialam mezowi,ze plamie,krwawie,posmutnial,nie chce robic nam wiecej nadziei na 1 wspolne dziecko,stracilam juz 3 ,,,,wystarczy tego bolu,,,
29 marca, 10:40 25dc 7dpo
Zrobiłąm test ciążowy. Lubie robić testy, nie stesuje się, nie nakręcam, naukowo do tego podchodzę 
Oczywiście biel wizira. Mam też te testy z allegro, więc ogólnie im w ogóle nie ufam, ale zawsze wesoło jest sobie zrobić test 
Dzisiaj jeszcze będzie sikanie na owulacyjne. Jutro obiecuję nie robić ciążowego. Dopiero w sobotę 
4 dc 8cs
Wczoraj miałam wyczekiwana wizytę u ginekologa. Do badania oczywiście nie podeszłam bo @ siedzi od soboty. W sumie to już w piątek pojawiło się lekkie plamienie (może krwawienie). Dziś już jej praktycznie nie ma. Krótkie mam te miesiączki, kiedyś trwały nawet tydzień, a teraz średnio dwa dni krew a później to jest bardziej budzenie.
Z lekarzem sobie tylko pogadaliśmy, a za tydzień (14 maja) mam wizytę. Do tego czasu fajnie by było gdybym miała zrobione wyniki tarczycy, cukru i prolaktyny. Tak na dobry początek. Więc liczę na to, że w tym tygodniu to załatwię w moim "cudownym" ośrodku.
Rwa kulszowa jeszcze mi nie przeszła, po 8 godzinach pracy miałam dziś dość. Staram się myśleć pozytywnie, że maj będzie naszym miesiącem. Zaczęłam brać olej z wiesiołka, Wit. D oraz kwas foliowy. Tak na dobry start. I tak jestem w szoku, bo nie pominełam jeszcze żadnej tabletki. W moim przypadku to powód do dumy, bo każde sumienne branie lekarstw, suplementów diety itd. kończyło się u mnie szybciej niż się zaczęło. Oby teraz było inaczej!
W planie mam też wybrać się do Rossmanna po testy owulacyjne. Nie wiem jeszcze na które się zdecydować. Do wyboru mam facelle lub jakieś domowe laboratorium.
Zmykam, bo już ledwo na oczy patrzę, telefon wypadł mi już z ręki przynajmniej trzy razy, a jak tak dalej pójdzie to do rana zostanę bez zębów (czyt. Telefon wypada mi z dłoni i leci na twarz). Mąż ma nocki, więc muszę zadowolić się towarzystwem mojej dziewczynki rady beagle.
31tyg+4dni
Byłam wczoraj u gin-jak zwykle nic ciekawego. Ewentualnie ułożenie dziecia... Lekarka chciała sprawdzić tętno i jeździ i tą głowicą po brzuchu i nie może namierzyć, a w końcu wykrzykuje ‘ten dzidek poprzecznie leży!’. Nawet mnie to rozbawiło :o) Ja wiem, że on leży jakoś dziwnie, bo czuję to. No i raz z jednej strony brzucha duża twarda gula, a raz z drugiej (głowka+plecki/tyłek). Lekarka stwierdziła, że dzieć będzie się pewnie chciał przekręcić głową w dół (‘im wcześniej tym lepiej’ – jej słowa), ale jakoś wątpię… Mi się wydaje, że on próbuje i stąd czasem takie gwałtowne ruchy i szamotanie się, ale coś mu nie pozwala… Spytałam lekarki, co będzie jak się nie przekręci (chociaż oczywiście wiem, co by było! CC!), ale ona na to, że ‘dajmy sobie/jemu jeszcze czas’. Ot i taka wizyta…
Plan na dziś: POCZYNIĆ jakiekolwiek zakupy dla ‘dzidka’! Chociażby waciki kupić, ale przełamać się i to zrobić!
