Lekarz mówi ze na razie nic sie nie dzieje... Kolejna wizyta w środę, ciekawe czy bede musiała wracać z długiego weekendu na wizytę... Mam nadzieje ze wszystko rozegra sie w przyszłym tygodniu. W całej tej niepłodności najbardziej wkurza ze na nic nie masz wplywu
Uwaga, uwaga, drogie Panie...
W tym tygodniu czekamy na okres, który ma przyjść około piątku.
Jednak marzę o tym ,żeby nie przyszedł wcale (preferowana opcja) lub wcześniej, bo w czwartek wyjeżdżam długi weekend na Mazury i ostatnia rzecz o jakiej chcę myśleć o tampony i podpaski.
@ słyszysz co do Ciebie mówię ?!
Dobrze, że mam wolne od uczelni to mogę bez wyrzutów sumienia wyleżeć się na słoneczku
Z drugiej strony jakbym miała zajęcia to szybciej minąłby mi czas do lekarza. Od kilku dni boli mnie jajnik. Taki dziwny owulacyjny ból z prawego jajnika, który z resztą zawsze mnie boli przy owulacji. Nigdy lewy. Dziwna sprawa. Muszę powiedzieć o tym lekarzowi, niech zobaczy czy wszystko jest OK.
Pojawia się wyostrzony węch, zapach pączka jest odrzucający
Mam zachcianki i wstaje o 6 (gdzie zawsze mogłam spać nawet do południa). A podobno w ciąży śpi się całe dnie ;p
13 cykl starań. Jestem zmęczona, smutna, nie ma we mnie życia. Nie chce mi się wziąć za siebie. Nie chce mi się nic.
Jakby się w poprzednim cyklu udało, to by było wspaniale. Biletów dalej nie kupiłam, rodzice już naciskają, że już powinnam kupić bo na jeden lot zostały 4 miejsca. Sama już nie wiem, co mam robić. Wcześniej sobie postanowiłam, że jeszcze jeden cykl i w lipcu kupię bilety (pewnie będę musiała lecieć innymi lotami i to też mi się nie uśmiecha). Z jednej str jak nie polecę i nie zajdę w ciążę, to będę mega zła, że ani jedno ani drugie nie wyszło. Jak polecę to będzie mnie gryzło sumienie, że mogłam zostać i się starać, (min 3 cykle w plecy) i pomoc mężowi w pracy. Eh dzisiaj to mi się nic nie chce. Jeszcze ta endometriozaaaaaa.
Może nie polecę, i pojedziemy gdzieś z mężem autem? Najwyżej będę zazdrościć rodzince, ale będę tu na miejscu.
Druga sprawa, szukamy działki, już mamy swój "typ". Mąż dzisiaj od rana mi mówi, co trzeba sprawdzić ... a mi się nie chce tego słuchać. Ja nic nie chcę, chce ciąży!
Z drugiej str wiem, że życie nie może się kręcić w okół starań, ale jednak to jest nasze największe marzenie.
W tym miesiącu znowu monitoring, chyba zakupię żel Conceive Plus, jakieś suplementy i może coś jeszcze? tonący brzytwy się chwyta.
Bardzo polubiłam tę stronę. Czytanie Waszych historii podnosi mnie na duchu. A z drugiej strony zadziwia mnie ile kobiety czasami muszą przejść. Człowiek na codzień nawet nie zdaje sobie sprawy jakie ludzie mają problemy i co dzieje się dookoła...
Konto założyłam głównie dla możliwości rozmowy z Wami. Wykres nie bardzo mnie interesuje bo nie jestem zbyt systematyczna i np nie mierzę temperatury. Widzę także że nie wszystkie informacje idzie tu dokładnie zaznaczyć.
Ogólnie ciekawią mnie tematy związane z ciążą, porodem, macierzyństwem.
Zastanawiam się dzisiaj czy wczoraj nie powinniśmy się kochać dwa razy a nie raz i czy nie zmarnowaliśmy szansy ???
Tytuł mojego pamiętnika mówi o tym co kiedyś myślałam. Że zajście w ciąże jest takie proste ! kiedy nie chciałam dzidziusia bardzo uważałam i bałam się że najmniejsza styczność z nasieniem mojego męża zaowocuje ciążą... oj jaka byłam głupia....
