23dc, 7dpo
Biłam się od kilku dni z myślami, czy zamówić już dla męża dodatkowe suple czy czekać na @. Doszłam jednak do wniosku, że nie ma co liczyć na cud. Skoro od trzech lat nic się nie wyklarowało w temacie ciąży, a wyniki męża nadal pozostawiają sporo do życzenia, to jednak zamówię już. Jakby co to ich branie na pewno mu nie zaszkodzi, najwyżej kilkadziesiąt złotych wydam niepotrzebnie (daj Bóg!). Jeśli jednak w tym cyklu się nie udało, to do następnej owulki już będzie prawie miesiąc dodatkowej suplementacji, więc może choć troszkę w tym czasie jego parametry się poprawią. W każdym razie i tak na styczeń planujemy IUI, więc do tego czasu, już powinny być efekty ich brania.
Tak więc zamawiam: macę w kapsułkach, bo raczej nie zmuszę go do picia sproszkowanej wersji, do tego żeń szeń, selen i wit. A+E. Jedna z dziewczyn na forum pisała, że po takiej suplementacji wyniki morfologii męża się poprawiły. Podobno też, te suple mocno wpływają na ogólną witalność organizmu, a mój małżonek chodzi nieco przemęczony. Postanowione więc, zamawiam.
koniec 37 tc
36+6
Mam już wyniki gbs - ujemne, a także hbsy, hcv i vdrl. Jestem spokojniejsza 
Spakowałam torbę do szpitala - trochę jak na wojnę. Położna zaleciła ze 4 opakowania tych giga podpasek, zajmują 1/3 torby. Do tego troszkę prowiantu - wafle ryżowe, daktylowe batony dla sportowców (na opakowaniu zaznaczone, że do zjedzenia w trakcie wysiłku - będą w razie W na poród jakby się przeciągał). Woda. I sok jabłkowy tłoczony mętny, którego na co dzień nie piję ale zakładam, że być może przyda mi się dodatkowa dawka energii.
Po przebudzeniu przez chwilę myślałam, że mi wody odchodzą - a to była tylko zwiększona wydzielina. Bo wody to by się sączyły powoli cały czas, albo chlusły. Chyba.
Żeby było wesoło, to na dniach mają nam robić ogrodzenie, do tego kostkę wokół domu a mąż będzie miał firmę na głowie bo wspólnik prawdopodobnie wyjeżdża a jak na ironie w szczycie urlopowym mają najwięcej pracy. Na co dzień jestem słomianą wdową bo widuję lubego głownie wieczorami, a czasem dopiero przy pójściu spać. Mąż się trochę denerwuje, bo brakuje jeszcze żebym właśnie zaczęła rodzić. Na początku też się trochę denerwowałam, bo to miał byś taki spokojny, wyczekany czas, dla nas. Albo pogodziłam się z tym, że jest jak jest - na wariata wszystko na raz. Na szczęście nasze rodziny mieszkają w promieniu kilku km od nas więc jakby co ktoś mnie zawiezie do szpitala a mąż dołączy.
Co do Mama Mia 2 to nawet fajne, ale pierwsza część bardziej mi się podobała. Niemniej odhaczone. Odkryłam z radością (przy okazji) że w tych większych Rossmannach są kosmetyki z Hippa i to w cenie lepszej niż w Geminni. I wyprzedaże - wszędzie ich pełno, można się obkupić w ciuchy dla maluchów - kupiłam młodej kurteczkę na jesień przecenioną na 30 zł
.
Stopy puchną, ale nie jakoś bardzo, leżenie z nogami w górze pomaga, ale Mała chyba tego nie lubi bo się wierci jak skurczybyk i w efekcie ma dyskomfort.
