PRZEŁOM
Hej, tak jak sądziłam lekarz chyba coś przede mną ukrywa, zapytałam czy nie mogę zajsc w ciąże tylko przez tarczyce, odpowiedziała zdawkowo, wymijająco, twierdząc ze nie ma jeszcze wszystkich badań.
Ostatnio rozmawiałam z mamą, powiedziałam jej że nie moge mieć dziecka, ale do niej to nie dociera, zadawała głupie pytania np.: możesz, a kochałaś sie juz bez zabezpieczenia?! ,;/ strasznie mnie wkurwiła , bo nie ja nie staram się miesiąc czy dwa tylko ponad 3 lata, ale do niej nie dociera, i zadaje mi pytanie jakbym wczoraj straciła dziewictwo, postanowiłam nie ruszać tego tematu przy niej i zaoszczędzić nerwów.
Powiedziałam również swoim przyjaciółkom, i to był błąd, jedna prawie rodzi, inne planują, zaczeły sie głupie żarty w moją stronę, nie będe pisać jakie ale kontakty z moimi 'przyjaciółkami' ograniczę do minimum, szkoda że niektórzy są tak głupi że nie zdają sobie sprawy jak to boli.
Powiedziałam też swojemu partnerowi żeby powiedziałam swoim rodzicom, bo naciskają, on jednak powiedział że lepiej będzie jak będą żyć w nieświadomości, bo i tak maja do mnie dystans (on ma juz dziecko, i mają lepszy kontakt z matką tego dziecka, w końcu dała im wnuczka), a jak sie dowiedzą, mogą w ogóle przestać mnie akceptować (mają bardzo staroświeckie poglądy), i tak kontakt z jego rodzicami naturalnie został ograniczony, ja postanowiłam oddsunąc sie od jego córki bo juz dorasta i jest zazdrosna, a ja nie chce żadnych kłótni czy rywalizacji i tak mam juz dużo problemów na głowie, jeszcze tego by brakowało, po za tym mój narzeczony sam powiedziałam ze mam się nie wtrącać i nie odzywać w kwestii jego dziecka. Więc tego nie robię.
I tak zostałam prawie sama... Paradoksalnie, ostatnio polepszył mi sie kontakt ze starą znajomą która 13 dni temu urodziła. Widziała tabletki i wiedziała ze mam problem. Jakoś chce mi pomóc, podpowiada lekarzy, i nie dogryza, od czasu do czasu rozmawiamy.
No i tak, w końcu wydusiłam to z siebie, Ci który mają wiedzieć wiedzą, jest mi lżej, chociaż niektóre reakcje zraniły.
Mimo wszystko wydaje mi się że teraz poczuję sie lepiej.
Czuję się odrzucona... chyba znowu zrobię sobie przerwę od belly... hormony szaleją... i mam wrażenie, że dziewczyny mnie olewają. Trudno. To mój czas, moje szczęście i nikt nie musi mnie w tym utwierdzać i krytykować, że mam inne podejście do tej ciąży... Będę prowadzic tylko pamiętnik, ale tylko dla siebie...i dla naszego malutkiego cudu 
Właśnie pojechała koleżanka, wypiłyśmy kawę, pogadałyśmy. Jej mała córcia wygłupiała się a my miałyśmy ubaw z niej. Umówiłyśmy się na jutro na wyjazd do miasta na spotkanie z innymi dziewczynami. Mam nadzieję, że będzie fajnie. Wczoraj zrobiłam pomidory w słoikach. Mam nadzieję, że nie popsują się, bo ostatnio coś mi nie wychodziły. Jeszcze zostały mi ogórki do ogarnięcia. Już w sumie końcówka, więc trzeba je wykorzystać, żeby w zimie było co jeść.
Remontów ciąg dalszy, we czwartek przychodzi ekipa do ocieplenia domu. Przynajmniej z zewnątrz będzie prawie gotowe. Już nie mogę się doczekać efektu końcowego. Teraz tylko jeszcze dokończyć środek i będzie ok.
Dzisiaj temperatura wyższa niż wczoraj, czyżby owulacja się zbliżała. Może warto teraz z M się postarać. Zobaczymy...
Kolejny dzien z choroba ...ale juz na antybiotyku...lekarz zapytala czy nie w ciazy ...poplakalam sie ...jajniki bola okresowo gdzie ta @ niech pojawi sie bo w sobote weselisko a tak byc przeziębiona i jeszcze z @ tak nie może być...
