Cz. 3 - dom. Pierwsze kroki w rodzicielstwie, komplikacje po cc.
W domu czekały na mnie kwiaty i zdjęcie małej w ramce. Mąż pojechał jeszcze po sushi, bo cała ciążę o nim marzyłam. Mała smacznie spała. Mogliśmy zjeść, pogadać, nadal to była burza emocji. Jak dobrze być w domu, jakie to nasze gniazdko ładne. Kiedy mała zaczęła sie przebudzać pokazalam mężowi jak zmieniam jej pieluche. Oczywiście darla sie wnieboglosy. Nie znosi tej czynności. Potem ja siedziałam w salonie a mąż poszedl ja przewinąć. Słyszę jak z nia gada i nagle: ojej, co to sie stało, ojej ojej! Ide, patrze, dziecko leży w gownie i sikach. Mąż nie podwinal sobie starej pieluchy pod dupka i mała zrobiła niespodziankę na ubranka. Wszystko do zmiany, płacz i kwik. To był chrzest. Pokoncertowala jeszcze trochę, mąż w szoku, że to tak wygląda. I odtad zaczął sie nasz Armagedon. Każdy wie, że rodzicielstwo jest trudne, jednak mimo to staraczki je idealizuja. Kiedyś tak mi psycholog powiedziała i miała rację. Można snuć plany, robić wyprawki a dziecko i tak wszystko zweryfikuje. Co to było u nas?
1. Spiworek - moje dziecko będzie spalo w śpiworku, bo to najbezpieczniejsze. Nie ma innej opcji. Śpiworek okazał się za mały. Mała śpi nakryta kocykiem i rozlozonym rozkiem, który tworzy małą kołderke.
2. W łóżeczku ma być pusto, tylko dziecko i spiworek. Ponieważ uznalam, że od ściany ciągnie zimnem, założyliśmy na szczebelki otulacz. W łóżeczku śpi też Miś Szumis.
3. Nie podam smoczka do skończenia miesiaca życia. Smok podany po 2 tygodniach życia. To była ostatnia deska ratunku, by liznac snu.
4. Będę używać pieluch wielorazowych. W praktyce połowa z nich okazała sie za mała na nasza duża córe, a drugą połowę zakladam o wiele rzadziej niż powinnam. Mała strasznie krzyczy przy przewijaniu, potrafi sie zanieść i po prostu nie mam czasu żeby ułożyć ładnie wkład i otulacz.
5. Nie będę jeździć z dzieckiem z tylu auta bo to niebezpieczne. Na święta jechaliśmy do teściów 1h40 i nie wyobrazalam sobie zostawienia jej z tylu samej, mimo że mamy zamontowane lusterko.
Przykłady pewnie będą sie mnożyć.
Jak wygladaja początki z dzieckiem? Człowiek jest ledwo żywy z braku snu, głowa leci i od razu sie coś sni. Zapomina się o swietach, koronie, o swiecie w ogóle. Oprócz oszałamiającej miłości pojawia sie uczucie strachu. Każda jej łza to rana w naszym sercu, każdy ból brzuszka to bezsilny płacz rodzica. Każde stekniecie- jesteśmy przy łóżeczku. Czy tak już będzie zawsze? Czy strach o dziecko kiedykolwiek mija? Nie wierzyłam w to. Byleby tylko zajść i urodzić. Reszta sie nie liczy. A teraz ta reszta przyslania wszystko.
Ogromna potrzeba karmienia piersia. Mój pierwszy tydzień w domu stal pod znakiem laktatora. W dzień i w noc.
