No więc jesteśmy po badaniu nasionek męża. W nawiasie normy. Oto wyniki:
barwa: szara (szara, opalizująca)
upłynnienie: 35 min (<60)
objętość: 4,6 ml (>1,5)
lepkość: 1cm (<2)
PH: 8,2 (>7,2)
koncentracja: 90 mln/ml (>15)
ruch postępowy: 39% (>32)
ruch całkowity: 76% (>40)
brak ruchu: 24%
całkowita liczba plemników w ejakulacie: 414 mln (>39)
WBC: 0 mln/ml (<1)
morfologia: 4% (>4)
żywe plemniki: 87% (>58)
aglutynacja: 0 (0)
komórki okrągłe: 0 mln/ml (<5)
Co o nich myślicie dziewczyny? Wygląda na to, że dobre 
Lila zmotywowała mnie do wpisu 
A u nas... no właśnie co u nas... zauważyłam, że od początku pobytu w szpitalu powiększył mi się brzuch. Wyglądam jak kobieta w ciąży pojedynczej przed porodem. Dziś się rozpoczął 27t. Lekarz w piątek powiedział mi, że jeśli tyle wytrzymaliśmy to istnieje duże prawdopodobieństwo przetrzymania dwóch tygodni do końca 28t, a to takie minimum. Pożyjemy zobaczymy. Nie gmyramy tak często na dole, żeby nie pogarszać sytuacji. Czeka mnie w tym tyg posiew, a od jutra raz na trzy dni ktg, bo dzieciaki są jeszcze małe. 2-3 razy dziennie i tak są osłuchiwane. Serducha biją jak dzwon. 
Mam fajne dziewczyny w pokoju i na chwilę obecną pewnie się nie zmienią.
Mimo wszystko chcę tu jeszcze poleżeć!
I ja, i bobasy nie jesteśmy jeszcze gotowi przyjścia maluszków na ten świat. Nie wychodzić mi tam! 
@ jak zwykle na czas, a nawet i przed. 13-11-2015 ponownie umarły nadzieje. Tak jak sobie obiecałam nie poryczałam się.
Podbudowana rozczarowaniem dziś zadzwoniłam do ginekologa i umówiłam się na kolejną wizytę w dzień spodziewanej owulacji. Po HSG chciałam sobie dać 3 miesiące na próby i dopiero wówczas umówić się na wizytę, ale jednak przełamałam się...
Czy tylko mnie drążą dziurę w brzuchu wyznania innych mam jakie to ich dzieci nie są wspaniałe?
Spotkałam dziś kuzynkę, która jest mamą rezolutnej dwulatki. Osobiście uwielbiam małą, ale 15 min monolog o tym jaka jest cudowna i jak to cudownie jest móc patrzeć na to jak się rozwija dobiło mnie dziś do końca.
My Swiat nie obchodzimy, ale szczerze zycze wam wszystkim Wesolych Swiat i szczesliwego Nowego Roku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
mamy 4 dni wolnego
jestem cala w skowronkach ale mega latwo mnie dzisiaj wyrpowadzic z rownowagi! Dzisiaj 4dpo wg ovufriend...5dpo wg mnie, temperatura piekna, z dnia na dzien coraz wyzsza..nawet jesli sie nie uda w pierwszym cyklu to i tak jestem mega zadowolona,ze umie juz kontrolowac swoje cialo 
Testowanie w Nowy rok 
Moja Sarcia zaczyna byc naprawde madra dziewczynka, bije madrosc z tych malych oczek
dzisiaj byla wspaniala i grzeczna, sama sie bawila, bawila sie ze mna, nie byla wogole marudna...dopiero usnela wiec licze na to,ze pospi do 10 rano a jak sie wyspie jak nigdy bo nikt mnie nie obudzi
mezu bedzie spal, psy zamkenlam u Stasia, Stas w wolne spi do 11, wiec mam nadzieje,ze naprawde sie wyspie
nie moge uwierzyc,ze mam az 4 dni wolnego
jestem pewna,ze super spedzimy czas
mamy zrobione ciasta, sledzie, salatke warzywna, barszczyk z uszkami i pieczona wolowine na sobote D, wiec nie robie nic a nic
bede sie lenic, zajmowac tyka maluszkiem, pojdziemy na spacer...ach ja zajebiscie 
20 dc
Rozliczenie bieżącego cyklu:
- owulacja: niet!
- dodatkowe kilogramosy: są
, kurczę są!
