Przyszła @ i zjebala wszystko...to miał być 6 szczęśliwy cykl,cykl urodzinowy do tego był dzień matki dzień dziecka i co? I chuj!
7cs czas start.
"Porażka przynosi niezliczone korzyści. Odziera Cię za strachu. Kiedy doznasz porażki, nie masz już nic do stracenia. Zdajesz sobie sprawę, że nadal żyjesz, nadal oddychasz, nadal jesteś sobą, a życie toczy się dalej. Kiedy przechodzisz w tryb przetrwania, uświadamiasz sobie, że tak naprawdę nie potrzebujesz zbyt wiele, żeby przeżyć albo służyć innym ludziom. Odkrywasz na co naprawdę Cię stać, znajdujesz w sobie siłę, o którą nawet się nie podejrzewałaś......."
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2016, 16:44
Znowu dawno nie pisałam... Na forum też coraz rzadziej się udzielam. Może dlatego, że nie mam z kim pisać? Z nowymi dziewczynami jakoś nie umiem - jakoś dość mam słuchania od początkującej staraczki (nie znającej mojej historii), że będzie dobrze i w końcu mi się uda. Ze starymi dziewczynami nie mam o czym - one już dawno są na fioletowej stronie, albo całkiem z OVU odeszły.
Tak czy siak dziś jest ostatni dzień tego nieszczęśliwego roku. Nieszczęśliwego, bo gdyby los był dla nas łaskawszy w marcu szczęśliwszy to teraz bym z dzieckiem/dziećmi na ręku siedziała. Gdyby był w październiku łaskawszy to teraz bym z dużym brzuchem na L4 siedziała i myślała, czy moje bliźniaki będą tej samej czy różnej płci. I w końcu gdyby był łaskawszy teraz w listopadzie to bym cieszyła się z bijącego serduszka... Ale niestety los jest okrutny, a w tym roku wyjątkowo sobie ze mną pograł...
Takie małe podsumowanie mijającego roku:
Zaczęło się w styczniu laparoskopią i diagnozą czemu wcześniej się nie udawało (niedrożność, zrosty, endometrioza - wszystkich problemów się chwilowo pozbyli). A po samym zabiegu długo do siebie dochodziłam.
W drugim cyklu po laparo, będącym ostatnim naturalnym (bez wspomagaczy) cyklem starań, los dosłownie na chwilę się do nas uśmiechnął. W niedziele dowiedziałam się, że jestem w ciąży. We wtorek, że to tylko ciąża biochemiczna... Ponownie długo do siebie dochodziłam...
Potem zaczęliśmy wspomagacze - clo i 3 pęcherzyki, z których nic nie wyszło. Poem inseminacja tym razem z dwoma pęcherzykami i znowu nic...
W od czerwca mieliśmy przerwę - najpierw urlop, potem leczenie bakterii a potem anty przed in-vitro.
Przed samym in-vitro jeszcze kilka badań - jajowody na powrót niedrożne...
Wrzesień był miesiącem koszmaru. Stymulacja, ciągłe zastrzyki, pobieranie krwi, zrosty na żyłach... I wszystko na nic, bo żaden z dwóch zarodków się nie uchował. Z pozostałych 4 tylko jeden przetrwał.
W listopadzie kolejny transfer, naszego jedynego mrozaczka. Miałam nadzieję, że się uda.Wcześniej we wrześniu pracował jeszcze ze mną debil i w praca z nim mnie stresowała (sam jego widok mnie denerwował). No i pracę mgr broniłam. Ale potem praca obroniona, a debila wywalili. W pracy luz, w domu luz, stresu żadnego. Ale niestety tuż przed mikołajem zaczął się okres...
I wreszcie teraz, ostatni dzień tego roku i... zaczynam plamić... Jeszcze dziś, lub najpóźniej jutro zacznie się okres... A ja mam ochotę wyć i płakać z bezsilności... Nie mam ochoty świętować sylwestra. Pewnie koło 22 się położę, potem o północy mnie pewnie fajerwerki obudzą, a potem pójdę spać dalej. Bo co innego miałabym robić?