2 dni po wyjsciu ze szpitala przyjechali teściowie. My pojechalismy na zdjęcie szwów. Położyłam sie na kozetce i już z niej nie wstałam. Ból żeber okropny. Pielegniarka zawolala lekarke. Mówi, że mam chyba żebro złamane. Lekarka mówi, że nawet jak mam to nic sie na to nie poradzi. Pielęgniarka mówi, że ona wie jedno, pani jest cierpiaca i ona jej tak z gabinetu nie wypuści. Doktorka zmiekla. Zadzwoniono po karetkę i zawieziono mnie na sor. Ta pielegniarka powinna dostać medal i podwyżkę. Na sorze lekarz wkurzyl sie, że mnie przywiezli, bo bede siedziec z covidami. Chyba nie wierzyl w to żebro. Po rtg mia już głupia mine: Nie wiem jak pani to zrobila, ale ma pani 3 zebra złamane. Chyba musze zadzwonić na ta ginekologie i zapytać co oni wyprawiają.
Rozplakalam się. Jak ja będę sie opiekowac mała, czy pójdę do szpitala? Nie, nie musze iść do szpitala, żebra sie same zrosna, mam nie nosić dziecka jak boli. Zrobil mi jeszcze usg żeby sprawdzić czy zebra nie uszkodzily narzadow wewnętrznych. Na szczescie nie ma przemieszczenia, więc nie.
Teść rozmawiał z sasiadem ginekologiem. Ponoć zdarza sie to nawet przy cc. Naciecie w brzuchu jest małe i na samym dole, jeśli dziecko jest duże to przy pchnięciu żebra łatwo można złamać. Tak chcialam żeby mój gin robil mi cc, wszystko było zgodnie z planem, a on mi żebra polamal. Nie winie go jednak, zdarzyło sie, może popelnil blad, może nie. Moze Klara tak była ułożona. Położna mówi, że mam piekne ciecie i blizne jakbym nie miala operacji. Więc mu wybaczam. Mam żal jednak do lekarzy na obchodzie. Zglaszalam ogromny bol żeber dwa razy i nikt sie tym nie zainteresowal. W wyniku tego nosilam 4 kg dziecko przez caly tydzien, mogłam sobie zrobić krzywdę i na pewno przez to dłużej sie beda zrastac. Dziewczyny z forum radza, żeby skarżyć szpital. Przymierzam sie do tego, ale czasu brak. Nie chciałabym też robić problemów swojemu ginowi. Z drugiej strony może przestaliby lekceważyć skargi pacjentek. Choć na opieke nie moge narzekac, wręcz przeciwnie. Niestety zglaszalam ból żeber mlodym lekarzom na wieczornych obchodach zamiast na porannym obchodzie glownym, gdzie profesor był naprawdę zaangazowany. Cc wspominam pieknie, szkoda ze taki cień na nią padł.
Do domu wróciłam z sor w fatalnym stanie psychicznym. Ryczalam przy tesciach. Dlaczego w ciągu 2 lat znów spotyka mnie złamanie? I to w takim momencie, wszystko bedzie na barkach męża.
A jednak tego dnia wydarzyl sie cud. Przyszedl nawal pokarmu, a mała zaczęła pić. Mimo swojego nieszczęsnego wedzidelka! Ta noc byla jednak mega ciężka, bo mała plakala, chciała cyca, a ja nie moglam sie nawet obrócić w łóżku jak mąż mi ja przystawial. Ból zapierajacy dech w piersiach. W końcu musial jej podac mm.
Oprócz przygody z zebrami ostatnio na wizycie u fizjo dowiedziałam sie, że rozszedl mi sie miesien prosty brzucha. Tak ze tylko czekac aż mi wyskoczy przepuklina albo zaczne sikac pod siebie. Cudownie.... Muszę ćwiczyć, ale martwi mnie to...
Dodatkowo teraz, kiedy zaczęliśmy wpadać w jakikolwiek rytm, zaczęły sie kolki. Nie życzę nikomu. Dziecko pręży sie, wykręca, widać ze cierpi, płacze ciągiem kilka godzin. Nie ma nic bardziej bolesnego niż patrzeć na cierpienie swojego dziecka. Ale musimy to przejść. Zastanawiam się czy może z moim mlekiem jest coś nie tak? Może mała ma nietolerancje na laktoze? Chcialam zamówić do domu cdl, bo może zle przystawiam mała, ale ta najlepsza w Krk nie przyjedzie bo covid. Muszę szukać dalej...