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2016, 12:45
dawniej (tj. jeszcze przed staraniami) bardzo mocno walczyłam ze spaniem w ciągu dnia, ponieważ zdarzało mi się to niepokojąco często i w sumie odzierało mój dzień z jakichkolwiek wydarzeń. doszłam już do takiego miejsca, że drzemka zdarzała mi się najwyżej raz w tygodniu, a czasem jeszcze rzadziej.
teraz cieszę się, jeśli chociaż jednego dnia uda mi się nie zdrzemnąć, a podobno taka senność może sobie trwać nawet do końca I trymestru. to powoduje, że coraz częściej myślę o zwolnieniu. ja co przez (chyba już) 10 lat pracy byłam raptem przez 1 dzień na L4, ja co na przeziębienia pozwalałam sobie tylko w weekendy, lub podczas urlopów, ja marzę i tęsknię teraz za L4. oczywiście staram się to sobie jakoś wybić z głowy, bo też znam siebie na tyle, żeby wiedzieć, że byłoby mi fajnie najwyżej przez tydzień, ale też nie da się ukryć, że przydałaby się jakaś pomoc domowa, typu posprzątaj, ugotuj, pozmywaj, zrób zakupy, uprasuj itd. bo ja po prostu nie mam czasu. oczywiście żeby nie było Mąż robi co może, włącznie ze znoszeniem moich humorów, ale też sam ma stresującą pracę, plus częste delegacje i na głowie budowę domu, w którą ja nie jestem zaangażowana nawet w 3 % jeśli obliczać zaangażowanie wg tego co zrobiłam, załatwiłam itd.
a w ogóle to ten wpis jest tylko po to żeby przykryć mój niepokój związany ze słabymi wynikami krwi (niedobór żelaza) i tą cieniutką niteczką bordowego skrzepu o której nie mogę zapomnieć.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2016, 15:20
Sobotni poranek rozpoczął fazę dni płodnych. Gdzieś tam po cichu jest wiara i nadzieja na to, że cykl przyniesie dobre nowiny. Obym się nie pomyliła. Postanowiłam jednak wyłączyć głowę, wrzucić na luz i działać, kiedy tylko nadarzy się okazja. Niestety, tego dnia, nie nadarzyła się, pomimo szczerych chęci.
Późny powrót męża z pracy zaowocował nocnym wyjazdem do kina. Dziś zmęczenie wzięło górę, ale kochany mężu, wybaczam Ci to, że pracujesz dniami i nocami
.
Niedzielny poranek wynagrodził wszystko. Piękna pogoda na zewnątrz, chce się żyć. Humor dopisywał. Cudownie spędzone popołudnie z mężem - wycieczka do osady. Po raz pierwszy strzelałam z łuku
, reszta dnia bardzo rodzinna. Testy owulacyjne nie zwiastują nic ...
A dziś poniedziałek, początek nowego tygodnia, z wielkim trudem zebrałam się do pracy. Dlaczego każdy weekend tak szybko dobiega końca? 
Dziś kolejny dzień płodny, działać trzeba. Czy tylko pozwoli na to czas? Po pracy popołudnie z rodzicami, rodzinny domowy obiad, a potem wieczorne próby tańca. Nie odpuszczę Ci kochany mężu, dziś Cię dopadnę 
Teraz już wiem, że żaden z tych testów nie był pozytywny. Robiłam testy przez kolejne dni i dopiero 20 Dnia cyklu zobaczyłam 2 grube krechy. Super
Tylko, że nie mam pewności czy owulacja się pojawiła. Jest niewielki wzrost temp. ale wciąż wydaje mi się to za mało wyraźne. Niestety akurat w te dni mieliśmy takie nagromadzenie pracy, że mijaliśmy się z mężem i znów nie trafiliśmy ze stosunkiem w gorącym okresie. Aj tam. Nic nie da się zaplanować.
Wszystko wskazuje zatem na kolejny stracony cykl.
zaczęłam pisać, choć nie wiem ile w tym wytrwam. dziś mój 1 dc który miał nie nadejść... przeczucia co do tego, że nadejdzie miałam (oczywiste), ale... dobrze, że jestem w pracy to nie mam czasu na rozpacz. mój K twierdzi, że nie mam co się przejmować bo na pewno "kiedyś" zostaniemy rodzicami. nie umiem mu powiedzieć, że to wszystko mnie "boli" bo wtedy wysyła mnie do lekarza. mam wrażenie, że on mnie nie rozumie... od 18.05.2015 nie okazuję przy nim żadnych emocji związanych z kolejnymi nieudanymi próbami "zaciążenia" - wtedy to odbył się zabieg łyżeczkowania (puste jajo płodowe). od tamtej pory nic... nic.
Po ostatnim podglądaniu 
Dzisiaj wieczorem ostatni cetrotide, potem przed północą ovitrelle i w sobotę punkcja. Zadowolona jestem, bo nie będę musiała przynosić znowu l4. Ostatnie badanie estradiolu i progesteronu jest w normie, estradiol co prawda wysoki ale przerywamy stymulację żeby go nie podwyższać i żeby transfer był teraz. Dzisiaj miałam jeszcze pobieraną krew, w sobotę poznam wyniki i mam nadzieję, że nic nie zmienią.
No i że będzie co transferować.
