Dalej dokucza mi ból prawego jajnika. Mam tylko nadzieję, że to nie torbiel. Szkoda, że nie zapisałam się na monitoring po Świętach, bo wiedziałabym co i jak, a tak może niepotrzebnie robię sobie nadzieję. No nic trzeba czekać do 17 kwietnia, gdy test ciążowy rozwieje wszelkie wątpliwości. Tak bym chciała, żeby chociaż owulacja u mnie powróciła, bo to da nadzieję, że kiedyś się uda.

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 8 kwietnia 2015, 21:02

Z dzisiejszych wieści...

Otwieram laptopa, wchodzę na stronę laboratorium, widzę jest... serce zaczyna walić...

AMH - 4,58 ng/ml

...z tego wszystkiego patrzyłam na ten wynik, w jednej sekundzie zgłupiałam, nie wiedziałam, czy jest dobry, czy jest zły. Hm... przekroczyłam próg, najlepszy wynik powinien mieścić się do 3,0 ng/ml ale na mój rozum chyba nie jest tak źle. Gorzej jak będzie ;)

Termin biopsji ustalony - przyszła środa 15 kwietnia, godz. 17... aaa już się boję ;) Ile jeszcze muszę przejść? Ile siły jeszcze muszę mieć w sobie? Dam radę, muszę... Kto jak nie ja!

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 14 kwietnia 2015, 10:04

Wyciekl ze mnie podbarwiony krwia, brazowy sluz z jednym ciemnoczerwonym skrzepem.... Czekam na wizyte i umieram ze strachu, ze to znow pozamaciczna... Boze, niech tylko wszystko bedzie dobrze z Malenstwem. Tak sie boje....

Mimi86 No więc ivf 8 kwietnia 2015, 21:35

Ja już dłużej chyba nie dam rady :(:(
Nikt nie wie co czuje, nawet mąż, gdyż codziennie się śmieje i niby jest ok, a wieczorami płacz, płacz z bezsilności, ile to jeszcze potrwa?
W dodatku moje 3 najbliższe koleżanki są w ciąży, jedną zniosłam ma juz termin z 2 miesiacę, a teraz nagle dwie kolejne zaszły, nie wspomnę o dalszych znajomych... cieszę się z ich ciąż ale to tak bradzo mnie boli i ciągle zadaje sobie jedno pytanie - ile mam jeszcze czekać? Zauważyłam, że izoluje się od znajomych, przestałam chodzić na ścianke wspinaczkową i squosha, nawet na forum nie wchodze (tylko pamiętniki) Tylko praca i dom i setki myśli w mojej głowie :(

Ewela0313 lottery ticket 8 kwietnia 2015, 22:35

Jutro zaczynam 12 tydzien . Niby czas wolno leci ale jednak do przodu . Święta przeszły szybko i w miłej atmosferze . Plaża, ciepełko , rodzina, było naprawdę miło , szkoda tylko, ze pojechaliśmy na tak krótko . Podróż zniosłam średnio , już sie obawiam co to będzie na początku lipca . Mamy zaplanowane wakacje i wiąże sie z tym dosc długa podróż .
Myślałam ze nudności już mam za sobą , jednak nie :( fakt nie są już takie częste , ale są. Do tego od wczoraj dosc uporczywy ból w dole pleców . Podobno to dosc częste tyle , ze pozniej , mnie jednak spotkało to wcześniej . Ni cóż , kilogramy podejrzewam tez robią swoje , wiek itp..... Czuje sie staro:(
Za tydzien wizyta u lekarza i spotkanie z naszym maluchem

Zaniedbałam coś mój pamiętnik. A więc 1 kwietnia byłam u gina. Stwierdził że szkoda kasy na kolejne iui skoro teraz się nie udało. Mamy wyznaczony termin in vitro na lipiec. Na początku czerwca mamy się do niego zgłosić. Teraz dwa miesiące "luzu". :-)

Hidteroskopia 21.04 prywatnie.
Panstwowo we wskazanym szpitalu była by dopiero w wakacje, zdecydowaliśmy się ze nie chcemy czekać.
Jutro pobiera mi chyba połowę krwi do badań.

usłyszeć od męża: "podziwiam Cię za cierpliwość i siłę - ja bym tego wszystkiego nie zniósł" - bezcenne, motywujące i piękne :)

