18 dc
Wizyta przebiegła lepiej niż się spodziewałam
. Wchodziłam z przeświadczeniem, że owulacji nie było.
Była i to podwójna!!!
Widać ciałka żółte i płyn zatoce, doktor mówił że ovu mogła być w sobotę lub max w niedzielę rano. Wiec teoretycznie wstrzeliliśmy się idealnie
.
Endometrium piękne - 10,4 i strukturze typowej dla 2 fazy cyklu
Mam brać Duphaston 2x1 tabletke aż do miesiączki, chyba ze wcześniej pojawi się plamienie.
Co będzie, zobaczymy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2018, 07:33
Przyszły dziś wyniki histopatologii, 'tylko' endometrioza.
Pozbierana dziś po @ i dość w dobrym humorze (wczoraj odhaczyłam z listy 9 prezentów świątecznych) wydzwoniłam dziś umówić się na monitoring. I co? Lekarz akurat w przyszłym tygodniu ma urlop. Znowuuuuu się nie zgraliśmy. I powiem Wam, że nie mam w ogóle chęci wydzwaniać do innych, obcych ginach i wpraszać się do nich na wizytę. Nie mówiąc, że myśl, że jakiemuś obcemu facetowi znowu będę tłumaczyć swój przebieg choroby. A każdy dobry gin nie ma takich szybkich terminów. I to nie, że lenistwo. Aktualnie chodzę do 4 różnych ginów, zależy od potrzeby. I znowu mam iść do kogoś innego? Czekam aż mąż wróci z pracy i przyjmie założenie, żeby w tym miesiącu odpuścić, zdać się na wykres i obserwację... Jak nie to będę wydzwaniać. Ostatnio znowu naczytałam się jak to kobiety poodpuszczały i pozachodziły. Ja się już powoli przyzwyczajam do swojego wygodnego życia, jak będziemy nasze życie podporządkowywać staraniom to zwariujemy. W poniedziałek wracam do pracy i zaczytam 10dc. Nie wiem czy ja znajdę tak szybko ginekologa, który przyjmie mnie po pracy...
Tak, wygląda wszystko na to, że robię wszystko, żeby się wymigać... Ale jakby jeden cykl spróbować, a w styczniu zrobię ten monitoring?
Profesorek kazał mi raz iść sprawdzić, czy pęcherzyk pęka, mówił, żeby nie leżeć wiecznie pod usg. W ogóle kazał się cieszyć, że z moją endometriozą mi pękają, bo lubią nie pękać.
Tak patrzę na siebie z boku i się zastanawiam czy ja nie za lekko podchodzę do tych starań? Za szybko odpuszczam? Za mało się staram?
11dc
Miałam dzisiaj wspaniały sen, że urodziłam zdrowego, pulchniutkiego chłopca i tak strasznie jego do siebie przytulałam, jakbym się bała, że za moment zniknie.. i zniknął, bo to tylko sen 
Byłam wczoraj u lekarza.. no tu w UK naprawdę wszystko jest nie zupełnie inaczej.. No ale w każdym razie trafiłam na lekarkę, która się w marę zainteresowała problemem. Pobrała mi wymaz (tak tutaj robi to lekarz rodzinny)
no i zleciła badanie hormonów, odstawienie narazie leku na tarczycę i mam zbadać tsh po ok 4-6tyg. Pobranie krwi mam dopiero w poniedziałek rano..(powiedziała, że nie muszę być na czczo, ale będę). Mój K ma też zbadać nasienie, bo tutaj wyniki z PL dla nich się nie liczą. Tu będzie problem bo K zjeżdża tylko na weekend.. no i w poniedziałki czasami rano jest, więc może wtedy. Po tych badaniach ma nas skierować dalej, mnie na kolejne badania do ginekologa i znowu mnie czeka HSG
przy niedrożnym jajowodzie ból jest naprawdę mocny.. ale zniesie się.. no i tak to.. stwierdziłam, że poddam się tutaj lekarzom, w końcu tutaj tez kobiety maja problemy i też rodzą dzieci.. musi być dobrze!
