Przyszla @ dawno sie tak z niej nie cieszylam. Pewnie dlatego tak sie spozniala przez grype wszyscy w domu chorzy:(
No dobra. Pisze. Pisanie pomaga. Chociaz nie wiem czy na glowe czy na samopoczucie czy moze na jedno i drugie?
Noc taka sobie, budzilam sie kilka razy... od 7 nie moglam juz spac wiec wstalam... a teraz mi zimno!!! to az nie do pomyslenia ze mi zimno, ostatnio ciagle mi goraco... moze sie nie wyspalam i dlatego takie uczucie zimna... a moze wczorajszy spacer ??
jedno jest pewne. Mam nieregularne skurcze. Od 3 dni bóle miesiaczkowe. Oby to byl znak ze cos sie dzieje!!!!
Jutro upragniona wizyta... okaze sie wszystko! GBS dodatni! takze pelen komplet !
Mam nadzieje ze moja Pani dr w koncu skieruje mnie na KTG !!! 38 tydzien - litosci !!!
Jestem juz zmeczona i lekko zestresowana tym wszystkim... aha no i dzis dzien lekko beznadziejny tak cos czuje. Przejde sie kilka razy po schodach i chyba spadam do lozka...
Jutro mam sporo do zrobienia: rano rzesy, o 15 fryzjer z psem, o 19:45 wizyta u dr gin
w pt firmowa wigilia na ktora sie wybieram i potem PORODÓWKA !!! miejmy nadzieje...
18 dni do porodu!!!!!
Oj dziewczyny, dziękuję za wsparcie - zapomniałam już jakie to było ważne przy staraniach. Po Waszych komentarzach poczułam się pewniejsza siebie i spokojniejsza.
Karola zamówiłam sobie detektor w ramach prezentu na Mikołajki 
Dziś byłam na badaniach, standard morfologia i mocz i obciążenie glukozą. To ostatnie lekarz nie doprecyzował. Owszem, napisał,że 75g ale nie czy po godzinie czy dwóch
Panie w labie powiedziały,że zazwyczaj robi się po dwóch i tak siedziałam w klinice pół dnia. Na szczęście było dużo różnych mam z dziećmi, więc oglądałam wózki, nosidełka i dzieci jak płaczą wniebogłosy przy pobieraniu krwi - STRASZNE!! Szkoda mi ich było niesamowicie i myślałam,że ja chyba nie dam rady i będę męża wypychać. Sama nie mogę patrzeć na igły, chociaż po stymulacji do ivf trochę się oswoiłam 
8.12 wizyta u mojego gina, a 9.12 usg połówkowe - nie wiem czy zrobią jak poprzednie, bo Pani ze szpitala gdzie robiłam I trymestr powiedziała,że skoro badania są OK to nie ma wskazań do II trymestru i umówiła mnie gdzie indziej, też w szpitalu, ale chyba nie na tym samym specjalistycznym sprzęcie. Dopytam swojego gina, w końcu jest tam zastępca ordynatora to niech się wykaże. Wydawało mi się, że po 35 roku życia robią bez problemu na NFZ, ale dziewczyny na forum "usg połówkowe" też miały problem, że to niby we własnym zakresie. Zobaczymy. Na wszelki wypadek umówiłam się na 13.12 prywatnie. Czyli w sumie odbędę 3 wizyty w ciągu jednego tygodnia
Zabezpieczyłam się 
Angina, antybiotyk, masakra 
Po kilku tygodniach męki psychicznej po hsg, dzieje sie cos dziwnego. Nie twierdze, ze to ciąża, ale boje sie, ze moze to byc związane z pogrubionym prawym jajowodem. Cholera wie co tam sie kryje.....
Wklejam to, co napisałam dIs na forum...
