Poziomka6 Wieczne czekanie 16 lutego 2019, 20:24

Mam owulacje i brak ochoty na seks. Jak zrobić dziecko gdy na myśl o seksie robi się niedobrze? Nie wiem co robić: iść do męża i poprosić o seks gdy nie mam najmniejszej ochoty. To jest bez sensu, to jest okropne. Do czego te całe starania nas doprowadziły.

Margeritha Gdzie jest fasolek? 16 lutego 2019, 23:33

Wczoraj mnie ogarnął mega dół. Po prysznicu siedzę w łazience,rozmyślam. Wchodzi mąż i pyta co mi jest. Mówię ,że się boję operacji, braku potomstwa , a jeżeli się uda to niewiem jak dam radę z dzieckiem i teściową jednocześnie.
Rozryczałam się na dobre. Mąż mnie przytula i mówi. - Nie zadręczaj się tak. Teraz ważne jest aby operacja się udała i aby moja kochana żona wróciła do zdrowia. Jeżeli będzie nam dane mieć dziecko, to opiekunkę załatwimy do mamy. A jeżeli nie , to kupimy Lulkowi( mojej mamy pieseł) dziewczynę i otworzymy hodowlę. Nie martw się jakoś to będzie. Leżąc w łóżku przypomniała mi się wizyta u ginekologa w moim rodzinnym mieście ,jakieś 15 lat temu. Mój lekarz był akurat na urlopie, więc poszłam do innego. Celem były nieregularne krwawienia.Obadał , zrobił USG , przepisał leki na wywołanie @. Wróciłam po 2 tygodniach już do mojego lekarza. Mówię,że byłam u doktora K. Ten patrzy w kartę , czyta i nagle wręcz krzyczy- Jakim prawem ten idiota, pisze w karcie mojej pacjentki, że jest bezpłodna. Zerwał się z krzesła i z poszedł do gabinetu doktora K.
Wtedy jakoś to do mnie nie dotarło, myślałam że zajdę. Bo skoro to jestem młoda, takie rewelacje po USG raczej nie mogą być prawdą. Bo na jakiej podstawie.
A teraz? Teraz zastanawiam się czy to nie była "poniekąd" prawda. Bo przecież tak długo nie zachodzę.
Dziś stwierdziłam ,przy rozmowie z mężem, że "zostawiamy" temat na pół roku. Żyjemy , tu i teraz.
Cieszymy się sobą.
W kwietniu jedziemy na Sylt. Będzie cudownie.
Wczoraj dzwonił do Auto Salonu i Auto już jedzie do De. Po operacji mogę już odebrać . Chociaż tyle .


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2019, 23:39

gacka89 W oczekiwaniu na mój mały cud 1 kwietnia 2022, 16:00

11dpt
Zrobiłam sikańca, fakt nie z porannego moczu. Biel, bielą pogania.
Niestety to nie Prima Aprilis.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2022, 16:01

6 DC

Dzisiaj nastąpił spadek formy w moich walecznych i pozytywnych szykach. Niestety skutki uboczne Gonalu F dają mi popalić na maksa ! Biegunka utrzymuję się od drugiego dnia stymulacji. Dzisiaj doszły nudności, ból brzucha i ból głowy. To wszystko skutecznie potrafi popsuć człowiekowi humor i wybić go z pozytywnego rytmu. Jest to już moja 13 stymulacja Gonalem, jednak dawki przy inseminacji znacząco się różnią. I te 150 j Gonalu F chce mi dokopać, ale nie dam się. Pomarudzę, poużalam się nad sobą, później poprawię koronę i pójdę dalej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2019, 21:14

Olga_89 Ponoć wiara czyni cuda... 17 lutego 2019, 14:05

Kolejne testy biało.. Hmm nie wiem.. @powinna być wczoraj, a nie ma.. Ból brzucha trochę jak na okres ale też inny, taki bardziej klujacy. A temp cały czas wysoko co zawsze przed @ 2,3 dni wcześniej mi spada.. Zobaczymy jutro co Beta pokaże..

Paulina Nessa Pamiętnik Nessy 17 lutego 2019, 14:15

26 dc

Czekam na @.
Temp nadal nie mierzę i gdyby nie to, że miałam hsg oraz wizytę u gin nie wiedziałabym nawet który dokładnie dzień cyklu jest. Tak mi dobrze - bez ciągłego myślenia o tym.
Owulke też nie wiem czy miałam czy nie - nastawiam się, że nie bo w przed hsg nie było dominującego pęcherzyka a po hsg w 21dc były pojedyncze pęcherzyki.

