22 stopnie na termometrze!!! Jest niebiańsko
U mnie z humorem lepiej, pewnie dlatego ,że tempka znacząco w górę! Mała rzecz, a cieszy 
Mąż - Wąż zapracowany. Zobaczę go dopiero jutro po południu
Pewnie zaliczymy jakiś spacerek i obowiązkowo lody bo ochotę mam ogromną 
Zaraz zakupy i wieczorny chill. Miłego weekendu Dziewczyny :**
Edit: W poniedziałek prolaktyna i progesteron. Wyniki we wtorek. Oby były ok!
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2015, 13:53
1. Nie ma pełnej zgodności co do definicji PCOS. W najczęściej stosowanym kryterium PCOS stwierdza się jeśli występują przynajmniej dwa z podanych niżej trzech objawów:
rzadkie miesiączki lub nieregularne miesiączki lub brak owulacji,
nadmiar androgenów (głównie testosteronu),
charakterystyczny obraz jajników w USG.
Podwyższony stosunek LH/FSH bez innych objawów PCOS nie ma znaczenia klinicznego.
dla wyznaczenia stosunku lh-fsh badanie przeprowadza sie w 5-8 dc. wtedy to cos oznacza. info od endokrynologa 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2015, 14:30
Weekend, piękna pogoda, ale co z tego... Mąż wrócił na weekend z delegacji, ale nie ma się z czego cieszyć, bo mimo że sobota, to poszedł do pracy... Miało być do 12ej... Jest po 15, a ja dalej sama. Coraz częściej zastanawiam się po co w ogole mi on, skoro wiecznie siedzę sama... A później on ma do mnie pretensje, że wszystko duszę w sobie, że wszystko robię sama... Tylko ja nie potrafię inaczej, nie potrafię za każdym razem o wszystko prosić, pokazywac palcem co trzeba zrobić. .. Juz nawet kochanie się, nie przynosi mi takiej przyjemności jak kiedyś... Dziecka nie ma, kasy jak nie było tak nie ma, mieszkania własnego tez nie... Po co w ogóle żyć...
Od rana sprzątanie, gotowanie i czekanie na niego. Wreszcie nie wytrzymałam, wyszłam z domu do parku, ale tu wszędzie tylko się roi od świeżo upieczonych rodziców, albo od ciężarnych...
Znów łapie doła, chce mi się wyć... a już było tak dobrze...
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2015, 15:22
Mam w domku lizuska... wcale nie małego... rano mówi tak... taką żonę mieć to skarb... taaa... nie wyprowadzałam go z błędu niech tak dalej myśli... wcale taka wspaniała, dobra i w ogóle naj to nie jestem 
Zrobiłam kolejną surówkę wymyśloną przeze mnie...
- 1 duża marchew
- ćwiartka świeżego selera
- 1 jabłko kortland
- mniej więcej 2 łyż. rodzynek
- ciut tej poświątecznej rzeżuchy (ostatni pojemnik został
)
- przyprawy
- trochę majonezu
Palce lizać 
Mężuś mnie rano wybawił lekiem na alergię i inne drażniące skórę dziwactwa. Lek o nazwie Clemastinum (Klemastyna) - rewelacja, moje swędzenie ustało praktycznie jak ręką odjął. Oby nie powróciło to coś. Tylko jeden skutek uboczny mi się załączył - mega senność. Drzemka 15 minutowa musiała być, inaczej usnęłabym na stojąco. Ogólnie polecam ów specyfik.
Posadziłam agrest i 3 róże, które dostałam. Ciekawe czy coś mi z tego wyrośnie.
Piękna, słoneczna pogoda, aż chce się żyć... ciekawe czy będzie mi się chciało dalej żyć, jak przyjdą moje przeciwciała. Oby wynik był pozytywny!! Musi być. Przecież inaczej być nie może!
Słońce, słońce, słońce... 