Po punkcji.
Wszystko mnie boli jajniki i podbrzusze... Jakbym z kilkukrotna siła dostała @takie bóle... Ale przeżyje... Zaraz idę lutinusa wepchnac, i oby nie bolało mocniej niż teraz bo po punkcji mialam za za brać dopochwowo 3 razy dziennie...
Pobrane zostało 20! I mam nadzieję że komórki jajowe będą w połowie dobre i dojdzie do ich zapłodnienia.
W niedzielę na 9.30 mam być w szpitalu... Czyżby transfer jakby co będzie 5 dniowego zarodka?! No ale dowiemy się na miejscu...
Coś doktor mówił że będą dzwonić, ale może przez tą chwilę po powrocie na salę byłam jeszcze nie do końca prztomna... Bk to ja pytałam się o ilość pobranych komórek... I czy będzie dzwonione co i jak... Więc czekamy....
co u nas.
jakos tak powolutku.
wczoraj poczynilam ostatnie zamowienia prezentow Swiatecznych. mysle, ze przyjada do konca tygodnia, zatem pakowanie w przyszlym tygodniu
jakos nie moge doczekac sie tych Swiat. nasze peirwsze w trojke 
postepy Oli. motoryczne mniej wiecej takie same, tylko siadanie lepiej idzie z pomoca i bardzo szybko zmienia kierunki na brzuszku. o 90 stopni przekreca sie jednym ruchem... serio. wyglada przesniesznie jak sie tak kreci w kierunku psa, ktory zmienia pozycje 
dieta: powoli. bez fajerwerkow. coraz wiecej kawalkow jedzneia w kupie i to coraz bardziej rozdrobnione. tez zaczynaja ciemniec, wiec uklad pokarmowy zaczyna chyba powoli ruszac. ulubione warzywa: cukinia i fasolka szparagowa. czasem marchewka. ulubione owoce: banan, miekka gruszka, kaki, mango. mangoooo to wymiotlo system wrecz. balam sie, zeby nie bylo rozwolnienia tyle zjadla 
a sukces wielki. pije wode. dzis wypila ze 30 ml. nauka zajela jej jakies dwa dni. a tak naprawde pomoglo tylko to, ze ja zaczelam pic z jej kubka i ona chcac mnie nasladowac zaczela lykac wode. juz sie nie krzywi. zaczyna sie tez bawic woda. w sensie nie tylko polykac, ale tez wypluwac. nie wiem dlaczego, ale lubi jak cieknie jej po brodzie
gdyby to byl upal, to rozumiem... no ale kurde tak czesto zima przebierac ciuchy to przesada 
a za nami ciezkie dni i noce. nie wiem czy zaczynaja sie zabki, ale w nocy potrafi co 20 min wybudzac sie z krzykiem zanoszacym sie na placz. musze szybko wsadzic smoczek, wlaczyc szumisia i spi dalej. ale akcje mnie az przerazaja. wrzask straszny. kiedys sporadycznie jej sie zdarzalo takie cos, ale tlumaczylam to zlym snem. oznak bolu brzuszku nie ma... wiec nie wiem co to moze byc. albo jakis skok albo zabki
No i mamy pełne wyniki badań męża.
HBA czyli wiązanie z hialuronianem obniżone 74% gdzie norma to powyżej 80%
Fragmentacja DNA 19% gdzie norma jest do 15%, 15-30% obniżona płodność..
Choć wyniki nie są jakieś mega drastyczne to widzę, że nawet niewiele obniżone wartości już mężowi troszkę humor popsuły.
Do tego wszystkiego od kilku dni oboje chorujemy, ja od wczoraj na zwolnieniu i antybiotyku siedzę w domu, mąż jeszcze walczy ale też widzę, że już ledwo zipie.