- zacięcie do walki w następnym cyklu: JEST!
- nowy progesteron: jest, nie widzę różnicy w stosowaniu, póki co. Jedynie portfel dużo lżejszy w porównaniu do dupka (1 op. 61 zł, co wystarczy na jakieś dwa cykle...)
- cierpliwość: Jest! O dziwo, jest. Czekam cierpliwie na wyniki badań od gina- pliss, oby nic nie wyszło...
nie wyjdzie! Wiem to przecież, tylko tak się droczę sama ze sobą 
Postanowienia na następny miesiąc:
- regularna suplementacja:
-Acard (a co tam, nie zaszkodzi a może pomoże, zwłaszcza że mam za sobą dwa poronienia),
-Metformax (drugie podejście, za pierwszym razem było mi strasznie niedobrze i żołądek mnie non stop męczył...
),
-Inofem,
-magnez + wit. B6
-kwas foliowy
-Euthyrox (chyba, że po badaniach krwi, które muszę w końcu zrobić, wyjdzie że już nie ma takiej potrzeby to odstawiam)
-Żuravit (muszę zadbać o profilaktykę moich dróg moczowych, bo w okresie jesienno-zimowym często mam infekcje..)
-wiesiołek (a co tam, pomożemy biegaczom dotrzeć do jaja w lepszym poślizgu)
-mierzenie temperatury- przerzucę się na dowcipne mierzenie, nowym termometrem, bo ten się spsuł
-testy owulacyjne, bo przecież nie zaszkodzą 
A poza tym kiedy stanęłam przed lustrem, obejrzałam się zewsząd, zrobiłam zrzuty ekranu w swojej głowie, urodził się pomysł a nawet postanowienie zadbania o swoją figurę... I tu pytanie, jeśli korzystacie z jakiś ćwiczeń, filmików na necie podrzućcie coś ciekawego
Kiedyś byłam małym hardkorem, lubiłam ćwiczenia bardzo mocno obciążające i intensywne, więc niczego się nie ulęknę 
Idę kończyć lżejszy obiadek, bo mojemu mężowi też się przyda odchudzenie a potem śmigam na zakupy - dla siebie i dla domu przede wszystkim! Remont trwa dalej 
Mimo tylu chmur, życzę Wam pięknego dnia :*
No i w sumie jako blond mogę napisać, że nie wiem co to się w tym cyklu dzieje 
Przedwczoraj test owu na +. Mnie piersi na chwile przestały boleć ( dzisiaj znowu wrażliwe).
Tempka też raczej wysoko jak na po okresowe. Śluz teraz kremowy. Może to wina leków, może była owulacja ...ja zgłupiałam. W sumie co ma być to będzie.
Globulki okropne
Muszę chodzić non stop w podpaskach i w sumie obleśne są
No ale skoro maja mi pomóc to będę twarda 
Chyba niedługo czeka mnie zmiana pracy - chyba, że nowy właściciel będzie chciał starą ekipę. Może to doby czas na zmiany. Zasiedziałam się. Ambicje wsadziłam w kieszeń bo tylko myślę, że już będę w ciąży i umowa się przyda ...
Dziwne ale pozytywnie podchodzę ostatnio do wszystkiego
25+6
Nasze dzisiejsze rozpychanki 
https://youtu.be/ZW89qxxKRcA
Dziś Światowy Dzień Wcześniaka - wszystkim życzymy dużo zdrowia i siły do dalszej walki
o jak najlepszy start w życie
oraz dużo miłości a rodzicom samych radosnych chwil z naszymi dzielnymi wojownikami 
Brak @, 10 dzień od owulki...test neg. Nadal trzymam się nadziei 
Od wczoraj moja córeczka siedzi!!! Sama usiadła wczoraj po raz pierwszy i od tej pory szaleje dziewczyna, z jednej, z drugiej, wszędzie siada
Gorzej, że zaczęła się podciągać, chyba chce wstawać O_o potrafi się też oprzeć o coś wyżej rączkami i wyprostować nóżki.
Spanie stało się dziwnie problematyczne, na rehabilitacji wrzask, rozszerzanie diety to męka, bo chciałaby jeść tylko owoce i muszę ją mocno przekonywać żeby zjadła coś innego. Dzisiaj to już w ogóle chodziłam i mruczałam przekleństwa pod nosem po nocy i jęczących 5 godzinach pod tytułem jestem głodna ale nie będę jeść i jestem śpiąca ale nie będę spać 
Wydawało mi się, że nie lubi interakcji z innymi dziećmi, ale dzisiaj na rehabilitacji zaczepiała sama jakiegoś chłopczyka, więc chyba nie miała wcześniej humoru po prostu.