Jestem zmęczona. Nie wysypiam się (dziś np wstałam o 4... a i tak dobrze, że do tej 4 spałam) i brakuje mi energii w ciągu dnia. Najchętniej ‘polegiwałabym’ na kanapie całymi dniami. A przecież to nie życie! Nawet czytać mi się nie chce. Boję się, jak sobie dam radę z dzieckiem będąc takim flakiem. Dzień zaczynam od kawy, ale kurde jedna nie wystarcza, wypiłabym z pięć, gdybym mogła!!!
Ciąża zakończona 7 maja 2018
Wczoraj przyszedł na świat nasz Filipek o 9.45, poprzez CC. Dostał 10pkt, ważył 4220 g, mierzy 57cm 
Wpis zaktualizuje w domu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2018, 07:34
11tc+4
Połowa 12 tygodnia, coraz bliżej widać na horyzoncie koniec pierwszego trymestru. 13 dni do badań prenatalnych. Ciężko w to wszystko uwierzyć, Maluszku mam nadzieję, że zdrowo rośniesz pod moim sercem.
Ciąże mam od samego początku totalnie bezobjawową, tym bardziej ciężko w nią uwierzyć. Oby już teraz było szczęśliwie do końca, wciąż jest ten strach, mam nadzieję, że po prenatalnych odetchniemy.
Jutro jadę na badania krwi, a poza tym nic ciekawego się nie dzieje
Odliczamy i czekamy
29dc, 14dpo.
Będę się żalić, dużo żalić. (ostrzegawczo)
Może ja za mało się użalam jednak nad sobą? Widzę, że ten cykl spisany jednak jest na straty, bóle piersi i brzucha już całkowicie przeszły, temperatura zaczęła spadać, @ przyjdzie jutro. Czuję, że zaczynam wpadać w żałobę. Za bardzo wierzyłam, że się udało. 10dpo tak bolała macica, że wierzyłam, że to zagnieżdżenie. Byłam wręcz pewna w II kreski (testu nie kupiłam, muszę zamówić kilka na zapas znowu). I sama sobie jestem winna, bo tak się nakręciłam. Może jednak czas się pogodzić. Ja nie mam sił, chodzić po tych wszystkich lekarzach... Może ja właśnie przez to nie nadaje się na matkę? Może mam za mało determinacji?
Była u mnie koleżanka z mężem i swoim synkiem na grillu. Zaraz po średniej narzekała, że ona będzie mieć problemy z zajściem w ciąże, bo ma pcos i lekarz ją ostrzega, że będzie mieć ciężko zajść w ciąże. Postanowiła, że musi się gdzieś tylko zaczepić do pracy i zachodzi w ciąże i będzie na L4. W pierwszych cyklu zaszła. Ostatni rok jęczała wiecznie, że o następne to na pewno musiałaby brać leki, bo bez nie zajdzie. Przyjechała na tego grilla i oświadczyła, że wpadli, ciąża bardzo młoda i przepłakała cały dzień, bo przecież nie chcieli, ale na szczęście umowa się jej kończy w maju, więc do dnia porodu jej się przedłuży. Opowiedziała mi ze szczegółami, nawet w który dzień wpadli. Przecież wie, że ja nie potrafię zajść w ciąże. Dała mi super radę - może spróbowałabym clo i kwasu foliowego? Ehhh nikt nie zrozumie staraczki jak inna staraczka.
Przez przypadek dowiedziałam się ostatnio o ciąży siostry bratowej. Jest w piątym miesiącu i jakoś nikt nie miał odwagi mi wprost o tym powiedzieć. Jeszcze ciocia się wygadała, że pierwsze dziecko skończyło rok, kończył się macierzyński, więc szybko zaszła w ciąże, żeby mieć wysokie macierzyńskie, bo umowę miała podpisaną na pierwszą ciążę i miała być zwolniona po macierzyńskim. Bo szkoda by było.
Czemu niektórzy potrafią ot tak sobie to zaplanować, a ja się tak męczę? Jak pomyślę, o następnym monitoringu i rozkładaniu znowu nóg przed lekarzem... Chce mi się wyć i zrobię to, wypłaczę się na wszystkie czasy, ile można pokazywać jak jestem silna.