Kolejna wizyta umówiona na 11 grudnia miała wstrzelić się w dni płodne, ale troszkę się boję, że będzie już po - patrząc na mój kalendarzyk- nawet dziś dzwoniłam do Invicty chcąc przyśpieszyć wizytę, ale albo lekarza brak, albo wolnych miejsc.... ;(
A jak śluz płodny wystąpi przed wizytą to iść na te wrogość? (założenia były takie, że pierw mam przyjść na wizytę - nawet skierowania na badanie nie dostałam jeszcze)
a czy wrogość mogę zrobić jak jestem chora i biorę antybiotyk? ech....
Jak się pojawi śluz będę myśleć...
No i mój organizm jak zwykle sabotuje moje plany.. miałam zacząć stymulację w poprzednią sobotę, ale wynik estradiolu był za wysoki. Pani doktor zasugerowała przesunięcie stymulacji o tydzień. W piątek ponowiłam badanie i okazało się, że estradiol jest jeszcze wyższy niż tydzień wcześniej... Więc póki co odstawiłam gonapeptyl, a zamiast tego dostałam antykoncepcję..
Dlaczego moje życie zawsze musi iść tą trudniejsza ścieżką? 🙈
Leżę sobie w szpitalu, Emilka obok słodko śpi, więc mam chwilę skrobnąć co nie co tutaj 
Tak jak wspomniałam mój poród przebiegł niczym z filmu hollywood, ale po kolei. W niedzielę zdesperowana wymyśliłam, że robię koktajl położnych i piję "drinka" z oleju rycynowego i soku pomarańczowego. Ryzyko fizyk stwierdziłam, albo się za przeproszeniem posram, albo urodzę. Po wypiciu tego cudu nie zadziało się kompletnie nic. Ot raz poszłam do kibelka, kilka lekkich skurczy średnio co 15 min i tyle. Poszłam normalnie spać rozczarowana tym, że kolejny dzień nic nie przyniósł. Jednak chwilę po 2:00 obudził mnie silny skurcz, potem drugi i kolejny. Średnio co 5-6 min. Więc ja bohaterka zamiast gnać do szpitala poszłam pod prysznic umyć włosy
pod prysznicem odeszły mi wody i zaczął się hardcore, skurcze co 2 min. Stary szybko zaczął mnie ubierać, bo ja już średnio miałam kontakt z bazą i nagle bum zaczęły się parte! W domu! Do szpitala co prawda kilka minut, ale padłam na podłogę i ni chu... nie mogłam ruszyć się dalej bo poród właśnie się zaczął, a może i już się kończył... Maciek szybko zadzwonił po pogotowie, które przyjechało po kilku minutach. Jakoś sprowadzili mnie do karetki i kierunek szpital. Tam szybko IP (wszyscy chyba myśleli, że robię sobie jaja. Zaspana położna kazała zdjąć portki do badania i panika. Bo ja RODZĘ! Porodówka to już małe miki. 30 min parcia i Emilka jest z nami
na sali tylko my, cudowna młoda położna i równie cudowna studentka. Udało się bez nacięcia, pęknięcia i innych paskudztw. Jedynie łożyska nie dałam rady urodzić, ale taki urok kobiet w naszej rodzinie. Musieli mi je wyjąc pod narkozą, ale to już szybki zabieg. Po nim były 2h tulenia skóra do skóry i zaczęła się największa przygoda, ale i odpowiedzialność w naszym życiu
Emilka jest na świecie, a my nadal nie wierzymy w szczęście, które nas spotkało!
2 tc.