Krzesełko do jedzenia już złożone od jutra startujemy z blw, zobaczymy, może tak jej bardziej przypasuje?
No i co ? Dupa...
Mój M był zrobić badanie do inseminacji i inseminacji nie było
0% ruchy postępowego plemników,
prawidłowo zbudowanych 3%
pH za wysokie - 8,3
Co teraz ? Dla niego suplementy, 0 piwa, mniej ćwiczeń. A ja ? Zastanawiam się czy gdyby jego nasienie było ok to czy już zaszłabym w ciążę?
Co teraz z nami będzie ? Czy doczekamy się w końcu dziecka ? Ile jeszcze na nas spadnie ? Co nas czeka ?
Miałam iść dziś do wróżki ale stchórzyłam. Bałam się że powie mi to czego nie chcę usłyszeć.
1 dc 18 cs
Poprzedni cykl wydłużył się do 31 dni. Naprawdę nie mam już sił na comiesięczne @. Płakać mi się chce, ze znów się nie udało 😭
Jestem po pracy wykąpana i zabieram się w końcu do lektury 
Mam nadzieję że się nie rozczaruję 

A brzuch nadal boli dzwoniłam do dwóch lekarzy czy mnie dzisiaj przyjmą ale nie było miejsc. Też się obudziłam i po 16 dzwoniłam czego ja się spodziewałam
Widocznie tak miało być a stówa zaoszczędzona może sobie coś kupię a te dwa dni się jakoś przemęczę bo w końcu to już w ten czwartek wizyta w klinice.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2015, 18:21
16.11.2015r. Dzień trzynasty
Jakby tak spojrzeć z boku to faktycznie bajkowo nasza rzeczywistość się rysuje: jesteśmy wyspani, dom ogarnięty, nadążamy z praniem i prasowaniem, (tfu,tfu) omijają nas na razie większe problemy, a te z którymi się zmagaliśmy (moje nieszczęsne sutki!) mam nadzieję, że są już za nami... Ale jakby tak spojrzeć od środka... To no cóż. Jest bajkowo. Fakt, jestem czasem zmęczona, ale dziecko mam na tyle spokojne, że mogę odpocząć w trakcie dnia, mam męża, który aż trzęsie się, by opiekować się córką i we wszystkim mnie wyręczać. Wtedy się kładę i odpuszczam jedno karmienie piersią, K. wyciąga zapas z lodówki i zajmuje się Młodą, a ja czytając książkę lub oglądając serial odciągam pokarm laktatorem (elektryczny z Canpola)
albo po prostu patrzę, jak K. przewija Nastkę, karmi ją (butelką
) i się przytulają. Mąż dużo mówił do Małej w brzuchu, ale teraz to gęba się mu nie zamyka! Papla co ślina na język przyniesie! W nocy, kiedy uderzają w konwersację nie mogę spać ze śmiechu słysząc "kątem ucha" te teksty 
Dziś zaliczyliśmy kolejny fajny dzień. Standardowo, prysznic, moja połogowa toaleta, karmienie Małej i ... mycie okien! Wpadłam w taki tans, dosłownie jak kiedyś. Ubrałam ciepłą czapkę, buty, kurtkę i poleciałam na balkon szurować, pucować i polerować! Z tego sprzątaniowego amoku (mąż spał jak zabity) wybił mnie telefon od Siostry. Jako że bidulka zawsze, gdy przychodzi Mała śpi i nie mogą złapać kontaktu, to teraz dzielna Ciocia E. postanowiła sobie wygospodarować pół dnia wolnego i spędzić go z nami. Gdy przyszła, ustaliłyśmy sobie plan działania i zaczęłyśmy jego realizację. Najpierw herbatka i drugie śniadanko, potem szykowanie zdjęć do wywołania do Nastusinego albumu, a na koniec karmienie Nastki i szykowanie jej do spaceru. Ciocia E. koniecznie chciała Małą przebrać. No i trafiło jej się! Odpadł kikut pępowinowy Małej! Oczywiście Ciotka w ryk, że w takiej chwili była obecna, poza tym przypomniał się jej moment porodu, gdy to ona odcinała pępowinę swojej Siostrzenicy. Pochlipała sobie ze szczęścia i poszłyśmy na spacer, połączony z drobnymi zakupami. Gdy wróciłyśmy do domu, Nastia nadal spała, rozbieranie z kombinezonu, szaliczka i czapeczki w ogóle na niej nie zrobiło wrażenia. Przeniosłyśmy ją do kołyski, by sobie dziecko nadal pospało. A niech sobie nie żałuje! Ciocia E. zabrała się za gotowanie rosołu, ja za leżakowanie na kanapie i podziwianie posprzątanego do końca mieszkania (no, no mąż zdał test białej rękawiczki zdecydowanie
). Zawsze dużo lepiej mi się odpoczywa w ładzie i porządku niż w rozgardiaszu. Gdy panuje rozpitol w domu, to szczerze mówiąc nie jestem w stanie się skupić na relaksie i zabieram się resztkami sił za ogarnianie, a potem padam na ryj i ze zmęczenia odpocząć mi jeszcze trudniej (to jest to, co muszę zmienić! Mąż za dwa tygodnie wraca do pracy, a ja muszę w tym czasie chociaż małe postępy poczynić na tym polu, bo inaczej się zajadę na śmierć).
