Dzisiejsza beta HCG 25.775 mIU/ml (przyrost 65,8% - wg kalkulatora BBF w normie)

Zadzwoniłam do doktorka i pytam, czy to dobrze, ale on (nie)stety się nie certolił i powiedział, że rośnie ładnie, ale dobrze, to będzie jak zobaczymy zarodek i serduszko... no i od razu promyk nadziei jeszcze zmalał, ale trochę się tli.

Przerobiliśmy z m. chyba całe odmęty Internetu co do pustego pęcherzyka, braku zarodka w 6 tc itp. zagadnień i... wcale nie jesteśmy mądrzejsi.
M. mówi, że byłoby tak wspaniale, że aż trudno uwierzyć, że Pan Bóg nam zrobi taki prezent, ale w sumie to niby dlaczego miałby tego prezentu nie robić?

Wczoraj doktorek powiedział, że przede mną 10 najtrudniejszych dni. Jeden już za nami, jeszcze 9 zostało :| A dzisiaj powiedział żebym już nie robiła bety, bo nie mam sensu, najważniejsze teraz jest usg.

Nadal nie czuję się "w ciąży" zero objawów, no może piersi minimalnie tkliwe, ale nie tego się spodziewałam :|
Czekamy na nasz cud do 7 czerwca.

Czekamy...

Zaczynam od 1 lipca udalo sie znalezc prace od pon do piatku na 7.35 wiec cieszy mnie to zobaczymy jak sobie poradze trzymajcie kciuki teraz bede mniej przesiadywac na internetach bo szkolenie trwa.

Wróciliśmy od immunologa. Mój Mężuś Najdroższy nienawidzi Warszawy, bo poruszanie się po niej autem jest gehenną. No cóż, na Warszawę nie ma co narzekać. Łódź wygrywa ten pojedynek. Masakra. Dziura na dziurze!!! Dziś to ja prowadziłam. I jeszcze TIR za TIRem. Musiałam sobie aż wiązankę puścić, żeby ze mnie zeszło. Noż. Jak sobie przypomnę - żyłka mi pulsuje.

Wizyta u doktora Paśnika. Wyniki testu LCT - prawidłowe, mogę przyjmować szczepienia.

Mężuś podjął decyzję o ivf. Przyznaję, że mnie przytłacza psychiczne zmęczenie dotychczasową walką i poddaję się jego decyzjom. W związku z tym Paśnik wypowiadał się o przygotowaniu do procedury. Z uwagi na niskie IL4 i IL10 zaleca szczepienia limfocytami Mężusia. Jeśli Mężuś nie będzie mógł być dawcą, wtedy szczepienia pullowane. Najpierw mamy przejść procedurę do momentu uzyskania zarodków i ich zamrożenia, potem 3 szczepienia w odstępach 3-tygodniowych, a następnie miesiąc po ostatnim szczepieniu transfer. Drugie rozwiązanie, które zaleca (bo dał nam dwa pod rozwagę, mamy zdecydować) to sterydy: encorton 10 mg od 10 dc, w którym będzie transfer do 8 tc. W 8 tc 5 mg, w 9 tc 2,5 mg.

Szczepionki nie mają działania długofalowego - ich działanie utrzymuje się 6 miesięcy po ostatnim szczepieniu. I wtedy też mamy okienko na transfer lub starania naturalne. 4 tygodnie po ostatniej dawce szczepionki należy wykonać powtórkę badania oceny cytokin oraz nowe badanie TREG. Po szczepieniach nie ma sensu przyjmowanie sterydów. W 6 - 8 tc należy się doszczepić, bo przeciwciała się zużywają w trakcie ciąży. Stwierdził, że mamy średnie szanse na powodzenie transferu i donoszenie ciąży. Z pewnością nie są minimalne, ale nie są też maksymalne. Jeśli chodzi o skuteczność szczepień, to jestem w grupie, gdzie skuteczność jest wysoka. Wytłumaczył różnicę między szczepieniami a sterydami. Szczepienia powodują wzrost przeciwciał, które chronią zarodek, niczym czapki niewidki. Powodują przywrócenie naturalnej równowagi i powstanie pamięci immunologicznej. Tzn., że w przyszłości, gdy organizm dostanie taki sam bodziec będą większe szanse, że odpowie prawidłowo. Jest to ważne też przy ewentualnych transplantacjach - transplantolodzy muszą wiedzieć o tych ingerencjach w mój system immunologiczny. Natomiast sterydy hamują jakiekolwiek reakcje wszystkich przeciwciał. Szczepienia nie mają wpływu na dziecko, bo na żadnym etapie nie ingerują w jego układ odpornościowy.