"Jesteśmy juz w domku. Wyjazd był udany, ale z pewnością zapamiętam go na długo....wymęczył mnie po uszy. Jednak tak dalekie wyjazdy, to musza trwać minimum 5 dni...mam wrazenie, ze najwiecej sie napodrozowalam ;p
W czwartek jechaliśmy pociągiem do poznania. Ledwo zdążyłam, na rapaka przesiadałem sie w taxi ;p
Wszystko było super, poszliśmy (z kuzynka i jej narzeczonym) na kolacje i piwko. Potem 2-3 piwka w domu i spac. Do szklarskiej wyjechaliśmy ok 9 rano. Mam chorobę lokomocyjna wiec zjadlam kawałek Aviomarinu. Czasem jak mam dobry dzien to w ogole go nie stosuje i jest ok. Zrobiło mi sie niedobrze przed jelenia góra. Zatrzymalismy sie na 10 min i dalej jakos dojechałam. Moze to przez te kręte drogi było. Wieczorkiem znowu piwka, no i te kluchy z kapusta, których nigdy nie jem ;p wszyscy sie pośmialiśmy ze moze w ciąży jestem i takie zachcianki, i na tym koniec. Ale następnego dnia rano (sobota) juz było słabo. Było mi niedobrze, zbierało mi sie na wymioty, kręciło w głowie, waliło serce. W międzyczasie miałam brązowe plamienia, przed wyjazdem tez, ale myslalam ze to jednodniowe. Poszliśmy na spacer nad kamienczyk. Taka byłam zmecOna, ze myslalam ze sie przewroce, a mokra taka ze płaszcz od zewnątrz miałam na plecach mokry! Wieczorem, przed piciem, poszłam spac na 1,5 godz bo nie byłam w stanie siedziec. Myslalam ze bierze mnie grypa/przeziębienie. Ale temperatury brak, kataru brak, bólu gardła brak...wstałam i popiliśmy drinków troszke. Poszłam do toalety a tam krew! Znowu nie jakos bardzo duzo, no ale jak przełożyłam papier to z 5 cm plama. Siedziałam i płakałam bo juz sobie wkręciłam, ze moze jednak klusek chciał sie zadomowic, a ja przez alk go stracę. Od razu potem poszłam spac. Rano (niedziela) było brązowe plamienie, ale to pewnie zbrązowiała krew z wieczoru. Czułam sie słabo. Nie miałam kaca ale czułam sie przemielona przez maszynkę. Pojechaliśmy do harahova i zaczął bolec mnie brzuch. Znowu krecilo mi sie w głowie, moj facet juz miał powoli dość mojego narzekania ;p było mi słabo, mdło ale mielismy stamtąd wracać do poznania wiec starałam sie byc twarda ;p wzięłam aviomarin i nawet na pol godz zasnęłam, ale w Jeleniej gorze było mi juz tak niedobrze, ze musieliśmy stanąć. I tu zaczęła sie udręka. Stawaliśmy co 10-20 minut, chyba 5 razy. Ja sie trzęsłam, było mi niedobrze, słabo, serce waliło, ale nie wymiotowałam. Chodziłam na postojach z 20 minut, wiec możecie sobie wyobrazic jak znudzona czekaniem była reszta podróżników.
w koncu na stacji w Legnicy próbowałam zwymiotować, wsadzałam palce do gardła i nic ;/ od paru godzin było mi po prostu niedobrze...nie bede opisywać reszty trasybo wygladała podobnie. Potem wymiotowałam kwasem i tym co udało sie przełknąć z wodą. Wieczorem znowu plamilam na brązowo. Myslalam, ze to wszystko przejdzie po wyjściu z auta i wysłaniu sie...a dzis rano niby ok, ale jak mnie w pewnym momencie zakręciło...zrobiło sie duszno, niedobrze, serce myslalam ze wyskoczy, poszłam do toalety ale nie wymiotowałam. Ze tak powiem, poszło dołem. Dodatkowo znowu krwawilam. Znowu nie za duzo, jednorazowo. Ale były 2-3 takie 2 milimetrowe kropeczki jak skrzepy. Naprawdę maleńkie, ale były. Mdłości przeszły po godzinie. Od 14 jestem w domu i prawie cały czas leze. Było mi 3 razy niedobrze, w tym raz po jedzeniu. Szybko przechodzi. To takie szybkie bicie serca, duszność i mdłości, ktore po kilku głębokich wdechach przechodzą. Nie mam pojecia o co chodzi....zaczynam sie martwić i myślec, czy w czwartek nie podejść do Łojko. Zobaczymy co bedzie jutro. Dodam, ze powiększone węzły w pachwinie przestały bolec juz dawno. Tak jak poprzednio, bolały jeden dzien mocno i potem ze 2 przy dotyku. Nadal nie mam innych objawów przeziebieniowych. Bolą piersi ale to ostatnie miesiące zdarza sie prawie zawsze. Jakos specjalnie sobie tej ciąży nie wkręcam, ale jesli sie okaże ze to nie o to chodzi, to chyba umrę z nerwów co mi sie tam w środku dzieje : ewidentne organizm odmawia posłuszeństwa i rząda odpoczynku..."
