11 cykl starań - 8dpo
To już 3 miesiąc walki o poprawę wyników mojego męża. W styczniu zrobiliśmy planowane badanie nasienia i niestety... Androlog zapewnił nas, że już z gorszych wyników rodziły się dzieci. I ja mu wierzę! Ale nie da się ukryć - ruch blisko normy, morfologia 3%, najgorzej z ilością. Ale podobno suplementacją i zmianą trybu życia uda się co nieco naprawić. Czy mojemu mężowi się udało? Tego dowiemy się 10 maja po powtórnym badaniu.
To co mnie pociesza, to mój stan zdrowia. Mimo zdiagnozowanego PCOS mój obraz ginekologiczny jest super. Pęcherzyki dominujące są, owulacja co cykl również. Z badań wynika że testosteron w normie choć kiedyś działały na niego tylko pigułki antykoncepcyjne. I choć nie robiłam ponownych badań insuliny, to jednak widząc piękny wynik testosteronu mam podstawy domniemywać, że i insulinooporność mam w ryzach. A to dlatego, że obniżenie poziomu testosteronu jest zależne od poziomu insuliny. Także w moim przypadku leczenie mio inozytolem przyniosło spektakularny efekt. Oczywiście będę musiała go brać aż do menopauzy, gdy wygasną mi jajniki, ale lepsze to niż faszerować się hormonami 
Teraz tylko zadbać o męża i czekamy na Ciebie kruszynko :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2017, 17:48
Ciąża rozpoczęta 8 stycznia 2017














Tak mnie korci zrobienie testu
wiem ze głupota, że za wcześnie i w ogóle to nie ma sensu no ale tak bym chciała zobaczyć już wynik a najlepiej dwie kreseczki 
Miałam się nie nakręcać, wyluzować i odpuścić i co robię? Przeglądam galerię testów żeby sama siebie przekonać że dziewczyny testują juz w 10 a nawet 7 dniu po ovu.
Głupia ja....
14t2d
Yyy.. Noo tak. "Niespodzianek" ciąg dalszy. Ale od czego by tu zacząć? Może od początku. W zeszłym tygodniu przez jakiś czas był spokój.. Od środy. Cieszyłam się, bo czułam że pojadę na spokojnie do Rodziców na śniadanie Wielkanocne. Mieszkają dosłownie 5 minut drogi od nas. Wstałam rano w niedzielę i co? Pojawiło się brązowe plamienie na nowo. Już mi serce zaczęło bić mocniej, no ale mówię "spokojnie, pojadę i się u Rodziców położę na kanapę". Noo dojechałam do Rodziców, zjadłam śniadanie, wizyta w toalecie - krew. Jasna cho***lera.. Położyłam się w pokoju. Poszłam z nerwów spać. Pomyślałam, że pewnie to ten nowy krwiak. No ale jak tu wrócić do domu? Heh.. Pod wieczór, o dziwo, uspokoiło się, pojawiło się na nowo brązowe plamienie więc pojechaliśmy powolutku do domu. W domu się położyłam i poszłam spać. Obudziłam się dokładnie o 3 w nocy. Poszłam do toalety.. A tam horror. Napiszę to dosłownie, ale zamiast si była krew. Strumień. Dostałam drgawek z nerwów. Małż zaczął pakować torbę do szpitala. Sam już nerwowo wysiada.. A ja.. heh zasnęłam. Nie budził mnie. Rano - brązowe plamienie. Postanowiłam poczekać do wtorku, wtedy też miałam wizytę u gina. Przeleżałam płasko cały poniedziałek. Wtorek rano - spokój. Po południu zaczęłam szykować się do gina i znowu krew. Niee.. Tego już za wiele na moją głowę. Małż wziął telefon i zadzwonił do gina. Decyzja - do szpitala, zbyt wiele krwawień w tak krótkim odstępie. A po drodze wjechać do niego do gabinetu. Gin zrobił usg - z Maluchem ok. Krwiak jest nadal, i jeszcze małe przy ujściu przy szyjce. W szpitalu zrobili jeszcze swoje usg i stwierdzili dodatkowo, że łożysko się oddziela. A więc spędziłam wtorek i środę w szpitalu, w czwartek mnie wypisali. Jedyny plus pobytu, zrobili mi te podstawowe badania z układu krzepnięcia, bo potrzebowałam na wizytę w czwartek u hematologa a logiczne, że do labo nie miałam jak się dostać. Podawali mi takie same leki jak sama biorę w domu i nic poza tym. W czwartek rano usg. Stwierdzili że oddziela się ZA łożyskiem - 21x9m. Nic nie wyjaśnili, brązowe plamienie uznali za ok, a na moje pytanie co mam zrobić jak dojdę do samochodu i pojawi się krew (co patrząc na ostatnie dni było bardzo możliwe) odpowiedzieli - wracać do szpitala.. Świetnie.