Co nas czeka dalej? Cóż od jutra tabletki anty na wyciszenie jajników. A potem powróci mój koszmar igielny, czyli znowu stymulacja i transfer... Czasu mamy coraz mniej, bo tylko do czerwca jest program. Jak nam się nie uda, to... to po prostu będzie koniec... Nic innego nam nie pozostaje.
Z jednej strony całkowicie tracę wiarę, z drugiej każdy okres (nawet jak wiem, że nie ma szans no bo przecież jajeczko przez niedrożne jajowody nie przejdzie) to czuję żal i rozpacz. Z każdym okresem tracę cząstkę siebie...
Czasami nachodzą mnie myśli, że przecież jestem w tylu innych rzeczach dobra. Chociażby wszyscy zachwalają moje wypieki, że dobre i jak z cukierni wyglądają. W pracy szefostwo nie umie się mnie nachwalić. Współpracownicy do mnie po rady przychodzą, bo jestem tam największą specjalistką w tej dziedzinie. Zresztą nie tylko współpracownicy moją wiedzę doceniają - profesorzy też, nawet mnie na studia doktoranckie u nich usilnie namawiają. Artykuły na konferencje naukowe piszę. A i w życiu prywatnym mam szczęście bo mam wspaniałego męża, kochających rodziców i teściów. Przyjaciół też mam cudownych.
Nie mogę tylko, albo aż zajść w ciążę i jej donosić... I niezależnie co w życiu osiągnę, to ten fakt będzie się kładł cieniem na wszystkim co zrobię...
Ten rok był dla mnie okrutny. Dawał na chwilę nadzieję i zaraz ją brutalnie miażdżył... Czy przyszły będzie lepszy? Pewnie nie... I nie mam zamiaru prosić by był łaskawszy... Chcę tylko prosić, by nie był jeszcze gorszy od tego, bo nie wiem czy to zniosę...
37 dc
Ostawiłam Duphaston 2 dni temu. Dziś powinnam dostać okresu. Nie dostałam, nawet nie czuje, żeby zaraz miał nadejść. Moje cykle są nieprzewidywalne.
2 stycznia idę na badanie krzywej cukrowo-insulinowej.
Wcześniej robiłam tylko na czczo i wg ginekologa jest ok, nie ma insulinooporności i nie potrzeba łykać metmorfiny.
-glukoza 78 mg/dl (norma 70-100)
-insulina 3,24 mU/l (norma 2,6-24,9)
wskaznik homa wychodzi 0,62.
Niby ok, ale czytalam ze niektore dziewczyny też miały cukier i insulinę na czczo w normie, a pozniej okazalo się ze insulina szaleje po obciązeniu glukoza i finalnie mają insulinooporność.
Ja nie mam owulacji i szukam przyczyny tego stanu 
3 dc
Życzę Wam dziewczyny i zarazem sobie, żeby w nowym roku spełniło się nasze największe pragnienie...
Udanego wieczoru sylwestrowego ! 
Testy na pamiatke..pierwsze zdjecie z 11 dpo...czulosc 25ml....druga fotka 10dpo, czulosc 10ml...
Mam mdlosci..myslalam ze to stres i emocje, ale chyba nie..utzrymuja sie caly dzien..nie jakies mocne, ale jednak przeszkadzajace. Mam nadzieje,ze sie nie pogorszy.
jutro nowy rok, dzien wolny
uwielbiam dni wolne 
Dziewczyny Szczesliwego Nowego Roku!!!!


Za kilka godzin kończy się rok stary rok, rok w którym spełniło się moje nasze marzenie
poczelismy nasze Kochane maleństwo
teraz cierpliwie czekamy na jej przyjście na ten nasz świat, cierpliwie czekamy aż ta kruszyna wywróci nasze życie do góry nogami
wypełni nasze życie 
Boże dziekuje Ci że obdarzyła nas laska macierzyństwa że pozwoliła mam wkroczyć a najważniejszą rolę w życiu że możemy lada dzień zostać rodzicami
Wam Kochane cioteczki dziekuje za wsparcie i ciepło za Wasze rady i słowa które stawiały do pionu
za to że bylyscie jesteście i mam nadzieję że będziecie:-)
Życzę wam spełnienia marzeń waszych najkrótszych marzeń
Mamuskom życzę dużo siły i cierpliwości
podobno potrzebna
niech wasze malenstwa pięknie zdrowo rosną niech cieszą wasze serduszka 
Przyszłym mamom życzę spokojnego oczekiwania na wielki dzień niech szybko zleci 
A moim staraczkom Kochanym
Cioci Am Mal Littel i wszystkim pozostałym tego upragnionego szczęścia niech w nowym roku fasoleczki szybko się ulokuja tam gdzie trzeba i niech pięknie rosną
z niecierpliwością czekam na wasze pociechy dobre z was kobietki żony i napewno będą wspaniałe mamy

A sobie hmm sobie życzę szybkiego bezbolesnego rozwiązania już w tym nowym roku
zdrowej silnej pięknej córeczki
,
Gin odpisał. Progesteron za wysoki i trzeba się liczyć z odroczeniem transferu więc transferu nie będzie w tym cyklu
Niby się z tym liczyłam ale jednak smutek.