Teraz pojawia się mnóstwo pytań, które muszę w głowie poukładać. Po wyjściu z gabinetu byłam roztrzęsiona. Bardzo. Do tego stopnia, że zabrakło mi 5 cm, żeby potrącić tyłem auta człowieka koszącego trawę (był w słuchawkach i mnie nie widział), a ja rozglądałam się za samochodami, a nie pieszymi... Potem prowadząc znowu się popłakałam, za co dostałam burę od Mężusia, że powinnam płakać, jak nie prowadzę auta, oczywiście, że odburknęłam, że będę sobie płakać, kiedy będę chciała.

Ogólnie chcę się jutro obudzić w innej rzeczywistości.

Zrobiłam badania pod kątem zabiegu, i kilka dodatkowych. Ca-125: 18,00, norma do 28,00. Morfologia ok, sód i potas w porządku, APTT i INR również w normie.

Nie zdążyłam na pełen zabieg refleksologii, bo niestety jechało się, jak się jechało. Ale babeczka przyjęła mnie i przynajmniej pięty mi wymasowała, bo już nie byłam w stanie wytrzymać. Zapytałam, jakie zna naturalne sposoby lub z medycyny ludowej na poprawę pracy grasicy, powiedziała, że przejrzy podręczniki i odpowie mi następnym razem. Następny raz w przyszłym tygodniu, czuję, jak cholernie tego potrzebuję.

Mam dołeczek. Wiecie że można zrobić test ciazowy sikany ale zamiast moczu użyć krwi? Na YT pełno takich filmików.

Oczywiście pomyślałam że kupię dziś testy dwa ciążowe i wykorzystam jeden i zrobię test z krwią. Dziś 9 dpo (brawo ja) może już coś wyjdzie.
Niestety nic nie wyszło. Oczywiście jako blondynka gdyby miało nawet coś wyjść to byłby to cień cienia bo przecież tak wcześnie jeszcze, więc na tym czerwonym okienku nawet by tego cienia widać nie było bo kolorem zlał by się z resztą:P

Ale co tam. Zafunduję sobie wieczornego doła.

Cycki bolą coraz bardziej....po bokach szczególnie.... chyba nic tego. Czuję to w kościach.....

Kolejny test obiecuje że zrobię dopiero w sobotę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2019, 18:00

Pinka. Piąty transfer 29 maja 2019, 16:17

10tc

I stalo sie. Powiedzialam szefowej o ciazy. Bardzo sie ucieszyla i mnie usciskala (zna moja przeszlosc). Postanowilam narazie nie wspominac o tym ze to blizniaki.
Powiedzialam ze mam zle wyniki i w poniedzialek ide do lekarza. Od razu zaproponowala, abym szla na zwolnienie bo te pierwsze tygodnie sa trudne i wazne aby sie nie stresowac. Moje obowiazki zostana rozdzielone na kolezanki z dzialu (taka u nas polityka, nie zatrudniaja na zastepstwo).
Poprosilam, aby nie mowila jeszcze moim wspolpracownikom o tej nowinie, poniewaz chce to sama zrobic po wizycie u gina w poniedzialek. Odparla ze rozumie i ok.
Jestem zadowolona z tej rozmowy chociaz lekko sie stresowalam.

Teraz martwie sie kolejnym usg, czy dzieci zyja, czy beda bily serduszka - naczytalam sie ostatnio o "wchlaniajacym sie blizniaku" lekko panikuje.