Kilka dni temu podcielismy wedzidelko. Myślałam że zemdleje jak widzialam jak chirurg pakuje spiczaste nożyczki do buzki mojego dziecka. Teraz ćwiczymy co 4 godziny, miedlimy jej palcami w buzce, bo ćwiczenia to połowa sukcesu.
Zaliczylismy też sesje zdjeciowa, już nie mogę sie doczekać fotek. Kiedy tak siedzieliśmy w studio, a fotografka rozebrala malutka i zaczęła cykac zdjecia, strasznie chciało mi sie ryczec. Że oto my, ktorym wiatr tak długo wial w oczy, siedzimy u fotografa na sesji z nasza córeczka. Czy to prawda? Muszę sie szczypac cały czas.
Klarcia jest cudna, słodka, bystra, już wodzi oczkami za przedmiotami. Jest też niezwykle silna, potrafi już sie z boku na brzuch przewrocic, co akurat mnie o palpitacje serca przyprawia. Żeby jej tylko brzuszek nie bolal to ja zniose wszystko, nieprzespane noce, zmeczenie, zlamane żebra. Niech ja tylko nic nie boli. Człowiek przeszedl tyle trudnych etapów w walce o rodzicielstwo, a okazuje sie, że ten najtrudniejszy jest właśnie teraz. Kiedy towarzyszy nam ciągły strach o nią.
Na koniec wrzucam zdjęcie naszej dziewczynki i życzę Wam dziewczyny noworocznych cudów!
![]()
Mój wczoraj postanowił opić dziecko... Tak dziecko, którego nie ma i nie wiadomo czy będzie 🤣 ale On się tak cieszy i myśli pozytywnie, że on już opija dziecko... Ok 😳
I tak się upił, że w nocy wymiotował i spał na kanapie bo nie chciał mi chuchać i nie chciał bym słyszała jak jęczy 🤣 a ja spałam sobie z kotkami i nawet nie zauważyłam, że go nie ma 🤣 nad ranem wstałam zobaczyłam, że śpi na kanapie to wyciągnęłam drugą kołdrę i go przykryłam bo biedny pod kocykiem spał 🤣
Rano jak się obudzialam to słyszałam jak wstał i gadał do siebie "jestem obrzydliwą, pijacką świnią"
A ja ogarnęłam kuchnię, naczynia, wymyłam piekarnik, upiekłam pierniczki a teraz je dekoruje 😍
Nadchodzą święta. Co drugie święta spędzamy z moja rodziną w Polsce. Dokładnie 2 lata temu, kiedy właśnie spędzaliśmy czas w moim rodzinnym domu, dostałam dziwnych plamień przed planową miesiączką. To była pierwsza taka sytuacja podczas starań, dlatego oczywiście pozwoliłam sobie na myśl, ze być może to dobry znak, lecz do samego końca nie pozwoliłam sobie na prawdziwa nadzieję, zachowałam zimna krew, czekałam na okres. Ten przyszedł w terminie, kiedy byłam jeszcze w Polsce, powiedziałam mężowi „to znów nie tym razem”. Wróciliśmy do siebie, ale przedmiesiączkowe plamienie nie przekształciło się w prawdziwy okres po dwóch dniach, jak to zwykle miało miejsce. Był ranek 30 grudnia, wybieraliśmy się na Sylwestra do znajomych, stwierdziłam, ze nie zaszkodzi zrobić test ciążowy, mały paseczek dołączony do testów owulacyjnych. Zrobiłam go, odłożyłam i poszłam zrobić poranną toaletę. Potem sobie o nim przypomniałam i mnie zamurowało, kiedy ujrzałam drugą blada kreseczkę .