W czwartek odwiedziny poloznej i pogadanka o szczepieniach. Dzis przez moment chwycily mnie mdlosci po jogurcie chyba hormony juz zaczynaja swirowac. Rano jakies delikatne cmienie okresowe doslownie przez chwilke tak samo bylo kilka dni temu. Nie ma zmiluj sie juz blizej niz dalej,jeszcze troszke i ciaza bedze donoszona a wtedy maly mozesz wyskakiwac. Teraz to mi juz wszystko jedno czy to bedzie porod sn czy cc jakas taka obojetnosc mnie zlapala byle wszystko poszlo dobrze bez komplikacji. Mam jakies parcie na zlozenie lozeczka ale przeciez jeszcze miesiac do terminu no ale ja juz bym chciala miec zlozone hehe
No i po kolejnej wizycie. Endometrium pięknie urosło, owulacja była piątek/sobota i można zadziałać. Transfer planowany na 9.12. godzina 13:00. Weryfikacja 23.12 czyli będzie mam nadzieję cudowny prezent na Gwiazdkę 
9cs
14dc
moim zdaniem 2 dpo
poniedziałek
Czekam. Ciągle czekam. Mam nadzieję, że uda się nam tym razem. Termin porodu byłby na po 20 sierpnia... Mąż ze 2 miesiące temu miał sen, że urodzę 30.08.2015.
Korzystam, że mi ovufriend włączyło na miesiąc dostęp do wszystkiego. Oglądam wykresy ciążowe osób, które starały się więcej niż 6 cykli. Dużo ich. Udało się im. Czyli i dla mnie jest szansa. Nie wszystko jeszcze przekreślone. Może zdarzy się cud w tym cyklu.
Podbrzusze mnie boli ponad tydzień już. Byłam w tej sprawie u gin w zeszłym tyg, ale na usg nic nie widać. Kazał zrobić beta hcg, żeby wykluczyć ciążę pozamaciczną, ale waham się, bo raz boli mocniej raz słabiej.
Dziś 29 dzień diety... waga praktycznie stoi w miejscu od tygodnia. Ale nie poddaję się.
Zimno mi. Ciągle mi zimno. Siedzę w domu w polarach, na bluzce mam bezrękawnik, a na bezrękawniku grubą bluzę polarową. Na nogach spodnie z grubej bawełny, skarpety i tracę czucie w stopach z zimna.
Dostałam dziś od koleżanki ze Szwecji komiksy i kolejny samouczek... Troszkę zachęty dostałam od niej do emigracji, choć wewnętrznie już wcześniej odpuściłam wyjazd. No zobaczymy co z tego wyniknie. Przeraża mnie perspektywa szukania pracy w Szwecji. Jakoś tego nie ogarniam.
W weekend odebrałam dyplom. Oficjalnie zakończyłam studia. Jutro zanoszę dyplom do pracy, do dokumentacji. Upiekłam ciasto dla dyrekcji w podziękowaniu za dofinansowanie studiów.
Zbieranina myśli. Zdania się nie kleją. Przepraszam za ten nieład. To wszystko siedzi w mojej głowie.
Kompulsywne obzarstwo. Znow cos. Z 10 lat temu bulimia... od tamtego czasu problemy wieczne z waga. I zajadanie smutkow jedzeniem w ilosci strasznej. Aktualnie wciagnelam opakowanie krowek i ciastek deserowych...
I ja mam schudnac?
Przy wzroscie 150 cm waze 70 kg...
Jestem zalamana...
Rutelka troche motywuje swoja walka z kilogramami... moze mi tez sie w koncu uda?
W okresie bulimii wazylam 48 kg... pieknie!
Tylko za jaka cene...
byłam dziś w triumphie kupić sobie nowy stanik pani przyniosła mi same namioty i chyba wziełam największy jaki mieli w sklepie. Przed ciążą miałam 75 G a teraz to już sama nie wiem co bedzie dalej. To początek 14 tygodnia nie wiem tak się zastanawiam czy to nie za wcześnie na takie zmiany a może tak poprostu ma być.