Jestem w szoku, bo druga @ o zabiegu przyszła szybko i z nienacka:) żadnych przedluzajacych się plamien, no nic, zaskoczyła mnie w pracy, dobrze że akurat tego dnia wzięłam podpaski ze sobą w razie w.bo się tak rozchulalo, że nie mogłam uwierzyc:) Chyba jest wszystko dobrze, czuje się świetnie, żadnych boli brzucha i piersi wogole ale to wogole nie bolą przed okresem od poronienia. A wcześniej miałam z tym problemy. Ciekawe, że się tak pozmienialo:) Może, to przez to, że ćwiczę woda nie zatrzymuje mi się w organizmie i nie czuje się napuchnieta. Ale żeby nie było tak kolorowo to wkurw w trakcie okresu mi nie przeszedł i hormony szaleją na moja psychikę, bo mam ochotę czasem się poryczec jak mi coś nie wychodzi:P
W tym cyklu planujemy zaczac się starać znów, płodne wypadną mi niestety przed świętami w tygodniu, więc nie wiem jak to będzie z dostępnością mojego męża i jego delegacjami. Szkoda, bo w święta można się zrelaksować
Chociaż nie mam ciśnienia na 2 ciaze, bo się boję znów że się sytuacja powtórzy. Poza tym mam cel schudnąć... gdyby mi się udało zafasolkowac, to wyzwanie zostanie odłożone
i moje hektolitry potu pójdą na marne:D
Zrobiłam dziś badania na Wit b12,,homocysteine i kwas foliowy, wyniki mają być po 3 dniach. No ciekawe co mi tam wyjdzie...
Nie chce przesadzić z dawkami witamin. Niestety kupiłam chyba końskie dawki, że dopiero potem przeczytałam że nadmiar też może szkodzic:P Mam Wit b6 50mg i b12 1000mcg, więc na wszelki wypadek Wit b6 biorę co 3 dni. Odstawilam fembion, bo zawiera też zwykły kwas foliowy obok metylowanego, a różne źródła mówią żeby nie brać zwykłego wogole.
Niestety w domu mam mnóstwo supli teraz, których nie wykorzystam.
3dc
Robie sie zrzędliwą babą. Jestem dogryźliwa i uszczypliwa. Wiecznie niezadowolona. Staram sie jak moge separowac od innych ludzi. Czasami nawet dochodzi do takich absurdów, że czekam aby sasiadka weszla do klatki zeby tylko jej nie spotkac (nie mam nic do tej sasiadki). Po prostu uciekam od ludzi i zgromadzen. W pracy niedlugo firmowa wigilia..omg jak mi sie nie chce isc i patrzec na tych wszystkich ludzi. Udawac ze jest sie szczesliwa kiedy w srodku rozrywa sie serce.
Nie chce byc wiecznie niezadowolona, miec pretensje do calego swiata (takie akurat mam:) ).
Niedlugo chrzciny u kuzyna, bedzie cala familia. Brrr.
Gorycz mi nieco minęła. Zrozumiałam, że żal, pretensje i zamartwianie się nie mają w tym wypadku sensu, bo w niczym nie pomogą, a przedłużający się stres może zablokować mi totalnie owulację, czy poczęcie. Przeszłam od lamentowania do działania, wzięłam się poważnie za książę "Wylecz PCOS". Autorka zapewnia, że w 21 dni pozbędę się objawów PCOS, chociaż zapewne ma na myśli głównie problemy z cerą, otyłość, dodatkowe owłosienie, czy stany psychiczne jak drażliwość, a mi chodzi tylko o wywołanie spontanicznej owulacji. Jakiejkolwiek zresztą, może być nawet zaplanowana 
Nie spodziewam się, że po miesiącu tak będzie, ale chciałabym osiągnąć efekt za jakiś czas. Zamierzam stworzyć dziś dietę na podstawie tej książki i przykładów, zobaczyć co to ta joga
i wyluzować psychicznie. Tak jak napisałam wyżej, zamartwianie się nic nie da. Jeśli martwię się, że przez następne lata będę bez dziecka, to czy będę się dołować, czy nie tego dziecka nie będzie.
Nie wiem na jakiej zasadzie powstaje proces odblokowania głowy podczas starań, że dopiero po osiągnięciu spokoju udaje się. A czytałam już wiele takich historii tylko ile w tym głowy, a ile podjętych działań, trudno stwierdzić. I nie wiem, ale sądzę, że gdy problemy są podłoża hormonalnego i uśpionych jajników, to głowa mało może tu zdziałać. Poczytam o tym więcej.