Przed inseminacją trzeba zrobić cały szereg badań. Lekarz zlecił mi również AMH ze względu na laparo. Przed zabiegiem byłam w górnej granicy normy na poziomie 6,7. Miałam świadomość, że wynik się zmniejszy po operacji, ale nie sądziłam, że aż tak drastycznie. Z 6,7 AMH spadło do 2,13! Wciąż mieszczę się w normie, ale jakoś mnie to zasmuciło. Mam wrażenie, że staczamy się po równi pochyłej i im dalej brniemy w las, tym bardziej pogarsza się nasza sytuacja. Dzisiaj ostatni dzień dupka, więc czekam na @. Skończyłam się wkręcać, że się nie pojawi.
dzisiaj mam wolne za pol godzinki ide do kosmetyczki musze cos zrobic dla siebie.Samopoczucie kiepskie ,okresu nadal brak ;( juz bym chciala miec go z glowy a nie sie meczyc;(
Skończyło się w końcu świętowanie moich 35 urodzin. Piszę w końcu, bo nie miałam w tym roku na nie ochoty. Tak, jak zawsze lubiłam moje urodziny, tak w tym roku coś się w tej kwestii skończyło...Nie miałam ochoty na kolejne życzenia o spełnionych marzeniach. Ludzie, jak wam powiedzieć, że moje marzenia się nie spełniają? Że mam jedno wielkie marzenia, które jak widać spełnić się nie może? Jak opowiedzieć o pustce w sercu, która pojawia się znienacka i na którą nie można się przygotować? O tej nieznośnej nieobecności dziecka, za którym się najnormalniej w świecie tęskni?
Jak o tym opowiedzieć?
Nie da się przyjmować życzeń o marzeniach, kiedy codziennie masz do czynienia z ich niespełnianiem. Nie wiem dlaczego, nie wiem w jakim celu tak się dzieje - nie pytam nawet o to. Ale autentyzm tej sytuacji, realność, to zakotwiczenie, że w ciążę nie zachodzę i być może nigdy nie zajdę, są tak nieubłagane, tak do końca rzeczywiste, że aż trudno z nimi żyć..
To zły sen, z którego się kiedyś obudzę...Nie, to nie sen. To życie. Jak to przyjąć? Jak to oswoić? Jak zamknąć kartki z życzeniami i iść dalej? Nie wiem tego, ale każdego dnia uczę się i próbuję najlepiej jak umiem.
Wiem jedno - czy zostanę kiedyś mamą, czy przytulę moje marzenie, albo i nie - lekcja ta zostanie ze mną do końca życia i zabiorę ją ze sobą na tamten świat.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2016, 21:31
26dc
Dziś zrobiłam test, głupia ja. Poprzednio w 27 dc nic nie pokazał a teraz chcę coś widzieć...
Dodatkowo jakiś felerny egzemplarz się trafił, kreska kontrolna wyszła jakaś przerywana, na początku w ogóle jeszcze jedna krecha pozioma wyszła. Wyrzuciłam szajs do śmieci i wyszłam odreagować na siłownię. Siedzę w pracy i nie mam siły wstawac z fotela... Na szczęście dziś spokojna niedziela.
@Maskotkaa staram się tak właśnie myśleć
Choć gdzieś tam w głębi mnie siedzi przeczucie, że tym razem ciało zrobi mi na złość. W sumie nieważne ile będę się starać, ważne by donosić zdrowe dzieciątko. Ale ze mnie człek strasznie niecierpliwy i źle znoszący porażki
Słyszę, jak mój zegar macierzyński wybija godziny, aż uszy bolą
Z dnia na dzień czujemy się z mężem coraz starsi i boimy się, że z każdym miesiącem będzie coraz trudniej. W około tylko ciąże, koleżanki z mojego rocznika posiadają nawet 3 dzieci. A my dopiero się zabieramy :p
Ciekawe w którym dniu cyklu przyjdzie @. Jestem na 99% pewna, że nie jestem w ciąży. Nawet jajnik przez którego zrobilam dziś test, nagle przestał boleć. No nic, przynajmniej będę pewna, że do następnych starań TSH zniży się do prawidłowego wyniku.
4 h do końca zmiany, dżizys...