Dziś jesteśmy znów w rodzinnym domu, ja z synkiem, mąż wkrótce dołączy. I tak jak dwa lata temu dostałam plamienia przed planową miesiączką. Tak jak przed dwu laty zaświeciła mi się żaróweczka... lecz tym razem emocje, jakie mi towarzyszą, nie są takie jak wtedy. Teraz nie mam nadziei, lecz trochę się boje. Boje się, ze to ciaza i ze sobie nie poradzimy. Nie planowaliśmy zajść w ciąże. Jeszcze nie teraz. Jestem w trakcie szukania pracy, obecnie jestem na bezrobociu. Mały ma nieco ponad rok, nie przesypia nocy. Chyba nie byłabym gotowa.
Jednak pragnę drugiego dziecka, gdybym tylko była pewna, ze poradzimy sobie finansowo... Napisałam wczoraj mężowi, ze trochę panikuje, ze byliśmy mało ostrożni w tym miesiącu, ze boje się, przecież nie mam pracy, a kto zatrudni ciężarną? Mąż mnie uspokoił, powiedział, ze nie ma sensu tak panikować, a nawet jeśli, to wszystko się ułoży, to znaczy ze tak miało być. Dodał też, ze uprawialiśmy seks z miłości, dla przyjemności i byłoby to dziecko z miłości. Chyba nie zdawałam sobie sprawy, ze starania o dziecko nie były dla niego samą przyjemnością. Pilnowałam owulacji, kiedy były dni płodne, alarmowałam, to nie było zbyt romantyczne.
Po tym jak mąż mnie upewnił, ze wszystko będzie dobrze, jakkolwiek nie potoczyłyby się losy, zaczęłam marzyć. Niepewnie marzyć.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2019, 09:24
5tc+3d (19 dpt)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)
W sumie macie rację, co ma być to będzie i tak też powiedzieliśmy rodzinie, w zapeszanie nie wierzę, ale w moc modlitwy już tak, a teraz będzie kilka osób, które dodatkowo będą się modlić za nasze dzieci. Liczba mnoga użyta z pełną premedytacją, wczoraj dowiedzieliśmy się, że lekarz na usg znalazł dwa zarodki w obydwóch biły już malutkie serduszka ❤️
Nadal w to nie mogę uwierzyć, ale jestem w trzypaku!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2019, 10:46
Pisząc ten pamiętnik liczyłam na oczyszczenie, nie sądziłam, że będzie tak trudno....Pół dnia myślę co i jak napisać dalej. Jak przekazać to wszystko, jakie słowa dobrać. Jak emocje ubrać w słowa i płacze....
Moje roztargnienie w ostatnim czasie sięga zenitu. Wczoraj odniosłam brudne naczynia do łazienki, dzisiaj jak robiłam kawę to otworzyłam mleczko i zamiast wlać je do kubka to wyrzuciłam je do kosza... 🤦 Chyba jakieś przesilenie wiosenne mnie dopadło.
19+5 USG połówkowe
Dzisiaj nadszedł ten dzień, w którym miałam się wyłącznie cieszyć, a nie stresować. Niestety we wtorek usłyszałam od lekarza, że moje dzieciątko ma niemiarową akcję serca i wypisal skierowanie, aby to sprawdzić. Możecie sobie zatem wyobrazić, co myslalam sobie przez te dwa dni - zamiast się cieszyć, że zobaczę na lepszym sprzęcie swoje dziecko, to ja znów się martwiłam, czy wszystko będzie dobrze.
Na badanie weszliśmy chwilę po czasie, ale nic nie szkodzi. Lekarz przeczytał skierowanie i przystąpił do badania. Nie omieszkał pomarudzic na moją wagę (+1,5kg od początku ciazy), ale się tym nie przejęłam. 😉
Okazało się, że serduszko jest idealne! Wszystko mieści się w normach, żadnych odchylen. Pan Doktor powiedział, że rzadko zdarza mu się zebrać tak dokładnie, wszystkie pomiary serca, ale z racji mojej budowy było to możliwe 😉. Dodał też, że mogę po porodzie spodziewać się szybciej owulacji, bo Panie "takiej urody i budowy" tak mają.
