A tak cieszyłam się że mam tylko delikatne mdłości i nic wiecej, a tu od czwartku wymiotuję po wszystkim, mam nadzieję że długo to nie będzie trwało
Ale jak tak jest przynajmniej mam pewność że ciąża rozwija się dalej i mniej się martwię o dzidziusia bo jeszcze nie miałam USG. JAk we wtorek zobaczę Maleństwo to będę spokojniejsza 
Tak miło, że jest on obok.. jutro ma dać swojemu szefowi odpowiedź co postanowił... jesteśmy w kropce. On twierdzi, że najchętniej wróciłby do PL, że nawet może pracować za 1500 zł byleby ta praca dawała mu satysfakcję.
Ja swoją jestem trochę zmęczona w pt mnie jeszcze jedna ze współpracownic wqrwiła. Ale nie wiem czy jest to spowodowane że tżta nie ma obok, czy po prostu moje znudzenie obecną pracą.
Najłatwiej byłoby gdyby on wrócił tutaj. Ale same widzicie jakie tu są perspektywy pracy.. niby ja z mojej pensji bym nas utrzymała.. ale już nie razem z dzieckiem
Zaś jeżeli zdecydujemy się wyjechać to na jego głowie jest znalezienie dla nas lokum gdzie nas wezmą z psami ( to jest mój warunek, że ani jego ani psów nie zostawię
)
Ogólnie znowu jestem w kropce, czy nalegać na jego powrót czy pozwolić mu na realizację planu wyjazd z PL-szukanie mieszkania i staranie się o bycie tą Polką co to rodzi 2,5 dziecka w UK , ale to zaś wiąże się z przerwą pewnie znów jakiś miesiąc
Ogólnie nawet fajnie spędziliśmy dzień, byliśmy odwiedzić jego kolegów jak grają, jeden z nich do mnie tekstem " śpieszcie się ze ślubem, bo u mnie się robią już odległe terminy" A ja nie wiem kiedy się znów zobaczymy, nawet nie jesteśmy po zaręczynach 
Postanowiłam zostać optymistką!
Osobą, która widzi szklankę do połowy pełną. Hmm.. chociaż gdyby dolać do tej wody odrobinę syropu malinowego wyszedłby pyszny sok 
Kimś kto uważa, że krok w tył zaraz po zrobieniu kroku naprzód to nie katastrofa, lecz cha - cha.
Od dzisiaj widzę świat przez różowe okulary (dopóki mi ich nie ukradną).
Robię wszystko, aby być szczęśliwa. Tu i teraz! A więc zarządzam: kulturalne weekendy (w środku tygodnia też mogą być, takie środkowotygodniowe weekendy), wypełnione dobrym filmem, muzyką, książką. Do tego nie pogardzę apetycznym i zdrowym jedzonkiem.
Ćwiczę pozytywne myślenie - to postanowienie na co dzień.
Jakby powiedziała pani Beata, wyprowadzam się na spacery.
Szczotkuję psa częściej niż raz w miesiącu.
Skoro się nie udaje zajść w ciążę będę wyglądać mega szczupło! W tym celu zakupiłam strasznie, ale to strasznie dopasowane jegginsy, które nie pękną przy siadaniu jedynie dlatego, że są tak bardzo rozciągliwe (mam nadzieję).
A więc wracam na mój fotel delektować się suszoną żurawinką i świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy. Zaczytuję się popołudniowo 
Na koniec zostawiam Wam wspaniały cytat, dzisiaj znaleziony:
"Żadna prośba nie jest zbyt śmiała.
Żadna potrzeba nie jest zbyt wielka.
Nadzieja na cud nigdy nie jest absurdalna"
/Regina Brett/
Sobota.. Uwielbiam po prostu ten dzień tyle sprzątania zawsze
no ale nic, trzeba sobie poradzić..
Słońce od samego rana świeci, czuję już wiosnę.. Cieszę się że tak szybko ten czas leci..
W pracy tak szybko czas leci po kolei tydzień za tygodniem..