Wracając do hematologa. Pojechał do niego Małż. Podróż do Poznania była niemożliwa a jego opinia nt dawkowania Clexane i moich wyników krwi była w kontekście ostatnich dni niezbędna. Hematolog po zebraniu całego wywiadu, przeanalizowaniu moich wyników, wypisu że szpitala uznał, że w jego opinii korzyści z brania Clexane są małe a wręcz zmierzają u mnie w kierunku krwotocznym i on proponuje rozważyć ODSTAWIENIE Clexane.
Dla mnie osobiście szok. Jakoś może sobie ubzdurałam, że tym razem nam się udało zajść tak daleko właśnie dzięki Clexane i nie wyobrażam sobie odstawić tych zastrzyków.. Nie wiem.
Dzisiaj zadzwoniłam do gina. Umówiłam się, że przyjdzie do niego Małż u mu wszystko opowie z wizyty, bo to właściwie on tam był. Po rozmowie z ginem Małż przyjechał do domu z decyzją - odstawiamy Clexane.
Głęboki oddech. Chce wierzyć, że to dobra decyzja.
==============
Letrox 100mg 1x1
Pregna Plus 1x1
Magne B6 3x1
Duphaston 3x1
Cyclo3fort 2x1
==========
28.04 wizyta u gina
04.05 wizyta u gina
===========
Panie Boże Czuwaj Nad Nami.
Teraz potrzebujemy tego najmocniej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2017, 22:16
Boże jaka jestem szczęśliwa;)ciągle nie dociera do mnie że to się dzieje ze noszę w sobie ten maleńki cud o którym tak marzyłam i na który tak czekałam...Po badaniu wszystko ok dzidziuś ma już 330gr i jest cały i zdrowy;) wczoraj wieczorem poczułam już wyraźne ruchy których nie można było pomylić z niczym innym
kocham kocham kocham!
Koniec dobrego!!
Stwierdziłam, że jeśli moja macica nie chce po dobroci współpracować to zabieram się za ziółka.
Jestem cholernie wściekła, w czerwcu czy to się B podoba czy nie idzie po raz kolejny zrobić badanie nasienia i do lekarza. Ja pierniczę marnować owulacje bo on się boi lekarzy...
W dupie mam jego uczucia, ja nie będę co rusz popadać w depresje (w sumie nawet z niej wyjść nie potrafię) bo on sobie ubzdurał, że go zostawię... 
Już dawno się tak nie wk$%^&*am bo mimo ładnej owulki - nie udało się... 
Ed.
Uświadomiłam sobie, że dobrze się stało.
Pomyślcie moimi kategoriami.
Staramy się prawie 4lata, jesteśmy młodzi, a B teraz otwiera firmę. Nie zwalnia się że swojej pracy więc będzie poza domem 16h... fakt na firmę mogę wejść (w sumie i tak ode mnie wynajmuje hale) ale jednak to nie to samo. Zbieranie na wesele, firma jeszcze nasze raty... to pochłania nasze wydatki.
Sam B napisał, że "weźmiemy się za to porządnie po ślubie" ...
Suma sumarum będziemy się starać bez przerwy, spróbuję 2 cykle z Dong quai i zobaczymy...
Ja jestem zawzięta łatwo się nie poddaje.
I w dupie mogę rodzić na własnym weselu! Nie przerwę starań!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2017, 09:46
2 DPO
Wcinam śniadanie, kawę, ogarniam się, pakuje i lecę na panieński mojej przyjaciółki! Lubię takie weekendy, baaaaardzo 
Jutro bez mierzenia temperatury, bo dziś spać pewnie zbyt wiele nie będziemy.
