ja chyba zaczynam wariowac... mam 2 koty felek jest z nami od pol roku wiec jest do nas przyzwyczajony (ja z reszta do niego tez-moze nawet za bardzo??) trafil do nas jako 3 miesieczny kociak byl zbyt wczesnie oddalony od mamy i uznal mnie za swoja "mame" i do tej pory ssie moje ubrania przy tym mnie "lapkujac"
powinnam go tego oduczyc ale jakos nie moge... za bardzo sie do tego przywiazalam no i niestety czasem sobie mysle ze jest dzieckiem
ale w sumie nie o tym
od 2-3 tygodni mamy tez kocice lusie
do tej pory nie chciala do nas podchodzic byla wystraszona
ale ostatnio zaczela sie do mnie lasic klasc obok mnie, a do narzeczonego nie ujawnioa takich uczuc a przynajmniej nie az tak. nie wiem czy to przez to ze zaczyna sie klimatyzowac czy tez przez to co czytalam ze koty wyczuwaja ciaze... nie wiem co o tym wszystkim myslec
moze tylko to sobie wmawiam? moze jednak za bardzo pragne bobasa? eh i znow mam mentlik w glowie:( tak bardzo pragne zostac mama i dac temu malenstwu cala siebie

Mój wykres temperatur.. to normalna sinusoida.. Ovuf wyznaczyło owulację, ale po dzisiejszym spadku, odznaczyło ją.. Może to cykl bezowulacyjny?
Teraz zostało serduszkować i czekać na okres, mając nadzieję, że jednak nie przyjdzie 
Folik mi się kończy, pójdę do apteki po nowy, to od razu kupię test owulacyjny. 
Trzymam kciuki za każdą z nas! ;*
Znow cios prosto w serce-moja przyjaciolka w ciąży!!!! Oczywiście udało im się dość szybko bo w 4 miesiącu staran. I niech mi nie daja złotych rad co i jak mamy robic bo nie maja pojęcia jak to jest 14m staran i nic. Mój rozum wariuje zazdrość jest ogromna. Musialam się wczoraj cieszyc razem z nimi a to tak ciężko. W domu maz przyznal e jemu tez jest przykro:-( Teraz to chyba już wszystkie koleżanki sa w ciąży jak to boli... Musze się z tym oswoic! CZy uda mi się,moze?? Przeciez to już jest norma ze innym się udaje w nie długim czasie..!!! CZuje smutek i zal do Boga dlaczego nam tak robi.CZy my na to zasłużyli??? Może i tak bo w Kosciele to tylko gościnnie..
38tydz+1dz 
Plany sobotniej rewolucji spełzły po parteru! Mój mąż oddał walkowerem wytaszczanie w pojedynkę sofy, na której miejscu miało nareszcie stanąć łóżeczko syna. Byłam tak wściekła, że myślałam, żeby się na niego rzucić z pięściami...grrrr! Chciałam już widzieć, jak się kącik dla dziecka będzie prezentował w całej okazałości. Udało mi się na nim jedynie wymusić nastawienie prania, bo dostaliśmy od chrzestnej męża torbę ślicznych ciuszków dla małego.
Ma się dziś z tym meblem uporać z teściową, więc pod wieczór będę już mieć to, czego chcę, a chcę i już! Mój instynkt jest tak nachalny, że żyć mi nie daje. Ciągle na mnie napiera myślami, że to niegotowe, tamto niezrobione...Uciszam go chociaż dla świętego spokoju czytaniem poradnika: "Pierwszy rok życia dziecka". Owa książka Heidi Murkoff- napisana dla serio, serio topornych rodziców przyszłych niemowlaków. Jak ja to mówię: łopatologia podstaw wiedzy o dziecku.
Oto moje wchłanianie wiedzy:

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2014, 10:36
Ciągle czekam na cud 
jeszcze cierpliwie wyczekać od 8 do 9 dni i się okaże jaki kolor przywdzieje zakończenie cyklu
czy iście wiosenną zieleń czy raczej uraczy nas krwistą czerwienią zachodzącego letniego słońca...ale przecież do lata jeszcze daleko a wiosna jest już z nami
więc czekam na zielony
i by móc przejść na fioletową stronę mocy bo fiolet to mój kolor ulubiony 
więc czekam na ten maleńki CUD

Kolejny dzień i tydzień w pracy.. Jakie te moje życie jest bez sensu.. Codziennie pracuje od 9 do 20:30 i zabijam tym swój smutek związany z nieposiadaniem dzieci. Ale w duszy zastanawiam się po co pracuję - w sumie nie mam dla kogo.. I co mi z tego, że zobaczę cyferki na koncie, jak w sercu i tak czuję smutek i nawet nie mam ochoty ich wydawać.