Hejka
dawno mnie nie było, a tu tyle rewelacji
Gratulacje dla dziewczyn które właśnie doświadczają cudu ciąży
Już niedługo będziecie się cieszyć swoimi szkrabami tak jak ja cieszę się moim kochanym synem i jego nowymi umiejętnościami
Mój przystojniak jest dla mnie najważniejszy na świecie
Kocham go ponad życie
Marzę też już o kolejnym takim skarbie ale intensywniej pomyślę o tym na początku przyszłego roku
Kacper kończy w czwartek 6 miesięcy
Ciągle się śmieje, piszczy i rozwija się niezwykle szybko. Próbuje już siadać i podnosi się do raczkowania ale jeszcze ma za słabe nóżki, ale z dnia na dzień co raz lepiej się podnosi i już próbuje przesuwać się do przodu ale się przewraca
Zaczął już jeść stałe pokarmy
Uwielbia dynię i gruszki williamsa
Mogłabym tak pisać i pisać
Najważniejsze jednak że jest zdrowy
I tego Wam życzę przyszłe mamuśki, żeby Wasze szkraby były zdrowe
Bo nic tak nie cieszy jak zdrowe i śmiejące się na głos dziecko 
Niektóre z Was zaskoczyły, ale niektóre z Was nie... Bardzo przykro czyta się niektóre wpisy... Ja mimo wszystko jestem niepoprawną optymistką i wierzę, że prędzej czy później wygracie tę walkę. Nie traćcie nadziei... Kiedyś na pewno będziecie uśmiechać się do swojego dzieciątka i zapomnicie o tym cierpieniu które teraz przeżywacie. Życzę Wam dużo siły i mimo wszystko optymizmu. Patrzcie z nadzieją w przyszłość
Całuję gorąco :-***
30dc podobnie jak w poprzednim cyklu plamien brak czyżby coś się zmieniło i skończyły się u mnie kilkudniowe plamienia przed każdą @? No zobaczymy...za dwa trzy dni powinna być już @ tym razem nie robię sobie żadnych nadzieji wiem ze nie mam co liczyć na cud ale od przyszłego cyklu chyba wrócę do mierzenia temperatury i do wzmozonych starań
a tak poza tym to wczoraj znowu cała niedzielę spędziliśmy w górach mimo nie pogody zrobiliśmy piękna 22km trasę a klimat w schroniskach które mieliśmy po drodze niesamowity;) gitara śpiewy opowieści i gorąca herbata...mm magia;)
To już pojutrze...
37 +0 ciąża donoszona.
Ale najpierw będę rzygać.
Wczoraj przestałam wyczuwać regularne ruchy Hanki. Przez cały dzień było ich zaledwie kilka. Zdecydowałam wieczorem, że pojadę na pogotowie zobaczyć co się dzieje bo byłam już kłębkiem nerwów.
Na izbie przyjęć (gdzie należę jakby z rejonizacji, ale nie będę rodzić), pani, która mnie rejestrowała pyta czy wyrażam zgodę na hospitalizację bo w takiej sytuacji oni musza mnie położyć. No to wyraziłam dla swojego spokoju. Szybko pojawiła się młoda położna, która podpięła kt. Wywiadu 0, oprócz pytań o tydzień ciąży i choroby. Po informacji, że mam cukrzycę z insuliną mówi do mnie : ale pani wie, że nas pani nie będzie rodzić?" No kurwa za skarby świata bym nie chciała u was rodzić, ale dzięki za cenną informację i próbuję dopytać dlaczego. Więc jak się okazuje szpital pod który należy kilkanaście miasteczek/wiosek ma stopień referencyjności 1 (co było mi wiadome) i mogą przyjmować tylko porody fizjologiczne i zagrażające życiu (karetka wiezie mnie właśnie do nich). I oni "nie mogą mieć nawet na stanie ciężarnej z cukrzycą TYM BARDZIEJ z insuliną". Prawie jakbym ebole miała.
Położna konsultuje się więc z lekarzem telefonicznie "pani ma cukrzyce" i konspiracyjnie mówi mi, że jeżeli nic nie będzie się działo to odeślą mnie... Kt jak powiedziała położna "na granicy". Zabrała mnie do lekarza, na szczęście takiego, do którego kiedyś chodziłam. Zbadałmnie, usg zrobił. Serce pracuje prawidłowo, szyjka zamknięta, na kt w jego opinii ruchów "wystarczająco".
Pomierzył Hankę i mówi, że waży 2800, a nie jak ocenił mój lekarz 3 kg - tydzień temu... i już zrobiło mi się słabo. Bo przecież nie spadła na wadze chyba? Ale też nie przybiera w tempie jak na początku?
Zdziwiony był również, że dr Z. decyduje się czekać tak długo do rozwiązania ciąży i, że pediatrzy by chcieli rozwiązać ciążę w 40 tyg najlepiej więc nie ma co się nimi sugerować.