2 zastrzyk za mną. Ale pani z kliniki się do mnie nie odezwała. A dziś kilka razy przypominałam o sobie. Dla mnie to jest coś nie tak. Jak płacisz kupę kasy, to prawie, że w tyłek wejdą, a jak na fundusz to mają głęboko w dupie. Jutro jeśli ta szanowna pani nie zadzwoni planuje około południa napisać smsa do lekarza.
Inny lekarz proponował mi przeniesienie się do niego do innej kliniki i teraz żałuję. A może trzeba było?
Jutro z Czarusiem idę do dr rehabilitacji. Liczę, że może już nie będziemy musieli chodzić na rehabilitacje.
I mój okres. Nadal leje się ze mnie strasznie. Tampon plus podpaska (i to wszystko oznaczone pięcioma kropelkami) starczają max na 1,5 godz.
Nawet w nocy wstaje by wymienić tampon, bo inaczej czuje, że przeciekam. Czy da się coś zrobić, bym miała delikatniejszy okres? Taki jak kiedyś.

Paróweczka Powiernik 9 kwietnia 2015, 06:10

6cs; 15dc

No i nadszedł przeklęty dzien monitoringu. Mówią "do trzech razy sztuka" i oby okazało sie to prawda... Boje sie jechać do gin bo pewnie pod skóra czuje co usłyszę "nie ma, brak, null, zero"...
7:30 godzina zero


... Zero pecherzyka...


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2015, 17:33

26 dc...no to lecimy w dół z temp.. tak więc @ lada chwila
ovu odznaczyl owulację.mierzyłam temp dopiero od 12 dc..

ale tak teoretycznie sprawdziłam ..wpisując temperaturę w 11 dniu cyklu troszeczkę niższą niż w 12dc owvu wyznaczyło nieprzerywaną krechą owulację na 14 dzień...czyli to by się idealnie pokrywało ze sluzem i długością cyklu. No ale oczywiście nie mierzyłam tego dnia i niewiem jak tak naprawde było..

podbrzusze boli nadal..momentami dość mocno.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2015, 12:38

Weszłam na wagę dziś i oniemiałam. Dodatkowo się wkurwiłam, złapałam doła i gdybym jeszcze umiała dałabym sobie po gębie.

Dziesięć kg muszę zrzucić. Na już !!

Kiedyś było prościej. Studia, pomimo że nawet nie bardzo aktywne, tu kawka z bitą smietaną, tam ciasta, chipsy a waga w normie. Czy nie mogło tak zostać ?

Wszystko przez tą pieprzoną pracę ;) Siedzisz na dupie 8h, czasami nawet nie mając czasu sie wysikać, potem dom, obiad na szybko i padasz jak długa w pozycji trumiennej bez większych aspiracji do jakiejkolwiek aktywności fizycznej.

Jeszcze w zeszłym roku siłownia po pracy 3x w tygodniu, choć może bez diametralnych efektów - ale była. Teraz się boję. Po 1 - moja chorsza noga nie lubi sportów siłowych, po 2 - PLECY. Jak mnie w czwartek ścisnęło podobnie jak w grudniu - o mało nie zeszłam na zawał. Niestey, nie wiem co mi jest. Zapisałam się za to do lekarza na 20-go to może ktoś mi w końcu zrobi rtg.

Wracając jednak. Robie plan żywieniowy. Obliczyłam zapotrzebowanie kaloryczne i 6 sierpnia powinnam ważyć 10 kg mniej. Akurat na wesele kuzyna ..

