bloodflower nie wiem czy dam rade 29 listopada 2015, 15:20

hmm dziwnie sie czuje. NIby jajeczkowanie moze sie pojawic przed nastepna miesiaczka po lyzeczkowaniu. U mnie tego nie bylo, a moj organizm i jajniki daja mi znac, ze moze jednak jest to jajeczkowaie. sama nie wiem, nie robie zadnych ttestow ovu ain temp.

Czuje sie na tyle dobrze, ze wrocilismy z D. do serduszkowania. I co z tego, ze wiekszosc pewnie bedzie to uwazac za przedwczesne, lekkomyslne itd.

tego potrzebuje i tak chce zyc.

Moni33 Mój pamiętnik 29 listopada 2015, 15:25

Fajny weekend już prawie za nami. Lubię ten czas, gdy z moim kochanym robimy coś razem. Nawet jeśli są to zwykłe zajęcia domowe, to wspólnie spędzony czas bardzo zbliża. A na dodatek mój ukochany upiekł pyszny sernik. Pychaaaa :)

Shafuli Z pamiętników trzydziestolatki 30 listopada 2015, 05:56

NO i jest małpa- dlugo się rozkręcała taka trochę nieśmiała. Za to teraz śmiało mnie normalnie zalewa :(
To był udokumentowany najkrótszy cykl w moim życiu.
Wynika z tego że owulacja była rzeczywiście wcześnie.
Moja teoria to taka że niedokończona z wcześniejszego cyklu przeniosła się na kolejny przez zwiększenie dawki Bromka. Owu pokazało w końcu owulację na wykresie.
Teraz jestem pełna pozytywnej energii na ten cykl - czuje się jakby oczyszczona. Jakby ten miał być już takim normalnym. Może to ten cykl? Mój ma imieniny 6 grudnia ...może i mnie coś przyniesie :P
Szkoda, że plany posiewów i wszystkiego się pokrzyżowały ale przynajmniej dokończyłam globulki ;)

monilia84 W poszukiwaniu szczęścia :) 30 listopada 2015, 07:04

<3 17 tydzień 2 dzień ciąży <3 <3 4 miesiąc - II TRYMESTR <3

<3 43% ciąży <3

<3 Do badań połówkowych zostało: 3 dni <3

<3 Do wizyty zostało: 22 dni <3

Dzień Dobry :)
I znowu nie powiedzieliśmy Klaudusii o braciszku, mąż ciągle ma jakieś pohamowania, mimo że tłumacze że jej się też należy to żeby mogła cieszyć się z tych chwil, które teraz trwają, trzeba żyć chwilą i nie wybiegać w przyszłość. W czwartek wizyta najważniejsza dla Nas, mam nadzieję, że lekarz potwierdzi zdrowego mężczyznę i Nasze problemy i chwilę załamania odejdą w niepamięć.
Wczoraj wybraliśmy wstępnie parę imion dla synka: Dawidek, Kacperek, Michałek, Krzysiu oczywiście bo mąż od zawsze chciał Krzysia i Pawełek <3
Dla dziewczynki awaryjnie gdyby siusiaczek jednak odpadł: Paulinka <3

Wierzę, że Bóg tym razem da nam to szczęście i synek będzie zdrowy bo tak wiele przeszliśmy, że ja psychicznie już czuje się coraz gorzej. Ten stres strasznie mnie męczy, ciągle powtarzam sobie że tym razem na pewno będzie dobrze, że wyniki i te ryzyka nie były takie złe u małego, ale nie dobre. Z tych dwóch parametrów z USG które powodowały zwiększenie ryzyka czyli NT i tętno, tętno już spadło do 150 czyli ustabilizowało się, czyli już jestem spokojniejsza tycio, NT się już nie mierzy także jedynie fałd karkowy podobno mierzą. I jeszcze ta krótsza kość udowa :( Ja mam tendencję do krótkich nóżek swoich dzieci, bo Wiki też miała króciutką a później mocno nadrobiła i jak się urodziła to tych nóżek miała tyle że hohooho, mam nadzieję, że i tym razem będzie tak pozytywnie.
Nowy tydzień, nowe możliwości, może do czwartku jakoś nie myśląc i nie stresując się jakoś tak bardzo przejdę ten czas i usłyszę szczęśliwe wieści tylko, daj Boże.