Również zdziwiony był, że odstęp między wizytami mam 3 tyg.
Aha, w związu z tym, że oni nie mogą mnie przyjąć musiałam podpisac oświadczenie, że jadę do bb-szpitala gdzie chce rodzić. Zwariowac można. Podobno NFZ im nie wypłaca kasy za pacjentki, które przyjmują ze złym wskazaniem.
Ale powiedział mi, że w jego ocenie u Hanki wszysko ok, że może wchodzi w kanał rodny i dlatego inaczej te ruchy odczuwam. Może, tylko w czoraj ja ich prawie wcale nie odczuwałam.
Nie pojechałam do BB, zdecydowaliśmy z D,ze dzisiaj pojedziemy jeżeli badal byłoby tak słabo, ale Haneczka wrócila do swoich rytuałów.
Ja zwariuję na końcówce tej ciąży.
Umówiłam się do dr Z. na czwartek i będę nalegać na przyśpieszenie cc. Teraz już jestem tak wydygana, że na prawdę nie wiem czy dobrze małej w takim stresie.
Wiem, że jestem panikarą i histeryczka i może ktoś inny by się tym w ogóle nie przejął. Ja się martwię i boję. Jak się martwię to nie umiem nad sobą zapanować, czarnowidztwo się szerzy. a chyba nie jest mi to potrzebne.
Gdy zaczynałam starania tak wielu rzeczy nie wiedziałam… Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to może tak długo zająć, że wynikają z tego problemy, że w ciąże nie zachodzi się wtedy kiedy się chce i wcale nie jest to łatwe. Nie wiedziałam również że istnieje taki dzień w roku, dzień który obchodziliśmy wczoraj. 15 października, czyli Dzień Dziecka Utraconego…
O wielu poronieniach nie wiemy. To nie jest problem o którym chcemy rozmawiać ze znajomymi. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele osób wśród nas, straciło swoje jeszcze nienarodzone dziecko. Przyznam szczerze, że wcześniej nie zastanawiałam się nad tym. Dopiero w tym roku, dopiero teraz ten dzień tak bardzo mnie poruszył. Bo wiem, co znaczą starania o dziecko. Bo wiem, jak wiele to dla mnie znaczy. Bo jest to moje największe pragnienie. I mogę sobie wyobrazić rozpacz, gdy ktoś to spełnione po części marzenie nagle zabiera.
Wszystkie aniołkowe mamy – pamiętam o Was.
--> Dzień Dziecka Utraconego
2dc,
Hej Dziewczyny,
mam do Was ogromną prośbę.Pomóżcie skomponować mi zestaw suplementów dla T na czas jego wyjazdu.Jaki byłby najlepszy zestaw?Czy maca w kapsułkach naprawdę jest taka dobra?Bardzo Wam z góry dziękuję za pomoc.
Dziś mocno kryzysowy dzień i hektolitry wylanych łez. Czasem jak już jest dobrze, niewielki impuls wystarczy, by rozłożyć mnie na łopatki. Wczoraj dowiedziałam się, że znajomym niedawno urodziło się dziecko, nie wiedziałam nawet, że była w ciąży. Oczywiście rok temu brali ślub. Boże jak ja zazdroszczę takim ludziom, że nie muszą przeżywać tego, co ja. To już czwarta ciąża/dziecko o którym się dowiedziałam w przeciągu minionych kilku dni. Na pierwszą ciążę oczywiście też zaraz po ślubie pochlipałam, drugą i trzecią przyjęłam spokojnie, ale ta wczorajsza wiadomość mnie rozwaliła, może dlatego, że wczoraj przyszła do mnie @. W takie dni te ciążowe wiadomości bolą dużo bardziej. Wczoraj uroniłam łezkę, ale starałam się trzymać fason. Ale dziś już nie dałam rady. Rano pękłam i płakałam, płakałam, płakałam w ramionach męża. Nic nie mówił, tylko przytulał, pewnie jemu też ciężko patrzeć na moją rozpacz. Potem się trochę ogarnęłam, ale łzy płynęły same, jak gotowałam obiad, zmywałam, jadłam. Ciężko się z tym pogodzić, że inni mają ot tak na wyciągnięcie ręki, bez żadnego wysiłku to, o czym my tak marzymy, na co czekamy, o co się żarliwie modlimy, o co walczymy przez kolejne lata, ta niesprawiedliwość tak strasznie boli.