Niedługo 26 kwiecień
nasz wielki dzień..
i potem .. kolejne starania !!!
o nasze maleństwo.. 
tylko gdzie ten @ ???
tyle już czekam.. żadnych objawów matko.. zwariuję niedługo..
Za każdym razem idąc do łazienki mam nadzieję że już będzie.. ale niestety.. 

Jam myślicie dziewczyny jak nie dostanę w tym tygodniu to powinnam zadzwonić do lekarza ? w czwartek będzie 6 tygodni od zabiegu 
poradźcie mi bo zwariuję z moimi myślami.. 
Przez te kilka dni było dużo wzlotów i upadków. Kilka razy się popłakałam, kilka razy się pokłóciłam z mężem, a dzisiaj idziemy na imprezy. Tak, na dwie różne osobno
Jakoś tak wyszło, nie dogadaliśmy się i nie pobawimy się razem. Gorzej, że poprzednim razem jak byłam na imprezie u tej przyjaciółki to byłam w ciąży. I ci ludzie, których tam poznałam o tym wiedzieli (jakoś musiałam wyjaśnić czemu nie piję) więc obawiam się teraz pytań w stylu "jak tam dzidzia?"... Ehh, życie. Staram się jeszcze raz, w sumie dopiero drugi cykl, więc mam w sobie dużo wiary. Ale w przyszłym tygodniu idę do ginekologa (mojego starego, na nfz), bo od tej miesiączki cały czas mnie coś kłuje w brzuchu. Mam tylko nadzieję, że to nie kolejna torbiel (proszę nie proszę nie proszę nie).
I tak nadal odwracam się jak widzę wózeczek na swojej drodze. Co zrobić? W końcu przejdzie...
wczorajsza beta 1283 także chyba jest dobrze
Podjęłam decyzje przesuwam wizyte na piątek tylko tak po 17.00 żeby nie napotkać sie wczesniej na bratową mam nadzieje ze bedzie już coś widać
3 dni szkoleń juz za mną
było wesoło teraz czas na praktyke zaczynam od poniedziałku 
No i @ przylazla. Wczoraj wieczorkiem zaczelo sie od plamien ale w nocy podpaska byla czysta. Dopiero dzisiaj od rano sie rozkrecilo na dobre. Ciesze sie ze przylazla dosc szybko bo po wykresie wyraznie widac ze byl to jednak cykl bezowulacyjny wiec szkoda na niego czasu? A nowy cykl daje duze nadzieje, pomimo ze juz w wieku 37 lat to z pomoca clo moze sie udac 
Mam dziś dość
wszędzie dzieci naprawdę wszystkim sie udaje tylko nie nam.nikt mnie nie rozumie
dzis ktoś dał mi dzidzie na ręce i powiedziel ...masz chociaż przez chwilę poczujesz sie mamą. powiedziałam że mamą poczuje sie jak będę miała swoje dziecko... wiem że ten ktoś nie chciał mi nic złego powiedzieć ale...siedzę i płacze
naprawdę czasami mam dość wszystkiego:( gdyby nie to forum nie wiem co bym zrobiła dzięki dziewczyny za wsparcie, za to że jestescie :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2014, 18:59
Nie wiem co się ostatnio ze mną dzieje - jestem smutna przez cały czas i drażliwa.. jak przed @
Nawet zakupy mi nie sprawiają przyjemności - będąc na cotygodniowych zakupach marzyłam tylko o powrocie do domu.. tyle było tam osób z maluchami a ich widok sprawiał mi ból - w tym sensie że powoli uświadamiam sobie, że ja nigdy nie będę taką szczęśliwą mamą posiadającą rozbrykanego malca ;(
Obecnie w hipermarketach chyba jest jakiś sezon na artykuły dla dzieci i niemowląt i przy samym wejściu powykładane są takie śliczne gadżety i ubranka.. aż chce się wziąć do ręki i kupić
ale chwilę potem uświadamiam sobie, że one mi są niepotrzebne i nic z nimi nie zrobię.. chyba, że odwiedzę jakąś znajomą, której urodziło się dziecko 
http://www.youtube.com/watch?v=z6jG8LxoeVI
ach życie 
Dzisiaj był ciekawy i naprawdę przyjemny dzień. Połaziliśmy z mężem po sklepach, oglądaliśmy ciuszki i kupiliśmy dla małej sukienkę. W truskawki. W zestawie z kapelusikiem, żeby nasza mała dama wyglądała przyzwoicie na ślubie mojej kuzynki, który ma się odbyć na początku sierpnia. Kupiliśmy rozmiar 62 mam nadzieję, że nie za duży?