Frustracja bierze tym bardziej, że myślę o tym swoim PCOS i wynika, że mam na podłożu genetycznym. Może po mamie, ale ona urodziłaby prawie 4 dzieci. Niestety bliźniaki pojawiły się za szybko i zmarły. Babcia ze strony ojca urodziła 2 chłopców. Babcia od matki 2 dziewczynki. Nie słyszałam o niepłodności kobiet w naszej rodzinie, by którejś się nigdy nie udało, ba nawet na jednym nie poprzestawały. Ciotka ma parkę. Mama pół roku się starała i jak byli już umówieni na wizytę do ginekologa okazało się, że jest w ciąży. Czy tu też rolę odegrała głowa? Półroczny stres, że się nie udaje i w końcu jak odpuszczasz psychicznie, stwierdzasz - nie mogę już nic zrobić, idę do lekarza i on mi pomoże - i nagle bum? Bo co, przez pół roku owulacji by nie miała?
Cholera, wszystkim się jakoś udało, niemożliwe, żebym ja wyszła taka spaczona.. Śmiałam się zawsze, że mam dobre geny, za dzieciaka nigdy nie chorowałam, w przedszkolu pod koniec dostałam dyplom za 100% frekwencję. Nie byłam słabym chorowitym dzieckiem, którym ciągle trzeba się opiekować. Rękę raz złamałam, a poza tym żadnych urazów, problemów. Myślałam, że mam silny zdrowy organizm, w którym wszystko gra. A tu takie problemy mimo dobrych wyników.
Może to wina sposobu prowadzenia się za nastolatki? Częsty alkohol, papierosy, trawa. Zła dieta. Chuj wie. Jeśli to przez to, to mam nadzieję, że zmieniając styl życia odbuduję to, co straciłam.
Skóra - pogorszenie. Emil wyglada strasznie. Ryjek tredowaty. Klata cala czerwona. Karczek zaogniony... Biedny biedny maluszek.
Cykl 23
21 d.c.
owulacja była w 17 dc.
Koszty:
12 000
+ 300 badania krwi
+ 300 wizyty monitoringowe
= 12 600
Miałam sobie odpuścić ale dałam sobie jeszcze szansę. Zdecydowałam się rzutem na taśmę i zrobiłam samowolkę, biorąc resztkę etruzilu, który mi pozostał, akurat na 5 dni po 2 tabletki.
Był monitoring, w cyklu urosły i pękły dwa duże pęcherzyki, dokładnie w sobotę wieczorem/ w nocy.
Estradiol miałam najwyższy w życiu, LH tylko kiepsko, ale skoro pękły to było go wystarczająco. i teraz.. czekamy do 14.12 żeby się badać.
Wyluzowałam bardzo, zaczęłam szukać nowej roboty, aktywnie wysyłać CV. Stwierdziłam, że jeśli miało się zdarzyć to się zdarzy. A jeśli nie, to nie ma sensu się męczyć i trzeba zmieniać robotę. zobaczymy co będzie pierwsze 
I zaczęłam chodzić na jogę - jest super. Trudno się zmotywować, ale jak już pójdę, uczucie po jest świetne.
Fun fact - okazuje się, że kobity w ciązy nie mogą pić zielonej herbaty, bo może uszkadzać serce płodu. Wyszło to w trakcie pogawędki z lekarzem w trakcie usg.
Sterydy welcome to
W poniedziałek wreszcie nadeszła wyczekana wizyta u laryngologa.
Polipy konkretne, więc 2 miesiące sterydów w kropelkach - a potem się zobaczy co dalej.
Oby pomogły.
@skończyła się po 4 dniach, obecnie brak negatywnych objawów, humor dobry, temperatura się całkiem ładnie utrzymuje bez skoków, poziom energii w normie.
W przyszłym tygodniu gin i dni płodne.
Ale przy tych sterydach to nie wiem, czy w ogóle brać ten (i następny) cykl pod uwagę...
