Po tylu dniach wolnego, wszedl mi len w tylek. Wczoraj nie moglam sie podniesc z lozka, ale juz dzis koniec tego dobrego.Swieta wybijaja mnie z rytmu. Zabijaja chec do cwiczen i trzymania sie scisle harmonogramu dnia o jedzeniu nie wspomne. Nawet nie chce wchodzic na wage :)Indyk, pieczone szynki i pozniej pasztecik zrobily swoje., Nie wspomninajac o slodkosciach, torcik tu, torcik tam, tu szarloteczka ( zrobilam 2 na wszelki wypadek,zeby nie zabraklo 
Mimo wszystko jakas taka zadowolona chodze, az to do mnie niepodobne po ostatnich kilku miesiacach 
Po prawie 3 tygodniach przestlalam krwawic i plamic , to tez powod do zadowolenia
CZas znow odwiedzic lekarza, zeby ustalis strategie . Ciekawe co dalej. Miewam glupie sny z lekarzami w roli glownej. Pelno w tych snach bolu, wstydu, zlych lekarzy.... moze to wszystko bedzie na odwrot ???
Ciąża rozpoczęta 7 listopada 2014
Mam nadzieję, że za 38 tygodni będę najszczęśliwszą kobietą na świecie!
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2014, 15:33
Było zielone marzenie... za rogiem czai się czerwona rzeczywistość 
Mijają kolejne dni, tygodnie, miesiące... zaczynam się pomału się z tym wszystkim oswajać, przyjmować tą rzeczywistość, która jest. Ile można płakać, wylewać łez, żalić się, zastanawiać dlaczego... czy to do czegoś doprowadzi, nie... tylko do większego bólu i frustracji.
Chciałabym, żeby były już święta, czas wolny, leniwy... a potem już styczeń. Miesiąc, którego jeszcze 2-3 tyg się obawiałam i tego co mnie czeka, dziś chcę aby przyszedł jak najszybciej. Dlaczego?? Bo w końcu będę wiedzieć czy da się coś zrobić, czy nie... czy jest jakaś szansa na naturalne poczęcie, czy przepadła już na dobre. I nie będę się więcej łudzić, tak jak do tej pory. Nadzieja... jest jej już coraz mniej. Chociaż podobno nadzieja umiera ostatnia 
Mam nadzieję, że ta laparoskopia da mi odpowiedź na to co mi w końcu jest, co powoduje moją bezpłodność... obstawiam jednak niedrożność jajowodów. A wtedy mamy 3 opcje do wyboru, do koloru :
opcja nr 1 - pogodzić się z tym co nas spotkało i żyć we dwoje w samotności, bez dzieci. Zarąbiście... już mi się to podoba, jestem wniebowzięta.
opcja nr 2 - spróbować z IVF (chociaż do tego nie dojdzie, bo mój maż się nie zgodzi, wstępne rozmowy na ten temat były ; w akcie desperacji ja bym poszła bo potrzeba macierzyństwa osiągnęła już u mnie poziom zenitu)
opcja n3 3 - adopcja (na dzień dzisiejszy nie czuję tego tematu, nie potrafię się przełamać)
No i masz babo placek... wyboru za dużego to nie mam... chyba, że zdarzy się CUD. A wiara czyni cuda... tylko moja jest taka malutka.
17 tydz i 6 dzień 
45% na wykresie...
+2,5kg
jesteśmy po wizycie ... maleństwo rośnie,serduszko pięknie równo bije , szyjka długa ponad 5 cm i zamknięta,maleństwo ułożone miednicowo (czy jakoś tak )
mąż w niebo wzięty bo naszej dziewczynce wyrósł SIUSIAK
którego oboje widzieliśmy...bardzo się ciesze,ale jakoś mi szkoda tej mojej córuni
nic będzie następna po synku naszym kochanym... a co do imienia to nie mamy pojęcia dla dziewczynki pomysłów mnóstwo,dla chłopczyka ani jednego.
kocham Cię kruszynko
zostań
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2015, 20:21
Ciąża rozpoczęta 9 listopada 2014

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2014, 07:51
Chcialam testowac 6 grudnia ale chyba zrobie test dzien wczesniej - nie bede sobie robic przykrosci w mikolajki 
Dzis zdalam sobie sprawe, ze zaczne 15 cykl! Nie sadzilam, ze czas tak szybko leci. Mam dzispierwsze objawy @. Brzuch boli, juz pomału sie rozkreca. Tylko dlaczego tempka poszla w gore? Skoro @ ma byc jutro to powinna mi spasc, prawda? Napewno to nie przez chorobe, bo juz czuje sie o niebo lepiej. Dobrze, ze choroba mi wreszcie odpuszcza
Wróciliśmy z urlopu ciężko się przestawić na tą zimnicę za oknem....na urlopie zrobiłam kolejny test lipa i miesiączka spędzała z nami ostatnie 3 dni urlopu......