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 9 kwietnia 2015, 08:07

Wczoraj była wizyta u pana Prof.
Wizyta na którą w zasadzie nie chciałam iść. Jeszcze w dzień wizyty urządziłam Lubemu tyradę na ten temat na hangu...że powinniśmy odpuścić teraz bo znając jego to wymięknie w połowie drogi. Ledwo znosił informacje, że jestem tuż przed owulacją i nie żeby chodziło mi o: "seks, tu i teraz!", "Seks albo cie wybebeszę..." Z seksem zawsze było OK, przekazywałam mu tylko zalecenia lekarza po wizycie, a on czuł jakąś kosmiczną presje! Chomiczek w kołowrotku! Nie wyrabiał mojego mierzenia temp: na wizycie w Invimed parsknął gdy doktor zapytał czy wiem w jakim dniu owuluje: "panie doktorze, przecież małżonka prowadzi KALENDARZYK!" ...szkoda tylko, że nie widział spojrzenia lekarza na mnie z "NO I ?" wymalowanym w źrenicach. Ciągle mi powtarza swoje motto życiowe "nic na siłę", o dziecku tez mówił, że bardzo chce ale nie za wszelką cenę. Więc tłumacze mu, że przykro mi, że nie zaciążyłam za pierwszym razem, że w moim wypadku trzeba będzie zwyczajnie powalczyć i będzie to nie za wszelką ale na pewno za wielką cenę. Oznajmiłam, że muszę mieć pewność, że jest na to gotów. Uświadomiłam mu, że to też nie jest szczyt moich marzeń, że jestem rozczarowana i zawiedziona przede wszystkim SOBĄ, że czuje się jak Gówno, a nie kobieta i że jeśli do tego dołoży się stymulację hormonalną i jego "nie wytrzymuję ciśnienia" to we mnie coś strzeli i będzie to wyglądało jak po detonacji DOOM DOOM! W trakcie tyrady i uświadamiania B. wspomniałam też o spuszczaniu się do kubeczka i seksie w określonym przedziale godzinowym (jak do testu na wrogi śluz)...no i co mi zaproponował pan Profesor? BADANIE NA WROGI ŚLUZ SZYJKOWY!...
Wizyta 170zł
USG dopochwowe najkrótsze w mojej karierze staraczki,
przerzucenie moich papierów
stwierdzenie, że moja laparoskopia jest wątpliwa bo szpital w którym byłam, często wyłudza pieniądze od NFZ wpisując operacje zamiast badania diagnostycznego.../WTF??/
propozycja histeroskopii za jakiś czas
skierowanie na biocenozę pochwy - kolejne 280 zł no i wizyta w 10-12 dc zeby ocenić pęcherzyk i wycelować z terminem testu na "wrogi śluz"...
Zastanawiam się czy nie mogę się udać gdzieś do przychodni żeby dali mi skierowanie na to badanie ale w ramach NFZ...
Nic nie zrobione, nic nie jasne a w tym miesiącu już 450zł w plecy, w poprzednim miesiącu za namową lekarza w Invimed zrobiliśmy badanie wirusologiczne 360 zł /na szczęście HIVów nie mamy.../ ehhhhhhhhhhhhhhhhhhh
Wracając Luby stwierdził, że to na pewno wrogi śluz bo przecież inaczej po udrożnieniu na bank zaszłabym w ciążę "bo przecież się kochaliśmy"...nie miałam już siły mu tego tłumaczyć

Ogłoszenie lokalne!!

Wyczytałam wczoraj, że według nowej ustawy (która już chyba przeszła), każda matka, która urodzi dziecko w 2016 roku będzie dostawała 1kPLN miesięcznie!! (wróć - może nie każda, ale przynajmniej te nie odprowadzające składek ZUS itp itd) - ja w sumie takich składek póki co nie odprowadzam (jest co prawda światełko w tunelu, że wkrótce się to zmieni, ale...;) ).

Gdyyyyby mnie porwało na fiolet w obecnym cyklu to data porodu 4 stycznia - na mocnej granicy - dzieci raczej rodzą się wcześniej niż później...

40dc a @ dalej nie ma...
Czuje się fatalnie. Nie będę tego ukrywać. Ciągle się zastanawiam co ze mną nie tak? Czemu nie mam tego okresu?! :( Przytłoczyło mnie to... Jeżeli nie jestem w ciąży to czemu @ nie ma...? Nie miałam ostatnio za dużo stresu, żeby to było przyczyną. Nie wiem czy te tabletki mi pomogą :( Dzwoniłam wczoraj do poradni, gdzie babeczka przyjmuje prywatnie i niestety termin byłby dopiero pod koniec kwietnia/ początek maja... A ja do tego czasu chyba osiwieję :( Non stop chce mi się spać, nie mam siły na nic. Nawet w pracy widzą, że coś jest nie tak ze mną... Chciałabym aby wszystko wróciło do normy ;(
Jestem ciekawa czy któraś też tak ma jak ja, może to by mnie z tego dołka wyciągnęło... Dziewczyny z innego forum zastanawiają się czemu mi USG nie zrobił, mają rację. Powinien - przecież mógłoby coś wtedy pokazać. No i ten niski progesteron - jeżeli nie unormuje mi go to ja nigdy nie będę wstanie zajść w ciąże... O matko... chyba potrzebuje pomocy ;( ;( ;(

Dziękuję Gosiu za radę. To jest mój 5 okres i on jest najgorszy ze wszystkich.