Zaśmiałam się, że wcale mi to nie przeszkadza.
Reszta badania - w porządku. Wszystko super 😍 nie mogło obyc się bez rozluźnienia atmosfery (UWAGA! żart polityczny) :
- a tutaj mamy szparkę,
- czyli mamy dziewczynkę?
- nie spotkałem nigdy żadnego mężczyzny ze szparka. No może poza "prezesem", ale o chorych ludziach nie mówi się źle 😂
W ten oto sposób dowiedzieliśmy się, że pod moim sercem mieszka sobie mała Zuzanna, która dzisiaj ważyła 275g, a jej serduszko biło 145 razy na minutę, co jest pięknym wynikiem ❤️
Teraz jestem już spokojna o jej serduszko, została tylko ta moja skracająca się szyjka, ale przy zdrowym dziecku, to będzie już pikuś - wiem to!
A tutaj zdjęcie dla cioć:
![]()
Zostało 10 dni do wizyty. Te ostatnie dni będą się na pewno ciągnęły w nieskończoność. Czekam niecierpliwie. Czasem zaboli mnie podbrzusze ale ogólnie czuje się dobrze. Dzisiaj podbrzusze boli tak dziwnie.. nie potrafię tego określić. Trochę jak na miesiączkę, trochę tak jakby był pęcherz pełny, trochę mięśnie brzucha. Nie wiem jak przetrwam czas do usg... Wg aplikacji dzisiaj już 5+3. W poprzedniej ciąży dokładnie w tyg tygodniu i dniu ciąży byłam na usg i był pęcherzyk 1cm. Za parę dni już było serce. Czekam czekam czekam
Czwartek 29 dc / 29 cs - 1 cykl po histeroskopii
Dziękuję dziewczyny, ale nie mam już żadnych złudzeń.
Drugi dzień plamień. .. Żadne to plamienie implantacyjne, tylko zbliżająca się miesiączka. Dziś ostatni dzień estrofemu i luteiny.
Nie pomogła histeroskopia, nie pomogła podwójna owulacja, nie pomogły leki, nic nie pomaga. 29 cykli starań!! 34 lata rocznikowo na karku. Na litość boską, za co??!!! Człowiek stara się być dobry, wyznaję karmę dobra i uczciwości i takie coś?
Statystyki są okrutne...wg nich po takim czasie z niepłodnością idiopatyczną może chyba pomóc tylko cud. Widocznie nie zasłużyłam sobie na niego.
Będę starą, zgorzknałą babą z kotami, psami , kozami i innym zwierzakami !! Czas zaakceptować swój los. Wam kibicuję mocno, siebie już pogrzebałam.
Mam doła. Nie chce mi się jechać na święta i oglądać dzieci kuzynek. Unikam małych dzieci, a tu chyba nie da rady się wykręcić.
Oglądam love actually, pije piwo i jem chipsy. Dawno już nie jadłam niezdrowych chipsów, bo przecież kobietom starającym się o dziecko nie przystoi jeść takich rzeczy. Męża wysłałam do sklepu po kolejne piwo. Może po kolejnym nastrój mi się poprawi.
Trzeba sobie jakoś radzić w okresie przedświątecznym.
Przygotowana na rozpoczęcie kolejnego cyklu zaplanowanego ze stymulacją aromkiem. Czekam na @ która się spóźnia 3ci dzień, mam tylko lekkie plamienia. W końcu decyduje się na test ale wczoraj gdy go kupowałam śmiałam się z siebie ze po tylu latach jestem tak głupia by go wgl kupić. No nic sikam i co i... są dwie krechy! Moje pierwsze w życiu dwie kreski na teście ciążowym. Jadę na betę godzina 10 około południa wynik.
