AlicjaKH Wiara, nadzieja-ivf, miłość 5 października 2023, 21:29

2 X 2023
Pierwszy dzień stymulacji. Moje AMH wynosi 0,55. Na usg widać łącznie 6 pęcherzyków antralnych. To nie rokuje najlepiej.
następna kontrola 9 X 2023


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 października 2023, 21:39

Działamy w tym cyklu, potwierdzone! 👍
Dzisiaj (10dc) o 22:00 zastrzyk gonapeptyl, a w poniedziałek (12dc) o 10:00 inseminacja 😱
Co to będzie? Co to będzie? 🤭


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2020, 13:35


🤰 33t2d🤰

47 dni do TP z usg/ 49 dni do TP z OM

Matko jedyna wstawiłam chyba dziś 10tą pralkę prania w przeciągu kilku dni !!! ( w tym 2-3 codziennego i 7-8 malutkiej). Już mi bokiem to wychodzi :/ No ale co zrobić, trzeba działać póki pogoda dopisuje i słoneczko pięknie suszy ciuchy. Z prasowaniem już gorzej, bo to zajmuje więcej czasu. Jakieś 4 h prasowania/3 pralki za mną . Cała jedna szuflada ciuszków poukładana - póki co pajace, śpioszki, bodziaki na kr. rękaw i spodenki rozm. 56. Dumna jestem z siebie. Co chwile podchodzę do komody, otwieram i podziwiam te malusie cudowności, w których będzie "chodzić" moje dziewczę <3

A mój chłopaczek tak szybko dorasta... wczoraj wstąpiliśmy do sklepu sportowego popatrzeć na rowerki, większe takie z pedałami już na 4 kółkach - jeszcze niedawno Maks zapierał się, że na takim nie usiądzie, że nie da rady, nie umie itp...a tutaj tymczasem, wsiadł i zaczął pedałować :D Tak po prostu...Byliśmy tacy dumni z Niego <3 Mi oczywiście zaszkliło się w oczach... Mój Kochany 4,5 latek jest już taki duży. Oczywiście rodzice wariaty rower kupili <3
W ogóle ten rok jest znaczący dla Niego. Najpierw dowiedział się, ze będzie starszym bratem <3 potem dostał większy fotelik sam. 18-35 kg, następnie 3 mc przerwa od przedszkola jako próba charakteru a teraz rower. Same wyzwania dla Niego i dla Nas.. mnóstwo emocji... wspomnień. Jeszcze tylko 2 lata i mój chłopaczek pomaszeruje do szkoły...koniec beztroskiego dzieciństwa a początek odrabiania lekcji, obowiązków, wyścigu szczurów w szkole... Masakra, boje się...

A u mnie co ? Po ostatniej akcji robię wszystko powolutku i rozkładam na części. Na szczęście mąż jak jest w domu pomaga we wszystkich obowiązkach domowych i bawi się z małym, chodzi z Nim na dwór, kąpie i codziennie układa do snu. Upały są super - kocham ciepełko ale i mi już dają się we znaki - nogi puchną, szybko się męczę, dużo piję i jeszcze więcej siusiam przez to, kręgosłup i miednica też boli jak chodzę za dużo. Sama już się nie ogolę tam , nie pomaluję paznokci u nóg ani nie zadbam o stopy - tutaj z odsieczą przychodzi mąż <3 Skóra na brzuchu naprężona jak baranie..... czasem swędzi częściej ciągnie, gorąco mi i duszo często - wiatraczek pomaga :-) No to chyba tyle marudzenia.
Poza tym kocham moje dzieci, uwielbiam swój brzuch i czerpie możliwe najwięcej przyjemności z tej ciąży (pomimo wszystko). Staram się też robić pamiątkowe zdjęcia, dbać o siebie, ładnie się ubierać dla przyjemności, dbać o to co jem dla malutkiej i dla siebie, leczyć zęby i anemię ( bo poleciało i to i to) <3

Cieszę się też ze 95 % wyprawki dla Liwii i dla mnie do szpitala mamy ogarnięte, bo teraz nie dałabym już rady. Ostatnio jeszcze kopiłam taką mniejszą, poręczną torbę na rzeczy malutkiej do szpitala - żeby były oddzielnie pod ręką. W końcu po porodzie i po tych 2 h skóra do skóry będę zdana tylko na siebie, mąż będzie musiał wracać do domu...