Nie należe do najchudszych osób ale brzucha nigdy nie miałam raczej biodra rozbudowane;-) a teraz jak by trochę zaczynał odstawać
32 dzień cyklu
no i tak... w sobotę mieliśmy mieć miły wieczór ze znajomymi a skończyło się...źle się skończyło
Myślałam, ze chcą przyjechać, pogadać...bo chyba ostatni raz odezwali się do nas z okazji urodzin (w czerwcu!!)...no i dowiedziałam się, że spodziewają się drugiego dziecka...ona jest już w 15-tym tygodniu...i chyba przyjechali się tym tylko pochwalić. A do tego zaprosili nas do siebie na czas "okołoświąteczny"...tak jakbym potrzebowała towarzystwa 3-letniego dziecka i kobiety w ciąży! 
Wczoraj cały dzień przepłakałam...zemdlałam z nerwów
Poczułam się jak "gorszy model"... Oni pojechali do domu, a ja znów muszę pracować nad tym żeby wrócić chociaż trochę do normalności...
Dziś dostałam Inofolic...i znalazłam bardzo fajny suplement diety - Doppel Herz Activ mama!
Jestem taka szczęśliwa... dziś skończyłam część błagalną Nowenny... jak ja dałam radę, sama nie wiem... 
Do poczytania... może wyniesiecie akurat z tych słów coś dla siebie.
(Z pism sługi Bożego ks. Dolindo Ruotolo)
Jezus mówi do duszy:
Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij.
Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Podobne jest to do zamieszania spowodowanego przez dzieci domagające się, aby mama myślała o ich potrzebach gdy tymczasem one chcą się tym zająć same, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie Mi pracować, zamknijcie oczy i myślcie o obecnej chwili, odwracając myśli od przyszłości jak od pokusy.
Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie: „Ty się tym zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę.
A kiedy muszę was wprowadzić w życie różne od tego, jakie wy widzielibyście dla siebie, uczę was, noszę w moich ramionach, sprawiam, że jesteście jak dzieci uśpione w matczynych objęciach. To, co was niepokoi i powoduje ogromne cierpienie to wasze rozumowanie, wasze myślenie po swojemu, wasze myśli i wola, by za wszelką cenę samemu zaradzić temu, co was trapi.
Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do mnie mówiąc: „Ty się tym zajmij”, zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy męczycie się i dręczycie się, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy modlitwa jest pełnym zawierzeniem Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym działał, ale tak jak wy pragniecie... Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do was. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają. Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze nasz”: Święć się Imię Twoje, to znaczy bądź uwielbiony w tej mojej potrzebie; Przyjdź Królestwo Twoje, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twego w nas i w świecie; Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi, to znaczy Ty decyduj w tej potrzebie, uczyń to, co Tobie wydaje się lepsze dla naszego życia doczesnego i wiecznego.
Jeżeli naprawdę powiecie Mi: „Bądź wola Twoja”, co jest równoznaczne z powiedzeniem: „Ty się tym zajmij”, Ja wkroczę z całą moją wszechmocą i rozwiąże najtrudniejsze sytuacje. Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencją miłości. Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy.
Nie możecie spać, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim albo – gorzej – ufacie tylko interwencji człowieka. A to właśnie stoi na przeszkodzie moim słowom i memu przybyciu. Och! Jakże pragnę tego waszego zawierzenia, by móc wam wyświadczyć dobrodziejstwa i jakże smucę się widząc was wzburzonymi.
Szatan właśnie do tego zmierza: aby was podburzyć, by ukryć was przed moim działaniem i rzucić na pastwę tylko ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, oprzyjcie się na mnie, zawierzcie Mnie we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie, a nie proporcjonalnie do waszych trosk.
Kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie, wylewam na was skarby moich łask. Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, któremu często przeszkadza szatan. Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami duszy: Jezu, Ty się tym zajmij! Postępuj tak we wszystkich twoich potrzebach. Postępujcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na moją miłość.
Jezu, Ty się tym zajmij! ... Ty wiesz czym.
Nie wiem od czego zacząć, ale chyba od zaaranżowanego spotkania z osobą, która podobno miała jak ja. Nie wiem dokładnie o co chodziło. W czym takie podobieństwo miało tkwić, bo koncentrowałam się na ostatnich przejściach. Ona w sumie też nie wiedziała do końca, jak to u mnie, ale idąc tropem Pana Boga czuła, że musi się ze mną spotkać, gdy dowiedziała się, że coś jest nie tak u mnie ze zdrowiem.