Dzisiejsza beta 1409, przyrost 144% co 2 dni.
Po wizycie pęcherzyk 3mm


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2019, 22:49

ŚRODA
Dochodzę do siebie powoli. I psychicznie i fizycznie jest już dużo lepiej. Już mogę chodzić, jeszcze ciągnie mnie tam w brzuchu przy jakichś pozycjach, no ale już niedługo trzeba wracać do pracy... L4 już się kończy... Ja nie wiem jak niektórzy są w stanie 2 dni po zabiegu uprawiać radosny seks z mężem i wznawiać starania :P ja nie byłam w stanie postawić kroku :> mąż mówi, że jestem lichej doopy . taaaa.

Także co... plan jest taki, że w poniedziałek idę do gina załatwić skierowanie na rezonans i potem umawiam się na termin. We wtorek jadę na zdjęcie szwów i kontroli rany i się wszystkiego dowiemy ze szczegółami (bardziej temat tego guzka). Plan starań mamy: 3 miesiące naturalnie i in vitro. Zapytam jeszcze może by zrobić inseminację na normalnym cyklu (2 starania+inseminacja), ale nie wiem czy to ma ręce i nogi. Także póki co czekam na okres i lecimy na dwa fronty. Starania z jednej strony. Sprawa guzka z drugiej mańki.
Obecnie przeszłam na restrykcyjną dietę przeciwzapalną. Koniec czerwonego mięsa, którego jadłam na wiadra, koniec z czarną herbatą którą również piłam na wiadra. No i same naturalne rzeczy, robione tylko przeze mnie... dużo pracy mnie z tym czeka, ale... damy radę. W sumie na razie do końca jeszcze nie wiem co mogę jeść, ale odnajdziemy się w temacie ;) Mam przyjaciółkę dietetyczkę, która mi trochę w tym pomaga. Obiecała, że jak mężowi mojemu będzie układać dietę to zrobi taką wersję wspólną, żebym i ja mogła skorzystać :)

Doszliśmy z mężem do wniosku, że sprawa za daleko zaszła i nie damy rady dalej brnąć w te kłamstwa i trzeba powiedzieć o wszystkim moim rodzicom (teściowie wiedzą). To się wszystko wyda... a lepiej, żeby teraz mieli czas na przemyślenia niż jak zadzwonię w nocy o północy, że trzeba mnie o 5tej rano gdzieś zawieźć :D i wtedy mogą nie wykazać się zbyt dużym zrozumieniem sytuacji...
Tak więc wzięłam męża - moją ostoję. I mąż wszystko spokojnie, bez emocji przekazał mojej mamuśce (akurat taty nie było :/). Nawet źle się to nie skończyło. Bez krzyków, płaczu i awantur (ale przy mężu nie odstawiają takich cyrków - przy mnie samej byłoby zupełnie inaczej, także tutaj cwana zagrywka z mojej strony :P)... Natomiast nic do mojej mamy oczywiście nie dotarło. Nic nie zrozumiała, nic nie dała sobie wytłumaczyć. Stwierdziła, że in vitro to zdecydowanie za wcześnie, że to trzeba się naturalnie starać (serio? a co my robimy przez ostatnie 2 lata?), bo jej koleżanka to robiła jak miała 40 lat in vitro, a my przecież tacy młodzi jesteśmy, tyle czasu mamy (40lat to ja już nie wiem czy będę chciała być matką, trzeba mieć jeszcze siły zeby wychować!). Że na endometriozę to dostanę tabletki i się wyleczy (to nie bakteria, że dostajesz antybiotyk i przechodzi, hello?!). Że to trzeba przecież najpierw badania zrobić (nie ma chyba takiego badania którego nie zdążyłam zrobić przez ten czas starań). No i najważniejsze hasełko które tak uwielbiam i które mi podniosło ciśnienie... ŻE TO TRZEBA WYLUZOWAĆ, BO WSZYSTKO W GŁOWIE SIEDZI!!!! (ja pierd*lę). I zdecydowanie za dużo pracuję! (a co mam robić?). No i muszę koniecznie zrobić badania tsh (???? - to nic, że od roku biorę Letrox, a tsh badam co miesiąc... a tam zróbmy jeszcze raz i jeszcze az w końcu wyjdzie jak należy :P). Dobrze, że nie kazała mi się modlić (jeszcze tylko na to czekałam), ale może zapomniała, bo mężowi się spieszyło i powiedział co miał powiedzieć i szybko skończył rozmowę. O guzku coś tam wspomniał, ale tak pobieżnie. Właściwie to niewiele (żeby nie skłamać). Potem mi powiedział, że widział reakcję mojej mamy i stwierdził, że jednak trzeba dawkować informacje :P szczegółów znać nie musi na razie przynajmniej. Póki sami nie wiemy co i jak z tym guzkiem... ;) także na razie czekamy, wszystko się rozwiąże w najbliższych miesiącach :) bardzo bym chciała się wam pochwalić niedługo dwoma kreseczkami... ale swoje nadzieje trzeba trzymać w ryzach, bo tylko to mnie chroni od tego, żeby nie oszaleć.