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2020, 17:24

Ech głupia ja...... 🙄🙄🙄🙄
Pomimo opinii wszystkich lekarzy... Dziś 25 dc a ja mam nadal ta nadzieje, ze stanie się cud.... Ze Maryja mi pomoże... 15 sierpnia jest jej święto.... I tak nadal się łudzę, że za jej sprawa stanie się cud, że jednak pomimo wszystkiego jakimś cudem zajdę w ciążę ☹️☹️☹️☹️ wiem wiem głupie myślenie i robienie sobie złudnych nadziei.... A potem jak zwykle ból..... Przecież ja już powinnam się pogodzić z sytuacja w jakiej się znaleźliśmy, a nie nadal się łudzić....

Dziś wszyscy się bawią, świętują, a ja siedzę z dwójką dzieci w domu - mąż w pracy aż do 6 rano... CZy im zazdroszczę? Oczywiście... choć kocham być mamą. I to mimo że zapewne czeka noc obok łóżeczka Kamilka - bo ostatnio ma problemy ze snem (zwłaszcza jak jestem sama z nim, bez M który potrafi go uśpić). Budzi się jak tylko chce wyjść z jego pokoju... Dwie noce spędziłam więc śpiąc na dwóch pufach na podłodze. Zapytacie - dlaczego nie wezmę go do swojego łóżka? Otóż próbowałam, ale niestety jak wdrapał mi się na twarz i leciutko próbowałam go z niej ściągnąć to miałam trzy godziny kolejne usypiania (do 2 w nocy, a kolejnego dnia szłam do pracy)... Dziś syn wziął na siebie usypiania brata - mam czas chwilkę dla siebie. Postanowiłam napisać - jak oceniam ostatni rok? Cóż upłynął on pod znakiem budowa domu - mieszkamy, jest super, dom jest piękny, taki jak sobie wymarzyłam (mam suszarkę - uwielbiam ją i ekstra piekarnik :) ). Kamcio dawał mi w kość nieraz strasznie. Jest okropnym uparciuchem, ale kocham go okrutnie. Czasem z bezsilności po kilku godzinach usypiania mam ochotę go wyć z nim (wystarczy, że wyjdę na siku jest ryk), ale jak się do mnie przytuli, jak się śmieje to serce mi topnieje... Nieraz jestem zmęczona - bo starszy syn jest ekstra grzeczny, ułożony tylko ma problem z jednym - szkołą. I tak w dzień latam za młodszym, wieczory uczę się do szkoły ze starszym (siódma klasa, zagrożony np. z biologii) albo nie niedawna szukam czegoś do domu (a to trzea lampy, karnisze, płytki, kolory ścian, umywalki, sprzęty - lista nie zdawała się mieć końca). Pod tym względem był to więc męczący rok. Pełny stresu - bo przecież wróciłam do pracy. Były też piękne chwile - Kamcio zaczął chodzić, zamieszkaliśmy 22 grudnia w domku, Patryk wydoroślał, i nawet nie mieliśmy problemów finansowych. Właściwie to był dobry rok :). Co bym chciała w przyszły? Ay Kamil zaczął być grzeczniejszy, zaczął mówić (wciąż mówi mało - mama, tata, baba, pepa (pies), daj, nie, tak), Patryk ogarnął się ze szkołą, aby nas stać było na jakieś wakacje (najlepiej w tropikach - all inclusive) i abym nie była taka zmęczona.

ciri22 Dziecko bez seksu? 13 kwietnia 2018, 03:53

Ciąża zakończona 13 kwietnia 2018

Podsumowanie roku 2019!!