Biorę się za pracę, życzę miłego dnia, mam nadzieję, że dostanę parę kopniaczków od synka w pracy bo w domku to już od 24.11 czuje drobne falowanie. Wczoraj poczułam w boczek mocniejszego kopniaczka, także czekam na więcej, kop mamusie robaczku ile sił masz a będę wiedziała że wszystko z Tobą ok <3 Kocham Cię bardzo <3

6dc
Dziś jak zwykle po siadaniu wiesiołek i siemię lniane, wieczorem ta sama dawka witaminek i tak do owu...bo mam nadzieję, że w tym cyklu będzie.No właśnie, mam nadzieję, że właśnie w tym cyklu się uda, że będzie dobrze, a jednak z drugiej strony mam taki lęk...Wiem, że czasu nie mam zbyt wiele na próby z zachodzeniem, myślę, że jak nie zajdę w ciążę przez trzy miesiące to jadę do ginki i poproszę o badania...
Miesiąc po stracie ciąży, dowiedziałam się, że teściowa koleżanki wróży z kart i tak mnie podkusiło, żeby mi sprawdziła czy będziemy mieli trzeciego maluszka i ta kobieta niby wyczytała z kart, żebym przez rok nie próbowała, bo i tak się nie uda, że jak coś to do dwóch lat się uda, że teraz to będę miała inne problemy i to nad nimi będę musiała się skoncentrować.
Takiej wróżby to nie chciałam usłyszeć!!! To było, zanim trafiłam do nowej ginki i dostałam diagnozę, co mogło być przyczyną straty maleństwa, tak się pocieszam, że może gdybym nie zmieniła lekarza i nie znalazła przyczyny, to właśnie wtedy mogłoby się powtórzyć to samo, ale gdzieś tam w głowie nadal jest ta obawa, czy "olać" wróżbę i starać się czy jednak czekać rok? Czy któraś z was miała podobny dylemat? czy uwierzyłybyście w takie wróżby, w ogóle w jakiekolwiek wróżby???
Jeszcze tylko chwila i koniec weekendu, jaka szkoda...jak zwykle:(
Jak dobrze, że już niebawem grudzień, dla mnie miesiąc nadziei, nowy cykl i nowa nadzieja:)

Rozpoczynam dziś pamiętnik, choć cały czas pisałam na różowej stronie ;-)

Pierwszą wizytę miałam u lekarki w sobotę, zbadała mnie mówiła ze jest za wcześnie by zobaczyć pęcherzyk ale ciałko żółte piękne, endometrum również, tylko zobaczyła w ekranie trochę krwi, mówiłam jej ze plamiłam w środę i piątek, przepisała mi duphaston i zastrzyki Clexane musze sobie robic w brzuch, mówiła mężowi ze będzie mi robił,niewiem kto bardziej się boi on czy ja ;-) zobaczymy o 19 mi będzie robił pierwszy zastrzyk ;-)

Chce juz piątek 4 grudnia bo idę na kolejna wizytę i juz pęcherzyk powinien być ;-)
Mam taką nadzieję że wszystko jest dobrze :-)

Jutro też jadę na badania krwi i moczu, morfologia tsh i oczywiście betę, oby był wysoki wynik :-)

W piątek miałam wizytę w klinice u mojego doktorka. Decyzja histeroskopia. We wtorek mieli do mnie dzwonić kiedy będę miała zabieg, a tu niespodzianka, bo dzwonili już wczoraj. Tak więc zabieg w poniedziałek. O 18-tej mam się stawić w szpitalu. Dzisiaj zrobiłam grupę krwi, morfologię i ATPP, jutro rano w klinice ocena czystości pochwy i wieczorem zabieg, oczywiście jeśli wszystkie wyniki będą w porządku. Boję się zabiegu, boję się bólu :-(.