Pomajówkowo.
Facet rozpoczął nową pracę, mamie wykryli guzek o wielkości 6 mm, od razu miała biopsję i teraz czekamy za wynikami... U mnie bez zmian. 19 dc, w okresie potencjalnie płodnym było 3 x
więc nic nie zakładam. Co ma być to będzie.
Odliczanie do @ i w końcu start z CLO.
Odpoczęłam, wyluzowałam, opaliłam się - jest dobrze. Czuję wiosnę, a raczej lato.
Chce się żyć. A to najważniejsze,
Lecę nadrabiać zaległości na OF...
6.05 - 1 dc;
11.05 - usg piersi;
16.05 - usg monitoring nr 1;
17.05 - ovitrelle około 19.00???? albo dzień później
18.05 - usg monitoring nr 2;
19.05 - Novum godz 11.00, podpisane dokumentów przed rozmrożeniem zarodka, usg monitoring nr 3. Mam nadzieję, że już nie będzie pęcherzyka;
23.05 - 4 dpo zapewne crio, choć mam przeczucie, że tym razem do niego nie dojdzie.
30.05 - beta. Szybko, ale mam plany na długi weekend. Ciężkie fizycznie.
28t 6d
Szymuś ma już 1kg 300g 
dziś oceniam postepy z cerą
zmieniałam pielęgnację na naturalną - stosowałam olejek malinowy, skonczył się około tygodnia temu w polaczeniu z konopnym i rycynowym, od kilku dni woda źródlana i ściereczka z mikrofibry max na kilka dni. Juz jej nie piore bo chyba ta chemia w mydle itd. wpływa na cere. Oczywiście aloes w żelu koniecznie i olejki z drzewa herbacianego na zmianę z sandałowy, do tego puder mineralny i to wszystko w połączeniu z dietą bezmleczną i bezglutenową po niemal 3 miesiącach bezmlecznej (zaczełam 15.02. twardo przestrzegałam) i około dwóch miesiącach bezglutenowej (z małymi słabościami) z całą pewnóścią mogę stwierdzić że mojej cerze to się przysłużyło do wczoraj byłam bardzo zadowolona - zero nowości. Dziś już coś tam wyczuwa, ale i ciasteczek wczoraj sobie nie odmówiłam... znów rygor.
w ostatnim tygodniu zjadłam 03.05 lody waniliowe, 05.05 dwa kęsy sernika i dziś dwie kawy jedna ze smietanka druga z mlekiem i stopuje.
Tylko ja przytyc bez glutenu i bez białka mleka? teraz to mój i mojego lubego plan.
13+6
Po kilku lepszych dniach wymioty wróciły.. Schudłam kolejny kilogram, nawet już profesor się zmartwiła, na szczęście Maluch rozwija się prawidłowo, ma już 7,7 cm.. Szyjka 42mm także super.. Mam dziwnie wysokie tętno dlatego mam zbadać żelazo.. Boję się tego badania bo musi być naczczo, a ja ostatnio jak tylko otworze oczy muszę coś zjeść bo jak nie to zwymiotuje..
Spojrzałam na listę wyprawkową i postanowiłam zacząć szukać i wypisywać ceny.. Ale jak narazie zostało tylko na postanowieniu;-)
9 dzień cyklu.
Nastrojowo jest dosyć kiepsko. Powoli wkraczamy w cykl starań, na razie robimy podchody, żeby plemniczki sie nie zastały
hihi
Dzisiaj mam dzień wolny a luby w pracy to wpadliśmy na pomysł, że przyjadę do niego,. Posiedzę trochę nad jeziorkiem.
Tak spoglądam w lustro i trochę się załamuję 
Bo owszem staramy się o dzidzie, ograniczyłam ruch, ale widzę że tłuszczyk odkłada się coraz bardziej w boczkach , więc żeby nie popaść w paranoję powoli wracam do ruchu, inaczej niedługo będę toczącą się kulką 
Zaczynamy od jazdy na rowerze a za chwilę marszobiegi.
Może wtedy moje myśli odbiegną troszkę dalej.