I PO ŚWIĘTACH
Minął już tydzień.. Nie mam pojęcia kiedy to zleciało. Chciałam coś naskrobać wcześniej ale jakoś nie było czasu. Po za tym siedzenie przy laptopie nie jest już takie proste przy Tomusiu :p a to dlatego że mały artysta jak tylko go widzi to raczkuje do łóżka potem wstaje i bokiem idzie do mnie hehe.. Cwaniaczek :p
kocham tą moją marudę najbardziej na świecie!
jest taki cudowny
robi takie postępy
kilka dni temu stał przy fotelu i odwrócił się łapiąc się łóżka. Jak chce usiąść to mocno trzyma się narzuty i opada delikatnie na pupę. Co do raczkowania to jakoś tydzień przed świętami z dnia na dzień coraz bardziej mu to wychodziło aż byłam w szoku. Teraz ucieka mi z pokoju na korytarz 
Święta minęły spokojnie, szczęśliwie dla każdego z nas
tylko Tomcio akurat w wigilie był wyjątkowo marudny hehe. Cały czas wołał ma ma ma ma i jak tylko mnie widział to marudził :p zawsze w takich sytuacjach jak robię coś w kuchni to marudzi. Wtedy wystarczy przytulasek mamy i jest dobrze
mój tuliś :* ostatnio w ogóle sie często tuli to takie urocze i słodkie 
Wczoraj w ogóle dostałam po 2,5 miesiąca drugą @ po porodzie. Przyszła baaardzo niespodziewanie, nic mnie nie bolało, nic kompletnie nie czułam, idę sobie do toalety a tu wielkie zdziwienie. Ciekawe ilu dniowe będą moje cykle jak skończę karmić.
Dziś sylwester, czas na jakieś party :p my party mamy w domu. Tomcio smacznie spia my sobie posiedzimy, pooglądamy tv pogadamy i tez będziemy się wspaniale bawić :p mam tylko nadzieję że te głupie fajerwerki nie obudzą Tomcia 
Zostawiam Was ze spamem i idę się bawić haha! 
A i jeszcze poniżej wstawiam zdjęcia spodenek, mojego kolejnego dzieła :p












oto spodenki 


mniaaaam! pyszny chlebek z dżemem śliwkowym 


Dla wszystkich mam i przyszłych mam życzymy Wam szczęśliwego Nowego Roku! 


Kochane przede wszystkim w tym Nowym Roku życzę ciąż wszystkim starającym się. Wiem jaki to jest ból niemoc zajść w ciążę więc na pierwszym miejscu jestem z Wami! Zawsze miejcie w sercu iskierkie nadziei. I każdej ciężarówce, mamusi życzę dużo zdrowia dla Was i Waszych pociech!
Zapisałam się na wybielanie zębów,tzn najpierw na czyszczenie,pobranie wycisku i potem przez 10 dni mam sobie w domu wybielać.Wybrałam metodę nakładkową ,ale teraz mam dylemat.Wybielanie trwa około 10 dni,a w ciąży robić tego nie wolno,a ja zawsze zachodzę w ciążę wtedy kiedy nie powinnam...I pytanie czy nie robić tego w ogóle,czy zrobić tak żeby w 3-4 dniu cyklu zacząć i w owulkę skończyć,czy zdecydować się na wybielanie lampą-natychmiastowe co raczej do moich zębów jest mało wskazane... Bo przerwanie starań na ten miesiąc nie wchodzi w grę.Na pewno muszę odwołać wizytę 8 stycznia.