bertha Drzewo nadzei... 29 maja 2019, 21:21

Kolejny cykl, 7dpo. Kolejne testowanie czas zacząć. Wracamy do porządnych starań, trzeba w końcu dobrze obstawić owulację.
Który to już cykl starań..? Kto by zliczył. Pięćdziesiąty któryś w sumie a czterdziesty+ po poronieniu. Myśle ze nasz czas jest już blisko.

amaniii Czekam, może się doczekam (: 21 października 2020, 16:46

1 dc.

mala29_ Czekajac na wielkie marzenie 17 lutego 2015, 23:53

Dawno nic nie pisalam tutaj bo nie bylo o czym. Przeszlismy dwa nieudane in-vitra. Teraz czas stawic czolo prawdzie w oczy to KONIEC. BOG ma inny dla nas plan ale z czystym sumieniem moge sobie powiedziec ze zrobilam wszystko co mozna bylo by móc miec dziecko. A jesli nie wyszlo to znaczy ze nie pisane mi jest zostac matka. Mialam duzo czasu na rozwazania o tym i jestem na dobrej drodze do pogodzenia sie z tym faktem ZE MAMA NIE BEDE.


KONIEC STARAN O NAJWIEKSZE MARZENIE KAKIM JEST DZIEKO.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2019, 22:41

15dc

Czekam na telefon od lekarza w sprawie transferu.
Ostatnio dzwonił po 8...
Dzisiaj nad ranem śniło mi się że jestem w ciąży ~ zaawansowanej. Nie wiem czy to dobry znak czy zły... Ale denerwuje się, czy wszystko ok.
Może to zły znak. 🤔😐 A może jeszcze mojego lekarza nie ma w szpitalu.
Jadąc do babci trzymała kciuka, a w drugiej ręce telefon, abym usłyszała. Bo w autobusie nie kiedy gwar jest.
CZEKAM...

13,30
Napisałam do doktora bo czułam niepokoj czy to dobry , a może wręcz przeciwnie.
Oddzwonil dosłownie przez chwile...
MAMY 3 ZARODKI ! dobrej jakości 4 !!
Mówił, że możemy jutro 2 zarodki , bądź 1 w niedziele...

DO 15 mam napisac jaka odpowiedz... az się trzese lecz nie wiem czy ze szczęścia, czy z obawy :) hihi ale z drugiej strony szczesliwa… i jeśli jutro nie będziemy mieli transfera 2 zarodkow, czy do niedzieli wszystkie przetrwają?