lilyrose walka,endo,nieplodnosc,bezsilnosc.. 29 listopada 2015, 19:07

7dc

jutro wizyta u lekarza w zwiazku z prolaktyna. boje sie. nie wiem co mnie czeka.. tomografia? kolejne badania ?jakies skany glowy ? oby to nie byl gruczolak. Chociaz mnie zawsze spotyka, co najgorsze..nie mam juz sil. Jestem na ovu juz 5 miesiecy. I dalej nic. Jest tylko gorzej.. ile jeszcze chorob do mnie przyjdzie ? Endo, migreny, tarczyca, i ta pieprzona prolaktyna teraz. Jestem zalamana, chociaz staram sie trzymac przy mezu udaje, ze jestem twarda. Mamie nie powiedzialam, dopoki nic nie bedzie pewne nie bede jej martwic. Juz nie wiem , co dalej robic.. Jedno pewne STARANIA ZAWIESZONE, przeciez prolaktyna powoduje nieplodnosc...:(
zal mi mojego meza, ze trafil na taki wybrakowany model...lepiej by mu bylo bezemnie

21 dc. 13 cykl na ovu.

Nadchodzi to straszne dziadostwo. Zaczynam już czuć bóle przed okresowe w postaci niedotykalskich sutków. A tak w ogóle to jestem obolała i dziwnie przemęczona. Masakra! Na wczorajszych zajęciach nasze futro dało mi nieźle w kość i dzisiaj to odchorowuje. Dosłownie, ręka i noga mnie boli, wygrzewam sie dzisiaj jak emerytka :D Co prawda pojechaliśmy na randke z przyjaciółką, ale mała rozwaliła sobie poduszke i ile czasu będzie wyłączona ze spacerów nie wie nikt.

Małż powrócił do pracy. Ja z pracy chce uciekać, a w związku z tym zaczynam się za czymś rozglądać. Jak pomyśle, że jutro musze wstać i tam iść to aż robi mi się niedobrze.

W sobotę wyprawiamy urodziny mojego małżonka. Uwielbiam wydawać takie eee małe przyjęcia (budzi się we mnie małomiasteczkowość :D). Zaczynam kompletować menu, ale póki co w głowie pustka.

Czuje sie gruba. Nie wiem o co kaman. Nie przytyłam wagowo, ale mam wrażenie, że mój brzuch zrobił się jakiś taki... rozlazły? Nie wiem jak to określić. Chciałam dzisiaj poćwiczyć (staram się chociaż jeździć na rowerze stacjonarnym kilka razy w tygodniu), ale tak boli mnie kolano, że nie ma opcji.

16 grudnia ide do gina. Niech sprawdzi czy wszystko ok, przekaże mi krok po kroku co robimy w styczniu.

Całuje Was dziewczynki. Udanego tygodnia!