Beta 505,4!!! 😀😀😀 Czy to aby nie sen? Proszę niech to szczęście trwa ❤️
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2019, 13:46
Kolejna bezcyckowa noc Emila. No i... okazalo sie, ze ten dzieciak potrafi spac. Od 19.30 do 7 (kiedy jest pobudka do zlobka). Jestem w glebokim szoku. 1,5 roku poszarpanych nocek. Miliony pobudek. Lozeczko, ktore parzyło. Wlozony do lozeczka darł się jakby go wsadzano go goracej smoły. A tu nagle aniolek! Sam, we wlasnym lozku, i nie trzeba do niego wstawac. Poki co maz spi z nim w pokoju (maz w lozku, Emil w swoim), a ja osobno, bo mecza mnie zatoki i mam totalnie zatkana glowe. Ale na dniach planujemy eksmitowac Emila do osobnego pokoju, a sami wrocimy do wspolnego spania. Tak, tak, od X miesiecy maz spal w osobnym pokoju, a ja z Emilem w naszym lozku. Tak bylo lepiej, zeby chociaz jedno z nas sie wyspalo. Ahh czuje, ze teraz wszystko sie ulozy i bedzie juz tylko coraz lepiej.
Wszystkim chciałabym życzyć Wesołych Świat Bożego Narodzenia i aby w przyszłym roku wszystkim nam spełniło się to największe marzenie o nowym małym członku rodziny.
23dc
Rano na papierze zauważyłam kremowy śluz zabarwiony rozwodnioną krwią. Zawsze wyglada to na plamienie implementacjne a potem test zawsze negatywny. Ciekawe...
Któraś z Was miała takie plamienia przy dupku?
Ja mam już 3 miesiąc jest to taka rozwodniona plamka tylko i tyle. Około 7 dni po ovu i 7 dni przed @. Jutro idę do gino to zapytam o to.
Dzisiejsze badania krwi:
Glukoza 76,70 (norma 70 - 99)
Insulina 10,70 (norma 2,6 - 24,9)
Prolaktyna 363 (norma 102 - 496)
TSH 0,282 (norma 0,27 - 4,2)
Chyba generalnie wyniki ok.
Endo mówiła, że jeśli cukier wyjdzie źle to włączamy metforminę. Tylko mam dwa opakowania, które kupiłam na darmo i tylko leżą a ich nie wykorzystam.. bo kiedyś mi zlecili a potem zrezygnowali.
TSH- zmniejsze ciut dawkę.
Czytałam ostatnio o cholinie o której wpsominałyście i chciałam dzisiaj kupić w aptece ale samej choliny nie mieli, będę szukać dalej. Biorę Pregnę plus i jest tam w zasadzie to co potrzeba tylko choliny brak.
Kupiłam za to termometr owulacyjny, bo mój elektroniczny jakiś czas temu zaczął szwankować. Nooo... i jak go kupiłam to jak na złość poprzedni zaczął działać 😅 Teraz mam trzy: owulacyjny, elektroniczny i rtęciowy. Myślałam że są droższe te owulacyjne a zapłaciłam jakoś 25 zł, więc dość normalna cena. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie pogłoski, że ludzie w obawie przed koronawirusem wykupili z aptek wszystkie termometry 😅 Kochane! Spokojnie! Właśnie obaliłam ten mit. Informuję, że w aptekach termometrów nie brakuje tych zwykłych też bo pytałam 😀
I dziękuję za życzenia zdrowia dla męża 😊
Dzisiaj zrobiłam zupe krem pomidorową z warzywami od razu mąż szczęśliwy i pełen wigoru! Raczej zdrowy, tylko tą rękę musi oszczędzać. Ach Ci mężczyźni... macie rację... z nimi jak z dziećmi 😅
Update:
Tak Wiki leczę się na niedoczynność i schodziłam z wyniku 5,2. Żeby móc starać się o dziecko trzeba celować w okolice 1,0. Tak teraz widzę, że jest troszkę za niskie wiec zmniejszę dawkę leku.
Progesteron - 0,52 !!!! w 23dc
To zdecydowanie za mało...