Mam znowu tak dziwny nastrój że nawet nie wiem jak nazwać go słowami......chyba najgorsze z tego jest to, że nie mam już nadziei.....czasami mam zrywy i myślę sobie dlaczego miałoby się nie udać?jedni dokładnie sobie planują i się im udaje, dlaczego nie nam????????
Zaliczając kolejne doły dałam sobie czas do końca roku, koniec roku się zbliża......staram się nie myśleć o owulacji itd......ale wczoraj wypadał 13 dzień cyklu byliśmy tak padnięci, że był post.....a wg wszystkich kalkulatorów dni płodnych owulacja była wczoraj.......więc jak będzie miesiączka będę miała wyrzuty ze jednak wszystkiego nie zrobiłam.....Niedługo skończę 35 lat i nic badziej mnie nie przeraża.........
Pozdrawiam
dlaczego faceci sa z Marsa?
dlaczego są lepsi bo przynoszą więcej kasiory do domu?
dlaczego?!
najpierw marudzi, że nie mamy gdzie postawić w tym roku choinki [ Młody jest alpinistą meblowym ] i on chce święta a potem marudzi, gdy za grosze wynajduję piękne ozdoby, których Młody nie dosięgnie, bo on przecież o niczym nie mówił, nie chciał i w ogóle o co mi chodzi...
najpierw marudzi, że dlaczego kombinezon zimowy pokazuję mu późną jesienią [używka, po jakimś maluchu ] i że w sumie to on woli kupić nowy.. a potem marudzi dlaczego nie kupiłam używanego i w ogóle to czego tak drogo?! [ najtaniej spośród kombinezonów nam potrzebnych ].
najpierw marudzi, że kupuję pierdoły [ czytaj zabawki interaktywne, rozwijające umiejętności naszego dziecka - znaczy tak mi się wydaje, że to o to chodzi ] a potem gdy proszę o wymienienie konkretów o co mu chodzi - ŻADNEGO nie potrafi wymienić. nosz kur...
a czy on nie wie, że takimi tekstami "typu ogranicz wydatki" [ mniej jeść?, mniej pić?, owijać folią jak wychodzę na mróz? ] włącza we mnie funkcję rozwścieczonego byka? bo kurde łatwo wyjść rano, wrócić wieczorem z pracy i narzekać na wszystko i wszystkich.
ale wiecie co. Małżón będzie zachwycony.. bo od terz zamierzam ograniczyć wydatki.... do zera. a wszelkie zakupy niech on ogarnia. codzienne, chemiczne, spożywcze, dzieciowe, moje, swoje, niech ogarnie prezenty świąteczne, niech psa ogarnie i wszystko inne. a i niech za dużo nie wyda.
no już mi lżej, ale po kłótni nastały ciche dni i ja nie podam ręki do kogoś kto każdą kłótnią wraca do poprzednich, w których udawał, że rozumie a teraz wykrzykuje " tak, bo ja nigdy nie zrozumiem i mówię tak żebys już sę odczepiła".
Wstałam dziś rano zmierzyłam temperaturę spadła o 1 kreskę zmierzyłam także w pochwie całkiem inna.. ech..
byłam dziś na rolatach poryczałam się jak bóbr. jak widziałam te małe dzieci z lampionami obok szczęśliwi rodzice.. powiedziałam sobie że ja kiedyś też taka będę i też moja fasolka będzie tam stała..
do okresu jeszcze trochę brzuch nie boli, wczoraj pojedyncze skurcze tak jak by w środku bardzo słabe. cycki jak balony wczoraj cały wieczór strasznie źle się czułam mdłości odruch wymiotny. Ciekawe co mi tak zaszkodziło ?
eh.. już wariuje brzuch nie boli jak na @ to dobrze ale jeszcze sporo czasu do @.
Dziś pojedyncze kucia w brzuchu.. no i boli mnie żołądek na wysokości pępka. czuje się ciężka ospała i śpiąca
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2014, 16:51
Wczoraj na teście owulacyjnym słaba druga kreska ovu nadejdzie lada moment 
No i przedwcześnie bo 1 grudnia zjawiła się @. Jedyny plus tego jest możliwość testowania raz jeszcze w tym miesiącu
28 grudniu nadchodz szybko
testy owu i termometr zakupione wiec drugi cykl czas rozpocząć.
Dodatkowo dziś musiałam uśpić moją suczkę ... staruszka godnie przeżyła 14 lat ... kiedyś każdego czas się kończy. Biegaj po tęczowym lesie kochana :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2014, 14:12
Siknęłam na patyk.
Tak, zrobiłam to.
Zapytacie: po co?
Nie wiem.