Wracam do domu dopiero jutro po południu 
Dlatego owulację na 100% potwierdzę dopiero w poniedziałek, ale myślę że jak najbardziej była.
Życzcie mi udanego weekendu, cieszę się na niego bardzo 
8 dc
Libido +500 (zioła ojca sroki?)
Nie wychodzi nam serduszkowanie co drugi dzień
Mówię Mojemu, że powinien trzymać amunicję, ale co zrobić.
Wiesiołek działa, w tym cyklu jakoś bardziej. Jedno słowo opisuje jego działanie "Niagara".
Czytałam, że od tych ziół można dostać hiperstymulacji jajników i jest szansa na ciążę mnogą, ale nie wiem ile to prawdy.
Mogłabym mieć bliźniaki, byłoby z głowy 
Ps.
Urządzanie domu jest trudne. Płytek jest pierdyliard w sklepach. Opcji bardzo dużo. Za tydzień zobaczymy wstępne projekty kuchni - białej.
Nie wiemy jeszcze jak z łazienką i kibelkiem dla gości. Bo wszędzie modne są szarości. W tym roku. A za kilka lat mogą być uznane za wieśniackie. Szarości niby praktyczne, ale przytłaczające jakoś.
Wszystko nabiera tempa. W tym tygodniu oglądaliśmy też kominki i rozstrzał cenowy wprawił mnie w osłupienie.
Coś czuję, że kwiecień i maj zlecą szybko.
Ciąża rozpoczęta 19 marca 2017
Nie mam wyników amh i krzywej insuliny. Trafiłam na fatalny punkt pobrań. Rejestruje i pobiera pani emerytka, wszystko idzie b. wolno, ludzie narzekają, kobieta sie stresuje. Zamiast krzywej insuliny dostałam wyniki krzywej glukozy, chociaż pokazałam jej skierowanie, na badanie insulinoopornosc. Próbka z krwią do badania amh zaginęła! Badanie trzeba powtórzyć w nowym cyklu. Na pewno zrobię to w innym punkcie pobrań. @ niedługo, nie liczę na cud.
20 DC. 5 DPO
Rano w toalecie znowu było plamienie, większe... ehh nie wiem co jest ale czuję się od 3 dni dziwnie. jestem senna, zmęczona, mam zawroty głowy, odczuwam kłucie z prawej strony jakby na @... w trakcie ovu bolał mnie prawy jajnik. szyjka z rana ułożona niżej niż wczoraj i nie taka twarda już.
We wtorek mam dopiero badania krwi na progesteron, o ile @ nie przyjdzie bo coś się zanosi na dwa okresy w jednym mc...
Impreza była fajna, nie byłam długo 3 godz tylko, wypiłam pół lampki wina i wróciłam do domu ale fajnie było pogadać z ludźmi z pracy tak na luzie po za biurem. czasem takie wyjścia są potrzebne. przynajmniej nie myślałam o tym co się ze mną dzieje. ale senna byłam bardzo...
biorę się za obiadek.
buziaki dla was kochane.
Dziękuję za takie wsparcie. Jesteście cudowne :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2017, 10:57
20 DC
Wczoraj Moj się skarżył, że jak oddaje mocz piecze go.
Od dawna morduje się z lekko powiększonym przerostem prostaty. Ostatnie badania moczu posiewu miał robione w styczniu, ale ze względu na to że sie staramy o dziecko, urolog nie dal mu antybiotyków.
Wczoraj wieczorkiem rozmyślałam co tu zrobić. I doszłam do wniosku że powtórzy badania + rozszerzymy o dodatkowe będzie to nas kosztować, ale zdrowie jest najważniejsze.
Mąż napewno będzie zły umówiłam go na kolejną sobotę do salve Medica w łodzi (bo u mnei nic fajnego i konkretnego nie ma) na badania posiewowe.
Czyli badanie nasienia, posiew nasienia na bakteria i mykologiczny. Do tego na uroplasme mycroplasme i chlamydie. Bo moze któreś z tego ma.