Zostawiając wszystkim udaliśmy się do osobnego pokoju, a by na spokojnie porozmawiać. Pierwsze mówiła ona. I jak bardzo mi oczy otwierały się, kiedy mówiła o sobie… Myślałam, że mam lustro przed sobą. Zaczęła od spraw zdrowotnych: diagnoza endometrioza po przebytej operacji, te same objawy! Problemy z dzieciństwa i młodzieńczych lat – brak miłości taty (dodam, że u obu nas tata był „porządny” na zewnątrz wszystko ładnie, a w środku już nie). Nikt z zewnątrz, by nie mógł powiedzieć, że coś jest nie tak. Tata niestety był despotą i musiałam mieć we wszystkim ostatnie zdanie, a my byliśmy „głupi”. Co za tym idzie brak czułości i dotyku wtedy od strony taty sprawił, że trudno było nam w relacjach z obecnymi naszymi mężami… Wszystkie te stresy, problemy, które wynikały z w wieku dorastania musiały się w końcu odbić. Jestem bardzo wrażliwą osobą, ale jednak też silną. Ale te moje płaczki, negatywne myślenie, że jestem taka, siaka, owaka musiały się w końcu odbić nam na zdrowiu . Zresztą już dawno doszło to do mnie, że to co się dzieje z moim organizmem jest wynikiem tych wszystkich problemów i przeżyć rodziny. Zawsze wszystko brałam na siebie, przejmowałam się, wspierałam innych , ale nie siebie. Jeden kłębek lęków. Ale były też i dobre momenty. Nio męża sobie wymodliłam, choć kiedyś nie wyobrażałam sobie za mąż pójść.
U niej niestety endometrioza jako autoagresywna choroba zaczęła osłabiać inne rzeczy w organizmie. Poszło jej na mięśnie. Coś się zaczęło z nimi dziać, boleć, robiły się stwardnienia. Tułając się po lekarzach, w końcu trafiła do naprotechnolga, który zaczął ją badać całościowo. Przy badaniu przeciwciał wyszło, że może to wskazywać na toczeń układowy. Kolejny problem, kolejny efekt „niewykorzystanych pozytywnie lat”. Jakie to smutne. U mnie też coś jest nie tak, choć nie wiem co jeszcze, ale mówiła i prosiła mnie wręcz, żebym poszła do tego lekarza. Jeden z najlepszych w Polsce, długo się czeka na pierwszą wizytę, ale warto. Wizyta kosztuje 100 zł za 1,5-2h wywiadu. Do tego również wykonuje normalnie badanie ginekologiczne. Bierze pod lupę wszystko od strony przeżyć życia po objawy fizyczne ze strony organizmu. Jak trzeba pokieruje gdzie indziej na dodatkowe badania.
Natomiast to w czym ona z mężem mnie ujęła, to ich problemy intymne, i niedopasowanie? Nie wiem jak to powiedzieć. Przechodziłam z mężem przez to samo, ale nam się udało, im póki co nie, a są długoletnim małżeństwem. Wpływ endometriozy? Urazy z dzieciństwa? Nie wiem, ale to czasami może być dla drugiego człowieka nierealne .To jest dopiero niewyobrażalne cierpienie. Jestem w tym względzie szczęściarą, bo tego od życia bym już nie zniosła.
Prosiłam w ostatnim czasie Pana Boga o odpowiedzi w paru kwestiach w Piśmie Św. szukając fragmentów pod natchnieniem Duch Św, kiedy było mi teraz naprawdę ciężko. Zapytałam się o macierzyństwo/dziecko, o moje problemy zdrowotne i o to co mam robić z zaufaniem i prośbą, żeby stawiał na mojej drodze takie sytuacje, takich ludzi, którzy mnie pokierują. Pytania nie były na raz, wszystko w sumie wyszło z głębokiej potrzeby chwili, załamania. W skrócie napiszę, że dostałam takie odpowiedzi: zostanę matką, jestem chora, wskaże mi właściwą drogę co robić. A teraz zaczynam to realizować od końca: poznałam niezwykłą historię i ludzi, biorę się za siebie i zostaję MAMĄ 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 grudnia 2014, 23:19
Poniższy wpis jest eskalacją totalnej beznadziejności i pesymizmu, nie radzę tego czytać nikomu, nie psujcie sobie nastroju. Piszę dla siebie i sama też nie będę tego czytać po napisaniu.