P.S.
Lekarz myślał , ze drugi doktor będzie dzwonil, lecz okazało się ze on ma tylko mój numer telefonu. Wiec sprawdzil sprawę i zaraz zadzwonil :) nie minelo nawet 30 min :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2019, 13:57

Hejka!
Ernest skończył w poniedziałek 3 miesiące, dacie wiarę? ;)
Zauważyłam ostatnio, że jego główka odkształciła się na jednej ze stron. Zaczęłam więc obserwować w jaki sposób układa główkę i okazuje się, że faktycznie jak śpi układał ją zawsze tylko na jedną ze stron. Zaraz zaświeciła mi się żarówka. Pediatra zaleciła poduszkę ortopedyczną i poleciałam dziś do fizjo. Fizjo stwierdziła, że ma obniżone napięcie mięśniowe i asymetrie. Powoli rozumiem czemu mój Erneścik jest taki "bezproblemowy"- to ponoć domena dzieci z obniżonym napięciem. Mamy skierowanie do fizjo i do ośrodka wczesnej interwencji. Ale dajcie spokój z terminami. W ośrodku najbliższy termin jest na październik a do neuro nawet nie dzwoniłam tylko idziemy prywatnie. Na rehabilitacje póki co też będziemy chodzić prywatnie (o losie). Jutro będzie miał już USG mózgowia. Mam nadzieje, że nie wyjdzie nic poważnego, że rehabilitacja pomoże i będzie wszystko git.

Biene Ku dwóm kreskom 31 maja 2019, 09:44

Zostało 18 dni do wyznaczonej daty porodu. Jak ten czas szybko mija. Jeszcze niedawno z niecierpliwością czekaliśmy na koniec pierwszego trymestru, potem na usg połówkowe a teraz jesteśmy już tuż tuż powitania naszego Maluszka na świecie :)
Nieco ponad tydzień temu Maluszek ważył ok 2900 g (51 percentyl) i raczej nie zapowiada się, ze do porodu wybije się ponad średnią. Kochany Maluch dba o mamę :)
Ja jestem coraz bardziej ociężała i niestety moje ruchy są pełne "słoniowej gracji". Senność też mi dokucza.

Kosmopolitka Rodzinka - marzenie 2 listopada 2021, 14:37

Właśnie wracamy z długiego weekendu. Chłopcy śpią, mam w końcu chwile dla siebie.

Mijają 2 miesiące w pracy, 2 miesiące próbnego okresu, który przedłużono o kolejny miesiąc. Ta niewiadoma mnie wykańcza, zostawią mnie czy nie? Ciagle im za mało, musisz się postarać jeszcze bardziej, liczą się statystyki, a jednocześnie nie mamy czasu, by pomoc ci się doskonalić. Nie jestem doskonała. Przeszkadza mi to. Po dwóch miesiącach w nowej pracy, nie jestem w niej najlepsza. Mam mało wiary w siebie, od zawsze, zawsze uważam, ze jestem za mało wystarczająca. I choć zdaje sobie sprawę z tego, ze te myśli wcale nie musza równać się z prawda, to ciągle uważam, ze wszyscy wokół są lepsi, ważniejsi, zasługują na więcej niż ja. Jak te cholerne myśli wyplewić? Od jakiegoś czasu myślę o psychoterapii, nie wiem dokładnie z czym miałabym tam pójść, ale czuje, ze mam w głowie pewne nie do końca poukładane sprawy. Muszę się rozeznać, jeśli zostanę w tej pracy, być może uda mi się, by takie sesje były refundowane przez moja firmę.

Za 3 tygodnie Dudu skończy roczek ❤️ Niania po 1,5 miesiąca poddała się i nas zostawiła. Dudu nie potrafił u niej spać. Przez to był marudny, niania jest starszą panią, nie dała rady. Znaleźliśmy nową, droższą, mieszkającą dalej. Od jutra mieliśmy zacząć adaptację, ale… Dudu złapał bostonkę. Wiec potrzebujemy zaświadczenia od lekarza, ze wirus już nie zaraza, by moc rozpocząć adaptacje. Do tego górne dwójki wychodzą. Do tego katar. Łatwo nie jest. Jednak małe dzieci do 3 roku życia powinny być przy mamie… w dzisiejszym świecie, nie ma na to miejsca. Fifi będąc przy mnie, na piersi przez ponad rok, nie zachorował ani razu. Przez 3 lata miał tylko kilka razy katar. 75% ostatnich dwóch miesięcy Dudu przechorował. Na szczęście gorączkowanie przypadało zawsze na weekendy, lub chwile przed weekendem, mąż nie wziął jak do tej pory wolnego. W moim przypadku wolne na chore dziecko nie wchodzi w grę. Dopiero odważyłabym się po dostaniu umowy na czas nieokreślony. Chciałabym juz wiedzieć, ze zostane w tej pracy…