W pracy też czuję się niedoceniana i już nic nie chce mi się robić. Czuję, że szef mnie piłuje - każe mi coś robić a nie ma z tego żadnych efektów.
Podsumowując: obraz nędzy i rozpaczy - nieoceniona zawodowo i niespełniona w życiu prywatnym.. A na dodatek z makabrycznym bólem piersi i najszczerszym uśmiechem na twarz dla innych:-(
Właśnie od jednej osoby z pracy usłyszałam, że mi zazdrości - w duszy zapytałam się: czego?
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2014, 11:46
No i stało się.
Na ten miech starania zakończone.
Teraz cierpliwie czekać co przyniesie następne 7 dni.
Mam ciche wrażenie, że ciotka się opóźni...no bo przecież były starania, było widziane jajo...więc moja autosugestia gra już tam pewnie rozumowi marsza.
Póki co czas na siłownię, z pracą "na dziś" o dziwo się od rana wyrobiłam, teraz tylko dietetyczny obiadek dla mnie i misia oraz przygotować sałatkę na "po niemieckim" i idziemy z tym rytmem dnia.
Na siłowni będzie w tym tygodniu lżej, coby przypadkiem nic nie uszkodzić...ale trzeba pamiętać, że to chodzi o mnie. Ostatnie 2 lata były bezoowocne, więc nie ma co naiwnie ufać że to właśnie teraz się udało. Ha! Będę w niesamowitym szoku przemielonym z radością jak dojdzie w przyszłym cyklu do inseminacji i się ona uda. Jakoś .... na dzień dzisiejszy nie wykazuję pozytywnych przeczuć w tym temacie..no ale my juz wiemy jak to bywa z tymi wszystkimi przeczuciami.. 
Ach..ogólnie od samego rana mam strasznego wnerwa..
Mam nadzieję, ze po siłowni przejdzie bo nie lubię być taka złaaaa.
No dziewczyny z takimi gratulacjami to nie może być innego scenariusza jak szczęśliwy 
Dziś zrobiłam kolejny test krecha ciemniejsza niż poprzednie zatem chyba jest dobrze:)
Dziś postaram skupić się na pracy. Od kilku dni budzę się ok 4 rano i rozmyślam czy wszystko będzie dobrze, ale chyba muszę do tego przywyknąć bo dopóki się nie dowiem że wszystko jest ok to tak będzie. Plamień żadnych nie ma to jest podstawowa dobra informacja, brzuch nie boli tak jak ostatnio ( niewielkie ukłucia są ale to normalne).
Jestem dobrej myśli musi być dobrze
No więc w sobote (przedwczoraj) powiedzieliśmy rodzicom męża 
... a dokładnie siedzieliśmy przy grillu i zaczął się temat czy pomożemy latem przy truskawkach, bo teście wożą na skup :)i mąż kopnął mnie pod stołem (pewnie po to żebym zaczęła rozmowę) a ja wybuchnęłam śmiechem
więc "M" powiedział że ja niestety nie pomogę i wyciągnął ukryte w kieszeni usg i powiedział "TO MÓJ SYN" teściowa się wzruszyła, teść przeogromnie ucieszył :)a ja dodałam że jeszcze nie wiadomo czy syn 
Jestem po dwóch poronieniach i teściowej wszystko jedno wnuk czy wnuczka aby zdrowe. Mówiła że nie opuściła żadnego dnia przez prawie rok i modliła się żarliwie, odmawiała różaniec aby wszystko wkońcu zakończyło się szczęśliwie 
Teście są po 60 i mają dwie wnuczki dorosłe po 20-stce więc od dawna niecierpliwie czekają 
Zapytałam teściowej od kiedy się domyślała a ta cholera
powiedziała że tak z miesiąc eh tak myślałam 
Siedząc sobie szczęśliwie teściowa szturchnęła męża i powiedziała "No stary odkładamy na wózek i łóżeczko
" bo obiecała kupić jeszcze wtedy gdy nawet nie mieliśmy dzidziusia w planach 




Do najszczuplejszych nie należę
ale powolusieńku rośniemy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2014, 13:15
po prostu jakieś cuda... Wczoraj był mój 14 dzień cyklu i dostałam plamienia, sądziłam, że jest to związane z owulacją w sumie nic nadzwyczajnego pozostałe objawy też pasowały aż tu dziś normalny jakim go Bozia stworzyła OKRES... Oszaleje. A może to co było wcześniej to nie było miesiączka już nie wiem... Zbieram się do pracy
Miłego dnia 
DUSZPASTERSWO
Małżeństwu, które bezskutecznie stara się o poczęcie dziecka jest ciężko. Jest cholernie ciężko. Po parunastu miesiącach psychika siada i już nie tylko ja, wrażliwa kobieta, ryczę, ale i u mojego Małża zakręciła się ostatnio łza w oku.