5dc
Czekam już i odliczam do następnego cyklu.
9 dni zostało mi do wizyty do lekarza, gdzie ustalimy jakie leki mam brać na cyklu sztucznym. Mam nadzieję, że teraz mi da leki na wywołanie @ i że ten cykl będzie trwał normalnie 28 dni.
Ehh
Suma punktów 62/100. Ale mnie to wkurza! Chyba będę korzystała z darmowej wersji ovu, w której tego po prostu nie ma.
Nie wiem po co sumują się te punkty? Żeby się nakręcać? Dawać nadzieję? Bez sensu...
Dziś od rana boli mnie bruzch jak przed @. Wprawdzie to trochę wcześnie, bo powinnam dostać @ w sobotę, ewentualnie w piątek, a tu się szykuje jakby już jutro miała być. Pojawiło się lekkie, jasnoróżowe plamienie. Martwi mnie co "siedzi" w tym moim brzuchu, ale panicznie boję się iść do lekarza...bo znowu coś tam pewnie znajdzie. Znowu odbierze nadzieję...
Wczoraj zmarła Natalia, która była w śpiączce po urodzeniu synka. Długo czekała na dziecko, raz poroniła. Całe życie miała pod górkę, bez ojca, mama zmarła gdy miała 8-9 lat, kasa się nie przelewała. Miała ukochanego faceta, z którym była 7 lat. W spadku dostali dom i w końcu coś miało zacząć się układać. Ciąża prawidłowa. W trakcie porodu zatrzymało się serce, nie wiadomo dlaczego...Ignaś nigdy nie zobaczy swojej mamy, a ona nie zobaczy upragnionego cudu...
Dziewczyny dziekuje bardzo za wsparcie...kupilam wczoraj witaminy prenatalne ( nie mam ostatnio apetytu), magnez bardziej przyswajalny w plynie i waleriane...uspokoily mi sie nerwy...chlopaki same poczuly ze cos nie halo..jest spokoj na razie...na nich bardziej dziala jak jestem spokojna i sie nie odzywam niz jak krzycze ( przyzwyczaily sie mendy
) humor o niebo lepszy, doszlo nam wczoraj 800f i jeszcze liczy na 3 razy tyle....i idzie do odlozenia na marzec/kwiecien na wolne na rozpakowanie sie
Mieslismy pracowac 24/25grudnia ale odpuszczamy...moze pojdziemy tylko 28/29/30 ale to zaplezy od appointmentowq, chociaz szczerze watpie ze bedzie cisza, juz mamy poumawiane wizyty do 20ego grudnia. Tesciowka przylatuje 13ego w sobote ( ale data nie? ), dobrze ze uspokoilam nerwy
mysle, ze bedzie ok..zostaje u nas od 13 do 9ego chyba jak dobrze pamietam, musi pozalatwiac sprawy urzedowe na miejscu z tesciem,zeby spokojnie mogla u nas zostac po narodzinach malej..dostane jeszcze prezenty..a raczej mala
kilka kaftanikow, bo tu za chiny nie idzie ich dostac i babcia zafunduje posciel do lozeczka i kolderke 
Napisalam do tescia smsa, ze bedzie dziewczynka, ale widac go to nie interesuje, bo nawet nie odpisal a juz minely 2 tygodnie
no coz moze i lepiej dla nas, spokojniej bez niego. Dzisiaj do pracy dopiero na 15.00 do 19.00 wiec moze jeszcze uda mi sie zdrzemnac 
aha i dzisiaj wchodzimy w 23 tydzien wg usg 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2014, 09:56
Mamy 19 tydzień 
18+0
45%????? już???