Po poronieniu miałam 3,42 w 22dc i już wtedy gino powiedziała, że miało. Jutro wizyta dowiem się. Trochę się martwię. Może to jest problem i dlatego nie udaje mi się zajść w ciążę. Wtedy miałam za niski i poroniłam a teraz uważam że poziom jest krytyczny! Ale to moje zdanie. Ciekawe co powie gino... rety 😞
To już teraz jestem pewna, że tym razem nic z tego...
Jak zasugerowała Evli pewnie nie miałam nawet ovu... i pewnie nie mam od czasu poronienia a ja się co miesiąc łudziłam, że się uda...😞 tyle straconego czasu...
Co prawda tempka utrzymuje się cały czas miedzy 36,8 a 37,0. Zawsze w pierwszej fazie cyklu mam około 36,6.
Ale teraz sztucznie podnoszę temperature dupkiem pewnie.. no nic to.
Dopóki nie zrobię porządku z progiem to dobrze nie będzie.
Kurde ale dobrze zrobiłam, że dzisiaj przy okazji badań od endokrynologa postanowiłam zmierzyć tego proga. Czemu gino nie kazał go kontrolować. Skoro pierwsze i ostatnie badanie proga miałam 4 listopada i też wynik byk za niski, od tamtej pory biorę dupka więc bylam pewna że już wzrosło a tu taki tragiczny wynik. Gdybym sama go dzisiaj nie zbadała to bym się starała o to dziecko nie wiem ile i bym na to nie wpadła. Dla mnie jutrzejsza wizyta jest kluczowa. Poruszę wszelkie wątpliwości: wynik proga, plamienia przed @, bolesne stosunki po @, kiedy brać dukpa i czy zwiększyć dawkę, czy zmienić lek na clo, może trzeba zrobić monitoring cyklu.
No nie powiem, bo ten wynik zwalił mnie z nóg i mnie podłamał, bo jednak gdzieś tam z tyłu głowy była ta myśl, może teraz... A teraz? Nie wiem jak szybko uda się podnieść proga..
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2020, 00:15
17dc
Dziś rano już trzeci zastrzyk. Jutro ostatni dzień z antykami. Mam wtedy dostać plamienie. U nas na chwilę obecną nic nie odwołują. Jak byłam w sobotę oddać krew do badania ( bo miałam zrobić morfologię) to pani w rejestracji powiedziała tylko, że pobranie krwi i usg będzie umawiane na konkretną godzinę a później odbędzie się konsultacja z lekarzem online. Wiecie, przez to wszystko chodzę strasznie roztrzęsiona... Staram się sama siebie jakoś uspokajać, ale nie zawsze mi się udaje... Czytałam ulotkę tych zastrzyków i jest tam napisane o możliwości wystąpienia stanów depresyjnych, ale to chyba raczej u mnie nie występuje, po prostu to wszystko się na siebie teraz nałożyło... Dziewczyny a Wy jak się trzymacie w tym ciężkim czasie?
Matko....uwielbiam być mamą uwielbiam moja córcie...kocham ją z całego serduszka...kocham się nia zajmować kocham się z nią bawić i się nią opiekować ale są takie wieczory gdzie już wysiadam ...tak jest dzisiaj...mała śpi mi bardzo mało w ciągu dnia zaledwie 3drzemki łącznie około 2g jak dobrE pójdzie....nocami śpi maks dwie godzinki i wybudza się na cyca...później zanim odbije i się ulula mie minimum pół godziny...czyli najdłuższy mój sen to godzinka z hakiem... jestem wypompowana...najgorsze są wieczory bo już zwyczajnie fizycznie nie wyrabiam....psychicznie siedzę...bo tak bardzo pragnęłam być mamą tak długo się o nią starałam tak walczyliśmy...a teraz zwyczajnie nie mam sił...nie mam z kim o tym pogadać bo boje się usłyszeć słów że nie nadaje się na mamę skoro narzekam...ale ja zwyczajnie nie wyrabiam. .zasypiam na stojąco...a jak już uda mi się złapać drzemkę w ciągu dnia to budzę się tak połamana że szok...