Wspaniały rok! Rok na który czekałam, który dał mi synka.<3

Styczeń: pracowity, podusie na dzień dziadków szły hurtowo.
25.01 pozytywny test ciążowy,zupełna niespodzianka <3 była radość ale i strach.
Luty: od 8 poszłam na l4. Zaczęły się mdłości i mega senność.
Poli 4 urodzinki spędziliśmy w Kinder,mc Donaldzie i na wycieczce,bo której padłam jak dziecko. Polą dowiedziała się,że będzie miała rodzeństwo <3
Marzec: dowiedzieliśmy się,że będzie SYN<3 cudowna wiadomość <3
17.03 zmarł nagle mój dziadek..
Kwiecien: mama poszła do pracy, po rocznej przerwie.
Maj: połowa ciąży,zaręczyny mojej siostry ;)
Czerwiec: wesele Aguli, szalony dzień dziecka Poli i nasza 6 rocznica ślubu;)
Lipiec: wakacje rodzinne nad morzem,pierwszy mandat :D
Sierpień:moje urodzinki i wielkie szykowanie wyprawki ;)
Wrzesień: nagła cholestaza i szpital. Wywoływanie porodu. Poli pierwsze kino i rozstanie ze mną.. 27.09 urodził się Oluś <3 Polą okazała się najdzielniejsza dziewczynka i najukochansza siostra na świecie;)
pazdziernik: pierwszy miesiąc Olusia <3
Grudzien: pierwsze święta i Sylwester w 4 <3
Święta spokojne,chociaż Oluś źle zniósł chaos świąteczny.
Sylwester do 21 z dziećmi,które pięknie uznały i spały,my się polozylismy o 23 ale czuwamy;p

Wspaniały rok. Ciąża,poród to coś na co czekałam cały poprzedni rok. <3
Rok 2020 ma bardzo wysoko poprzeczkę postawiona :)
Czego nam życzę? Czego oczekuje? Dużo zdrowia i miłości,chociaż tej nam nie brakuje;) A może i kiedyś namówie T.na trzecie..;)

zakochanaaw A może to pomoże? 31 grudnia 2019, 22:01

To tak, przede wszystkim życzę Nam wszystkim aby ten nowy rok był dla nas przełomowym rokiem, aby przyniósł nam wiele szczęścia, uśmiechu, łez radości i dużo zdrowia. Szczęśliwego nowego roku!
***
Moje podsumowanie roku? Cały dzień chodziłam i się zastanawiałam czy mam co napisać, czy ten rok przyniósł mi coś dobrego ale jednak przyniósł.
1. Znalazłam w końcu dobrego ginekologa.
2. Zostałam zdiagnozowana i odpowiednio leczona.
3. Zaczęłam się bardziej udzielać w tym forum a szczerze? Gdyby nie to już dawno bym chyba padła psychicznie.
4. Miałam owulację!!!
5. Zaczniemy stymulację jak dostanę @.
6. Mimo wszystko dużo się zaczęło dziać wokół starań i to mnie podbudowało psychicznie.
7. Naprawdę poprawiła mi się psychika, zaczęłam się mniej dołować a więcej uśmiechać.
Chyba tyle, nie wiem co jeszcze.

No i po prenatalnych. Z dzieciem wszystko w porządku :) Czekamy jeszcze na wyniki krwi :)

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 5 stycznia 2020, 08:05

Wielki dzien. Odstawiam Emila od piersi. Dzis w nocy maz z nim spal, ja w innym ppkoju. Pierwsza moja noc bez synka przy boku. Wzielam tabsy na zatrzymanie laktacji ale piersi i tak pękają. Kilka dni to pewnie potrwa. Smutno mi. Karmienie to hyly piekne chwile. Oczywiscie najbardziej docenia sie to, co sie straci ale i tak bylo to cudowne 1,5roku. Dodam, ze odstawiam go trochę pod presja otoczenia, sama karmilabym pewnie dalej... Ale maz, mama, tesciowa, przyjaciółki "kazali" mi zakonczyc proces i tzw "get a life", odpoczac, zadbac o siebie (bo absikutnie kazda noc zarwana, wieczne niedospanie wymeczyly moj organizm i ja, czlowiek z zelaza, zaczelam lapac infekcje). Anyway, kp-u will be missed.

31tc+6d, waga 62kg (+8kg)
(Acard, Neoparin, Encorton, Luteina, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin, Maglek)

Jeheria, KasiaAsia, Kd_eye, Wio, czekamynadzidzie, vivienne0803, Niepogodzona bardzo Wam dziękuję za rady i słowa wsparcia, bardzo, bardzo, bardzo 💛