Choroba depresja jakiś koszmar ...czy ja kiedys sie ogarne .
od kilku dni w ogóle nie myślę o staraniach, zapisałam się do lekarza i tyle. łykam te tabsy, już do znudzenia powtarza się to każdego dnia. wiem, że są kobiety, pary starające się latami ale mnie już wykańcza 9 cykl starań. jestem obojętna, nie mam na nic ochoty i humoru. jakiś spadek formy mnie dopadł albo "czuję" nadchodzącą jesień. już dawno nie było ładnej jesieni tylko te deszcze, szaro i ponuro. może ten rok będzie lepszy?
Niby śniadanie zjedzone i kawa wypita, a źle mi tak, że chyba przytulę śmietnik...
Dziś mój 28dc- o tym jak świruje chyba nie muszę pisać. Już od wczesnych godzin porannych miałam jazdy. Przyśnił mi się, ze zrobiłam test i były 2 krechy. Zaraz się obudziłam i robiłam test i 2 krechy. Ale to był sen w śnie!!!! No ale jak już się naprawdę obudziłam to poszłam naprawdę zrobić test i krecha była jedna
.... Paranoja....
@ jeszcze nie przyszła, ale jutro to już na pewno będzie
///
Koło 12 mój ma iść w końcu na to swoje badanie nasienia. Być może wynik będzie już dziś pod wieczór. Błagam o jakieś dobre wieści!!!!!!
ta strona uzależnia, co chwilę wchodzę i zaglądam na wykresy, czytam pamiętniki
szaleństwo
jestem troszkę jakaś rozbita. Śluz płodny sie skończył i wg moich wyliczeń zobaczymy czy słusznie @ przyjdzie za 16 dni, zobaczymy czy się sprawdzi.
U mnie na wykresie jak zwykle nic nie wiadomo i jak zwykle trzeba czekać
Powinnam już przywyknąć.
Apetyt mam ostatnio jak nie wiem co, dieta idzie w odstawkę
Nawet Metformax nie pomaga.
Ehh byle jakoś przetrwać do wyjazdu i do okresu, a potem biorę się za siebie ze zdwojoną siłą. Zresztą teraz też staram się nie objadać i wybierać więcej warzyw niż niezdrowego, ale nie zawsze wychodzi
Słodycze smakują wstrętnie,a mimo to strasznie mnie do nich ciągnie.
Przeczekam to jakoś. Dam radę przeciez...
Ja chcę już urodzić!!
Czekam i czekam a tu nic....nawet mam wrażenie że brzuch zaczął mniej się napinać.
Teściowa ma znajomą położną to poradziła żeby moczyć stopy w bardzo ciepłej wodzie...że ma pomóc przyśpieszyć nam poród. Nie wiem czy zadziała ale nie bardzo podoba mi się moczenie tak napuchniętych i obolałych stóp w prawie gorącej wodzie.
Podobno pomaga też seks - u nas nie pomaga ;P
Chodzę po schodach, staram dużo się ruszać i nic...moje dziecko chyba chce zostać w brzuszku na zawsze.
Do terminu zostały jeszcze 2 tygodnie ale ja już bym chciała mieć poród za sobą, i tulić syneczka 
To znowu ja Za często to tu nie zaglądam bo i pisać nie ma o czym Męża do tej pory jakoś na badanie nasienia nie naciskałam bo miałam nadzieję że może może się uda No i się nie udaje dziś już czuję ból okresowy mimo bardzo ładnego wykresu To tyle Może mam pokochać jakieś nieswoje dziecko Może taki jest plan Tego z góry Bo plan to On ma zawsze chociaż czasem dziwny dla nas
Dopadło mnie przeziębienie, wersja hard. Wieczorem już coś czułam po kościach, próbowałam ratować się mlekiem z czosnkiem i miodem, ale poległam, dziś rano ropny katar, uszy zatkane i spuchnięte gardło. Wszyscy wysyłają mnie do lekarza, a ja się boję, bo co mi z leków czy antybiotyków, skoro nie wiem na czym stoję i czy w ogóle mogę je zażywać. Więc kiełkuje mi w głowie myśl, żeby zatestować wcześniej albo iść na betę dzisiaj, miałam mocne postanowienie, że wytrwam, ale ta choroba całkiem pokrzyżowała mi plany. Nie chcę narobić szkód lekami, a bez jakiegokolwiek ratunku może się nie obejść. Na domiar złego w sobotę idę na wesele i wypadałoby się wygrzebać z łóżka do tego czasu. Mężowi póki co nie mówię o moich testowych planach, po pierwsze jest na wyjeździe służbowym i wróci dziś późno, po drugie chcę mu powiedzieć jak już się coś wyjaśni. Więc jeśli zdążę -zrobie dziś coś, co mnie zbliży do prawdy. Nadzieję oczywiście mam, ale niewiele poza tym, objawów ciążowych miałam więcej w zeszłym miesiącu kiedy okazało się że nie wyszło. W tym miesiącu prawie nic. Ale tak czy inaczej -proszę o kciuki. Obiecuję rewanż
Ehhh no to witam na L4!