Wyniki mojego nie są złe. Ale czynnik męski jest. Kupiliśmy (z sugestii lekarza) Andrivit. Maca też nadal bierze. Można iść do androloga by zrobić dokładniejsze badania - ale narazie to odłożyliśmy.

Mnie czeka wizyta u endokrynologa - bo z wyników wynika Hashimoto. Mam się póki co tym nie przejmować.

Przygotowujemy się do pierwszej inseminacji. Gin powiedziała, że możemy jeszcze spróbować ze dwa cykle naturalnie bo jestem młoda albo od razu inseminacja. Mam amh 0,53! Na co tu czekać!

Ale póki co brzuch na @ nie boli, śluzu o dziwo sporo - częściowo gęsty - białawy, a częściowo rozciągliwy - przezroczysty, galaretkowaty.
Rozłożyła mnie choroba i biorę antybiotyk. Nie wiem czy w związku z tym będę mogła brać lek na stymulację i czy w ogóle warto teraz podchodzić do iui.

Dostałam na stymulację Aromak - miejmy nadzieję, że moje jajniki zareagują :)

Miłej niedzieli!

Wróciłam z urlopu i nadal straaaaasznie ciągnie mi się czas.... a miało być szybciej.
Siedzę sobie na forum w temacie in vitro i mam wrażenie, że wszyscy są w procesie a ja stoję w miejscu. Dziewczyny piszą o stymulacjach, o punkcjach potem transferach.... upadkach i wzlotach, a ja nie mogę się doczekać swojej.
Mam wrażenie, że to 3 tygodnie antykoncepcji to mi miesiącami mijało, do tego jakoś kiepsko na mnie działały - plamienia, mdłości, wzdęcia i wciąż było mi jakoś niedobrze. Kłucie gonapeptylem lepiej znoszę.

Jutro do pracy, może przyśpieszy trochę czas - po urlopie to zawsze jest co robić. Czekam na @ i w czwartek wizyta, jeśi wszystko pójdzie zgodnie z planem to za miesiąc 17 marca - będzie najważniejsza weryfikacja.....
To będzie najdłuższy miesiąc w moim życiu....

Anuśla Musisz dać życiu szansę 17 lutego 2019, 20:55

Jutro wracam do pracy po 3-miesiecznym l4. W dodatku do nowej pracy. Stresuje się, mam żołądek ścisniety od rana. Siedziałam 2 tyg u rodziców i było tak błogo. Ale wsztstko ma.swój koniec nie? Otworzyłam wino i uzupelniam planer na ten miesiąc. Musi być dobrze! Wystarczająco złego mnie spotkało!

Margeritha Gdzie jest fasolek? 17 lutego 2019, 23:36

Jak nigdy @ skończyła się po 4 dniach. Normalnie jest 5/6. No tak stres przed jutrzejszym badaniem. Już na 12 w szpitalu muszę być. Później może ogarniemy ubezpieczenie auta , i tablice do auto salonu zawieźć. Może. Bo zależy jak będzie z teściową. Za dwa dni pełnia a my jak Zombi. Nie śpimy. Zaraz kolejna kawa. Dziś chyba 10.
Od 3 dni brak mi apetytu, wieczorem nic mi nie smakuje. Oprócz galaretki. Jeszcze zauważyłam dziś podczas kąpieli , że na lewym udzie pokazało się kilka nowych żyylaków. Takie pęknięte naczynka. Pajączki takie. No straszne. Oby do jutrzejszego popołudnia. Spokojnej nocy Nie Wampirkom.

Dzyzia Nuuda 7 marca 2019, 13:40

Do wszystkich Pań starających się i regularnie betujących - nie poddawajcie się zbyt szybko! Ja po nieprawidłowych pierwszych przyrostach chciałam odstawić leki i zaczynać od nowa. Moja Pani doktor mnie powstrzymała i dzięki jej za to, bo beta w poniedziałek była 123.7 a dzisiaj już 511! Czyli ruszyło :) Za dwa tygodnie idę na USG.