Zrobiliśmy także zapiski, co nam jest potrzebne do pokoiku dziecięcego, czego nie będziemy kupować przez internet. Lista powstała w trakcie łażenia po Ikei. Oczywiście znaleźliśmy coś, bez czego nie mogliśmy się obejść, zwłaszcza, że była promocja trwająca do 28 lutego. Mata dla dziecka. Bardzo nam się podobała i cena również rozsądna - 50 zł. Ach ta Ikea.
Oto nasze dzisiejsze zdobycze dla Małej:

Nie mam siły już..chyba dopada mnie kryzys.. czego ja w ogóle oczekuję?? przecież wiem że i tak się nie uda.. dlaczego to wszystko jest takie trudne??
.. i jeszcze w ręce wpadł mi ten link..
http://torebunia.pl/27421,Smutna_historia_pewnego_aniołka_-_Aż_się_łezka_w_oku_kręci
i znów popłynęły łzy..
Niesamowicie chce mi się dzisiaj pić ... to chyba skutek uboczny metformaxu.
Okresu ciąg dalszy, bóle miesiączkowe.
Clostilbegyt u mnie = bezsenność
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lutego 2014, 00:07
Dlaczego nigdy nie może być zbyt kolorowo. Mała rośnie zdrowo, dobijam półmetka ciąży zaczynam czuć ruchy i.... muszę się po chorować żeby nie było mi za dobrze. Dziś z godziny na godzinę czuję się gorzej. W gardle kłuje i uszy bolą do tego okropne samopoczucie i złość na cały świat. Bo przecież już jedną chorobę w ciąży odbębniłam, nie chcę znowu czuć się fatalnie i martwić o małą.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2014, 22:18
Korzystając z testera owulacyjnego Afrodyta, należy używać śliny spod języka (!). Wtedy test jest miarodajny, niestety w ulotce tego nie było, znalazłam tą informację na stronie anglojęzycznej z podobnym produktem (MAYBE BABY).
Kurcze...to będzie ciężki cykl. Już czuję to ciśnienie, nie mogę go więcej tłumić. Może to tylko okres okołoowulacyjny, może to tylko wynik tego że w tym cyklu oficjalnie postanowiliśmy uskutecznic starania z zegarkiem w reku co 2gi dzień, żeby nie przegapić potencjalnej okazji.
Ale co jeżeli znowu się nie uda? Tzn co będzie z moją głową? Z moją samooceną jako kobieta?
Jak to będzie..że pomimo dojścia do wagi prawie idealnej, owulacji może nie być? Albo może być w inny dzień niż bzykanko. Albo może, przez moje tyłozgięcie plemniki zamiast dopłynąć do celu umrą w przedbiegach? Boooże, co za dzień!
Od dawna nie miałam takiej gonitwy myśli.
Aż wpłynęło to negatywnie na mój apetyt - czyt. że mam go nadmiernie wzmożony!!! A przecież ppo 3cim przytulanku to nei może być jeszcze objaw kolejnej wyimaginowanej ciązy. Heh
Dobrze, że jutro poniedziałek. Jak nigdy cieszę się z tego całą sobą. Dziś mąż ma dyżur, aż do jutra. Rodzina biega po całym domu a ja akurat nie mam dziś super dużo do zrobienia w kwestii pracy, ale żeby nie musieć z nimi siedzieć
udaję, ze tu ciężko pracuję. hiihhhhhiii
Na wczasach we Włoszech było ok. Włączyłam olewkę na wszystko, wlepiłam na twarz uśmiech happy i prawie nic mnie nei wkurzyło. Raz złapałam tylko hiper wkurwika - jak po raz setny lub dwusetny wkładając cokolwiek do ust usłyszałam żarcik - oojej, ojej a co z twoja dietą!!? Niby na żarty ale ja pierniczę, za tym którymś razem już nastąpił wybuch. Ale subtelny i delikatny dla publiki a realnych rozmiarów dla mężusia.