Wcześniej badania posiewowe bakteryjne robiłam w swoim mieście a w ynik był po 2 dniach niby nic nie było. Myślę że w klinikach lepiej zrobią.
Zwykle na badania nasienia jeździłam gdzie indziej, ale tam nie robią posiewów . Więc wolę zrobić wszystko na raz niż grac na zwłokę. Bo wiadomo oddawanie nasienia dla faceta to nic fajnego.
Bo jeśli faktycznie coś wyjdzie to niepotrzebnie jestem symulowana i wtedy trzeba będzie odłożyć starania.
żałuję że na ten pomysł nie wpadłam wcześniej, ale dobrze że teraz niż później.
Dc 39. @ gdzie jesteś? Zawsze miałam cykle 35-37 dni. A teraz nie mam pojęcia co się dzieje. Test zrobiłam tak dla pewności i oczywiście negatyw. Tempka w sumie wysoko cały czas 37 stopni no dzisiaj spadło do 36.80 ale nie jest to spektakularny spadek.
Próbuję się zebrać do wpisu i nie mogę.. Może dlatego, ze już chce coś zapisać i pojawiają się w mojej głowie nowe myśli z którymi muszę się uporać..
Odnośnie wcześniejszych wpisów:
Reniu7910, odebrałam Twój komentarz bardzo pozytywnie, bezmiar szczęścia brzmi tak pięknie i odlegle, nie jestem w stanie nawet sobie tego wyobrazić, ale to bardziej w kierunku Ach! Bezmiar jakie to piękne uczucie, jak bardzo zazdroszczę i marzę, że kiedyś się go doczekam:) dzięki ovu poznajemy się i często bardzo lubimy, kibicujemy sobie wzajemnie, jedyny minus, w pisanych wypowiedziach czasami trudno odczytać prawdziwe emocje.. Jednak pisz co czujesz, opisuj jak mała.. Wszystkie ciężarówki po rozwiązaniu piszcie co u Was, osobiście uwielbiam czytać szczęśliwe zakończenia.. Tak trochę karmię się tym czego mieć nie mogę..
I co do dziewczyny, którą niechcący uraziłam.. Wyjaśniłam wszystko, ona chyba szczerze nie czuje urazy.. Nie wie o Naszych problemach, także rozmowa była dość trudna.. Ale to nie jest bliska mi osoba także nie chcę jej wprowadzać w moje życie, a zarazem przecież tak bardzo ją rozumiem.. A może ona nigdy mnie nie zrozumie.. Przecież im się udało..
I tu zaczyna się kolejna historia stworzona przez moją głowę.. Czekam z ogromną niecierpliwością na telefon, że jest komórka dla Nas, że jest ich kilka, że tym razem będzie szansa na więcej niż jeden zarodek.. Najwcześniej telefon może być 1 maja! To już tak blisko.. Może dlatego tak często o tym myślę.. Ostatnio pojawia się we mnie myśl, że z obcej komórki to nie będzie moje dziecko.. Ale łatwiej będzie się z tym żyło, bo nikomu nie muszę o tym mówić.. Boję się ludzi, ich ostrych, plotkarskich języków.. Może dlatego najbardziej boję się adopcji na etapie pojawia się u Nas dziecko.. Nie było ciąży, jest dziecko, mam przyznać się do Naszego problemu.. Nienawidzę czuć na sobie wzroku obcych, wzroku żalu, współczucia, niezrozumienia.. I żaby było jasne, dziecko, które się u Nas pojawi, czy to z komórki czy adopcyjne wiem, że pokocham pełną, bezgraniczną miłością, bo już je kocham.. Mam w sobie jednak jakiś biologiczny żal.. Nie wiem czy rozumiecie, moje oczy, mój charakter itd, nigdy tego nie zobaczę w moim dziecku..