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Rośniemy w niezłym tempie
dziś już bardziej godzę się z faktem, że będzie córka
mąż od zawsze powtarzał, że jemu jest wszystko jedno
w sumie mnie już też. Najpewniejsze będzie to co wyjdzie
także trochę ubranek mam unisex więc co by nie było będziemy szczęśliwi
a jak się urodzi to wtedy będziemy kupować 
Dziś rozmyślałam o naszej mamie i o tym jak my się pojawiłyśmy na świecie. Trochę źle się poczułam kiedy pomyślałam, że moja mama na wieść o mnie w drodze mogłaby tak zareagować jak ja...czuję się z tym bardzo źle. Płakać mi się chce. Przecież tak chcieliśmy mieć dziecko, a kto to będzie to już nie ważne. Przecież chcemy jeszcze jedno, więc wtedy będziemy celować. Patrząc na te małe ubranka czuję napływającą miłość. Przecież to nasz wymodlony cud, córunia najwspanialsza :* I to jest fakt, że dla dziewczynek są ładniejsze ubranka. Chcę jeszcze teraz zajść do Pepco albo jak będę wracać od Sandry. Idę do znajomej, która ma syna półrocznego. Nie wiem czy coś mu kupić czy jak... nie chcę pójść z pusta ręką do dziecka. No zobaczymy. Nie wiem ile ma cm, bo jak się urodził to był wielki 57 cm
więc musze się jej zapytać 
Idę się szykować, bo po 11 muszę wyjść 
Dobrego dnia Ciocie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:24
Minęło kilka dni i nic się nie zmieniło, tzn temperatura spada ale @ nadal nie ma. Nie, nie mam już nadziei w tym cyklu, wiem że nam się nie udało, ale chciałabym żeby @ już przyszła. Niech zacznie się już nowy cykl i nowa nadzieja, potrzebuję tego. Nie wiem czemu ale po clostibegycie moje cykle się wydłużyły, zamiast 27 dni często jest ponad 30. Szkoda, bo krótsze cykle to szybsze nowe starania, no ale cóż nie zawsze jest tak jakbyśmy chciały. Cieszę się, że zalogowałam sie na ovu, to miłe i bardzo wspierające, gdy tracę już nadzieje a ktoś jeszcze ją widzi i dodaje sił. Nie spodziewałam się ,że jest nas tu aż tyle. Dodaje mi sił też to jak widzę te zielone kropki, czasem również po kilkunastu cyklach starań, to naprawde dodaje wiary, wierzę że i mnie to spotka. Mam nadzieję że kolejny cykl będzie tym szczęśliwym i będzie noworoczna fasolka. Tak bardzo o tym marzę.
Nadal wszystko śmierdzi i kłuje w brzuchu. Do @ 6 dni. Kupiłam dwa testy. Jeden na sobote a drugi jeśli @ sie nie pojawi.
Wczoraj znowu ból. Ból bo stwierdziłam że nie umiem się już cieszyć z powodzeń u innych. Miałam w pracy 2 koleżanki które już z nami nie pracują. Jedna odeszła sama, druga została zwolniona. Trzymałyśmy się razem, byłyśmy zawsze dla siebie, w każdej sytuacji życiowej. Dziewczyna która została zwolniona załamała się. Próbowałam Ją pocieszyć, że jak tylko wezmę ślub zaczynam ostre starania o Kropka i ona też się postara i będziemy sobie razem spacerować z wózkami. Mówiła że nigdy się już nie postara bo ma już dwójkę i to jej wystarcza. Rozumiałam. No więc Ona się nie starała i nawet nie chciała starać, ja się starałam od razu. Finał mojego starania po 2 latach wiecie jaki jest. Moja koleżanka NieStaraczka jest w 6 m-cu ciąży. Naprawdę się ucieszyłam, chociaż poczułam nutkę zazdrości i goryczy że my mamy tyle problemu a u nich wystarczyło odstawienie tabletek, których ja żeby było śmieszniej nigdy nie brałam. O ciąży koleżanki dowiedziałam się od 3 koleżanki. Zadzwoniła, że musimy Ją wesprzeć, bo ma problemy z nerkami i wylądowała w szpitalu. Zadzwoniłam. Pogratulowałam Jej ciąży, a Ona mi na to że Ona nie planowała tego dziecka:( Nie powiedziałam tego co w tym momencie pomyślałam. Powiedziałam natomiast o swoich problemach i obawach, że może się nigdy nie udać, a Ona mi na to, żebym nie panikowała że nawet nie będę wiedziała kiedy zajdę w ciążę. I że trzeba się udać do jakiejś dobrej kliniki a nie czekać. Zrobiło mi się przykro, fakt nie wie nic o tym że od roku jestem pod opieką kliniki, ale od razu wyrok, że nic z tym nie robię. Powiedziałam, że jest wielką szczęściarą i żeby zaczęła to doceniać, ale w odpowiedzi usłyszałam że faktycznie szczęściara z niej skoro przez 4 m-ce będzie chodzić z dziurką w brzuchu i cewnikiem. Ja oddałabym wszystko żeby móc chodzić z takim cewnikiem i żeby to był mój jedyny problem. Mogłabym leżeć plackiem przez 9 m-cy ze świadomością że czas szybko minie a nagroda jaka za to czeka jest wielka. Ale Ona tego nie rozumie. Dla niej problemem jest fakt że wykryto kamień i nie mogą go ruszyć bo za duże ryzyko. Dlatego ten cewnik. Nie twierdzę że to nie jest uciążliwe. Ale zabolało. Rozmowa skończyła się dziwnie. Prawie się pokłóciłyśmy. Mam teraz wyrzuty sumienia, bo w końcu nie powinnam jej teraz denerwować, ale nie mogłam tego słuchać
Zaczynam się zastanawiać która z nas się tak bardzo zmieniła że nie potrafimy już ze sobą rozmawiać. Może jednak ja 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.