4 miesiące + 6 dni
Mija dokładnie rok od transferu. A mój dziabcia ma już 4 miesięce. Aż trudno mi w to uwierzyć że się udało, dla mnie nadal to abstrakcja. Jak tylko spojrzę na małego przekonuje się że jednak to prawda.
16cs
8cs po cb
11dpo - beta 70
13dpo - beta 222
15dpo - beta 530
Jesteś. Zostań proszę. Rośnij zdrowo i pięknie. Masz najlepszego starszego brata na świecie i już nie mogę się doczekać aż się poznacie 
Dzisiaj byłam u ginekologa. Jest pęcherzyk
Teraz muszę poczekać 2 tygodnie na serduszko (i nie zwariować).
Za dwa dni sylwester, a my w dalszym ciągu nie mamy żadnych planów, zapowiada się na max lipę w tym roku.
,,I cały misterny plan też w pi*du...''
Czy ja muszę mieć takiego pecha?? Wszystko się niby układa, w klinice umawiaja bez problemu na niedzielę, zaczynam brać tabletki, planuję urlop na punkcje, transfery bla bla bla...i co?? I nagle jak grom z jasnego nieba informacja, która stawia pod znakiem zapytania moją pracę, ba, moją całą aktywność zawodową nawet. Nerwy, nerwy i stres. W takiej sytuacji nie możemy rozpocząć procedury. Potrzebne są i pieniądze i spokój...a jak długo cała sprawa się będzie wyjaśniała to nie wiadomo. Nosz kuźwa mać, szlag by to wszystko trafił, aż mi się odechciewa naprawdę, sił mi zaczyna brakować na tę jedną walkę, a co dopiero na wojnę na wielu frontach.
No i po świętach...jajniki mnie dzisiaj bardzo bolą...Mam nadzieję że to owulka i że starania zakończą się dzidziusiem 
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku ! Sama wiem, że trochę bezsensowne życzenia, bo powtarza się je co roku i zawsze mówi się : oby był lepszy niż poprzedni.. No i niech będzie!
Zawsze spotyka nas coś miłego, dobrego, łaskawego ,ale nawet o większości nie mamy pojęcia.
Tak więc dziękuję losowi, za to co spotkało mnie w tym roku, dzięki wszystkim zdarzeniom staję się mądrzejsza, bardziej pewna, wytrwała..
Dzień 57.
Święta, Święta i po Świętach...zaraz, zaraz...czy to nie ja mówiłam byle do świąt a później to już z górki?? aAAAAAAAaa ! mamy 32 + 2 ! 57 dni do porodu 
no dobra, trzeba się spiąć i zaliczyć semestr- trzy ostatnie zjazdy, kilka zaliczeń i do oddania(i napisania rzecz jasna) praca mgr! Damy radę 
Święta minęły spokojnie. Wigilia najpierw u moich rodziców, mnóstwo prezentów! Później u teściów. Pierwszy dzień świąt u teściów a wieczorkiem u rodziców i gość- kuzynka na noc przyjechała 
Drugi dzień świąt- u mamy, przyjechali teściowie i dziadki a wieczorem u nas znajomi- było wesoło 
w sobotę pojechaliśmy do IKEI, kupiliśmy bujany fotel dla mnie i Poluśki
wrzucę zdjęcie jak złożymy 
Po świętach czuję się jak słoń, coraz ciężej leżeć i oddychać...dobrze mi na mrozie 
dzisiaj ambitny plan by porobić na uczelnię(nie no, muszę, na prawdę!) ,ankietę wczoraj zrobiłam uff
w weekend zjazd, pierwsze zaliczenia-oby do przodu 
a w środę spotkanie z położną! Oby kolędy w tym czasie nie było haha 
do wizyty: 10 dni!
do porodu: 57 dni!
waga: 53kg.(+8 )
w brzuszku: 95 cm. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2014, 13:37
31+0 
Święta, święta i ... za chwilkę Sylwek 
Święta minęły w bardzo fajnej, ciepłej, rodzinnej atmosferze
Wigilijka u moich rodziców, było nas dużo
a najlepsze były moje maluchy Kochane czyli moje Chrześniaki :* Oglądanie jaką mają radość z prezentów - bezcenne
Już się nie mogę doczekać następnej gwiazdki już z Majeczką 
Jutro wyjeżdżamy do Zakopanego( a jakże by inaczej;p ) na Sylwka, wracamy 4stycznia
Więc sobie troszkę po odpoczywamy.
A 9 styczeń kolejna wizyta u lekarza. Znów się zobaczymy Skarbeńku :*
A tu kolejne zdjęcie z sesji:

Szczęśliwego Nowego Roku dla Wszystkich staraczek, przyszłych Mamusiek i tych, które już mają przy sobie swoje Maleństwa! 