W sobotę wizyta u lekarza. Czekamy....
no wiec zostal TYDZIEN!!!!!!!!
jutro zaczynamy 40 tydzien
nie wierze jak to zlecialo, nie wierze, ze to juz. jakos ogolnie niedowierzam w nic 
jestem jakas bardzo szczesliwa ostatnio. wiedzac, ze to juz finisz dopinam kazda pierdole na osttani guzik. nawet kurtke zimowa przygpotowalam na nastepny sezon. jestem bardzo aktywna przez pol dnia (wtedy sprzatam, segreguje itd), a po poludniu oczywiscie zdycham 
miednica cala obolala. szczegolnie jak zasiedze sie dluzej w jednym miejscu.
dzis bylam u gina. glowka polozona niziutko, ale cos szyjka zaczela sie rozluzniac. tak czy siak przygotowuje sie psychicznie na CC. tak na wszelki wielki. zalety sa takie, ze maz bedzie mogl dostac L4 na opieke nade mna zamiast od razu brac tacierzynski
i wtedy moglibysmy rozlozyc te dwa tygodnie na 1xtydzien w kazdym miesiacy nastepnym. dzieki temu tata widzialby corcie w 3 miesiacach pierwszych rozwoju po tygodniu. no ale zobaczymy. jesli akcja porodowa nie zacznie sie do dnia terminu, to i tak czeka nas wizyta na IP i tam decyzja, czy lezymy w szpitalu tydz, czy indukcja, czy CC.
no ciekawa jestem 
nie wiem dlaczego, ale jesli bedzie SN to mam takie przeczucie, ze to bedzie ta sobota.
naprawde nie moge sie doczekac, choc wizja porodu (juz nie wazne jakiego) przeraza mnie na maaaaxaaaaa!!! jakos nie umiem sobie tego wyobrazic. najnormalniej w swiecie sie boje 
z ostatnich zakupow, bo wlasciwie skoncyzlam je ok 2 miesiace temu (nie dokupywalam nawet zadnych ubranek, ani pierdol): zakupilam laktator Medela swing. ma naprawde dobre opinie, sprawdzony przez kilka moich kolezanek, uratowal niejedna laktacje. nie jest tani (choc SMYK ma teraz promocje i cene najnizsza na rynku), ale prawda jest taka, ze zrobie wszystko aby karmic wlasnym mlekiem. a mam obawy czy nie obejdzie sie bez problemow. wiec jesli ma mi to zapewnic spokoj ducha, to trudno. do rozkrecania laktacji jest idealny. a potem do odciagania mleka, bym tez czasem mogla zostawic tatusia z corcia sam na sam
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2018, 13:59
5 dc 8cs
Totalnie brakuje mi dziś mocy. Humor również do bani. Miałam w planie dziś trochę ogarnąć mieszkanie, zakupy iść na pocztę a do tej pory zdążyłam tylko wypić kawę. Ten cykl zaczynałam z wielkimi nadziejami, teraz tylko rozmyślam, a co jeśli się nie uda? Aż łzy napływają mi do oczu.
Juyro wstaje rano i idę zrobić badania na cukier, tarczyce i prolaktyne. Nie wiem dlaczego ale się boję. Przy okazji morfologia więc ciekawa jestem na jakim poziomie stoję z hemoglobina. Anemia pierwszy raz pojawiła się w gimnazjum, i tak już chyba zostało. No nic, zobaczymy w piątek lub poniedziałek, bo nie wiem kiedy będę mogła odebrać wyniki. Plecy już praktycznie opuściły. Muszę jeszcze zweryfikować pogodę na ten tydzień, bo do pracy jeżdżę rowerem a dziś jest dość pochmurno.
Z jednej strony nie mogę się doczekać poniedziałkowej wizyty u ginekologa, a z drugiej się jej obawiam. Wiem że będę mieć robiona cytologie. Drugą w moim 27 letnim zyciu. No i to będzie 10 dc więc może będzie widać jakas zbliżającą się owulacje.