Byliśmy teraz w weekend w górach. Cztery noce. Wypoczęłam mentalnie, ale nie fizycznie. Wciąż mało snu. Dudu źle śpi w nocy, w dzień drzemki są krótkie, nie miałam czasu się zdrzemnąć w dzień. Cieszę się, ze tylko 3 dni pracy dzielą mnie od weekendu.

Fifi zaskakuje nowymi umiejętnościami. Pewnego wieczora zaproponował tacie, ze policzy balony na obrazku, tata przekonany ze będzie „jeden, dwa, cztery, sześć” był w lekkim szoku, kiedy Fifi policzył bezbłędnie do dwunastu ;) po polsku muszę trochę się namęczyć, podejść do nauki zabawa, ale jeszcze chwila i będzie umiał do dziesięciu (narazie „zjada” zawsze 3 😏). Do szkoły chodzi z chęcią. Po szkole często odreagowuje swoje frustracje. Czasem jest nieznośny, testuje nasza cierpliwość… ale mamy jej w miarę dużo.
Dudu rośnie. Już nie przybiera dużo na wadze ( przez kilka pierwszych miesięcy przybrał wystarczająco dużo 😁), za to zaczyna wyrastać z niemowlęctwa ;) wstaje na nogi już od wakacji letnich, nowością jest przemieszczanie się trzymając się mebli. Ostatnio odważa się puszczać jeden przedmiot, by złapać inny w celu przemieszczenia się. Myślę, ze to kwestia kilku tygodni, by zaczął chodzić. Jest przeeeesłodki… kocham go. Żal mi, ze nie jestem przy nim non stop… brakuje mi takiej więzi, jaka miałam z Fifim. Ale ta, którą mam z Dudu musi mi wystarczyć. Dlatego nie narzekam, kiedy budzi sie o 4 nad ranem i nie da sie odłożyć do swojego łóżeczka. Chociaż jest to męczące, bo 2 godziny później wstaje do pracy, kładę go przy mnie i cieszę sie, kiedy wyburzając sie ze snu szuka mojej szyi, a znajdując ja zasypia ponownie ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2021, 14:47

Phiczek Przeterminowana ... 13 lutego, 18:43

Beta-HCG (11dpt)
53,8 mIU/ml

Patt1002 Czekamy na Aniołka 12 czerwca 2019, 10:42

Nie ma dnia, w którym nie pomyślałabym o aniołku... Od dziecka towarzyszy mi Św. Antoni i jest dla mnie wyjątkowym Świętym. Jakoś bardziej wyjątkowo wlasnie Jego proszę o pomoc... Prosze go o wsparcie, by pomógł mi odnaleźć naszego Aniołka...
Wiele myśli i pomysłów jest w mojej głowie, jest ich tak wiele, ze nie wiem od czego zacząć, co zmienić, co rozpocząć. Bo wszystko w tym jest niczym w porównaniu do upragnionego cudu... Nie ważne czy byłoby to naturalne poczęcie czy droga adopcji.... Niczego tak nie pragnę jak odnaleźć Aniołka...
Teraz jakoś pomyślałam, ze bedziemy sie intensywnie starać, ze moze sie nam uda jakimś cudem. Juz za chwile wakacje... Telefonu z ośrodka nie mamy sie spodziewać do wakacji.... Myślę, by tam zadzwonić jak idzie kolejka.... Długa droga przed nami....

10 dpo
Po co ja to sobie robię? Wczoraj postanowiłam że jak temperatura dzisiaj rano będzie ładna to zrobię test. Oczywiście jest ładna jak to na drugą fazę cyklu przystało... więc zrobiłam test. Oczywiście nie byłam zaskoczona widokiem jednej kreski....mialam mała nadzieję że może cień cienia... ale nie. Nie tym razem.