Kto ma nam pomóc?
Rodzina? Tak ciężko im powiedzieć, co jest grane. Tak ciężko prosto w twarz to rzucić i zniszczyć ich marzenia na zostanie dziadkiem czy babcią. „Kochani rodzice, wnuka nie będzie. Przynajmniej nie teraz. A może biologicznie to nigdy?” Nie mamy ani siły ani odwagi włączać ich w tą bolesną część naszego życia.
Znajomi? Oni sami mają dzieci, więc jak mają nas zrozumieć? Od tych ciężarno-dzieciatych najczęściej słyszę „Wyluzujcie”, „Wyjedźcie gdzieś”, „My wyluzowaliśmy i udało się w pierwszym cyklu”. Do tego ten ich wzrok pełen litości… a może tego już sama się dopatruję?
Psycholog? Kiedyś spróbowałam. Raz. Po wysłuchaniu, Pani podała mi opakowanie chusteczek i rzekła „Będzie dobrze.” 100 zł w portfelu mniej. 
Dlatego z wielką radością odkryliśmy Duszpasterstwo Niepłodnych Małżeństw. Mi chyba było ono potrzebne bardziej niż M. Tu mogę się wypłakać, wyżalić i powiedzieć o wszystkich okropnościach, które mi siedzą w głowie. Tu nikt nie ocenia ani nie jest szczególnie zdziwiony, w końcu każde z małżeństw, które tam spotkaliśmy jest na różnym etapie walki z niepłodnością i dobrze znają wszystkie stany i uczucia, o których rozmawiamy.
Poniżej zamieszczam zaproszenie na spotkania. Może komuś pomogą. Mi pomogły.
"Serdecznie zapraszamy małżeństwa mające problem z poczęciem dziecka na Msze święte w tej intencji, które będą odprawiane w każdą drugą niedzielę miesiąca o godz. 15.00 w kościele księży Marianów p. w. Matki Bożej z Lourdes w Warszawie przy ul. Wileńskiej 69 (wejście od ul. Równej)
Najbliższa Msza święta 13.04.2014 o godz. 15.00. Po Mszy zapraszamy na spotkanie do naszej salki."
Bardzo polecam tę Mszę a także spotkanie, które odbywa się po niej. Dużo rozmawiamy, możemy usłyszeć wiele cennych wskazówek nt. leczenia a także po prostu poprzebywać wśród osób, które dobrze rozumieją na czym polega nasz problem.
Pojawiają się też małżeństwa dotknięte niepłodnością wtórną (posiadające już biologiczne dzieci) oraz takie, które zdecydowały się na adopcję.
Niestety problem niepłodności boli zawsze niezależnie od okoliczności, więc wszyscy są mile widziani.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2014, 15:23
Jeju dopiero co zobaczyłam dwie kreski na teście a tu już 4 miesiąc...jak ten czas szybko leci
Teraz to czekam tylko na pierwsze kopniaczki mojej Kruszynki, mam nadzieje że za kilka tygodni już coś bedę czuła w brzuszku 
A jutro kolejna wizyta u gina, i już bym chciała kolejne usg mieć heh ;P
no i przyszła @!