Z negatywów:
Wkurza mnie, że gdzie nie ruszę się na swoim osiedlu, albo kto mnie nie zobaczy, to komentuje mój wygląd. Że taka chuda. Ale co ja mam z tym zrobić? Jem często - co 3 godziny, owoce, warzywa, mięso, nabiał, ryby. I to prawie tak samo jak w ciąży. Nic na to nie poradzę, że jestem chudsza niż byłam, szczerze mówiąc też mi to nie odpowiada, bo nie ma spodni z czasów przedciążowych, by dobrze na mnie leżały. Wszystkie są za luźne. Dzisiaj kupiłam sobie dwie pary nowych spodni, jedne jeansy, a drugie czarne. Mam nadzieję, że więcej nie schudnę, bo zawsze byłam zdania, że zdrowiej wygląda osoba z kilkoma kilogramami więcej niż tak, która ma ich za mało. Nawet mąż (co prawda może nieświadomie), ale wczoraj w nocy dobił mi gwóźdź do trumny. Korzystając że mój ciążowy bebzol śpi w kołysce, w końcu możemy przytulać się do woli i oczywiście robimy z tego faktu użytek. Mąż przytula mnie "na łyżeczkę":
- Kochanie, jaka z Ciebie CHUDZINKA (mam alergię na to słowo)! Jeszcze wszyscy pomyślą, że ten miesięczny mój urlop to po to, by pilnować lodówki przed Tobą!
II badanie prenatalne
Hania została Hanią 
Z ważniejszych pomiarów :
HC (obwód główki dziecka) : 167,1 mm
AC (obwód brzuska dziecka) : 154,2 mm
FL (długość kości udowej) : 29,5 mm
HL (długość kości ramiennej) : 30,4mm
Przypuszczalna masa dziecka : 317g
Czynność serca : Uwidoczniono (149 ud/min)
Ruchy : w normie
Płyn owodniowy w normie, pępowina trójnaczyniowa, prawidłowy kształt czaszki, obraz półkul, komór bocznych, śródmózgowia i tylnego dołu czaszki prawidłowy, twarz bez rozszczepu, obraz oczu, nosa i żuchwy prawidłowy, obraz kręgosłupa prawidłowy, klatka piersiowa i płuca prawidłowe, obraz serca prawidłowy, powłoki brzuszne, układ prawidłowy, układ moczowo-płciowy i kończyny : obraz prawidłowy


Wielka stopa! 

I dłuuugie nogi - po tatusiu 

I najsłodsze zdjęcie
:

Dawno nic nie pisałam bo i co? że w koło wszyscy zachodzą a ja nie? że dzięki "naszemu" nowemu rządowi moje/nasze szanse na ciążę i poród zmalały do 2%.... tak tak wiem to zawsze jakieś procenty...
Żeby tak nie narzekać bardzo to napiszę że w ostatnim czasie były powody do świętowania
9dni temu minął rok jak przywieźliśmy Dieselka do naszego mieszkania 
łobuzuje dalej ale też daje wiele miłości, tak jak on przytula i całuje to nikt nie potrafi 

Mąż chyba w końcu przemyślał i już tak opornie nie podchodzi do adopcji - może jednak będzie szansa na rodzicielstwo 
poczekamy na decyzję (P)osłów i jeśli in vitro bez refundacji zostanie to ruszamy z adopcją.