Mam już zepsuty humor. A tu trzeba iść do pracy. Świetnie. Wczoraj próbek nawet jako tako było więc nie narzekałam na brak zajęcia. Oby i dziś było podobnie. Wtedy mam czym zająć myśli.

Piersi od wczoraj bardzo bolą mnie po bokach. Jajniki i miednica też nadal. Plecy czasem bolą. Ból miesiaczkowy? Hmmm na razie lekki..bardziej takie skurcze.

Kolejny test zrobię w sobotę. Za 4 dni. To będzie poniedziałek. Biorę dupka więc miesiaczka nie przyjdzie na razie. Czyli łudzenia się ciąg dalszy...

Czekamy na Ciebie z tatusiem. 🙏❤


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2019, 05:52

21+5

Powoli kończymy 22 tydzień, 6 miesiąc oficjalnie lada chwila. Nie dociera to do mnie jeszcze..
Miś ostatnio miał 2 dni spokoju a ja mega schizowałam. Na szczęście później się rozkręcił i dzisiaj rano równieź lekko dał znac 😊
Wczoraj i przedwczoraj byłyśmy na mieście. Udało nam się kupić skarpeteczki, szumisia z promocji, dla Poli bajeczki,zabawke drobną,wymarzone ponczo kąpielowe które udało mi się przypadkiem dorwac i kaczuche do kąpieli😀
We wtorek przyszło gemini i póki co to mam odhaczone. Wczoraj byla promocja 70% w 5 10 15 i jeszcze kupiłam dla dzieci kilka drobiazgow za grosze ;)
Póki co starczy zakupów,kolejne bedzie dopiero kocyk bambusowy,koszula dla mnie i kombinezon dla Olusia.
Zrobiłam misiowi juz otulacz,na reszte czekam na jakiś fajny material ;p Pola sobie już wybrała wiec nowa pościelka niebawem tez i u niej ;)

W sobotę dzień dziecka 😍 kolejny tydzien spokojniejszy z jednym wyjazdem,za to za 2 tyg.rozpocznie sie szaleństwo- badania,wizyta i dzien po wizycie juz kuzyn przyjezdza a T.rozpoczyna urlop😀 ale ten czas leci..pózniej wesele a to już bedzie 27 tydzien!!
Jutro idziemy do chrześniaka na dzień dziecka,dzisiaj pogoda słoneczna wiec mam nadzieje,ze wiekszość dnia spedzimy na dworze ;)
Edit: dzień mamy był cudowny! Pola dała mi odczuć,że to mój dzień 😍 ostatnio jest przekochana dla mnie (Kocham Cie mamusiu najnajnajmocniej)i dla brzuszkowego(mój kochany Olusiu😍)

Kończymy śniadanko i pędzimy,miłego dnia!😊


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2019, 09:00

Dziś w pracy koleżanka (mama 3 letniej dziewczynki) chodzi i opowiada, że wyjela spirale i będą się starać o dziecko... A dodam, że z pierwszym wpadli jak miała 21 lat i ślub szybko, bo co ludzie powiedzą.
I już tata jej dzwonił do niej i pyta czy już im się udało... 😐
Nie chce jej zazdrościć!!! Nie chce! 🤪

Także tego.... A ja... 2 dc... Jupi...

Wczoraj przepłakałam cały dzień. Zdecydowanie stan depresyjny. Mąż jakby wyczuł, wrócił wcześniej, tulił i całował. Dzisiaj się obudziłam i myślałam, że będę wymiotować gdy pomyślałam o pracy. Stwierdziłam, że dziś też nie idę i muszę się pozbierać do kupy. I tak poleżałam dłużej i doszłam do wniosku, że po co się tak rozdrabniać nad czymś na co nie mam wpływu, trzeba się wziąć za to co mogę zmienić.
No i układam to sobie w głowie. I tym razem nie może być to słomiany zapał. Pora się za siebie wziąć! Choćby dla męża. Działam! Koniec z rozczulaniem się nad sobą.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)