pabelka88 jak długo jeszcze? 29 listopada 2015, 20:41

Kochane...nawet nie wiem co napisac...nie udalo sie! :-[ trafilismy do tego cholernego miejsca pelni nadzieji,a w ciagu 2 pierwszych minut u docenta oblecha nam ja odebrano...zostalismy wprowadzeni w blad,i dodatkowo perfidnie oklamani.Na miejscu bylismy o 13.00,lekarz mial byc o 13.30,przyjechal o 16...nawet nie wzruszony.Na samym poczatku juz powiedzial ze oni to juz kasy nie maja,wiec nawet nie liczmy na kwalifokacje...po czym na sile cHciano nas naciagnac na inseminacje...w cenie 2tys sam zabieg...kazda wizyta z usg dodatkowo 450zl.Sporo jak na "klinike" mieszczaca sie w piwnicy domu jednorodzinnego,brod,smrod...plakalam cala droge,myslalam ze sie udusze,przeciez tak liczylam na te kwalifikacje...po przyjezdzie do domu troche mi przeszlo,ale z nerwow i ze stresu az dostalam ataku swoich lęków...na nastepny dzien po dlugiej dyskusji z mezem uzgodnilismy ze itak musimy czekac do stycznia...w sumie z Bociana z Warszawy kazali nam dzwonic w polowie grudnia...do tego czasu zrobimy te iui,ale u siebie We Wloclawku...do Wawy chociaz jeden papier bedziemy mieli.
We wtorek 01.12 mam wizyte,nastepny okres 24.12...i wlasnie w najblizszym cyklu chcieli bysmy sprobowac.Nie wiem czy jest sens,bo dwoje lekarzy stwierdzilo ze z naszymi wynikami iui to wyrzucanie pieniedzy w bloto,ale nam chodzi tylko o ten papier,zeby wrazie wizyty w Bocianie nie bylo zadnego ALE jak w tej...Bydgoszczy.Buziam Was kochane,i bardzo dziekuje za wsparcie.:-*

Dziękuję dziewczyny!! :)

z ostatniej wizyty w klinice został mi jeszcze w głowie jeden obrazek. Kiedy czekałam na usg przyszła jakaś starsza pani przyprowadzona przez swoją córkę. Córce zadzwonił telefon, wyszła, a mama co? A mama modliła się na różańcu. A za nią oprawione w ramki "realizujemy rządowy program in vitro" :) ale podniosło mnie to na duchu bardzo, nie powiem :)
Dzisiaj DOPIERO 21dc, 3 dupki za mną, ale przede mną jeszcze 7! Mam nadzieję, że w tym miesiącu małpencja się spisze i przyjdzie na czas. A potem że stymulacja będzie trwała tyle, że zdążę z punkcją przed świętami. Boję się tej punkcji, nie powiem że nie. Krótka bo krótka ale jednak narkoza. Może chociaż dadzą wcześniej coś na ten mój strach.
I za mną też imprezowy weekend. Od piątku codziennie coś, a ja jestem typem domatora i nic nie odpoczęłam. Muszę czekać do następnej wizyty.

Kupiłam sobie już kalendarz na przyszły rok, taki z ręcznie robioną okładką zieloną z różowym kotem :) a co, przecież następny rok będzie szczęśliwy, no nie? :)

Bola mnie jajniki jak na ovu... Co prawda czulam ten bol tylko raz w ostatnim cyklu ciazowym, ale wiem, ze to to. Czuje takie klucie co jakis czas i jakby bulgotanie? Dziwne to. Po pierwsze nie spodziewalam sie w ogole owulacji, a po drugie na pewno nie tego, ze ja bede odczuwac. Szczerze mowic myslalam, ze wtedy mialam ten bol po Castagnusie, a tu sie okazuje, ze chyba mi sie cykle popierdzielily kompletnie. Moze faktycznie nie powinnam byla wtedy zachodzic w ciaze?

Psychicznie czuje sie juz troche lepiej. Dzwonila dzis kolezanka, jedna z dwoch z ktorymi trzymam kontakt jeszcze od liceum. Oni staraja sie o dziecko juz 2 lata. Ma zespol policystycznych jajnikow, zaburzona gospodarke hormonalna, brak naturalnej owulacji. Teraz sie leczy, jest stymulowana wiec pewnie w koncu zaskoczy. Ja problemow z zajciem w ciaze nie mam, za to utrzymanie jej to zupelnie inna sprawa. Fajnie by bylo jakby nam sie udalo w podobnym czasie zajsc w ciaze i je szczesliwie donosic. Wierze, ze sie w koncu uda. W koncu wiele dziewczyn ma 2 straty i potem rodza zdrowe dzieci.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 listopada 2015, 11:21