A do tego czasu nie będę się stresować, tylko cieszyć pierwszą ciążą w życiu.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 18 lutego 2019, 08:49

Wczoraj sądny dzien. Mielismy gosci, duzo zamieszania, Em nerwowy, ani chwili nie chcial leżeć, non stop na rekach. Skora w oplakanym stanie. W ogole nie spal w ciahu dnia... Bo drzemki po 5 minut sie nie liczą. Na noc posmarowalam mu stopki leciutko sterydem, bo tak nimi pocieral, ze az mu spuchly. Noc w miare spokojna, ja padlam jak mucha po takim dniu i modliłam się bym mogła wypoczac. Rzecz jasna ssal czesto ale nie kręcił sie jak owsik. Dzis już lepiej... Ale myślę ze to steryd na stopkach mogl "złagodzic" cala reszte wiec nie ma sie co jarac

Furiatka Third time is a charme 18 lutego 2019, 11:25

33 tydzień (32t 3d)

Mała waży już nieco ponad 2 kg i lubi się wiercić. Wg pomiarów 73 percentyl, więc do drobniutkich nie należy ;). Cały czas abstrakcją jest dla mnie, że mam w sobie już całkiem sporego, małego człowieka. Coraz bardziej też zaczynam odczuwać skutki dużego brzucha. Najgorsze są zaparcia, które mnie męczą co kilka dni. Ratuję się suszonymi śliwkami, ale mimo to nie jest to przyjemne. Poza tym hemoglobina stabilnie. Posiew moczu też nic nie wykazał, a ostatni wynik wyszedł wzorowy, co pewnie zawdzięczam soczkowi z żurawiny. W 35 tc idę na wizytę kwalifikująca do cc. Zdecydowaliśmy się na prywatny szpital przy klinice, w której prowadzę ciążę. Czasami biję się z myślami, czy jednak nie powinnam spróbować rodzić naturalnie. Zwłaszcza jak podczytuję nagonki na "wyrodne" matki, co się decydują na takie rozwiązanie, miewam jakieś dziwne wyrzuty sumienia, chociaż wiem, że nie powinnam, bo podejmuję świadomą decyzję podyktowaną różnymi czynnikami. Coraz częściej słyszę też w swoim otoczeniu, że ktoś próbował rodzić sn, męczył się parenaście godzin i ostatecznie i tak zakończyło się cesarką. Bólu się nie boję, ale odnoszę wrażenie, że w państwowych szpitalach komfort porodu to loteria. O tym samym miejscu można przeczytać bardzo skrajne opinie, co zależy od tego, na jaki zespół i na jaki humor personelu akurat się trafi. Dodatkowo chwilowo większość oddziałów położniczych jest zamykanych dla odwiedzających z uwagi na świńską grypę. Do kwietnia pewnie problem się rozwiąże, ale współczuję kobietom, którym przyszło rodzić teraz.
Pokoik już w zasadzie urządzony, brakuje mi tylko jeszcze ciuszków, bo nie wiem do końca, co tak naprawdę potrzebne będzie wiosną, kiedy pogoda bywa jeszcze kapryśna. Powinnam kupować lżejszy kombinezon? Czy może solidny otulacz do fotelika i wózka wystarczą? Z rozmiarem to też zgadywanka. Wszelkie porady w tej kwestii mile widziane :).

Lidianna W trakcie starań 18 lutego 2019, 12:45

27dc
Piersi bolą niemiłosiernie i troszkę pobolewa mnie brzuch jak na miesiączke, ale czuję, że nic z tego i w tym miesiącu..czuję się po prostu bardzo okresowo..za trzy dni będzie wszystko wiadomo..i muszę sie przyznać, że pozwoliłam sobie na jeden kieliszek wina wczoraj..nie wiem..jakoś tak jestem pewna, że nic z tego i musiałam sie napić..temperatura idzie stopniowo w górę ale w poprzednim miesiącu było tak samo, dokładnie stopniowy wzrost i nagle Bam w dół i okres...a niech już przyjdzie jak ma przyjść i zacznijmy nowy cykl starań..kolejny

hhaha właśnie zauważyłam, że korzystam z wersji testowej ovufriend. wy wszystkie wykupujecie abonament? 30 zł to jest trochę..:P


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2019, 12:57

Pinka. Piąty transfer 18 lutego 2019, 13:06

1dc

No w koncu! Dwa dni sie opoznil okres co znow opoznilo stymulacje. Od jutra sie kluje, tzn maz mnie kluje. A za tydzien w poniedzialek pierwsza kontrola. Ruszamy z naszym pierwszym in vitro (oby ostatnim)!
Jestem podekscytowana..cos sie dzieje, dzialamy, nie stoimy w miejscu.