Dawno tu nie zaglądałam ale już się tłumaczę :-P

Sporo ostatnio się u nas działo jak i w życiu prywatnym tak i w zawodowym więc tylko sporadycznie zaglądałam na forum. Ale do rzeczy:
W wieli Piątek prosto z zakupów Rafałek zawiózł mnie do szpitala bo dostałam okropnego bólu w prawym boku na wysokości wyrostka :-(. W sumie to miejsce pobolewało mnie od jakiegoś czasu, ale nie codziennie i nie tak bardzo by brać tabletki rozkurczowe lub jechać na szpital. Jednak ból był przeogromny i R postanowił że nie ma co jedziemy. I tak o to spędziłam całe święta w szpitalu :-(. W sumie to mnie tylko przetrzymali by na mnie troszkę "zarobić" bo ogólnie ból puścił następnego dnia po zastrzykach, wyniki były rewelacyjne wręcz nawet książkowe ale za to wyhodowałam "grzybki". Po prostu grzybki od początku ciąży mnie kochają! Cały czas się nawraca. Jednak mam nadzieję, że po tych lekach które dostawałam już więcej do mnie nie wróci bo aż mi wstyd.

Wczoraj wyszłam ze szpitala, a po południu miałam wizytę u swojego doktora.
Także ze względu na moją cukrzycę Usg mam bardzo szczegółowe. Dr wszystko dokładnie mierzy i ogląda. Dzidzia Waży całe 200 gram ( w szpitalu niby 220g- ale sprzęt fatalny), wszystko ma na miejscu. Długie nogiii :-) Wszystkie paluszki, serduszko bije wzorowo więc czego więcej chcieć. Ja znowu straciłam na wadze ale na razie dr nic nie mówi. Mam nadzieję że to w żadnym stopniu nie zaszkodzi bo brzuszek mimo utraty kg rośnie.
Dzidziolek zaczyna mamusie pięknie bombardować kopniaczkami. Wcześniej było to takie dziwne bombelkowanie lub jeżdżenie w brzuszku a już zaczynam czuć kopniaki. Wczoraj wieczorem to tak szalała że zasnąć nie mogłam :-) Ale niech kopie i bombarduje Matkę :-) uwielbiam to uczucie :-)
Wczoraj zapytałam co dzidzia ma między nóżkami. Dr dwa razy sprawdzał i mówi " cipka" jak nic. Będziecie mieć dziewczynkę !!!! <3 <3 <3 Czyli potwierdziło się co mówił na Prenatalnych :-)

Tak więc przedstawiam Wam Naszą Córeczkę Oliwię <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2016, 22:40

Wczoraj byliśmy u Maluszka <3
Póki co bez zmian - Maluch jest "stabilny". Ciągle sobie radzi na CEPAP-ie. Wdrażane są dalej próby karmienia moim pokarmem. Tylko wczoraj Dominiś miał taki wzdęty brzuszek ale pielęgniarka zajmująca się wczoraj dziećmi z sali gdzie leży Dominik mówiła, że u takich wcześniaków to normalne i trzeba obserwować.
Słoneczko wczoraj spało sobie tak spokojnie - taki widok koi serducho. Chociaż wiadomo chciałoby się by ten Skarb leżał teraz obok mnie ale wiem, że na tę chwilę nie zapewniłabym Mu takiej specjalistycznej opieki jakiej teraz On potrzebuje.
Wytrwałam tydzień - szybko zleciało. Wytrwam i kolejne tygodnie. I wiem, że Synuś w końcu będzie z Nami w domku. Teraz na spokojnie będzie dochodził do siebie, rósł, prawidłowo i zdrowo się rozwijał aż nadejdzie ten dzień kiedy pozwolą Nam Go zabrać. Bo przecież nie ma innej opcji.
Teraz tak sobie myślę, że każda moja modlitwa była przepełniona prośbą do Boga o to by Synek rozwijał się prawidłowo i rósł (jak był w brzuszku) oraz urodził się w odpowiednim dla Niego czasie by jego życiu i zdrowiu nic nie zagrażało. I teraz po czasie jak doszłam do siebie widzę, że tak się stało. Bo gdyby Domiś dłużej bez skontrolowania USG pobył w brzuszku mógłby nawet umrzeć :( a tego bym nie chciała...!!!!
BÓG W NASZYM ŻYCIU DZIAŁA KAŻDEGO DNIA - czasem jest to dla Nas uderzenie / szok. Ale w końcu znajduje się w tym wszystkim pozytywny aspekt. A narodziny Naszego Maluszka są największym CUDEM jakiego doświadczyłam <3