Pije dziś - jutro ostatni odcinek 37 sezonu - wyjątkowo długiego sezonu ... Chciałabym napisać ze to ostatni i nakręcić nową produkcję w końcu ... Ale kto to wie co wymyślą scenarzyści :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2015, 23:11

Albo się tak bardzo nastukałam albo to zasługa bromka. Co prawda nie wzięłam go w dniu libacji ,ani dzień później ale w życiu nie miałam takiego kaca! Nawet herbatą rzygałam! Pierwszy posiłek zjadłam o 21:30 i poszłam spać. Masarkroza!
Dopiero dzisiaj się zorientowałam ,że chyba butów nie zabrałam z auta od kolegi,który nas odwoził. Mam nadzieję ,że są u niego...Wróciliśmy o 5 rano...A dziś trzeba się ogarniać bo pracowity tydzień przede mną.

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 29 listopada 2015, 23:41

34t0d

Plan pakowania torby miałam na jutro lub wtorek.
A. jednak postanowiła mi te plany pokrzyżować i zmusiła mnie do pilnego pakowania w sobotę. Skurcze (REGULARNE!) co 4 minuty to w końcu nie przelewki, nie!? I to przez kilka godzin.

Co prawda Mąż wylajtowany z S. instalowali zakupioną w tygodniu zmywarkę do naczyń, a ja się pakowałam. Biegałam jak z pieprzem, nastawiłam jeszcze w międzyczasie 2 pralki prania. A ja już w końcu po 3h zasiadłam na d.... to wszystko minęło ;) Co zresztą do przewidzenia było, ale przezorny zawsze ubezpieczony, więc wolałam już te torby dopiąć na ostatni guzik ;)

Tyle rzeczy jeszcze się ma dziać przez najbliższe 3 tygodnie, że ja zwyczajnie nie mogę sobie pozwolić na rodzenie - ostatecznie godzę się na 18.12 - to taka najwcześniejsza data. Słyszy, Małe? Słyszy? ;) No. A tak w ogóle to najlepiej po Świętach lub wręcz po Sylwestrze :D

moonshine minionki rozrabiają 30 listopada 2015, 07:31

Ale mnie nosi!!! Nie wiem, czy to przez ten bromergon, czy jakiś inny powód. Na PMS trochę za wcześnie, choć kto to wie...
Ogólnie to mam wrażenie, że po tych tabletkach jestem jakaś dziwna. Z jednej strony totalna obojętność, nic mi się nie chce, a z drugiej jakieś takie dziwne napięcie i podenerwowanie. Nie podoba mi się to. Mam nadzieję, że nie będę musiała ich łykać zbyt długo.

30dc - niby 13dpo

Tempka ciut niższa niż wczoraj. @ za rogiem - brzuch daje o sobie znać więc teraz modle się aby małpiszon był między 6 a 10 grudnia. Wtedy wiem mniej więcej kiedy będzie owulacja a wtedy z moim bedę mogła się starać na 100% o bożonarodzeniowy cud.

Czy będzie Nam pisane to szczęście?
Tego nie wiem.
Ale wiem na pewno, że się nie poddamy! Dopóki mamy siły to będziemy walczyć o Nasze szczęście ;)

Znajoma z MZ podsunęła mi dobry pomysł aby mojego wkopać z badaniem nasienia ;)
Biorę się do dzieła i szukam ;)