wstaliśmy dziś z P. oboje zawaleni, ból gardła, biegunki i te inne śmieci no i oboje na chorobowym do końca tygodnia i antybiotyki ;/ ale chyba nie będziemy brali, bo to może zakłócić naszą płodność. Poza tym nawet nie czujemy się na antybiotyk
a nasz lekarz chyba za łatwo i często bez potrzeby go przepisuje i zawsze ten sam, więc... ;P ale leżymy sobie w łóżku, oglądamy telewizję, rozmawiamy, jest dość przyjemnie (na tyle, na ile może być przyjemnie przy chorobie) dobre jest to, że nie muszę wstawać o 6 rano 
Ciąża zakończona 15 września 2014
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2014, 12:33
Wczoraj na świat przyszedł nasz Maluszek waga 3600 gram 57 cm długości.
Kończy się 34/35 tydzień. Jestem spuchnięta jakaś, do tego ten katar i nos jak u kulfona. Myślę już coraz bardziej o tym, żeby mały już wyłaził. Wiem, że jeszcze troszkę, ale czekam z utęsknieniem na 38 tydzień i chyba będę latać po schodach non stop, żeby go wypędzić. Ciąża to piękny czas, ale już dość!
Czytam bardzo mądrą książkę, która pozwala zrozumieć swojego noworodka, ułożyć jego rytm dnia i nocy oraz co dla mnie bardzo ważne racjonalnie podchodzi do tematu karmienia piersią czy butelką. "Język niemowląt" Tracy Hogg. Polecam, ponieważ dobrze się to czyta, porady mają sens, a dzieciate koleżanki z pomocą tej książki szybko i skutecznie "poukładały" swoje bobasy. Mam więc w najbliższym otoczeniu żywe przykłady, że to mądra lektura.
Chyba czas spakować torbę... Tylko co ja mam zabrać? Ile i jakie ubranka dla dziecka?
33t6d wg OM/ 34t6d wg USG

Oczekiwania ciag dalszy
W zasadzie,bez zmian.Wszystko mnie boli i czuje sie jakby okres mial zaraz zawitac.Z ta roznica ze zaczely mnie draznic zapachy.Hm...jakby tego bylo malo,moja wrozka dzis okreslila,ile okolo jestem w ciazy.Zatkalo mnie,bo zgadzalo sie to dokladnie z owulacja-no kino normalnie... Ja jej dzis napisalam,ze ta jej wrozba jest do bani,bo test byl negatywny a Ona do mnie,ze jeszcze za wczesnie.Beta na pewno bedzie pozytywna,ale test sukany dopiero ok pt...
od wczoraj tempka nawet w ciagu dnia jest ponad 37,wiec moze cos w tym jest?Koniecznie dam znac kochane.Jaby sie sprawdzilo,dam namiary na wrozke 
No i wiadomo czemu miałam podwyższoną temperaturę przeziębienie mnie dopadło, niestety
Teraz temp 35,6 no trudno. Okropny katar, ból głowy, ból krzyża
ehhh... Kolejny miesiąc będzie stracony
Ale postanowiliśmy z Mężem, że jak teraz się nie uda to robimy sobie miesiąc przerwy
Odpoczniemy od tego "polowania" na dzidziusia 
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2014, 13:24
Odebrałam wyniki Krzywej i są nie najlepsze ale w normie , glukoza na czczo 75 a po 2 godzinach 135 a z tego co mi wiadomo to cukrzyca zaczyna się od 140 , więc teraz po prostu ograniczę cukier do minimum a w czwartek mam lekarkę to zobaczymy co powie
Kupiłam sobie w sobotę nowe masło do ciała - zmysłowa wiśnia Bielendy (pachnie cudnie, choć krótko). Nochal mam cały rozorany chusteczkami (zawsze przy katarze to mam, mam wrażliwą skórę na skrzydełkach i pod nosem), więc smaruję go tym masłem - przynajmniej ładnie pachnie, a inne kremy i tak nigdy nic nie dawały. I tak sobie myślę - ale ironia, "zmysłowa wiśnia"
Faktycznie nos jak wiśnia
tylko niezbyt zmysłowa.. 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.