I tak właśnie wygląda moje życie od prawie 5 lat...Nic nie mogę bo albo jestem w ciąży albo się o nią staram.
Któraś z Was przeczyta i powie że chciałaby mieć takie problemy,ale gdyby zastanowiła się głębiej i postawiła na moim miejscu to zobaczyłaby jak to naprawdę wygląda. Codziennie powtarzam sobie ,że nie będę patrzeć na starania tylko żyć normalnie bo przecież w 4 tygodniu ciąży za wiele zaszkodzić nie można,ale co jeśli jednak można? Nie chcę znowu pluć sobie w brodę i zwalać winy na brzuszki , opicie się winem czy zbyt gorący prysznic.
Nie zrobiłam rezonansu głowy chociaż powinnam,nie poszłam na kolejne studia bo wolę dziecko,(choć już bym je kończyła),po każdej owulce zastanawiam się czy powinnam robić ultradzwięki klientce ,czy lepiej odpuścić,zamykanie naczynek u siebie tez odkładam w nieskończonść bo przecież ,a co jak zakłócę owulację?I tak przez 5 lat...Ciekawe jaką historię zapisał mi 2016 rok...
No właśnie Nowy Rok. Pojechaliśmy do Pragi,do klubu do którego jeździliśmy prawie co roku odkąd jesteśmy razem (omijając te w których byłam w ciąży),czyli to był 7 lub 8 raz.W pierwszym roku jeździliśmy ekipą na 3 busy,w tym roku byliśmy sami. Spotkaliśmy jednak te 200 km od domu dawnych znajomych. Dwie pary. Każda z nich przyjechała osobno. Takie pary jak my,czyli bez dzieci,którzy też kiedyś chodzili ekipami na sylwestra ,a teraz sami. Nie wiem czy nie chcą dzieci,czy nie mogą,jednak usłyszałam jak znajomy mówił do męża,że my też już jesteśmy ze sobą długo ,czy nie planujemy dzieci,mąż odpowiedział,że na razie nie. I dotarło do mnie,że jego też takie pytania spotykają mimo,że jest facetem...Kocham go nad życie i wiem ,że za mało mu to okazuję bo mówienie przykrych słów przychodzi mi nad wyraz lekko ,a te ciepłe nie przechodzą mi przez gardło,ale taka już jestem dzisiejsze śniadanie do łóżka musi mu wystarczyć
) Oj zaczynam nowy rok od łez,źle to wróży,ale to łzy wzruszenia?Raczej nie smutku.
Wróciliśmy do domu po 7 zaraz ubieram się i idę odebrać piesia od mamy bo już się stęskniłam za moją psią córcią
Odkąd jesteśmy rodzicami zrobiliśmy się jacyś tacy bardziej sentymentalni. Trochę mi czasami szkoda, że mieszkamy z dala od naszych rodzin. Wczoraj po pracy mąż dzwonił złożyć życzenia urodzinowe swojemu Tacie. I znów to spojrzenie porozumiewawcze i znów pakowanie na wariata. Teraz trochę bardziej się do tego przylożyliśmy, bo droga dłuższa (Młoda cała i tak przespała z Uzim na tyle samochodu) i my zostaniemy tu dłużej niż jedną noc. Kiedy wszyscy się bawili lub odpoczywali przed TV, my gnaliśmy na Mazury by zrobić Teściowi niespodziankę
warto było! Tyle łez wzruszenia to ja dawno nie widziałam
A ostatnie chwile Starego Roku spędziliśmy z moimi Rodzicami 
Oszaleli oni kompletnie na punkcie swojej pierwszej wnuczki
uwielbiam na nich wszystkich patrzeć, gdy jesteśmy razem!