Od ostatniej wizyty u psychologa wiem, że najtrudniej radzę sobie z moim planem.. Był jakiś plan w mojej głowie i on się nie sprawdza, nie umie sobie przetłumaczyć, że jestem bliżej dziecka niż na początku drogi, że plan został zmodyfikowany.. Dla mnie to psychologiczna bujda.. Nie wierzę w to! Czuję porażkę i już! Urodziny wzmocniły to uczucie, kolejny rok bez dziecka, kolejny rok porażki.. I święta to uczucie tylko pogłębiły/wzmocniły.. Tylu znajomych, kuzynostwa itd. ma dzieci.. I jakby na złość wszyscy młodsi niż ja.. A największy *** mnie strzela jak słyszę jak planują, że bzykną się w czerwcu/lipcu to się urodzi wiosną, można z wózkiem w ładnej pogodzie pochodzić.. I wiem, że tak będzie.. Z jednej strony im zazdroszczę, a z drugiej cieszę się, że nie muszą przeżywać tego co ja.. I zauważyłam w te święta w tej gromadzie dzieci, że się zmieniłam.. Kiedyś siedziałabym z nimi na podłodze i świetnie bym się bawiła, albo nosiłabym najmłodsze tuląc do snu.. A teraz trzymam się od nich z daleka, nie wiem dlaczego, ale nawet nie wyciągam rak, że chciałabym wziąć na ręce.. Wręcz mi przeszkadzały, odrzucały mnie..
Plan w mojej głowie zburzyła również przyjaciółka.. Zapytała czy jeżeli nie uda się z komórką, jeszcze przed adopcją nie spróbowalibyśmy adopcji zarodka.. Bo to nie różni się biologicznie od adopcji tzn dziecko z adopcji nie ma naszych genów, ale nie pojawi się element, którego tak bardzo się boję.. Tzn alkohol, narkotyki podczas ciąży.. Zburzyła mój plan.. Trochę w to uwierzyłam, może nawet zapragnęłam "wsadzić" w mój plan na przyszłość.. Powiedziałam o tym G. ale on powiedział, że nie chce O TYM rozmawiać.. Ani o komórce, ani o zarodkach, ani o przyszłości.. On chyba nie potrzebuje planu, będzie to co przyniesie przyszłość.. Chciałabym tak mieć.. Może byłoby mi łatwiej, a tak to cały czas zadręczam się myślami..
Byłam przed świętami u spowiedzi.. Jako pokutę dostałam psalm 37.. Czytam go czasem zamiast modlitwy.. Na moment pomaga zaufać/oderwać się..
PSALM 37(36)1
Los złych i dobrych
37
1 Dawidowy.
Alef
Nie unoś się gniewem z powodu złoczyńców
ani nie zazdrość niesprawiedliwym2,
2 bo znikną tak prędko jak trawa
i zwiędną jak świeża zieleń3.
Bet
3 Miej ufność w Panu i postępuj dobrze,
mieszkaj w ziemi i zachowaj wierność4.
4 Raduj się w Panu,
a On spełni pragnienia twego serca.
Gimel
5 Powierz Panu swoją drogę
i zaufaj Mu: On sam będzie działał
6 i sprawi, że twoja sprawiedliwość zabłyśnie jak światło,
a słuszność twoja - jak południe.
Dalet
7 Upokórz się przed Panem i Jemu zaufaj!
Nie oburzaj się na tego, komu się szczęści w drodze,
na człowieka, co obmyśla zasadzki.
He
8 Zaprzestań gniewu i porzuć zapalczywość;
nie oburzaj się: to wiedzie tylko ku złemu.
9 Złoczyńcy bowiem wyginą,
a ufający Panu
posiądą ziemię5. (FRAGMENT)
Żeby nie było, że mam tylko złe dni i gmatwaninę myśli.. Pomimo brzydkiej pogody cieszę się ogrodem.. Powrót do pracy fajny.. Brzuch od czasu do czasu daje o sobie znać, ale jest w miarę.. Na rower się nie zdecydowałam, nie czuję się.. Mam coraz częściej dobry humor, chyba psycholog się sprawdza, jak pojawiają się myśli nie płaczę, myśl pojawia się i odpływa, a ja coraz częściej pozwalam sobie na beztroski uśmiech.. To takie miłe..
Dużo tego.. Chyba naprawdę powinnam być bardziej sumienna w pisaniu:)
W pracy ciagle sie pytaja czy nie jestem czasem w ciazy Bo ponoc "inaczej" wygladam.. Chociaz nikt nie wie , ze sie staramy. Ahh temperaturko podskocz.