No i szał mnie ogarnął
w TESECZKO kupiłam rzeczy za 150zł....szaaaaał
aaaaa
2 szt kaftaników za 29,40zł
5 szt body na długi rękaw za 33zł
Komplet z misiami za 19,99 zł 

zestaw koszulka plus spodenki za 14,70 zł
rampersik za 12,60 zł
legginsy za 7,99 zł
2 pary skarpet 0-18 - 2,49 zł za parę 

10 szt śliniaków za 26,40 zł

Chyba muszę sie opanować 
Buziaki!
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2014, 13:57
Mam dość tego wszystkiego!!!!zrobiłam test i co??!!!nic jedna kreska!!!! Boli mnie wszystko z tej rozpaczy!!! Chcę mi się krzyczeć ze bezsilności!!! I od nowa jeżdżenie i usg!!!! Pięć razy w tygodniu dojeżdżac do wawy to w sumie robimy tygodniowo 600km!!!!!
Dzis zasnelam kolo 4tej bo jakos ostatnio chyba sie przestawilam z godzinami. Za to o 5tej mialam pobudke, obudzilam sie zalana potem z mdlosciami do tego przeczyscilo mnie niezle
Wykapalam sie usiadlam i zaczelo bolec no to licze co 15 co 10 co 5 poszlam do lozka i caly czas co 5 minut. Maly fikal niezle. Kolo 10 zasnelam i jak by sie wyciszylo z tym ze mdlosci wrocily. Na dodatek przyjechala moja mama mam nadzieje ze szybko wroci do domu i nie zauwazy ze cos mi jest bo bedzie panika. A maly jakos bardziej ruchliwy. Czyzby powoli sie zblizal ten moment? Uff
...........................................................................................
Mamy wieczor skurcze sie wyciszyly juz w poludnie pewnie dopiero sie przygotowujemy i dotrwamy do terminu. 7 dni na belly i 99% czyzby u mnie ciaza trwala dluzej? mam wrazenie ze bede jak slon chodzic. Mdlosci sa caly dzien raz mocniejsze raz slabsze wiec malymi kroczkami zblizamy sie do porodu. Z Amelia kilka dni przed porodem tez mialam mdlosci.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2014, 21:41
Dziś po raz pierwszy kobieta chciała mi ustąpić miejsca w autobusie! Haha! Początkowo zupełnie nie załapałam dlaczego ale najwyraźniej moja dopasowana kurtka + syty obiad + 6 zmysł tej kobiety = mój brzuszek zdekonspirowany
Uśmiałam się w duchu i zrobiło mi się bardzo miło 
Nie mogę się doczekać wiosny i rosnącego brzuszka. To będzie piękny czas!
Swieta i po swietach. Jeszcze troche laby, ale i tak mysli moje kraza miedzy sprawami firmy a invitro. Do tego stopnia, ze snia mi sie zastrzyki po nocy. Troche dodlamala mnie cena lekow. Nawet nie dokonczylam zliczania tu, po 5 tysiacach przestalam ( oczywiscie $ ) W Polsce za 3 podstawowe i zarazem najdrozsze wyszlo mi 8 tysiecy zl. Troche lepiej. Przerazaja mnie te cyferki. Tutaj naradza sie zazdrozc , dlaczego innych kobietom tak bez problemow sie to udaje? A ja? nie dosc ,ze kosztuje, to do tego nie jest to przyjemne. Oczami wyobrazni widze mojego meza jak pastwi sie nad moim tylkiem rano i wieczorem. Najpierw ja mam sie pastwic nad swoim brzuchem 
Trzeba zaczac myslec pozytywnie, bo nic z tego nie bedzie
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2014, 15:35
Coś czuję że nie dam rady wychować z mężem mojego dziecka.
Mój synek ma zaledwie 11 dni . A już 3 krotnie mój mąż nakrzyczal na niego bo płakał.
Powiedział że jest nienormalny bo płacze.
Mi powiedział że go wkurwiam i jestem nie powiem co .
A wszystko dlatego że panicz się nie wyspał bo od 5 tej do 18 syn niespał.
Nie mam siły . Jestem wyczerpana .
Pokłócona z mężem bo ja swoje też mu powiedziałam.
I chciałabym jak najdalej z synkiem uciec dzisiaj od mojego męża.
Kiedyś zapewne gdy nie wytrzymie to to zrobię.
Ale już czasami mam dość jego gadania.