Jedna sprawa: został mi jeden cetrotide, ktoś ma jakiś pomysł co z nim zrobić?
Jeszcze nie rozmawiałam z lekarzami po ostatnim, nieudanym transferze. Wizytę u immunolożki mam za tydzień. Po tej wizycie zadzwonię do novum.
Z immunolożką będę chciała pogadać, czy może coś jeszcze zmienić z intralipidem, czy może dodać steryd, co brać w trakcie wakacji itp. itd. Do novum w sumie nie wiem, po co chcę dzwonić. Pewnie tak bardziej informacyjnie. Powiem lekarce prowadzącej "nie udało się, wiem to od 6 tygodni, tak jakoś postanowiłam dziś zadzwonić, co Pani na to wszystko?" Bez sensu. I jeszcze, jej powiem, że widzimy się w październiku na ostatnim transferze, bo wcześniej nie mam ochoty. Cóż ona może mi doradzić? Zarodki ładne, scratching był, intralipid był, histeroskopia pół roku temu była i nic złego nie wykazała, ciąży brak.
Postanowiliśmy z Mężem, że podejdziemy do jeszcze jednego in vitro. Za rok. Niekoniecznie w novum, choć nie wykluczam.
19 dc.
jestem po wizycie u zwykłego ginekologa. Byłam sprawdzić czy pęcherzyk pękł. Nie pojechałam do kliniki i żałuję.
I sama nie wiem co mam tu napisać, bo lekarz nie był pewien czy pęcherzyk jest pęknięty. Stwierdził, że na pewno jest w jednym miejscu zapadnięty. I albo wcale nie pękł albo właśnie pęka. Kazał jeszcze dziś popróbować.
endometrium ładnie podrosło i miało 12 mm.
Zła i zawiedziona jestem. Chyba w środę czyli pojutrze, pojdę jeszcze raz do gina niech mi znow zrobi usg. Moze faktycznie peka dziś. bardzo bm chciała mieć to potwierdzone.
22 tydzień:
Ja chyba fiksuję: nie ma dnia żebym nie wyszukała w necie czegoś na temat niemowlaków, już mi się śni po nocach. Obiecalam że zrobię sobie tydzień "myślenia o czym innym" - ha!!! żebym jeden dzień wytrzymała to byłby cud.
no i się nakręcam bo mam coraz większe obawy o to czy sobie poradzę. Mam masę wątpliwości i pytań: czy bedę dobrą matką, czy dobrze rozpoznam potrzeby malucha, czy nie zrobię mu krzywdy, czy będę umiała karmić, czy zdążę ze wszystkim, czy mały będzie zdrowy...
Przez ponad dwa lata jak staraliśmy się o dziecko to myślałam: niech tylko zajdę w ciążę, potem już się ułoży. Teraz mam taki strach jak nigdy. Mój mąż mnie uspokaja a mnie to jeszcze bardziej denerwuje, bo wydaje mi się że on taki spokojny bo sobie nie zdaje sprawy z tego jaka to odpowiedzialność i jak to będzie. Denerwuje mnie że on nie podziela mojego strachu a w głębi duszy myslę, że to dobrze że on taki spokojny i opanowany-chłodny umysł w tym domu się przyda. I w ogóle gderliwa się zrobiłam- hormony dają o sobie znać. Mam mętlik w głowie.
Dla higieny mojej psychiki umówiłam się dziś z koleżankami ze studiów na lody... a co tam 
Piątek - wieczorne wyjście z koleżankami: nie miałam ochoty, ale ostatecznie było świetnie! Naśmiałam się za wszystkie czasy i przestałam odliczać godziny do okresu. Wracam szczęśliwa w nocy do domu, On już śpi, idę do łazienki a tam zaczyna się! Noż jedna przyszła 2 dni wcześniej!Ale myślę - spoko KRWAWIENIE IMPLANTACYJE. A w dupie! Rano tempka oleciała na łeb na szyję. Znowu ryk. Nie pomogły tym razem witaminy i eutyrox hiper dieta i cuda na kiju.
Następnego wieczoru przyszli znajomi - winko grill wesoło:) W nocy konałam z bólu! Zanim ibuprom zaczął działać myślałam, że wyzionę ducha. Zimny pot, mdłości masakra. Okres bardzo skąpy. Co ja już naczytałam w goglach na ten temat - nadchodzi menopauza, ALE JA NAWET 30 LAT NIE MAM!!!!!!!!
Ryczę od 3 dni. Naszego 2 letniego chrześniaka widujemy co kilka dni. Każą mu mnie ptrzytulać i całować a ja nie chcę być teraz przez niego przytualana!!!!!!! To mnie boli.Za miesiąc rocznica naszego Aniołka (nie wiem co napisać - urodzin i śmierci?).