Niby humor rano taki 
Ale nastawienie takie na kolejny cykl starań takie 
A tak poza tym, to już w pt na badania prl i w poniedziałek będę wiedziała, czy prolaktyna w normie czy nadal zaburzenia. I w przyszłą środę wizyta u gina 
Dziś kolejny krwawy dzień... nadejście @ w pewnym sensie przyniosło mi ulgę ponieważ odszedł cały stres i rozważania ewentualnej ciąży, przede mną kolejny cykl i znów nowa nadzieja. obiecuję sobie, że tym razem nie będę przeżywała całej tej sytuacji tak bardzo, analizowała oraz robiła testu tylko cierpliwie czekała na @. Na pewno w tym miesiącu będę mądrzejsza o doświadczenia z tego więc mam nadzieję , że będzie inaczej. We wtorek za tydzień kolejna wizyta u lekarza na monitorowanie. zobaczymy jak to wyjdzie.
..
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lipca 2014, 19:33
Dopiero zauważyłam, że nie zapisało mi wpisu z rana 
Tak czy inaczej, już po wizycie u ginekologa. Usg dopochwowe wykazało że w lewym jajniku jest pęcherzyk - ale pusty. Kazała czekać. No zobaczymy. Z drugiej strony cieszę się że owulacja była 
Z drugiej strony wyjaśnił się ten ból który doskwierał mi przed @ właśnie z lewej strony.
Teraz czekać na @ i w 2 dniu badania na TSH, Estradiol, FSH, LH i Prolaktyne, ciekawe ile za nie zapłacę.
No cóż, czyli pozostało Nam czekać.
37 dc a okresu nie ma;( nie nie, nie tym razem... nie dam się wkręcić w wir przypuszczań i domysłów... w kolejną złudną nadzieję. Chcę dotrwać do okresu godnie, bez łez, użalania się nad sobą... mam iść do przodu a nie stać w miejscu. Więc robię krok mówiąc - STOP rozpaczy!!! Dziś wykonałam badanie. Za tydzień wyniki i w końcu rejestracja na laparoskopię:DDD Boję się, ale jednocześnie cieszę
bo to jest konkret. Coś w końcu zaczęło się dziać
1 dzień...
Jutro o 20.00 zgłaszam się do szpitala. Oby do 24.00 było już po wszystkim...
Wczorajszy wieczór i noc spokojna.
Dziś rano badania - jutro ich odbiór. Potem pojechałam do mamy robić trening instalacji fotelika samochodowego
Potem poczta i wizyta u koleżanki ze szkoły rodzenia - jej Gabrysia jest przesłodka i mega grzeczna. Jestem podbudowana!
Siedzę sobie z farbą na głowie i jem czekoladę. (Straszną mam dziś gastro fazę) To zawsze poprawia samopoczucie, choć dziś mi to nie potrzebna bo mam świetny.
Czuję się absolutnie gotowa. Mechanizmy obronne działają świetnie - jestem na lekkim haju z uczuciem bliskości z mocą natury i potęgą setek pokoleń, które były tu przede mną...
Wczoraj mieliśmy szczerą i głęboką rozmowę z Kubą. Jest pięknie, bo to o niego chodziło... To z nim chciałam mieć dziecko... Oczywiście obawa czy się nie zgubimy w tym wszystkim nadal jest. Sporo się gubimy i rozmijamy...
No i my 2 dni przed porodem
Krótkie nóżki, wielki brzuszek i duża głowa z dziwną fryzurką
Wyglądam jak Elfik 

Lecę zmyć farbę, wypić Karmi, obejrzeć z Kubą film i dużo się przytulać 
P.S. Ciąża nie służy mi na włosy!!! Wizyta u fryzjera - tak szybko jak tylko będzie to możliwe!
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2014, 19:36
moje ciężkie piersi przed okresem mnie wykończą...z bromkiem miało być niby lepiej, ale niestety czasem jest jeszcze gorzej niż było kiedyś. Powinnam pójśc na profilaktyczne usg - boję sie, że coś mi się znowu zrobilo w lewej piersi, miałam tam kilka lat temu guzka, który mi usunięto...ale na razie sobie chyba to daruję, wszystko odkładam na lipiec jak już nie będę wiedziała co robić z czasem - odłożę i to. A moje piersi chyba niedługo wybuchną - są juz chyba nabrzmiałe do granic możliwosci, a tu jeszcze prawie tydzien. No i tak mam już ponad tydzień. Zespół napiecia dwa tyg. przed okresem? tak tak - to możliwe. Miało być lepiej, wyszło jak zawsze.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.