Ten tydzie szybko minie. Mamy sporo spraw do zalatwienia, a kazda z nas wie ze najgorsze jest czekanie. Czekanie na owulacje, czekanie na test, czekanie na wizyte w klinice, czekanie na wyniki badan..itd
Wciaz czekamy i mam nadzieje ze sie doczekamy ;)

Dziewczyny mam dwie choroby na raz. GB i Hashimoto. Biorę leki. Lekarz mówi,że wyniki sie poprawiły. O ciąże moge się starć ,ale lepiej podleczyć jeszcze trochę i dopiero wtedy. Tylko ja mam wrażenie ,że z moich starań nic nie będzie. Wczoraj kolejna koleżanka pisze mi wiadomość ,że jest w ciąży . Z jednej strony cieszę się,że jej się udało,ale z drugiej tak mi przykro. Nie jedna ze staraczek to zapewne przechodziła. Troszkę wczoraj po cichu popłakałam ,bo chyba tego potrzebowalam. Nie chce na razie utrzymywać z dziewczynami kontaktu. Wiem,że te spotkania dobijały by mnie a one by to wyczuły . Nie jest mi na tę chwilę to potrzebne.

Moj mąż w zasadzie się w to nie wczuwa . Oczywiście jeździ ze mną do lekarza,ale nie czuje ,żeby miał pragnienie dziecka. Nie wiecie nawet jak mnie to wkurza. Mówie mu ,że będę miała problemy z zajściem w ciąże. A on tak to przyjmuje bo musi. Sam nie poczyta nic o tej chorobie. Nie pyta kiedy mam dni plodne żeby próbowaać kiedy jest większe prawdopodobieństwo zajścia w ciąże. Ogólnie mam wrażenie ,że ma to w dupie. Czy Wasi faceci też tak mają? Może nie potrzebnie wyolbrzymiam,ale nie czuje wsparcia tego typu:nie mam w nim przyjaciela,któremu mogę się wygadać.

Byliśmy dziś u lekarza. Kamil 27.02 skończy 11 miesięcy. Na dzień dzisiejszy waży 9,270 g po jedzeniu. Nie jest to duży chłopak. Póki co walczymy wciąż z przeziębieniem. do grona zarażonych doszedł dodatkowo mąż. Kamcio wciąż nie śpi, choć teraz jest dobrze - tzn wczoraj w ciągu dnia dwie drzemki po 2 godziny, wieczorem poszedł spać ok. 21., a zasnął chyba koło 22.30. Pobudka ok. 8.30 (obudziliśmy go bo szedł do lekarza na 9.15). W nocy dwa razy jadł, raz mąż go bujał... Wyspaliśmy się :D
W przychodni hardcore! Na wizytę czekaliśmy ponad godzinę. Całe szczęście Kamcio ma się dobrze tzn ma katar i kaszel, ale nie jest to nic poważnego - przynajmniej zdaniem lekarza. Dalej mamy się inhalować (mamy jakiś steryd na Benodil - w aptece koszt ponad 65 zł), krople na kaszle Flegamina, Pelafen. Ale chciałam Wam napisać jacy wk...rzający potrafią być niektórzy rodzice. Pierwsza pani z dzieckiem. Na około 1,5 rocznym z wysypką na pół twarzy i katarem. Mała starsznie chciała zobaczyć Kamcia i podotykać go. Babcia z mamą w to mi graj. Buch małą na rączki i zbliżają się do męża, który ma na rękach naszego syna... Hm... Mąż się odsuwa, a babka - "Mała nie ma kontaktu z dziećmi,a tak się garnie. Nic mu nie zrobi. O popatrz - tu chłopczyk ma oczku, tu nosek...." Hm... no tak może nic ona mu nie zrobi, ale jej wirusy już tak! Miałam ochotę ją rozszarpać! Jak można być tak nieodpowiedzialnym!! Przychodnia to nie miejsce towarzyskie czy plac zabaw! Jesteś chora nie dotykaj innych! Nie kaszl na nich, nie smarkaj! To chyba podstawa!
Drugi przykład - rodzinka z dwójką dzieci. W przychodni lekarz przyjmuje w dwóch gabinetach. Chodzi z jednego do drugiego oszczędzając czas - gdy rodzice rozbierają maluchy, położna je mierzy i waży. To na plus. I tak do jednego z tych gabinetów wchodzi rodzina 2+2 - madka, ojciec i dwójka maluchów - jeden niemowlak, drugie na oko 2-3 lata. I siedzą.... Lekarz wychodzi. Mija 15 minut, a oni siedzą. Dlaczego? Cała rodzina w gabinecie ubierała się od stóp do głów - łącznie z zapinaniem maksi cosi! Noż kurczę pełno osób czeka, a oni zamiast kurtki i inne rzeczy założyć w poczekalni to się ubierali.... Rodzice nawet kurteczki zapięli (flegmatyczni jak diabli). Pomijam fakt, że na polu 14 stopni na plus, a dzieciaki w kombinezonach z rękawiczkami i czapkami puchowymi! Miałam ochotę na nich nawrzeszczeć, bo zajmują miejsce, tracą czas - nie swój, ale innych rodziców. Dla porównania - mąż był w innej przychodni. CZas który spędził w poczekalni i gabinecie - łącznie ok. 10 minut. I to chyba dlatego tak długo, że pisali mu L4...