W ciągu dnia mała fajnie zasypia po prostu ale wieczorami walczymy że spaniem około godziny...i nic nie pomaga...próbowałam ja przemęczać ale wtedy jest jeszcze gorzej...nie wiem co mam robić jak to przetrwać...nie wiem na ile mi jeszcze sił starczy...
18dc
Temperatura zaliczyła skok dzis rano czyli wychodzi na to że owulacja była wczoraj. Monitoring wykazał ze:
Endometrium ma 9mm
Płyn w zatoce Douglasa obecny
Pecherzyk lewy jajnik 18 mm o nieregularnym ksztalcie
Lekarz stwierdził że mi ten pecherzyk przecieka, nie było żadnego wielkiego BUM.
Kolejny monitoring w następny czwartek 26 grudnia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2019, 14:28
WTOREK
ważny dzień, doczekałam się
Odebrałam zaświadczenie. Doktor to czort jakich mało. Napisał 5 zdań, ostatnie brzmi mniej więcej tak - pacjentka pod każdym względem spełnia warunki bycia dobrą matką!!!! Jestem w szoku do teraz. Ciekawa jestem co panie na to. Pewnie będą marudzić że zaświadczenie jest za krótkie. Dr powiedział, że to jego wypociny i napisze tyle ile uważa. Ogólnie zaświadczenie krótkie co prawda ale mega pozytywne. Cieszę się bardzo, dr przekazał mi mnóstwo pozytywnej energii. Postanowiliśmy z M,że zawieziemy osobiście te zaświadczenie. Możemy wysłać pocztą, ale chyba lepiej będzie wyglądało jak zawieziemy. Daleko nie mamy. Jeden punkt odhaczony. Czy dalej też pójdzie tak sprawnie??? Oby...
Boje się tam jechać, już mam lęki przed tym miejscem.
Co ja im powiem na zarzut że zaświadczenie za krótkie???
A jak każą przywieść nowe???
A jak nas odrzucą???
Oj dobra idę spać bo chyba wymyślam chociaż lepiej być przygotowanym na najgorsze....
10 tyg 5 dzień
Dzisiejsza wizyta u gin była cudowna. Widziałam jak maluch sobie podskakuje, pięknie się wiercił i kręcił. Pokazał mamie nóżki, rączki, stópki, pupkę, oczka usta i śliczny nosek.Jakby wiedział, że go podglądam i chciał się wszystkim pochwalić. Mój wiercipiętek najsłodszy. Pani gin pomierzyła wszystko co chciała, a że bąbel się kręcił to troszkę jej to zajęło. A ja mogłabym tak na te wygibasy patrzeć godzinami.Byłam taka dumna, że ślicznie urósł i jest o całe 4 dni większy.Nie wiem czemu ale mówię o bąblu jako o chłopcu, chodź marze o córeczce. Mam takie przeczucie że to on. Może dlatego że taki duży silny to pasuję na chłopca...eh głupie te moje domysły. Kocham najmocniej mojego wiercioszka.
Ogólna wiadomość z wizyty taka że maluszek pięknie rośnie, pomiary wskazują na to, że jest zdrowiutki (NT) i niestety mamy zapalenie pęcherza... już żurawinka i antybiotyk zakupiony będziemy walczyć...
10dni do miesiączki.
Od 3 dni pobolewa mnie lewy jajnik - właściwie to taki duży dyskomfort i uczucie ze on tam faktycznie jest (jakkolwiek dziwnie to brzmi
).
Teraz czas na bardzo popularne zdanie - tak w poprzednich 5 cyklach nie było! Wiec to może oznaczać szkraba ❤️!
Szanse są, ale to najgorszy cykl pod względem seksu od początku starań - przez koronowirusa i wyjazdy męża widzieliśmy się tylko jeden dzień w tym miesiącu, był to dzień około 3/4 dni przed owulacja. Szanse bardzo małe - ale mimo to nadzieje ogromne ❤️
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.