Witam się 
Naszła mnie ochota na założenia tego pamiętnika, ale do końca nie wiem, czy będę miała na tyle weny i czasu aby go sumiennie prowadzić 
Może kilka słów o mnie i o tytule wątku 
Mam 24 lata, od marca tego roku mam własną firmę biżuteryjną, od sierpnia działa już sklep - odpukać biznes kręci się wyśmienicie
Co prawda mam mgr z pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej i w trakcie studiów udało mi się być wychowawcą w przedszkolu, to jednak biżuteria okazała się większą pasją - przynajmniej ta pedagogika jakoś mi pomoże w wychowaniu dzieci - tak sobie to tłumaczę 
Mężatką jestem od 17 sierpnia 2013 roku, mąż ma 26 lat i również własną firmę na etapie rozwoju jeszcze 
Jeśli chodzi o pierwszą część tytułu pamiętnika to:
10 lat temu miałam zdiagnozowaną subkliniczną niedoczynność tarczycy i guzka na lewym płacie o szer 14mm, na szczęście biopsja wykazała, że nie jest złośliwy i udało się go zlikwidować farmakologicznie. Leczyłam się około 5 lat, później wyniki były dobre, leczyłam się razem z siostrą, która ma hashimoto u lekarza prywatnie w Zakopanym czyli 100km od domu, więc już nie chciało mi się jeździć, wyprowadziłam się do Krakowa i tak historia się zakończyła.
Po 1 cyklu starań, coś było nie tak. Testy wychodziły pozytywne, ale przyszła @ więc zrobiłam badania. TSH 9,58! ft3 i ft4 w normie.
Aktualnie zażywam Letrox 50-tkę i powtórzyć TSH mam zamiar w pierwszym tygodniu stycznia.
W tym cyklu (jestem w 25 dniu cyklu) miałam jedno wielkie serduszko z TŻ, nawet nie liczyłam, który to dc, czy nie dni płodne itp bo pogodziłam się, że starania wstrzymane do czasu uregulowania tarczycy. Ale poszliśmy na całość a na nstępny dzień zrobiłam test owu i co? i pozytyw (testowa krecha ciemniejsza niż kontrolna) no i myślenie, czy w ogóle przy takim tsh możliwe jest zapłodnienie, a jeśli tak to czy jestem skazana na poronienie. Wizyte u endo mam dopiero 29 stycznia (pakiet Luxmedu) więc skorzystałam z konsultacji online u endokrynologa z wieloma pozytwnymi opiniami. Pan dr stwierdził, że przy moich wynikach jak najbardziej można zajść w ciążę, i dziecku nic ale to nic nie zagraża, z tego względu, że ft3 i ft4 czyli działające hormony mam w normie i to one dostarczane są dzidziusiowi. No i zgłupiałam bo poprzednia pani dr (więcej do niej nie pójdę) nastraszyła mnie, że będę rodzić dzieci z kretynizmem itp... No i czekam
@ powinnam dostać w okolicy 4 stycznia, nie nakręcałam się w tym cyklu kompletnie, nie wiem nawet czy miałam jakiś śluz, a jeśli tak to jaki, temperatury nie mierzę. I zobaczymy, zrobię test pro forma w Sylwestra czyli w środę, ale na pewno będzie negatyw ale wolę mieć czyste sumienie przed wypiciem lampki szampana
a później to już będę czekać na @ i tyle 
Nie wiem, czy ktoś tu będzie zaglądał, ale robię ten pamiętnik w sumie dla siebie
Jakby ktoś o coś chciał zapytać to śmiało 
Nasze dziecko od chwili zapłodnienia ma już swój własny, unikalny zestaw chromosomów - wszystkie cechy determinowane genetycznie są już w tej chwili ustalone
Ciekawa jestem, jaki będzie miało kolor oczu, jakie włoski, jaki wzrost. I najbardziej jestem ciekawa, czy mieszka u mnie Kuba czy Lena 
Ta preferencja płci śmiesznie się u mnie zmienia, przed ciążą bardzo chciałam na pierwszy ogień córę (planujemy z mężem minimum 2-kę dzieci, najlepiej 3-kę albo nawet bonusową 4-kę, jak wystarczy siły, chęci i finansów). Tuż przed ciążą (a raczej już w jej początkach) jakoś zmieniłam zdanie i urzekła mnie perspektywa wychowywania małego facecika na prawdziwego dżentelmena. Tak prawdę mówiąc ja sama psychicznie jestem dość "męska" - nie patyczkuję się ani ze sobą, ani z otoczeniem, mówię to, co myślę i robię to, co uważam, rzadko płaczę (*stan sprzed ciąży, zobaczymy czy teraz hormony nie zrobią mi jajecznicy z mózgu), myślę do bólu logicznie, dobrze czytam mapy... Generalnie mam wiele cech, które powszechnie (myślę, że niesłusznie) uważa się za męskie - może dzięki temu dobrze dogadywałabym się z synem?