Kilka dni po prenatalnych zrobiłam badanie przepływów, trafiłam na fantastyczną lekarkę, która w ramach tego badania sprawdziła wszystko, naprawdę anioł kobieta. Przepływy w tętnicy pępowinowej faktycznie poniżej 5 centyla, ale minimalnie, wytłumaczyła, że taka sytuacja nie zagraża dziecku, bo pozostałe przepływy w normie, a dziecko rozwija się prawidłowo, AFI nie jest 20 a 17 więc do wielowodzia mamy jeszcze zapas, a waga nie wynosi 1410gr tylko 1986gr, więc przytyl nie 60gr a 636gr! Błąd pomiaru na prenatalnych.. Ponoć na tym etapie taki duży błąd może się zdarzyć, zwłaszcza kiedy dziecko jest ruchliwe. Szyjka obecnie 3,1 cm trzyma dobrze, ale się systematycznie skraca, lekarz prowadzący mówi, że na tym etapie jest to pożądane, bo nie chcemy mieć przy porodzie długiej szyjki. Brzuch nadal się stawia, jak leżę jest ok, ale wystarczy, że wstaje i robi się twardy jak kamień. Mam robić KTG raz w tygodniu, skurcze się już na piszą na wydruku, więc żeby ich nie prowokować dużo leżę. Ciąża staje się bolesna, nawet lekarz skwitował "ojej przy takim małym brzuchu, dużym dziecku i tej ilości wód musi panią wszystko boleć" i boli, bolą organy wewnętrzne i bolą żebra, ucisk na żołądek powoduje, że nie jestem w stanie zjeść więcej niż pół bułki, każdy posiłek kończy się mdłościami, waga stoi, ale najważniejsze, że syn rozwija się prawidłowo, zniosę wszystko. Chciałbym aby już był w ramionach, czasem mam wrażenie, że mój organizm to jakieś koszmarnie wrogie środowisko..

Z miłych rzeczy mały chłopiec stał się odpowiadający na bodźce z zewnątrz, wcześniej jak się przykładało rękę do brzucha przestawał się ruszać, teraz tam gdzie ręka tam ruchy, do tego "odpowiada" na dotyk, delikatnie ugniatam brzuch palcami po lewej i za chwilę kopniaki po lewej, powtarzam czynność po prawej i kopniak po prawej, to naprawdę fascynujące, że takie dziecko w brzuchu potrafi już odpowiadać na bodźce 🥰

Jeszcze trochę nasz mały wojowniku, jeszcze trochę, oby tylko wszystko było dobrze..


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2020, 08:41

Jestem po USG.
Rewelacji nie ma. Gin jest niezadowolony.
Na JP 4 pęcherzyki. Na JL 2 pęcherzyki
Największe z nich mają koło 14 mm.
Od dziś Cetrotide aby nie popękały za szybko.
Dziś i jutro zastrzyki a w czwartek wizyta i zobaczymy co dalej.
Jednak starość swoje robi.

atwysz Niecierpliwi z bezsilności 2 listopada 2020, 20:27

Właśnie przed chwilą zrobiłam test ovu... negatywny :/ nie mam co się łudzić, że jajeczkuję... ale serduszkowanie na w razie czego zrobimy :)

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 9 października 2023, 23:09

Hmmm kolejny wpis. Coś ostatnio dużo ich się tu pojawia. To chyba dobrze, bo to oznacza że dużo się dzieje? :)

1 dzień cyklu. Przeczochrał mnie srogo, bez paracetamolu ani rusz a pozycja embrionalna to mój dobry przyjaciel. Kilka razy zastanawiałam się czy będę się turlać do kibelka na rzyganko. Na szczęście obyło się bez tego.
Poprzedni okres też mnie ostro przeczochrał. Może to oznacza że ten cykl też będzie owulacyjny? 🤞🍀

Najbardziej boje się że po tym spektakularnym, 25 dniowym cyklu z owulką w 11dc teraz znowu będę czekała na darmo... okropnie się tego boję. Wizja ponownego trwania w zawieszeniu mnie po prostu przeraża. 😞
Nie chcę znowu skończyć z luteiną i wywoływać okresów...

W marcu również miałam fajny cykl. 35 dni, owulacja w 22. I po tym pół roku ciszy w jajnikach. Nic się nie działo... oby teraz nie było podobnie. 🥺

Sheelie Moje życie 28 grudnia 2023, 09:20

Sytuacja wczorajsza się nie powtórzyła. Wczoraj miałam lekki dyskomfort w podbrzuszku i kręgosłupie na wieczór i gdy się położyłam.
Dzisiaj jak ręką odjął , gdy wstałam z łóżka to nie bolało mnie nic . Ale i tak jadę na dodatkowa wizytę do mojego lekarza aby zobaczył ewentualnie jak się trzyma szyjka itd .