Poddaję się. Jestem spuchnięta, brzuch boli @owo, nie umiem znaleźć sobie miejsca w domu, nie wiem co ze sobą robić, nie udało się...
Tyle starań, tyle nadziei, tyle dni, godzin i minut czekania... i to wszystko nadaremnie, znowu!
Druga IUI = LIPA!
WTF?!
Co ja tu w ogóle robię na tym ovufriend? Siedzę tu prawie od roku i codziennie wpatruję się w głupie krateczki. Zero postępu, gówno, nic się nie zmienia, codziennie jestem oszukiwana że jest nadzieja, że jutro będzie inaczej. Mam dosyć tej ściemy. Przekręcić się można z tym uważaniem na wszystko, całodobową kontrolą swojego życia żeby nie zaszkodzić pseudodziecku.
Nic z tego ovuf nie mam, oprócz coraz większej wiedzy na temat choroby mojej i mojego narzeczonego - choroby zwanej niepłodnością. Czy to choroba śmiertelna? przewlekła? nieuleczalna? Widzę że tak.
Już mam dosyć, rodzi się we mnie bunt, przeciwko całej tej sytuacji i przeciwko dzieciom. Rzygam już tą sytuacją bo ciągle się czuję zagrożona, nie czuję gruntu pod nogami, nic w moim życiu nie jest stałe, wszystko jest "tymczasowe" bo może nasza sytuacja wkrótce się odmieni..."
Do jasnej cholery, nigdy nic się nie zmieni!!!!
Czy to już czas żeby zacząć żegnać się z macierzyństwem? Żeby znaleźć sobie inny cel w żyiu?
Jestem załamana i zmęczona życiem. Przed chwilą pospierałam się z moim. Jego dobija mój pesymizm. ale jak do kurwy nędzy mam znaleźć nadzieję w bezdzietności? Z czego tu się cieszyć?
In vitro zabierze nam majątek, a w przyszłym roku oboje będziemy bez pracy lub w nowej pracy. KONIEC. Nie mam już czasu ani ochoty na dzieci. Czas kupić 2 psy albo 5 kotów i zdziwaczeć.
Mam ochotę kogoś zabić, ale nie dziś, jutro, dziś nie mam do tego weny, jestem zmęczona, żołądek mi się skręca, wątroba boli. Chcę umrzeć.
Mój M narazie ze mną wytrzymuje ale nie wiem jak długo to jeszcze potrwa. Bo ja sama siebie mam dość.
Odechciewa mi się dzieci. Odechciewa mi się nawet podchodzić do in vitro. Nie mam już ochoty patrzeć na rodziców z wózkami przechadzających się przed moim oknem w pracy. Skoro ja jestem człowiekiem to oni na pewno są kosmitami skoro mogą mieć dzieci.
Mam ochotę robić coś czego matki z dziećmi nie mogą robić. Jestem skazana na samolubne życie. Bez poświęcenia dziecku. Żadne dziecko nie chce mojego poświecenia. Zaczynam nienawidzić moje pseudodziecko. Skoro nie mogę go kochać...
Mam ochotę pozbyć się całego tego drygu macierzyńskiego, pociągu czy zewu natury. Nawet nie umiem teraz znaleźć tego słowa, jak to się nazywa. Zupełna luka w mózgu. Wyparcie.
Mam to wszystko gdzieś. Nie będę podchodzić w grudniu do trzeciej IUI. Nie wiem czy w ogóle jest sens próbować bo przecież też się nie uda. A tysiąca wolę wydać na coś innego niż dodatek do konta oszczędnościowego mojego gina.
Sylwester i święta znowu będą pod znakiem mojej nieudolności, jako bezdzietna czuję się mniej warta, nie przynoszę rodzinie żadnej korzyści, radości. Jako wierutne zero mam ochotę zapaść się pod ziemię, zniknąć. Może czas przyznać się przed rodziną? Nie wiem wprawdzie jak mi to przejdzie przez gardło.... ale może w ten sposób pozbędę się cholernej nadziei i oczekiwana w ich oczach. "Nie patrzcie tak na mnie, nie dam wam wnuka, nie potrafię"
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2015, 15:08
a tu 20 tydzien i ja
będzie drugi pitolek 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 grudnia 2014, 23:44
Dzień 50.