25 dc 12 dpo
Dziś w końcu trochę słońce, choć brak mi sił by coś na dworze porobić. Dziś rano ładnie skoczyła temperatura
To mnie cieszy, bo nadzieja wciąż jest. Może jednak urodzinowy zielony prezent?
23 dc
W ciągu miesiąca kochamy się z P. jedynie 5-6 razy, w tym 2-3 razy w dni płodne
Przez to, że on ma pracę na zmiany nocne, do tego czasami dopada nas zmęczenie po całym dniu + pierwsze dziecko. Przed poprzednią ciążą, jak nie mieliśmy dzieci, było więcej czasu i przytulaliśmy się po 20 razy w miesiącu, a i tak dopiero po 8 miesiącach takich intensywnych starań udało się zaciążyć. Ciekawe, ile to teraz potrwa.
Często powraca do mnie myśl, że jeśli zajdę w ciążę, to okropnie będę bała się poronienia - dzisiaj jednak wpadłam na myśl o wiele bardziej optymistyczną: lepiej się cieszyć każdego dnia i 1 raz rozczarować, niż w każdym dniu czuć tylko strach. Acz mam nadzieję, że rozczarowania nie będzie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2017, 13:22
Miesiączka przyszłą 16.04 więc zaczęłam stymulacje hormonalną.
Od 2dc biorę zastrzyk Puregon i tak do 4dc, od 5dc biorę nadal Puregon i Orgalutran.
6dc byłam na kontroli u lekazrza, na poprzedniej wizycie lekarz kazał mi zrobić badania.
Morfologie, APTT, elektolity z krwi Na i K. Lekarz stwierdził, że mam niską hemoglobinę i mam Anemie, biorę żelazo 3x1
Zbadał mnie i w prawym jajniku mam 5 pęcherzyków a w lewym 7, czyli razem 12, jest dobrze, zastrzyki działają
Zapisał kolejne zastrzyki i wizyta 25.04.
Puregon 2dc-7dc (17.04-22.04)
Orgalutran 5dc-10dc(20.04-25.04)
Menopur 8dc-10dc (23.04-25.04)
Zmieniamy tydzień ciąży, maluch rośnie jak na drożdżach
z 9+5 zrobiło się 10+1.
Czyli dziś mamy
10+2!
11 tydzień.
Wczoraj u lekarza myślałam, że zemdleję z nerwów. Kiszki szalały, jeszcze weszły jakieś 3 chamskie włoszki (jedną kojarzę, bo przychodziła z walniętym mężem grać u mnie w pracy - nienormalni). Tak głośno paplały, że chciałam je tam udusić. Potem wszedł jakiś starszy facet (wtf?) Usiadł i zaczął charczeć, kaszleć, warczeć, no jakiś dom wariatów się zrobił! Na szczęście zaraz mnie zawołali.
No i nie wspomniałam, że zabrałam ze sobą tego mojego męża. Niech zobaczy, a nóż może coś się zmieni i poczuje, że to już poważna sprawa.
Na fotelu prawie się obsrałam 
Na szczęście, po włożeniu usg na ekranie pojawił się ruchliwy mały ludek

Przecierał twarz, może ze wstydu? A potem tak szybko podskoczył, chyba chciał się schować, niestety tak dużo miejsca tam nie ma, więc obserwowaliśmy go dalej w drugim "kącie" macicy 
Gin mówił na niego "twoja mała myszka, taka jest mała" 
Mi się ta myszka z czymś innym kojarzy, ale inny kraj, inne grypsy 
No ale tak, mała mysia. 3,3 cm 
Nie moge doczekać się tego, gdy w końcu poczuje te ruchy. I tak ciężko pojąć to co teraz dzieje się w moim brzuchu. Rano przed śniadaniem jest jeszcze taki płaski! 
No i jesteśmy już tak daleko!
Zaczynam oswajać się z tym, że jest wszystko ok.
Nadal mam stracha, myślę że nie powinnam się przyzwyczajać, bo będzie bolało jeśli znów coś się stanie, ale jak nie kochać takiego cudu? Jak można to "olać"? 
Mąż też oglądał to z bananem na buzi 
No i oczywiście załączam foteczkę 
Profil myszki 

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.