Dochodzę do wniosku, że jestem już trochę skażona. W sensie moje myślenie po 2 stratach nie jest już takie samo. Chciałabym, żeby wszystko było idealnie, żeby nasze organizmy były super-zdrowe, żeby już nic nie zagrażało kolejnemu dziecku. Dlatego tak strasznie mnie wczoraj przygnębiły wyniki mojego cholesterolu. I choć TSH fajnie spadło (do 2,4 z 4,31 w ciągu miesiąca), OB wróciło na właściwe tory, glukoza po Euthyroxie nie szaleje, a wręcz też się poprawiła, to jednak ten cholesterol nie daje mi spokoju. A przecież on minimalnie tylko przekroczył normy, więc czy jest się sens aż tak spinać?
Bo z drugiej strony - czy jak będziemy tacy wyleczeni ze wszystkiego, to mamy 100% gwarancję, że kolejne nieszczęście się nie wydarzy? Przecież czasem to zwykła loteria i los zapisany z góry w gwiazdach, nie?
Chyba trzeba zdać się na ten los, cieszyć sobą nawzajem i nie wariować. Tylko żeby to jeszcze takie proste było ... Żeby praktyka szła w parze z tym moim teoretyzowaniem 
Ciąża rozpoczęta 25 lipca 2015
8t4d Niedziela
"Memu ciału wystarczy 36 i 6...", czyli albo ta wstrętna infekcja odpuszcza, albo umarłam i stygnę...
Dziś pierwszy dzień, kiedy mogę z czystym sumieniem od rana powiedzieć JEST LEPIEJ! Przeleżałam tydzień słaba jak trup. Jutro wizyta u ginekologa. Zobaczymy jak tam Młode... Boję się. Zwyczajnie po ludzku się boję. Boję się, co ta grypa-potwór mogła mu zrobić. Przecież już i tak było słabe... Próbuję znaleźć jakieś rzetelne informacje nt tego, jak grypa może wpłynąć na płód we wczesnej ciąży, ale niczego sensownego nie znalazłam. No ale kobiety przecież chorują, a dzieci rodzą się zdrowe... Niech to Małe będzie zdrowe... Niech tylko będzie zdrowe...
Boję się, jak informacje o ciąży przyjmie mój szef. W zeszłym tygodniu zwolnił kilka osób (redukcja ze względu na koszty).
Ech... Pogoda przecudna, a w mojej głowie chmury...
Hejka
Ja już po fryzjerze
Uwielbiam moją fryzjerkę, jest mega dokładna, zawsze ponakłada mi masek regenerujących na włosy, zrobi kawkę, jakieś gratisy powciska
Byłam u niej razem z mamą i siedzialyśmy u niej od 11 do 18! Ale śmiechu co nie miara i mega relaks
Czuję się w nowych włosach fantastycznie!
Jacek mówi, że ślicznie wyglądam 

Jak robiłam zdjęcie to nie zauważyłam, że bluzka mi się odpięła, ale już za ciemno, żeby robić nowe to wstawiam to, bo to i tak między nami kobietami. A jak zapytałam Jacka dlaczego mi nie powiedział o tym, że mi się poodpinało, to stwierdził, że "widok był za fajny, żeby mi cokolwiek mówić" 
Zrobiłam dzisiaj test owulacyjny, ale tym razem negatywny wyszedł... Przynajmniej moim zdaniem. I teraz już sama nie wiem czy owulacja była czy nie było. Jajnik prawy bolał mnie ostatnie kilka dni, a wczoraj całe podbrzusze tak dokuczało, ale z przewagą prawej strony. Śluz też był niczego sobie. Sama już nie wiem... Czy PO owulacji mógł wyjść test taki jak teraz?


Ale żeśmy się wczoraj razem wypłakali. Nie wiem dlaczego, ale tylko tak schodzą ze mnie stres i nerwy.
Dziś już dużo lepiej. Chcę jeszcze podejść do ewentualnych dwóch procedur. Mąż mówi, że nie chce, że to może najwyższa pora się pogodzić z losem i zaakceptować fakt jakim jest. No cóż, nie oszukujmy się, i tak zamierzam postawić na swoim.
Na razie spróbuję się wepchnąć w kolejkę do lekarki, żeby ustalić co robimy dalej. Na pewno chcę zbadać na nowo immunologię, może potrzeba coś więcej typu intralipid. Muszę odgrzebać temat gdzie, w których dniach i jakie zrobic badania. Odnaleźć immunologa z terminami. Ostatnim razem mowiła o trzech rzeczach, które możemy jeszcze zbadać. Immunologia, receptywność endometrium i co było trzecie?
W każdym razie trzeba od nowa łykać leki na poprawę komórek jajowych. Nie wiem czy mam tą kartkę jeszcze, muszę odkopać. Trochę tam tego było.
Do 30tki 9 pełnych miesięcy. Zanim się poddam, nie chce później sobie wyrzucać, że zatrzymałam się w połowie drogi.