Dzień wizyty 
ale po kolei 
weekend minął szybko, w sobotę byliśmy z T. w kinie na "Igrzyskach śmierci" i na zakupkach Mikołajkowych
mąż trafił na promocje a ja mam nadzieję,że zmieszczę się na święta w sukienkę którą kupiłam 
prezentu jeszcze nie mamy dla szwagierki, siostry i teścia 
niedziela minęła spokojnie, małe zakupy a wieczorem znajomi wyciągnęli nas na pizzę 
no i dzisiaj wizytowy dzień :
a więc Polunia urosła nam i waży 1089 kg
zasłaniała sobie oczka rączkami wstydnisia
ułożona jest główką w dół i kopała podczas usg 
szyjka jest bardzo długa i zamknięta, na ten wiek ciąży super uff 
lekarka powiedziała,że ze względu że ja malutka jestem to myślała że Pola też będzie a tu zdziwienie bo rośnie zgodnie z normami na dany tydzień 
no i mój brzuszek pierwsze co, to : jaka ładna piłeczka
a z mężem właśnie się śmiejemy że ja piłeczkę mam 
wizyta 18.12 żebym nie musiała czekać aż 3 tygodnie 
bóle miesiączkowe i skurcze mogą być od nagłego zerwania, bądź kręcenia się małej, mam się nie denerwować bo szyjka ładnie się trzyma
uff! mamy liczyć ruchy 
Kocham Was Poluś i T.

Do porodu : 85 dni!
Wizyta u hematologa za mną!! o jaki miałam sters, to było moje być albo nie być, kolejne już....Ale tym razem poszło bardzo dobrze ufff. Nawet nie wiecie jaka ulga:) Można powiedzieć, ze od jutra możemy z Mężusiem starać się na legala, od jutra też zastrzyki z heparyny i tak aż nam się uda i potem całą ciąże. Ale będzie dobrze, byle się udało tylko, może już w tym cyklu? Byłoby cudownie.
Mama moja jutro musi podszkolić Pawła mojego, jak robić zastrzyki w brzuch;p
P.S. Moja młodsza siostra i jej chłopak poinformowali wczoraj, że jest w ciązy:) szoook:)
U nich to wpadka, ale jak jej się tak udało, to może i ja nie będę miała problemu:)
Po dzisiejszej wizycie u Pani doktor jestem pełna nadziei, że wszystko się uda:)
uff
Jakoś przeżyłam ten weekend:) w sumie nie było aż tak źle
pomimo, że studiujemy zaocznie już się trochę zapoznałyśmy
Cały weekend bardzo szybko minął, większość na uczelni a potem do przyjaciółki
więc noce to już w ogóle zlatywały w ekspresowym tempie :p
Jeśli chodzi o sprawy ginekologiczne... Temp niska
jajniki nie pobolewają
Żyję w takiej niewiedzy co i jak
Męczy mnie to bo nie wiem na czym stoję
Zadzwonię do gin pod koniec tego cyklu, żeby dowiedzieć się co dalej, czy mam brać clo? czy dostanę zastrzyk? Obecnie mam jeszcze trochę czasu, ponieważ dopiero 14dc.
Omg - cień drugiej kreski na teście !! Boje sie strasznie ze to jakis błąd (test Allegro)!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 grudnia 2014, 20:35
30 TYDZIEŃ CIĄŻY

29+3
Ale czas leeeeeeci !
jejuuu zaraz będziemy kończyć ten tydzień 
Tomasz ostatnio na dniach taki bębęnek sobie z brzuszka zrobił, że nie wiem jak mam siedzieć
tak się ciśnie pod żebra łobuz mój mały
budzi mamę w nocy i mama zasnąć nie może, no po prostu wariuje tak, że nie ma końca..
ale oczywiście co ja bym zrobiła bez tych cudownych kopniaczków
oj kocham to oczywiście i już wiem, że będę za tym tęsknić..
Aktualizacja: 75 dni do porodu !!! 
Na wysokości pępka mamy 109 cm !
TOMASZ ROŚNIE 
Znalazłam zdjęcie trochę nie wyraźne i zrobione telefonem bo wtedy jeszcze nie robiłam co tydzień zdjęć no ale jest
znajdźcie różnicę ! 

Nie mogę się doczekać Synku kiedy będziemy już razem... 

JESZCZE 12 DNI DO SPOTKANIA DZIUBKUUU..

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 grudnia 2014, 21:06
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.