Pogodziłam się z losem, już nie mam jakiegoś parcia i nie płaczę przy @... nawet w tym miesiącu testu nie zrobiłam pomimo że według OF dziś 19dpo
Niestety mój kręgosłup znów dał znać o sobie tym razem zdecydowanie bardziej niż 2lata temu kiedy się zaczęły problemy z nim
teraz bez leków, maści, masaży i łez bólu nie ma dnia 
1 listopada był oczywiście ciężki jak zwykle ale cieszy mnie fakt że Wrocław się wykazał zrozumieniem 

Zaglądam do Was moje kochane ciężarówki i cały czas kciuki trzymam żeby Was nic złego nie spotkało :*
Za wszystkie staraczki również chociaż mam wrażenie że zostałam sama 
9t0d...Czyżby jakiś mały przełomik w moim samopoczuciu.... dziś od rana aż do teraz jest dobrze!!! Mały kryzysik ok 13...ale małe, słabiutkie capuccino z duużą ilością spienionego mleka dało radę go pokonać. Leżę w domku ze słuchawkami na uszach, słucham energetycznych kawałków, podśpiewuję, macham nóżkami do rytmu i czuję się pełna energii!!! Boże tak bym chciała, żeby tak już zostało...czuję się szczęśliwa.
Mam już umówioną wizytę w poradni genetycznej, jutro idę do innej na pobranie krwi do testu PAAPA i BHCG i umówić sie na USG genetyczne. Boję się i dlatego staram się o tym nie myśleć za dużo. Będzie dobrze, będzie dobrze!!!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2015, 19:03
Dziś miałam aktywny dzień, rano joga, szybkie zakupy, ogarnianie mieszkania, zmiana pościeli itp, obiad. Na 17:39 byalam z Mama I Babcia w kinie na "Listy do M2", płakałam sobie. A teraz prysznic i do łóżka. Jutro i po jutrze praca. 
Wykupilam karnet na siłownię i zajęcia fitness, joga itp. Stwierdziłam że jak odciągnąć myśli od starań i picwicze to na dobre mi wyjdzie 
22cs
1dc
poniedziałek
Nie wierzgam. Nie jęczę. Nie przeklinam. Nie wierzę, że w końcu się uda. Naprawdę nie wierzę. Za mną ponad 20 cykli starań. Każdy piękny, idealny, z owulacją, z pęcherzykami. Działaliśmy praktycznie w każdym. Dni płodne, testy, kłucie jajników, skok temperatury. I nic. Nie dzieje się nic. Jałowa jestem. Pusta. Wyschnięta. Bezpłodna. Smutna. Pogodzona. Rozczarowana. Ale czego innego mogłabym się spodziewać?
Przejdziemy wszystkie procedury, ale nie zdziwię się, jeśli nie przyniosą efektu, na który czekamy.
Trudno. Skoro nie możemy mieć dziecka to widocznie tak będzie lepiej dla wszystkich. I dla nas.
Nie będę mierzyć temperatury. I bez mierzenia wiem, że w pierwszej fazie cyklu mam temp. ok 36.2, owulację między 9 a 13 dniem cyklu, a druga faza cyklu to temp rzędu 36,6-8. Druga faza trwa 13 dni, kończąc się dwudniowym plamieniem. Jestem ekspertem w tej dziedzinie.
Złoszczą mnie znajomi, którym się udaje na pstryknięcie palcem. Którzy planują i osiągają to, co planują wtedy kiedy zaplanowali. Złości mnie ich wyniosłość, nadętość, kiedy mówią o planach rodzicielskich, które zrealizowali, realizują lub zamierzają realizować. Nie widzą tego, że od ich planów gówno zależy, bo jak Bóg zamknie łono, to nic się nie da zrobić. Złoszczą mnie wpadki innych i ich rozpacz z tego powodu. Złoszczą mnie matki, które rodzą i zabijają swoje dzieci, bo im z dziećmi nie po drodze. Wiem, brak mi empatii, bo widzę tylko swój kawałek podwórka i rozumiem tylko tych, którzy ze łzami w oczach witają kolejny nieudany cykl starań.

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2015, 20:31
Jestem podwójna Aniołkowa Mamą. Chciałabym jeszcze zostać potrójna Ziemska...
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2015, 20:33
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.