image upload no resize

upload image online free
Życzę Wszystkim wszystkiego najlepszego, żeby ten rok przyniósł wiele radości i spokoju, jak mówi moja mama oby nie był gorszy niż poprzedni:) Życzę spełnienia marzeń, chociaż jedno bardzo ważne znam.. Staraczkom jak najszybszej, nudnej ciąży.. Ciężarnym nudy i spokoju w dwupaku oraz rozpakowanym dzieci, które śpią w nocy i smieją się w dzień
Zdrowia dla wszystkich:)
Z tematów imprezowych dawno nie mieliśmy takiej imprezy, żebyśmy z G. od wejścia do wyjścia chociaż przez minutę nie wkurzali się wzajemnie.. A wczoraj się udało:
Impreza bez szału, ale źle też nie było:
Skusiam się aby zrobić sikańca. WYSIKAŁAM II KRESKI 
Jestem przeszczęśliwa i przekazałam T. już tę wiadomość, przytulił mnie, też się cieszy 
Czekam żeby oddać krew na betę.
Ja pitole, nie wierzę jeszcze! UDAŁO SIĘ
Dzień dobry w Nowym Roku
Ech, nie ma to jak spać do 10 i dostać śniadanie i kawkę do łóżka 
Wczorajsza impreza we dwoje to był świetny pomysł. Mąż wrócił z pracy, wzięliśmy prysznic, potem małe przytulanko-bzykanko i wzięliśmy się za przygotowywanie jedzonka. Było prosto, ale pysznie i zdrowo. Obejrzeliśmy dwa filmy i poszliśmy spać. Właściwie mąż zasnął w połowie drugiego, bo już go oglądał, ale ja miałam problem, bo mniej więcej od godziny 20 ciągle ktoś puszczał fajerwerki. No nic, w końcu zasnęłam chyba około pierwszej.
Podobno jaki Sylwester taki cały rok, więc postanowiłam nie dołować się naszymi niepowodzeniami i wykrzesać z siebie jeszcze trochę nadziei. Powiem, że nawet mi się udało. Zobaczymy, czy się sprawdzi 
A tak w ogóle, to życzę wszystkim (sobie też) spełnienia marzeń, a zwłaszcza tego jednego - dzieciowego
ale przede wszystkim spokoju, cierpliwości i wytrwałości w dążeniu do jego spełnienia, bo wierzę, że jeśli tego nam nie zabraknie, to w końcu wszystko się uda.
29t5d
no i jesteśmy
kolejna granica osiągnięta, rok 2016 przywitałam z brzuszkiem
kolejną granice wyznaczyłam sobie mniej więcej na 24 stycznia bo wtedy kończy się remont na oddziale położnictwa i neonatologii w szpitalu gdzie chcę rodzić
tak więc Gwiazdy moje siedzieć grzecznie w brzuszku i nie maltretować maminej szyjki żeby jeszcze was potrzymała 
Do Siego dziewczyny 
22 tc
Niby zwykły dzień, a jednak nowa rzeczywistość... Nowy Rok, ten który zostawi po sobie kogoś niezwykłego, kogoś na kogo tyle czekałam... moją córeczkę! Oby był lepszy od minionego.
Wszystkim mamusiom i przyszłym mamusiom życzę zdrówka, bo bez niego cała reszta nie ma znaczenia, a także masę radości ze swoich pociech, tych w brzuszkach i tych w ramionach. Niech macierzyństwo będzie dla Was cudownym czasem i spełnieniem marzeń!
Głęboko w serduchu mam też wszystkie Staraczki (Lenaaa, gdzie jesteś?), za które nadal bardzo mocno trzymam kciuki i wierzę, że wkrótce wszystkie się tu spotkamy. Czego Wam wszystkim życzę na ten 2016 rok!
1dc
Tak jak obiecalam, pisze w Nowym Roku 2016 
Nie moge powiedziec, ze jestem jakos zadowolona ze sylwestra bo o 23:50 przyszla do mnie @. I w taki sposob zakonczylam 2015 a rozpoczelam 2016 rok.
W tym roku pokladam ogromne nadzieje, ze w koncu uda Nam sie z malenstwem 
Styczen sie nie zapowiada na II kreski aaallleee... luty - miesiac zakochanych - mam nadzieje, ze sie okaze tym szczesliwym 
Jak na razie od 5dc do 9dc dalej clo, potem wizyta i miejmy nadzieje ze jajniki znowu beda wspolpracowac z clo.