<3 4,5 miesiąca <3

Waga: 7kg
Wzrost: 63cm

Sylwester minął nam szybko, Jaś dość nerwowo zareagował na Nowy Rok. O 21 ktoś obok nas wystrzelił petardę, Jaś się obudził i nie mogłam go uspokoić i ululać. Usnął ok 22:30 i wstawałam do Niego co 2 godziny w nocy, bo a to chciał ciamkać, a to miauczał żeby Go pogłaskać.
Dzisiaj jest już spokojniejszy.

Wczoraj też byliśmy u pediatry, bo katar nie chce odpuścić. Na szczęście Jaś osłuchowo jest czysty, gardło blade, uszy też zdrowe. Dostaliśmy Nasivin Baby i zalecenie inhalacji 2x dziennie. Zacznę je od piątku, bo wtedy przyjdzie mi zamówiony inhalator.
Ale widzę że ten Nasivin działa, Jaś śpi już z zamkniętą buzią, oddycha przez nos.

Co do mnie: ważę 49,8kg. Zniknę niedługo, jak będę chudła w takim tempie.

I chyba jestem przemęczona, pojadę na morfologię, mam nadzieję, że nie przyplątała mi się jakaś anemia :(. Bo czuję się źle :(, od kilku dni mam zawroty głowy, dzisiaj cały dzień mnie mdli i najchętniej przespałabym cały dzień.
Pomyślałam nawet, że może to ciąża... ale szybko odgoniłam tę myśl. To niemożliwe, przecież biorę tabletki, codziennie o tej samej porze. Okresu nie miałam, tylko trzydniowe plamienie przed świętami: 18.12-20.12.19r.
9.01 mam lekarza to może coś mi doradzi na ten spadek mocy...

Czas na podsumowanie 2019 roku
- rok 2019 rozpoczął się pechowo. Powstała mi duża torbiel koło 5 cm. Decyzja gina tabletki anty na 3 cykle, które okazały się strzałem w 10.
Po nich cykle wróciły mi do normalności. Owulacje powróciły w 12-13 dc a nie w 5-6 dc.
-kwiecien robię badanie AMH z rozkazu gina i jest spadek na 1
- Maj - podjęcie akumpunktury a potem wykrycie nietolerancji pokarmowych stąd odczulenie
- zagadka wzrostu NK mimo leków rozwiązania. Nie powinnam brać intralipid alegoria na soję która wyszła z biorezonansu z krwi nie. Długo walczyłam aby uśpić soję. Ale odstawienie nabiału i soku pomogło mi 😊
maj - wyjazd 4 dniowy Sandomierz i Kazimierz Dolny
Czerwiec - wyjazd rocznicowy do Poznania
- podjęcie ostatnich 3 cykli z letrozolem i 2 z accofilem. Ostatecznie były tylko 2 cykle zrezygnowałam.
- lipiec - urlop w Zakopanem, odpoczęłam jak nigdy dotąd, zwiedziłam więcej niż myślałam, czuje się zaspokojona choć mam jeszcze ci zwiedzać, ale w dalszej przyszłości
- sierpniowy urlop w Pieninach - było ekstra.
- sierpień powtórka AMH wzrost 1,89 😊
- wrzesień powtórka badań immuno..Wysokie NK i dodatnie ANA z Paśnikiem odkrywamy przyczynę to alergia na słońce. Sam doradzą mi startować jesienią i zimą kiedy nie ma słońca.
- październik zamiar startowania do ivf, wizyta u gina, przekładamy że względu na jego nieobecność na styczeń
- listopad badanie nasienia, wyniki słabe , wykrycie IO u męża dorzucenie metforminy.
- grudzień - wizyta u gina, torbiel 15 mm start nie pewny. Ryzykuje proszę o pomoc kobitkę od Aku i kupuję zioła na torbiele do tego używam moksy. Po 3 dniach brak torbieli.
Zielone światło od gina dostaje leki i czekam sobie na @.
Oby jutro przyszła 😊 Najchętniej bym chciała dziś, ale organizm wie lepiej.
Bo od 20 stycznia gin jedzie na urlop i chcemy zdążyć 😊

Więc podsumowując rok 2019 był pełen niespodzianek dużo rzeczy się wyjaśniło.
Zapewne 2020 będzie rokiem zbierania plonów --- co zasiałam wcześniej to teraz będę zbierać plony.



Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2020, 12:48

Palaczowa Nowy rozdzial 23 września 2020, 13:28

I nie udało się kolejny raz.;( smutek nie dość ze menstruacja to zawalone zatoki. Z partnerem ok dobre ma wyniki. Mysle ze to o mnie chodzi. Lipcu przeszłam operacje wycięcia dwóch torbieli i guza naszczescie nie był groźny. Może musimy się wszystko ustawić?! Myśli sto na sekundę jestem tez po badaniach tarczycy i są dobre. Ehhh czekamy tzn próbujemy

zakochanaaw A może to pomoże? 1 stycznia 2020, 15:25

Zamówiłam sobie testy Clearblue z allegro, jutro lub pojutrze będą więc jeśli @ nie przyjdzie to zatestuje.
Jestem dziś 13dpo, tempka ma tendencję spadkową ale wciąż jest wysoka mimo wszystko. Dziś po śniadaniu pijąc kawę poczułam mdłości i wymiotowałam, kawy już nie dopiłam bo mnie muliło przy każdym jej łyku. Teraz zjadłam obiad, krewetki z makaronem ale strasznie ostre i też mnie już muli :/ do tego dostałam biegunki od ostrego Ehh :/

I mamy 2020r. Życzę Wam i sobie żeby ten rok był łaskawy, abyśmy się doczekały spełnienia naszych pragnień i marzeń...

Dziś nasza 6-ta rocznica związku.. Czas tak szybko śmiga.. Mąż zażartował, że gdybyśmy zaliczyli wpadkę w pierwszym dniu naszego związku, to już byśmy byli rodzicami 6cio latka... ale tak się nie stało.. w ogóle dla mnie "wpadka" to jakiś kosmos.. ale podobno ludziom się zdarzają? chyba w myśl tego, że jak czegoś nie chcesz, to los przewrotnie Ci to daje..
Jestem ciekawa co ten rok nam przyniesie.. Poprzedni był jak sinusoida... albo szczęście i radość, albo trud i łzy.. nie nudziłam się, ojj nie... Na pewno jestem zadowolona z tego, że zmieniłam pracę! pomimo, iż w starej pracy doczekałam się umowy na czas nieokreślony, która teoretycznie dawała mi stabilizację, ale z racji tego, że był to "obozik pracy", to uważam, że zmiana była jak najbardziej dobrą decyzją. O zmianie pracy dowiedziałam się, w trakcie cyklu stymulowanego lametta... Miałam mętlik w głowie straszny... ale zaryzykowałam! dzień po tej decyzji razem z lekarzem zdecydowaliśmy, że nie podajemy pregnylu na pęknięcie pęcherzyka i dajemy sobie czas aż się trochę ogarnę w nowej pracy... to był maj... I co? nadal nie spieszy mi się do powrotu do tego wszystkiego..... Ale zrobiłam krok do przodu i w lutym mamy wizytę u "Magika" lekarza.. który zapładnia kobiety czasem po 1 wizycie - śmieje się, że to chyba "ręce, które leczą".. Koleżanka, której żaden lekarz nie dawał szansy na naturalną ciążę, tylko IVF ze względu na kiepskie wyniki Męża, po jednej wizycie u tego Lekarza, zaszła naturalnie w ciążę, pomimo iż lekarz w zasadzie nic nie zrobił tylko zlecił szereg badań do inseminacji... Może i nam się uda? Sama w to nie wierzę, że tak magicznie nagle się uda.. ale pójdziemy na konsultacje i potem zobaczymy co dalej... Sama też myślę żeby wrócić do mojego Starego Lekarza i jeszcze spróbować z maksymalnie 3-ma stymulowanymi cyklami, bo ładnie reagowałam na stymulacje owulacji i te owulacje były... A bo naturalnie u mnie pcos, cykle bezowulacyjne, ale z lekami ładnie wszystko jest.. Tyle pytań, tyle wątpliwości... Czasem podczas tych starań czuję się jakby ktoś zawiązał mi oczy, zamknął w pokoju i powiedział to teraz sobie radź.. Niestety starania to metoda prób i błędów, nie ma złotej recepty żeby się udało, każdy organizm jest inny i nie ma dwóch takich samych cykli.. Także w każdym momencie może się w zasadzie udać...
A moje postanowienia na ten rok- cieszyć się z tego co się ma, a nie skupiać na tym czego brakuje! Dlatego też myślimy z Mężem żeby w kwietniu pojechać na urlop. Niby byliśmy w październiku,ale ja znowu czuję się zmęczona, pewnie przez to myślenie ... Także póki co marzy mi się poleżeć na ciepłym piasku w słoneczku...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)