Potem jednak już skończyły się super zabawne żarciki i pozostałe upierdlistwa były do zniesienia.
Teraz trzymam się tylko kwestii tego, ze 20maja ruszamy w świat, mam nadzieję że brat i siostra męża jakoś złapią wiatr w żagle i nie przeniosa się z nami na pół roku na Ibizę
no ale...wiem wiem, jakże można wierzyć w cuda. Kto by przepuścił taką okazję, nie? Ale..zobaczymy. I tak potwierdziło się to co podejrzewałam - nie jestem na pozycji do komentowania takich rzeczy , bo przecież ... mieszka z nami moja mama nie? Tez się na to mąż nie pisał, ale ...jak w nawiasie podkreślam. Mama jest jedna i nie ingeruje w nasze zycie, zwyczaje, godziny posiłków czy czas jaki mamy do spędzenia w łazience..a inni niestety tak. 
Ha, kolejna rzecz jaka mnie przeraziła i niestety stanowi zapowiedź zgrzytu w przyszlości to kwestia następująca.
Jak dostałam @ to mąż mnie uroczo pocieszył. Powiedział, ze on czuje a wręcz jest pewien, ze w tym roku będziemy mieć dziecko, albo chociaz na początku przyszłego roku. Dlaczego?
Otóż dlatego, ze ojciec zapowiada że przez najbliższe kilka lat nie ma zamiaru narażać się na taaaaki wydatek, na lot do europy, wydatki tutaj na miejscu (hmm? wydatki? jakie wydatki?) itp A jak będziemy mieć dziecko, to pierwsze co to przylecą - wiec zeby w super zabawny sposób los zrobił ojcu na złość, pewnie w tym roku urodzi się nasze dziecko - co go zmusi do "wydatku" na bilet 2 razy w roku! ha! takie smieszne.
Boooże, aż mi się w głowie z wrażenia zakręciło. Jak to? To już jest taki genialny plan?
Może po powrocie ze szpitala, mam wrócić do domu pełnego ludzi i nawet bąka nie będę mogła puścić lub przyzwyczaić się do nowej sytuacji bo wszyscy będą leżeli ze mną w łózku?
Niestety ja sobie tego tak nie wyobrażam. Ja wyobrażam sobie, ze jak wrócę do domu z kochaną kruszynką to pierwsze kilka miesiecy będzie miesiącami spokoju, milości, poznawania się nawzajem, wskakiwania na tor bycia mamą itp.
No i..pojawia się rozbieżność, którą trzeba będzie w delikatny sposób jakoś znormalizować, znaleźć jakiś kompromis no nie? Teraz to myślę sobie, ze może przerażenie związane z ułożeniem tej sytuacji najdelikatniej jak to możliwe..moze stanowić potencjalną blokadę psychiczną w kwestii zajścia w ciążę. No ale zobaczymy.
Naprawdę. Oni nie są tacy źli. Globalnie rzecz ujmując są fajni, sa ok. Ale potrzebna jest własna przestrzeń. Potrzebna jest przestrzeń na codzienny harmonogram dnia, na pracę na ugotowanie czegoś, czas na posprzątanie w spokoju. Pewnie przytłoczyła mnie ilość dodatkowych ludzi powielona przez ilość miesięcy itp. Myślę, ze w ciągu najbliższego roku zarówno brat jak i siostra zrobią coś ze swoim życiem. Mam nadzieję, ze nie będą z nami mieszkali w sposób długodystansowy. I mam nadzieję, ze następnym razem rodzice przyjadą na część czasu do nas a na drugą część czasu do pozostałych dzieci. Wszystko jest ok, ale takie uprzejme schodzenie sobie z drogi podczas normalnego planu tygodnia jest bardzo uciążliwe. Czasem nie zdążę nawet przygotować jedzonka na "po ćwiczeniach" czy na "przed niemieckim" bo od południa wszyscy zajmują kuchnię.