Ale perspektywa widoku 3-latki zakładającej na mikro-stópki moje szpilki i przechadzającej się w nich po salonie, perspektywa spódniczek, długich włosów, pierwszych zakochań, plotek z córą... Kurde, to też chcę przeżyć!
W zasadzie co by we mnie nie rosło, to będzie dobrze - sama nie mogę się zdecydować, jaką płeć preferuję w obecnej chwili 
Mąż za to twardo stoi przy swoim - pierwszy ma być syn, i on już wie, jakie dziecięce zestawy plastikowych narzędzi kupi dla 4-latka, i już widzi, jak będzie majsterkował z 8-latkiem w piwnicy
Nic mu nie mówię, ale z własnego dziecięcego doświadczenia wiem, że tatusiowie kompletnie tracą głowę dla córeczek
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2014, 16:31
Kolezanka z pracy mi powiedziala dzis, ze mam wielkie piersi. Przetlumaczylam sobie to na swoj, bardziej zrozumialy jezyk - sporo przytylam. Jest to niestety faktem. Nie wiem czy przyczynia sie do tego ta tarczyca, prolaktyna, czy to ze ostatnio w ogole nie biegam, czy po prostu jakies genetyczne uwarunkowania - ale stalo sie to faktem i zaczyna mi przeszkadzac. Postanawiam rozpoczac bieganie jak tylko uporam sie z nawalem pracy
Zaczne od 5 kilometrow po rownym terenie, a skoncze - miejmy nadzieje wkrotce - na 12 km przez gorki po lesie, ktory w najlepszym czasie robilam w godzinke
Ech.
Wiecie jak to jest. Biegalam sobie, biegalam... az zaszlam w ciaze. Potem ciaze stracilam i nie moglam biegac po operacji - a jak juz moglam to co miesiac w fazie lutealnej wmawialam sobie, ze jestem w ciazy i ze musze sie oszczedzac. Paranoja
Ale teraz koniec z tym, nie przestane biegac dopoki nie zobacze dwoch kresek na tescie, albo bety sporo ponad 5. Nie bede sobie wmawiac glupot. Ha.
Za 7 dni USG z kontrastem mojego jedynego pozostalego jajowodu... Troche sie boje, ale lepiej wczesniej poznac prawde, nawet jesli ma byc bolesna. Lepiej wiedziec wczesniej i wczesniej zaplanowac in vitro. Nawet by mnie to ucieszylo, bo wiedzialabym ze najwiekszym problemem u mnie jest nie brak owulacji czy zawichrowania hormonalne, ale brak polaczenia miedzy jajeczkiem a plemnikami. Prosta wtedy droga do spelnienia marzen - trzeba planowac in vitro.
Trzymajcie kciuki!
Mąż dziś wyjechal, wróci dopiero pod koniec stycznia:((((((
Ale muszę sie jakoś trzymać dla niego, siebie i dzidziusia.
Ech, myślałam, że będzie łatwiej... Pierwszą noc pozwoliliśmy Semirowi spać z Nami - wiadomo, wzięty w obce miejsce, z daleka od mamy i taty... Wczoraj tzn druga noc była gorsza, tzn już więcej spał u siebie ale jak już piszczał to strasznie głośno i długo. Poczułam się jak bym przeżyła kolejną klęskę, ale dziś jest nadzieja. Młody łapie co raz to więcej zasad. Na razie walczymy z Jego spaniem za dnia, śpi często tak, że możemy go przenosić a ten nawet nie drgnie, a potem w nocy szaleje.
Teraz znowu piszczy i nie wiem dlaczego...On piszczy a ja płaczę... Mam za miękkie serce...
Mąż właśnie pojechał do pracy, boję się tej nocy.
Humor mam znowu wisielczy..o wszystko bym płakała, znowu też mam ochotę spać cały dzień...
Czy stanie się w końcu coś, co pójdzie od początku do końca łatwo i przyjemnie, bez stresu i płaczu ? ;/
Jakieś choróbsko mnie łapie..kicham, jest mi słabo, stan podgorączkowy i ostatnio jakiś taki dyskomfort czuję jakby z lewego jajnika.
Jutro idę na spotkanie z panią psycholog, i bardzo dobrze, bo znów moje samopoczucie poszybowało ostro w dół...
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2014, 17:34
Dziś wstałam z głębokim przeświadczeniem, że nic z tego. Czuję, że @ nadchodzi i jakoś tak płakać mi się chce strasznie. Tak jak byłam dobrze nastawiona do tego cyklu, tak teraz czuje jakby czar prysł...Najchętniej zaszyłabym się gdzieś w jakiejś głuszy i zawyła do księżyca!
Mam nadzieję jednak, że dla innych ten styczeń będzie szczęśliwy!Trzymam kciuki:)
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.