an-07F2e04F2e2015F20F2dF20pierwszyF20dotykF20F3aF29F20-000000ffffffxxxxxx20002-2-0-200-purple017.gif

jz8z78.jpg


an-08F2e04F2e2015F20F2dF20mamF20juFc5FbcF20tydzieFc5F84F20F3c3F20-000000ffffffxxxxxx20002-2-0-200-purple017.gif


A tak lubię sobie spać :)
1124thf.jpg
335e62g.jpg


Boże czuwaj nad Dominikiem - Jezu ufam Tobie <3 <3 <3

2ifig.png


A teraz czekam na położną, która ma być w okolicy 12stej albo chwilę po. Na męża i jedziemy do Synka <3
Mam nadzieję, że dziś już z brzuszkiem Dominiczka będzie dobrze i nie będzie taki wzdęty. Już się nie mogę doczekać kiedy Go zobaczę <3 <3

3(4)dpo
Ale ja jestem dziś przyrąbana - szumi mi w głowie i spać mi się chce okropnie ;/
Ciśnienie 1032 hPa - super, wyspać się wyspałam - choć miałam okropny sen. A tu taki len mnie ogarnął, że ciężko palcem ruszyć. Tylko proszę mi tu nie pisać, że coś na rzeczy bo na to rzecz jasna zdecydowanie za wcześnie :)

Muszę się też wybrać do biblioteki bo minął termin oddania książek, a też chcę pobuszować za czymś nowym :)
Mężuś cały tydzień w domu - uwielbiam wiedzieć, że wrócę do domu i on tam jest :) Niestety takie dni są rzadko :( On mnie w ogóle czasem rozczula - przedwczoraj kupił MI czekoladę taką z Milki z precelkami (mniam) a wczoraj jak przyszłam do domu to się okazało że mi ją prawie cała zjadł... :D Łasuch :D Ogólnie jakoś ostatnio mi słodkie nie wchodzi - co mnie cieszy bo moja waga jest niezbyt pocieszająca :/ Nie wiem jak ja się w lecie w bikini pokażę...

Dziewczyny podsyłajcie mi tu jakąś energię bo padnę... ;)

vintoyra o obawach i nadziejach 9 kwietnia 2015, 09:58

6 CS - licząc od listopada, przy czym tak naprawdę jeden cykl wypadł bo był 14 dniowy więc nie wiem czy w ogóle go liczyć ? W listopadzie się tak naprawdę nie staraliśmy ... no i cykl marcowy też odpadł bo był "zakaz" starania... zatem - 3 cs ? no ta to wychodzi, że de facto 6 cykl na Ovufriend, 6 cykl obserwacji ale tylko 3 cykle były faktycznych starań.

Wracając do sedna .. ten cykl też nie będzie "staraniowy". Mieliśmy iść na badania, żeby stwierdzić czy wyleczona jest infekcja czy nie. Ale ... ja mam cały czas okres, a Tomek nie mógł bo jak zwykle te cholerne konie zawody etc etc etc ...
Idziemy 14-go kwietnia.

U mnie 7 dc - dzisiaj po nocy mam wrażenie, że wodniak się opróżnił bo znowu pełno płynu.

Niby jestem spokojna, ale cały czas mam głowę nabitą myślami, a co jeśli ... mam wrogi śluz. Choruję na AZS a to choroba z autoimmunoagresji - czyli mój własny organizm "się zwalcza" - a co jeśli przy okazji zwalcza plemniki ?
Od wczoraj nie daje mi to spokoju.

Najbardziej mnie irytuje to, że to leczenie tak długo trwa, że tyle trzeba czekać. To uczy pokory ale ... ja się nie robię z każdym dniem młodsza.

W końcu doktor K., który prywatnie zainkasował 150 zł i generalnie nic nowego do leczenia nie wniósł "łaskawie" zapisał mnie do dr. W. na ... ( uwaga, uwaga ) 15- go maja.
Mam nadzieję, że nie wypadnie mi wtedy szpital .. chociaż pal licho - wolę mieć usuniętego tego wodniaka.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)