trillian Lepiej późno niż wcale 19 lutego 2019, 11:03

@ była na początku lutego, teraz juz kolejny cykl, wczoraj (lub w nocy dziś) owulacja.
Wczoraj była u gina, badanie w porządku, szyjka czysta i - cytując panią doktor- "jaka piękna owulacja!". PH prawidłowe.
Na USG wszystko też ok, owu z lewego jajka - czyli tak jak czułam. Endometrium ładne, grube, już na drugą fazę.
Dziś rano temp już do góry poszła.
Czyli wygląda ok.
Dostałam receptę na Duphaston - będę brać od dzisiaj w fazie lutealnej, żeby ją wydłużyć/podtrzymać.
Dziś idę do endokrynologa. W sobotę robiłam badania, TSH trochę w dół - teraz 2,54. Antyciała i FT3 i FT4 chyba w normie - ale zobaczymy co dziś lekarz powie. Na USG wyszedł ten guzek co w zeszłym roku, pojawiły się mikrozwapnienia. Ale przynajmniej nie rośnie.
Denerwuję sie tą wizytą.. Lekarz ma dobre opinie, więc liczę na to, że dobrze zdiagnozuje...

SOBOTA
dzis 14dc, pecherzyk pękł... Nie wiem jak to sie stalo, zwykle owu mialam 15,16,17 dc. Pekl przy wielkości 21-22mm. W czwartek był 18,5mm.
Przegapilismy. Cykl stracony... Jak żyć... 🤦🏻‍♀️
Niby było dzis serduszko, ale jakie sa szanse ze zdazylismy? Marne 😥

W piątek (8 dc) byłam na monitoringu. Ten cykl bez stymulacji (wspólna decyzja, nie ma co szargać rezerwy jajnikowej, jak hormony Mężusia szaleją). I było pięknie, pęcherzyk 16 mm. A nie jak na tym chrzanionym aromku 10 dc i po 23 - 25 mm. Jutro idę drugi raz, choć przypuszczam, że owulka będzie dziś w nocy (dziś rano test pozytywny).

Przy okazji monitoringu pogadałam z lekarzem o p/ciałach przeciwplemnikowych, bo jakoś na wizycie ominął ten temat. Stwierdził, że on nie porusza tego tematu, bo nie ma co się przejmować, jak będzie dobre jajko, dobry plemnik i dobry śluz to do zapłodnienia dojdzie (no jak, skoro zabijam te nieliczne plemniki mojego Mężusia, a i Mężuś nieźle je wybija swoimi własnymi przeciwciałami). Dzięki Rucoli poszerzyłam znacznie swoją wiedzę z zakresu przeciwciał przeciwplemnikowych. I o ironio - po przejściach z lekarzami, bardziej wierzę tej informacji niż słowom lekarza (wiem, że powinnam się puknąć w głowę). Rucola stwierdziła, że moje miano to niskie miano i nie wymaga leczenia, a u Męża trzeba je sprawdzić w nasieniu. I też dzięki niej natknęłam się na artykuł o powiązaniach między helicobacter pylori a p/ciałami przeciwplemnikowymi. W czwartek wyszło, że mamy helicobacter (klasa IgG oraz kał). Lekarz na to, że on o tym nie słyszał. Ale że możemy się przeleczyć, tylko, że po receptę to do lekarza rodzinnego. Voila! I teraz jestem kolejne dni do tyłu, bo założyłam sobie, że w piątek dostanę receptę na wykopanie z siebie tego dziadostwa i nie umówiłam się do rodzinnego.