Aha i jeszcze dość ważna rzecz. Od kiedy zaczęłam brać olej z wiesiołka to tak jakby mam młodości, nie wiem czy to po nim, ale wcześniej nic takiego nie miało miejsca. Czy pomaga mi na śluz też jeszcze nie wiem bo @ nie odpuszcza.
Dziś 1 DC plany na ten miesiąc
-zronic badania hormonów idę jutro
- badanie nasienia m też ma je jutro
- zrobić fragmentację dna plemników zapisani jesteśmy w klinice na 17 mają
- wizyta w klinice co dalej 18 mają
Na inseminację chyba za późno będzie w tym cyklu ale zobaczymy co lekarz powiedział
Zaczęłam też odmawiać koronkę do krwawych łez Maryi i ciągle wierzę że się uda
A teraz przygnębiająca sprawa kuzynka bliska jest w ciąży mamy synków z tego samego wieku też bym chciała by drugie były z tego samego wieku
26t 5d
Dziś piszę ze szpitala, szyjka mi się skróciła, morfologia beznadziejna. Byłam dziś na kontrolnej wizycie u lekarza i od razu dostałam skierowanie na oddział. No to leżę...
24+6
Właśnie się zorientowałam, że nie pisałam ponad miesiąc!
Czas leci mi coraz szybciej, zwłaszcza że trochę się działo.
Mieszkamy już na swoim. Przeprowadzkę okupiłam ogromnym zmęczeniem, bo to jednak był wysiłek i mimo pomocy osób trzecich byłam na nogach od rana do późnego wieczora. Sprzątanie, pakowania, rozpakowania, zakupy, organizowanie się na nowej przestrzeni (minus dużego domu - trzeba się nachodzić!). Chyab zapomniałam, że ważne zmiany w życiu to nie tylko radość
Ale też stres. Jak ze ślubem i weselem. I pewnie podobnie będzie z dzieckiem 
Od czerwca zaczynam szkołę rodzenia. Z polecenia. Zajęcia dosyć intensywne - 2 razy w tyg po 2 h! Ciekawe, czy mój mąż da radę jeździć ze mną... bo ma nieprzewidywalne godziny pracy.
Druga sprawa -wczoraj mieliśmy echo serca małej. I już jest o niebo lepiej. Jakieś niewielkie arytmie, od czasu do czasu kiedy bardzo bryka (mieli problem ją uchwycić na obrazie usg bo bardzo wojowała, w "pozycja dziecka" mam wpisane "zmienna" 
W miesiąc podwoiła masę ciała - waży już 770 g, czyli koło 50 centyla. Endokrynolog przebadał mnie wzdłuż i wszerz, stwierdził że jest dobrze, zdziwił się że normalnie przybieram na widzę mimo sterydów i kazał się smarować regularnie czymś na rozstępy (co i tak robię). Przytyłam 6 kg od początku.
W tym biorę się za szykowanie wyprawki dla małej. Mam pełno ubranek, dokupię może z kilka kompletów wyjściowych i będzie 
16 maja powinniśmy mieć juz komplet wyników męża z instytutu badawczego genetyki człowieka.
Jakoś w czerwcu umówimy sie do naszego androloga.
Maj chce jakiś tak luzem przejsc. Staramy sie, ale chce tez zluzowac...
Zaczęłam teraz juz druga nowennę pompejańska, dziś mam drugi dzień i został mi do odnowienia jeszcze jeden różaniec. Tym razem modlę sie w innej intencji. W końcu ta dla mnie najważniejsza juz była i czekam cierpliwie na jej spełnienie.
40 tydzień (39+5)
Dzis mialam ostatnia wizyte u dr-a. Rozwarcie na 2 cm, szyjka sie skrocila, mlody wazy ok 3800 kg. Jutro ide na.ktg i mierzenie, bo dr obawia sie mogę nie urodzic tak duzego dziecka i bedzie konieczna cesarka. Glowa mnie boli,.chyba sie stresuje za bardzo. Aa i zastrzyki mam.odstawic, wiec od jutra juz nie biore.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.