Wczoraj na wizycie u Dominika lekarka, która jest Jego prowadzącą mówiła, że stan jest stabilny. Synek dobrze sobie radzi na CEPAP-ie. Nadal są wdrażane próby karmienia moim mlekiem no i Dominik raz toleruje raz nie ale lekarka mówiła, że coraz częściej i więcej mleczka toleruje. A dostaje go już 3/4ml co 3godz.
jednak nie jest to zaliczane póki co jako pokarm tylko by "płukać" śluzówkę aby przygotować żołądek i układ pokarmowy na jedzenie inne niż kroplówka. Bardzo pozytywne słowa pani lekarki były takie, że Dominik małymi kroczkami idzie do przodu - "idzie ku lepszemu"
. Jednak wiadomo jak to jest z wcześniakami czasami może coś nas zaskoczyć. Jednak mocno wierzę w to, że Dominiś będzie "szedł" tylko i wyłącznie do przodu. Jest dzielnym chłopcem i da radę

Dziś Słoneczko kończy 10 dni
- dziś nie było istotnych zmian. Jednak Maluch był jakiś taki mniej spokojny. I nie wiem czy mi się wydawało ale czasem jakby się przez sen uśmiechał 
Pozostaje Nam czekać i mocno wierzyć w to, że Dominik da radę. A przecież inaczej być nie może !!!!
U mnie w czw. była położna. Pogadała. Obejrzała ranę i umówiła się ze mną na śr. by odciąć supełki. A kolejne wizyty będą jak już Synuś będzie z Nami w domku.
A tak mój kochany Mąż wynagrodził mi stresy ostatnich dni

Wszelkiego rodzaju bóle się skończyły. Ciekawe czy to było zagnieżdżenie?Wczoraj naprawdę dało się to we znaki: ból i kłucie szczególnie prawego jajnika i trochę pod wieczór lewego. Ból brzucha jak na @ więc się nie nakręcam. Dzisiaj wszystko minęło. Teraz muszę cierpliwie poczekać do piątku i zrobić test. Jak ja bym chciała zobaczyć dwie kreski:)
Miłosierdzie Jego nie ma początku ani końca...
...Panie spójrz okiem miłosierdzia swego na mnie, moje małżeństwo, moją rodzinę, tych wszystkich, których mam w sercu, moją pracę, moją płodność...

Z Dzienniczka s. Faustyny
...Nie lękaj się, ja jestem z tobą... Umacniaj się do walki... Miłość moja nikogo nie zawodzi...
Jezu, ufam Tobie...
Dzis moj 9dc ostatnia tab clo wzieta zobaczymy co bedzie
Jestem dobrej mysli i znowu czuje ten spokoj...moze to dlatego ze juz sie pogodzilam z tym moze dlatego ze uwierzylam ze mi tez sie uda
bo uda sie napewno 
Umnie dzisiaj okropna pogoda zimno pada i wieje za sie nie chce z domu nosa wychylic:/ a za niedlugo do pracy tzeba jechac
pocieszam sie ze tylko 2 dni:)
"Ten chłopiec, przyjacielu, przyszedł znikąd i wypełnił wszystkie moje myśli."
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Mam coraz lepszy nastrój,mój organizm podskórnie czuje już chyba drugi trymestr,który się zbliża
W kwestii kaszlu nic się nie zmieniło,choć po lekach od ginekologa jest trochę lepiej 
Wraz z Fasolkiem wróciliśmy do korzeni,ponieważ kiedy dowiedziałam się o ciąży byłam w trakcie pisania drugiego rozdziału magisterki
Bonusem na zakończenie pierwszego trymestru jest wspólne pisanie trzeciego rozdziału
Wybitnie nam nie idzie
Zresztą tak jak wtedy
Ale tym razem nie mam tyle stresu i badań,nie martwię się o ciążę tak panicznie,więc jestem też, o dziwo, dobrej myśli w kwestii pracy 
Warto tu chyba wspomnieć,że od dwóch dni chodzę w jeansach ciążowych...tak,tak...mój brzuch wygląda jak w 6 miesiącu... Wagowo mieszczę się w normach, przytyłam tylko 1,5 kg,więc nie jest źle,ale brzuch mi wywaliło i moje stare spodnie zrobiły się przyciasnawe i niewygodne... Zamieniłam je więc na jeansy z panelem,bo stwierdziłam,że męczyć się nie mam zamiaru
Mam nadzieję tylko,że ten brzuch nie będzie mi tak rósł aż do 9 miesiąca,bo jak to pójdzie w tym tempie,to obwód będę mieć iście wielorybi...
Zaczynam też trochę gadać do Juniora,jakoś bardziej traktuję go jak osóbkę,a Mąż ma zwyczaj "czochrania" mojego brzuszka
Jak był w delegacji "czochrałam" się po brzuszku sama,żeby Maluch się nie odzwyczajał
Generalnie, bawimy się przednio w ciąży
Oby całe 9 miesięcy bez żadnych problemów 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2015, 20:23
Monitoring II za mną - pregnyl podany - nie wspominałam nic Pani Doktor o zawieszeniu starań, wolałam dostać pregnyl, żeby się jakaś torbiel nie zrobiła. A pęcherzyk jeden urósł ładnie - 17x18mm, drugi mniejszy 15mm 
Dziś upewniłam się w tym, że dostanę propozycję etatu...więc czekamy...kilka stresujących dni przede mną
A starania zawieszam do nie wiem...no chyba przynajmniej do podpisania umowy. Zobaczymy 
Piękny był dziś dzień - słońce, temperaturka - żyć nie umierać
Pół dnia spędziliśmy na działce za miastem - nie mogę się już doczekać, gdy sezon weekendowego działkowania zacznie się na dobre - już niedługo
Mam nadzieję, że w tym roku będziemy często tam zaglądać (choć działkę dzielimy z teściami - mając swoją, ale pustą naprzeciwko - więc domyślacie się jak jest
- nie żebym narzekała, no ale człowiek nie czuje się swobodnie - zwłaszcza w gronie pracoholików, którzy na działkę jeżdżą, żeby coś robić a nie odpoczywać - i nie ważne, że trawa była grabiona 30x w minionym miesiącu
Trzeba grabić trzydziesty pierwszy... 
A żebym nie było gołosłowna, że wiosna u nas już jest:

Mamy już kwiecień, w ciąży nadal nie jestem, dietę dalej trzymam schudłam 6 kg. 14 kwietnia mam badanie HOMA Index, czyli krzywą cukrową a 23 kwietnia kolejna wizyta w klinice niepłodności w Berlinie. O 10 mężuś będzie miał badanie nasienia, a ja o 15 USG i ogólne omówienie wyników poprzednich badań. Zobaczymy jak będzie. Dobija mnie to czekanie, czas ucieka jak przez palce i żadnych rezultatów nie ma.
chyba cos sie dzieje..od 3 godz skurcze 9,10min..nolesne ale do wytrzymania..trzymaja po 40 sekund..brzuch mocno opadl, ciezko mi sie chodzi
dzisiaj pewnie nie zdazy wyjsc ale jutro juz chyba damy rade
jestem mega podekscytowana
po kapieli nie ustaly ale nie sa mocniejsze..ale sa i sie powtarzaja a tego jeszcze nie bylo
jestem dobrej mysli...strasznie chcialabym juz mimo ze boli..przeyzje duzo..zjadlam, ogranelam sie, mam wszystko naszykowane 
spribuje jeszcze sie zdrzemnac..albo chociaz polezec 
Byliśmy w klinice. W prawym jajniku nic nie ma, w lewym malutkie pęcherzyki. Lekarz stwierdził, że nie zareagowałam na razie na leki. Dał sierowanie na badania z krwi i jak znał wyniki oddzwonił bym nadal brała tę samą dawkę.
Czaruś wrócił padnięty. Zjadł i poszedł spać. A ja z nim jadę znowu w poniedziałek.
Lekarz twierdzi, że nic nie urosło, a ja od wczoraj czuję jajniki. Dziwne...
Jakie życie bywa śmieszne i zaskakujące - i jak bardzo nie można mówić nigdy 
Kiedyś byłam święcie przekonana że chcę mieć córkę i wręcz byłam obruszona jak ktoś mi mówił że może być inaczej... Bo przecież jak ja sobie zaplanuje TO TAK MA BYĆ i już. Nie wyobrażałam sobie jakbym miała usłyszeć od lekarza że będzie syn ... I to był kolejny powód dla którego muszę tyle czekać... Musiałam pojąć że nie ważne co się urodzi - ważne że się w ogóle urodzi... Moim obowiązkiem jest przyjąć dar z góry i najmniej istotna będzie płeć.
To całe czekanie jest po to żebym się nauczyła i zrozumiała ...
Bo jak Bóg miałby mi zesłać syna jak go wtedy nie chciałam, na głos mówiłam że chcę mieć córkę? Przestać być egoistką - to był cel który miałam zrealizować i zrozumieć ... Nie liczy się czego ja chcę ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2015, 23:59
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.