mk oczekiwanie 30 listopada 2015, 08:23

no i przywitalam kolejny cykl staran.
mial byc zupelnie odpuszczony, bez temperatur i suplementow, ale jednak wczoraj znow zaparzylam ziolka :) (tym razem bede je brac do owulacji).
zawzielam sie i postanowilam isc do lekarza. od kilku cykli obserwuje, ze malpa przychodzi kiedy jeszcze sa wysokie tempki. moim zdaniem to klopot z progesteronem. wiec chce go wydebic. znalazlam klinike kobiecego zdrowia tuz kolo mojego domu. musze teraz tylko dostac skierowanie od GP i mam nadzieje, ze jeszcze przed swietami uda umowic sie wizyte (znajac holenderskie podejscie, to nie moze byc tak latwo)
niedziele przecierpialam- przez malpe zle spalam i caly dzien mnie wszystko bolalo. wyjatkowo bolesnie to przechodze. ale za to psychicznie jest lepiej. juz nie bylo we mnie takiego buntu, ze mam to wszystko w nosie i odkladamy starania. troszke smuteczku sie pojawilo, ale wyjatkowo szybko powrocila wola walki. kochany tez wypytywal, kiedy plodne i ze koniecznie musimy dzialac :)
nasza droga do rodzicielstwa jest dluga i musimy sie z tym pogodzic.
z kazdym cyklem jakos jest latwiej- nie moge sie doczekac czasu, kiedy nie bede nerwowo odliczac dni fazy lutealnej i podniecac sie kazdym najmniejszym objawem. mam nadzieje, ze to przyjdzie. z czasem.
jesli chodzi o szukanie pozytywow z przyjscia malpy- no coz, przynajmniej moj porod nie wypadlby w okolicach wesela mojej przyjaciolki ;) wiec bede mogla tanczyc u niej do rana ;)

dziś poniedziałek, dzień jak co dzień. Jutro już grudzień, jak ten czas szybko leci...
mojego męża wzięło coś wczoraj na rozmowę i powiedział, że boi się mieć dziecko. Boi się, że urodzi się chore bo te moje dolegliwości itp. i że jak tak się stanie to on wie, że sobie z tym psychicznie nie poradzi, że wciąż pokazują takie kalekie dzieci w telewizji i on nie może na to już patrzeć. Tłumaczyłam mu już nieraz, że przecież nie ma żadnych dowodów na to, że osobom z PCO częściej rodzą się dzieci chore itp. Tłumaczyłam, że przecież sam o tym już nieraz czytał i powinien już wiedzieć, że ja mam problem z zajściem i później ewentualnie donoszeniem i to wszystko. Wspomniałam o znajomym, któremu pierwsze dziecko urodziło się zdrowe a teraz drugie urodziło się z zespołem Downa, a rodzice młodzi jeszcze itp.
na koniec powiedział, że jest głupi i że przeprasza i się tulił cały wieczór..
to chyba on mnie powinien pocieszać a nie ja jego??

guajawa Staranie o drugie Maleństwo 30 listopada 2015, 08:32

5dc.
Niestety tam razem tez się nie udało. Doszliśmy do wniosku z mężem, że robimy sobie przerwę na 1 cykl i zaczynamy od nowego roku wizytą u innego lekarza. Potrzebuję trochę odpocząć od patrzenia na temp, śluz i czekania na owulację, uprawiania sexu na zawołanie. Objawy miałam podobne jak przy pierwszej ciąży, i trochę liczyłam, że tym razem się udało. Najgorsze jest to czekanie na owulację, później na miesiączkę, przyjdzie czy nie i jeszcze to poczucie bezsilności i to, że nie masz na to większego wpływu, co by się nie robiło. Najgorsze jest to uczucie, kiedy syn do mnie przychodzi z wymyśloną siostrą i pyta się czy mógłby mieć taką samą, ale prawdziwą - tu w domu. Chodź staramy się jak możemy, aby mu niczego nie brakowało, spędzamy z nim każdą wolną chwilę to i tak nie zastąpimy mu rodzeństwa, o którym ostatnio bardzo dużo mówi. Az mi serce ściska jak robi swoją minę taka smutną, że nie ma siostrzyczki. Nigdy nie przypuszczałam, że możemy mieć jakikolwiek problem, z zajściem w ciąże, zwłaszcza, że pierwsza przebiegała, bez żadnych kłopotów, a starania zakończyły się na 3 cyklu. Jak to nigdy nie można być pewnym, nie od nas to zależy i jedyne co pozostaje to nadzieja i wiara, że kiedyś na pewno się uda.



UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)