Katar nie przechodzi, dr kazała zmienić mleko na nutramigen (2 nie jest tak paskudna w smaku). Podobno po zmianie opakowania na nowe w bebilonie pepti, wielu dzieciakom, które go piją, wracają objawy alergii. Nam też katar nie chce się skończyć. Synek dostał lek przeciwalergiczny i zalecenie zmiany mleka. Szczepienia nie możemy zrobić, pójdziemy tylko na bilans i po receptę na mleko, bo z racji potwierdzenia alergii na białka mleka krowiego należy nam się mleko z częściową refundacją.
3 DC
Hej
u nas nic nowego. Dni sobie mijają. Jaki mamy rytm?
7-8 mały się budzi je mm 200 mln
Bawi się 
10/11 je kaszkę i idzie na drzemkę do max 60 min
koło 13 je owoce z jogurtem naturalnym i koło 14 idzie spać
15 zupka
17:30 mm
20:00 mm i spanie na noc.
Ogólnie jest miło. Mały wcale nie płacze, zajmuje się zabawkami, lubi się bawić na podłodze. Popołudniami lubi trochę na rękach ale to rola dziadków 
Widzę że mam pogodne i zadowolone dziecko.
Dziś byliśmy na spacerze prawie pół godziny! W końcu można było wyjść z domu!
Jestem na etapie planowania strojów małego na święta i na sesję którą mamy wykupioną. Mam już jeden komplet z pepco bluzeczka z kołnierzykiem, kamizelka i czerwone spodnie. Kupiłam niebieską koszulę, szukam fajnych szelek z muszką do tego i spodnie ma w domu. Dwa zestawy chyba wystarczą No i sobie co muszę kupić!
Ok. Kupie unibasis. Thx. Mily dzien! Piękne słońce. Spacer i sen Emila. Moje pogaduchy przez kom z kim sie da. Potem w domu zasnal przy karmieniu na godzinę, co sie ost nie zdarza i czytalam ksiazke. Byl grzeczniutki. Bawil się sam na kanapie a ja poprasowalam. Tyle mojej pomocy mamie! Hehe pewnie dzis mi cwaniakowal, zeby Mikołaj przyszedl jutro do niego!
Ostatnie (póki co) wyniki badań Mężusia:
przeciwciała przeciwplemnikowe ASA(z krwi) - obecne, miano 1:10
Ehh.
Dziś już mam wszystkie wyniki kolejnych badań:
-cholesterol całkowity 248,0 (115-190)
-cholesterol hdl 42,3 (>=54)
-cholesterol LDL 156,10
-trójglicerydy 248 (<=150)
-homocysteina 9,4 (5-15)
-wit d3 24 (30-100)
-glukoza 80,8 (70-99)
-glukoza 1h po obc. 148,9
-glukoza 2h po obc. 80,8
-tsh 6,14(0,38-5,33)
-ft3 3,23(2,5-4,3)
-ft4 0,81(0,65-1,48)
-anty-tg 1,3 (0-4)
-anty-tpo 0,25(0-9)
-AMH 2,55(0,03-7,15)
-estriadol 30,0 (22,4-115)
-fsh 6,5 (3,85-8,78)
-LH 1,9 (2,12-10,89)
-Prolaktyna 8,24(3,34-26,72)
-DHEA-S 210,60(23-266)
-kortyzol 6,99(6,7-22,6)
-testosteron 0,35(0,1-0,75)
-insulina 16,0 (1,9-23)
-insulina 1h po obc. 198,5
-insulina 2h po obc. 80,1
-markery CEA 1,41(<5,0)
-D-dimer 336 (0-500)
Homocysteina w niecały miesiąc pięknie spada,tsh nadal rośnie a wyniki tg świadczą że jednak tego hashimoto nie mam. Co do reszty to nie wiem,czekam na wasze opinie kochane:)
29 tydzień 2 dzień
Wczoraj byliśmy na prywatnym badaniu. Doktor nie miał wątpliwości, że jest chłopcem. Podobno kruszynka 1349g.
Odwazyłam się zapytać o to CC. Będzie w okolicach 11 lutego.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.