Dzisiaj 35dc i cisza. Jak na mnie to nie tragedia, czasem na papierze pokaże się odrobina brązowego śluzu i tyle. Ale mogłoby być JUŻ, ja już chcę ruszać, chcę mieć znowu szansę.
Postanowiliśmy z mężem, że jeżeli to in vitro się nie powiedzie, to damy szansę naprotechnologii. Wcześniej coś o tym poczytam, nie wiem czy będą mieć przy naszym problemie jakąś radę dla nas ale spróbować nie zawadzi. I tak żadnego konkretnego rozwiązania nie widzę, więc czemu nie.
Ale póki co czekam na to wredne małpiszcze i zaczynam się kłuć.
4 zarodki
3- 8b
Chyba nie jest źle...
Dzień spodziewanej @.. wczorajszy test negatywny więc się nie nastawiam.. chyba..
brzuch boli ale inaczej, piersi bolą jak nigdy nawet Ł. mówi że inne jakieś są.
W nocy nie mogę spać w dzień nie mogę funkcjonować.
Tempka nie spada a zapach szpinaku przyprawia mnie o mdłości..
Wariuje i mam dosyć.. albo niech @ przyjdzie i więcej się nie znęca, albo niech test wyjdzie pozytywny i będę przynajmniej wiedzieć jak jest.. i nie ważne czy to 5, 15 czy 30 cykl - @ zawsze sprawia że jest smutno...
czekam z nadzieją i czekam by wiedzieć..
Postanowiłam testować dopiero 26 maja - tak symbolicznie w Dzień Mamy.. tak łzawo i w ogóle - pewnie by rozczarowanie zabolalo bardziej
chyba że @ przybędzie..
Hej dziś miałam punkcje,nie wiem ile było pęcherzyków (powiedzieli ze b duzo) ale miałam 11 dojrzałych komórek jajowych, więc 6 zapłodnią a 5 zamrożą, mialam nie mrozić komorek ale dr M mnie namowił, stwierdził ze tak bedzie lepiej, hmmm.
Jak juz mówiłam transferu nie mam ze względu na przestymulowanie, dostałam dostinex na 8 dni, fragmin i doxycyline bo nie moge zamuru. Myślałam że dostane mimo wszytsko jakąs lueine czy cus, ale nie, ciekawe kiedy @ przyjdzie...
w nastepnym tyg mam wizyte co do Crio
Póki co czuje sie ok, troche brzuch boli jak na okres i tyle, zobaczymy wieczorem.
Mąż się załamał ja też, katastrofalne wyniki nasienia
3 razy poniżej normy liczba całkowita i 98% plemników złych, 2 % dobrych (4 % jest już normą) tylko niestety nieruchliwych (11 % ab).
Ehhh...
brak słów
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2016, 11:16
Chyba przyszedł czas aby się pożegnać...
Dzisiejsza wizyta u ginekologa nie pozostawia żadnych złudzeń- mojej jajniki są uśpione i nie funkcjonują;( więc nie ma najmniejszych szans na owulację. Gdyby nie luteina prawdopodobnie w ogóle nie miewałabym okresu.
Lekarz był naprawdę przemiły, czułam, że jestem u prawdziwego specjalisty. Powiedział, że cholernie mu przykro, że jestem tak młoda i mam za sobą tyle negatywnych doświadczeń. Mi też przykro;( Zlecił mi wykonanie badań ponieważ chciałby spróbować stymulację CLO ale zaznaczył, że aby zacząć terapię wyniki muszą być dobre a i tak daje to minimalne szanse na wywołanie owulacji i to jeszcze w lewym jajniku. Jeśli po 3 miesiącach nie będzie ciąży, ale zdarzy się owulacja w lewym jajniku będzie chciał zrobić kolejną laparoskopię aby zobaczyć czy ten ley jajowód nie nadaje się też do wycięcia... Jeśli owulacja się nie pojawi nawet in vitro nie wchodzi w grę...Muszę pogodzić się z tym, że macierzyństwo nie jest dla mnie....ale to boli...
Te najbliższe 3 miesiące to moja jedyna i ostatnia szansa...Jeśli się nie uda muszę złożyć broń...
Dziękuję Wam za wiarę i wsparcie...
Kate1124 gdyby nie Ty czułabym się jeszcze gorzej...;** Ogromnie cieszę się, że Cię tu poznałam:* mam nadzieje, że będziemy utrzymywały ze sobą kontakt i w krótkim czasie zostanę ciocią
:* Życzę CI maleństwa najmocniej jak potrafię:*
diversik89 - wierzę całym sercem, że następna ciążą będzie zupełnie zdrowa;* i obyś szybciutko mogła się nią cieszyć
LepszaJa - obyś była tą szczęściarą której uda się w pierwszych 3 cyklach:)
Każdej ze staraczek życzę aby w końcu tuliła swoje maleństwo...:**
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.