A w lutym to bedzie 3cs z clo i miejmy nadzieje, ze przyslowie: "do trzech razy sztuka" okaze sie trafne
Nowy Rok a z nim nowe cele, nowe postanowienia... Ale czy warto sobie cos zakladac? Ja bym chciala schudnac i obiecuje sobie zrobic diete cud czyli nie objadac sie za bardzo. Ale poki co skosztowalam juz pyszne ciasto z kremem ale jak jest to przeciez musii byc zjedzone wiec mowie sobie ze diete zaczne od poniedzialku
I tak obiecuje to sobie co roku a potem leci od ciasteczka do ciasteczka, czekoladki itd...Az do kolejnego Nowego roku. No ale czy kazdy musi byc mega szczuply???Ten rok jest ostatnim rokiem w ktorym siedze w domu wiec niczego nie zakladam i niczego sobie nie planuje. I nie zakladam ze wyrwe sie z domu i zaczne realizowac bo wiem ze tego nie zrobie. Ten rok bedzie taki jak poprzednie od kiedy zostalam mama. Bede zajmowac sie Juliankiem i oby dzieci mi nie chorowaly to wtedy bedzie to dobry rok. Postanowilam wiecej sie uczyc.... Czesciej jezdzic do rodzicow ( z racji ich przeprowadzki mam teraz duzo blizej wiec czemu nie korzystac), Bardziej myslec i zadbac o siebie. Bardzo kocham moje dzieci ale gdzies po drodze siedzac juz 5- ty rok w domu zapomnialam o sobie. O swoich planach, celach ale one nadal sa z tym ze nadal musza poczekac...To nie jest tak ze zaluje tych lat bo przeciez osiagnelam cel bycia mama i to dwa razy ale niestety po drodze zatrzymalam sie i nie realizuje juz w innych aspektach swojego zycia. Wiem ze juz o tym pisalam ale ta swiadomosc ciagle do mnie wraca...Uwielbiam zajmowac sie dzieciakami ale to siedzenie w domu troszke mnie ze tak powiem odmozdzylo. Z drugiej strony nie wyobrazam sobie postapic inaczej. Przeciez moglam juz teraz oddac Julianka do przedszkola ale on jest taki jeszcze malutki. Nie mam serca go oddaac i chociaz swiadomosc stania w miejscu mnie przeraza to on jest teraz najwazniejszy. Troche sie tez martwie i nie ukrywam ze boje czy dam jeszcze rade wrocic na tor z ktorgo zeszlam. Bede wszak 6 lat starsza i bede juz mial 40- tke
No ale poki co ten rok nie zapowiada sie nudno. Juz mamy styczen a wraz z nim juz wkrotce 4- te urodzinki Maximilianka
W lutym beda 39 - te urodziny moje i Arka. Urodziny naszych przyjaciol i ich dzieci...A w marcu Wielkanoc i pierwszy wypad do rodzicow
Kwiecien - maj planujemy zaczac maly remoncik w domku i przeprowadzke chlopcow do duzego wspolnego pokoju. Beda wiec spore wydatki ale mam nadzieje ze mimo to w czerwcu uda nam sie znowu odwiedzic rodzicow
W lipcu lub w sierpniu bedzie urlop jeszcze pod znakiem zapytanie kiedy, gdzie i jak. Pewnie pojedziemy do rodzicow i do Lubczy chociaz oczywiscie jak co roku marzy mi sie morze...Wrzesien- pazdziernik Julianek zacznie przedszkole wiec napewno zaczna sie nam sie trudny okres adaptacyjny i choroby...I cicha moja nadzieja ze do konca roku synus moj sue jakos zaklimatyzuje to Rok 2017 bedzie nalezal do mnie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2016, 14:28
No to pięknie się nam rok zaczął. Mąż leży (właśnie zasnął) z, "już tylko" nieco ponad 39-stopniową gorączką (było 40). Chuj bombki strzelił, choinki nie będzie. Kolejna lekcja pokory i cierpliwości...a tak się uparłam na tę inseminację w tym miesiącu.
No to zmiana planu - za parę dni pogonię go na badanie nasienia i zobaczymy, czy w ogóle coś zostało. Potem czekamy, jemy witaminki (Bodymax z żeń-szeniem, który już raz pomógł) i "spokojnie" zbieramy pieniążki na zabieg czy co tam jeszcze.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.