A ja nie mogę wstać i gotować obiadu - bo jak wstaję to ruszam do pracy. Yyyyhhhh. A jak na złość mąż chce jeść to co ja bo skoro ja zgrabnie chudnę to on też chce. 
Póki co mamy 12-13 dzień cyklu. Nie mogę się zdecydować czy @ zaczęła się w niedzielę 09.02 czy w poniedziałek 10.02 Na wszelki wypadek (jakby jajeczna urosla wcześniej) starania już rozpoczęte, plan jest na serduszkowanie co drugi dzień, tak żeby nie przegapić potencjalnej okazji. Teraz tylko sprawnie przebrnąć do końca cyklu nie ulegając wkrętowi, złudnym nadziejom.
Swoją drogą bardzo bym chciała, zeby udało się nam zajść w kwietniu. Z tego co liczę dzidzia urodziłaby się w takim układzie w styczniu.... a 15.01 urodził się mój tato i był rewelacyjnym, wyjątkowym człowiekiem.
No ale...po tyyylu nieudanych miesiącach raczej nie powinnam już bawić się w tego typu wyliczanie i gdybanie tylko ogólnie liczyć, że W KOŃCU się po prostu uda.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lutego 2014, 18:17
Wybaczcie, że przez kolejne dni podręczę Was fotorelacją i opowiadaniem o przesyłce i walce z materią. Muszę zrobić z tego zabawę, bo inaczej siądę przytłoczona nawałem gratów i się rozpłaczę...
Dzień 1
Przyszła - 390kg gratów!

Dzień 2 dziś
Wstępne rozpakowywanie.
Tak obecnie wygląda nasz pokój dzienny:

tak pokój Malutkiej - robi się gorzej i gorzej...

sypialnie nie dokumentowałam, ale bałagan jest identyczny.
Łazienka:
Prania dla Malutkiej z przyczyn oczywistych muszą zostać odłożone na później - na szczęście mam już gotowy zestaw podstawowy wyprany i wyprasowany - gdybym musiała szybko pakować szpitalną torbę.
Wszystko przyszło paskudnie śmierdzące i jakby zatęchłe - do natychmiastowego prania
niestety zarówno pralka jak i suszarka mają ograniczoną przepustowość 

A ja mam teraz taką kiepską kondycję i wszystko robię tak powoli i niezorganizowanie 
Wieczór na szczęście odpoczywaliśmy - byliśmy na imprezie w tajskim stylu organizowanym przez moją przyjaciółkę Kasię. Aż się "zresetowałam" 2 bezalkoholowymi piwkami 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lutego 2014, 01:18
Wolne w pracy
niestety nadal dokuczają mi bóle brzucha , takie kłujące rozciągające , martwi mnie to
Wizytę u lekarza przełożę na wtorek albo środę może się trochę uspokoję . Boje się , ta ciąża jest całkiem inna niż pierwsza , bardziej się obawiam i martwię czy wszystko ok . Oby się udało i oby wszystko było dobrze. Jak tylko się da uciekam na L4 , zresztą po porodzie zostaje w domu i nie wracam do pracy będę mamą na cały etat
Ale pogoda
chyba jest cieplutko..bo takie słoneczko świeci u mnie..i wchodzi do domu przez każde okno.. 
Póki co jestem pozytywnie nastawiona..a to u mnie nowość
bo zawsze od samego rana mam doła.. ale nic poczekamy dalej..bo dzień dopiero się rozpoczyna..heh
Dziś jak w każdą niedzielę jedziemy do mojej mamy na obiad..a potem może spacerek? 
Jeszcze dzień, dwa i chyba będzie po okresie.. a co z tym się wiąże? szpital..
ale mam nadzieję, że zleci szybciutko..ciekawi mnie to czy przy wypisie dostanę od razu wyniki badań?jak myślicie? bo ja myślę, że chyba tak
bo jak się robi samemu to na niektóre czeka się dość długo..ale w szpitalu..raczej szybciutko..więc może za kilka dni będę wiedziała co mi jest...albo i nie..
jak nic nie wyjdzie..ale jestem dobrej myśli 
Miłej niedzieli kochane

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.