Za to Mężuś powtórzył badania hormonalne. Wyszła katastrofa. Dobrze, że w tym tygodniu (mam nadzieję) idzie do lekarza na kontrolę.

FSH - 21,24 ( 1,27 - 19,26), przy czym powyżej 9,00 pokazuje zaburzoną spermatogenezę, poprzednio wyszedł 8,70;
LH - 13,68 (1,24 - 8,62) - poprzednio wyszedł w normie;
Estradiol - 93,73 (11 - 44) - poprzednio był w normie;
Progesteron - 0,38 (0,1 - 0,2) - bez zmian;
Testosteron - 11,2 (1,42 - 9,23) - skoczył ponad 6-cio krotnie.

Rozmawialiśmy o rezonansie. Bo może się okazać, że to nie jest kwestia walki o potomstwo, a kwestia walki o zdrowie lub/i życie (tfu, tfu, tu) mojego Męża. Nie chce. Boi się wyniku. Pracuję nad nim. Też się boję. Do tematu mamy wrócić po wizycie kontrolnej u urologa, który mu zalecił terapię hormonalną. Świetnie, że testosteron się podniósł, ale dlaczego jednocześnie wzrosło FSH, LH i estradiol? Dlaczego progesteron stoi z miejscu i nie spada?

W piątek byliśmy też na 4. (a 3. indywidualnym) spotkaniu z naproinstruktorką. Powiedziała, że to koniec częstych spotkań, że było jej bardzo miło, ale jednocześnie czuje się zawstydzona moją wiedzą i tym, że nie mogła mi za wiele pomóc. Nauczyła mnie wyliczać wskaźnik śluzu (MCS) trochę inną metodą niż ta znaleziona na forum ovufriend. Pogadałyśmy o aromku i stwierdziła, że faktycznie mnie przestymulowało, bo niektóre kobiety w ogóle na niego nie reagują. A ja aż tak zareagowałam. W zakresie poprawy jakości śluzu płodnego naprotechnologia nie ma mi nic więcej do zaproponowania. Najbliższe spotkanie za około 3 miesiące lub gdy zajdziemy w ciążę. Napro nauczyła mnie tego, żeby szukać śluzu zawsze, nie tylko raz dziennie. Dzięki temu wiem, że mam go mało, ale przez większą ilość dni. Dwa: nauczyła mnie kiedy śluz jest objawem choroby (choć pewnie nie będę w stanie rozróżnić każdej choroby, ale już niepokojący objaw tak). Na pewno Creighton nie jest mocno indywidualny, jak to ma się w zwyczaju podkreślać. Nie dał mi wiedzy o nietolerancjach pokarmowych, bo miałam ją wcześniej. Może niekoniecznie była to strata czasu, ale dla kogoś mniej świadomego własnego zdrowia, nie prowadzącego żadnych obserwacji wcześniej - ta metoda może okazać się kopalnią wiedzy. Dla mnie nie była tą kopalnią.

Udanego dnia Wszystkim!
P.S. U mnie za oknem wiosna :)

Chyba jednak zęby.
Jest mega ślinotok, liczne pobudki w nocy, popołudniami zaczyna się jojcenie w zasadzie "nic mi się nie podoba, wszystko be" no chyba, że ma do dyspozcyji więcej niz 1 osobę jednocześnie to jest radość.
Rano radość, po przebudzeniu radość. Ciągnie mnie za nos lub męża za palce. Bo w nocy ląduje między nami.
Bolą mnie nadgarstki od licznego podnoszenia do karmienia.
Nauczyła się turlać i pełza na wstecznym. Ciągle zmienia położenie i ląduje na krańcach maty lub przy szafce.
Umie pić z bidonu przez słomkę. Doidy cup uwielbia, trochę rozlewa, ale strasznie się do niego garnie (ulga dla dziąseł?) a ja mam zawał, jak widzę z jaką prędkością chce pochłaniać wodę bo dla mnie to taki dzidziuś jeszcze i chyba mi się to w głowie nie mieści, ze tak syzbko dorasta. Boję się, że sie zachłyśnie.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)