Może jutro będzie lepiej, może to oczyszczenie pomoże na parę kolejnych dni. Zaczęłam nowy cykl numer 32. Nowy cykl, nowe nadzieje jak mówią dziewczyny. Smutne to jest człowiek trzyma się tej nadziei, znajduję sobie jakiś objaw i łudzi się, że może tym razem. A potem to wszystko pęka jak bańka mydlana i na nowo trzeba zbierać w sobie siły na nową walkę. Łudziłam się, że zajdę w ciążę naturalnie, ale miesiące mijają i tak jak wtedy nic się nie dzieje. Trzeba wstać spiąć poślady i iść dalej. Daję nam ostatni naturalny cykl, w tym czasie odświeżę swoje badania hormonalne i zrobię wreszcie to badanie na insulinooporność. Jak się ze wszystkim wyrobię, to ruszam do profesora błagać go o pomoc, o cud.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2016, 22:58
30 dc i okresu brak znowu będę musiała czekać nie wiadomo ile na ta france..
cale popołudnie płakałam:(
cały wieczór płakałam:(
nikt mnie nie zrozumie...
przeprosiłam wczoraj moje nienarodzone dziecko ze jestem złą matka i nawet się nie mogę i nie umie się
odpowiednio przygotować żeby go przyjąć i żeby został u mnie na dłużej 
dzisiaj oczy mam zapuchnięte i głowa mnie boli od rana 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2016, 06:11
dziś 22dc oj jak mi się dłuży do tego okresu w tym cyklu w niedzielę rano testuję ze względu na to że mam urodzinki i chcę wiedziec czy winka się mogę napic to bedzie mój 28dc i 15 dpo powinno coś już wyjść mam ogromne nadzieje na ten cykl mąż na nowych suplementach mam nadzieję że dostanę prezent na urodziny:)
Wczoraj na kolację zjadłam dwa śledzie wiem że na zachcianki za wcześnie ale tonący brzytwy się chwyta a staraczka sobie wmawia objawy:) no ale ja za śledziami nie przepadam więc a nuż coś to znaczy.
Wiem że im bardziej będę wierzyć w to że się udało tym bardziej będę przeżywać porażkę no ale chociaż te dwa tygodnie będę w ciąży
Jestem totalnie wygłupiona. Dziś 14dc, w 12dc test owulacyjny bardzo był pozytywny, wczorajszego zupełnie nie jestem pewna, bo kolor drugiej kreski niby taki sam, ale jest ona cieńsza, wczorajszy śluz już też nie taki dobry, co nawet mąż potwierdził. Temperatura wczoraj ruszyła w górę, a dziś znów opadła w dół. Nic nie rozumiem, co się dzieję z moim organizmem...... Dalej będę robić testy owu i zobaczymy, bo nie mam pojęcia kiedy zacząć brać dupka. Im więcej się rozwiązuje, tym znowu więcej się zaplątuje... W zeszłym cyklu zrobiłam badanie progesteronu i albo miałam cykl bezowulacyjny, albo teraz myślę, że zrobiłam go stanowczo za późno. Sama nie wiem, każdy mój wykres wygląda zupełnie inaczej, nie sposób ich porównywać. Pojadę swoim trybem, do 22 dc będę robić testy, zobaczymy co pokażą, tylko kiedy tego dupka zacząć brać? W przyszłym cyklu monitoring, bo połapać się nie mogę w tych zawiłościach.
EDIT: jutro na 8 rano zapisałam się do gina, niech obejrzy jajory, bo na tyłku nie usiedzę o co tam na dole chodzi
Jeszcze tylko coś dla szefa muszę wymyślić... dlaczego się spóźnię. Coś u Młodego w przedszkolu mi wypadnie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2016, 11:51
Zaczyna mi trochę odbijać. Przestanę czytać fora, bo tam co i rusz jakieś złe wiadomości o kolejnych poronieniach. Starałam się nie nakręcać, ale kiedy od soboty ustały mi wszystkie objawy, to już sama nie wiem co myśleć. Mam nadzieję, że to tylko moja wybujała wyobraźnia. No ale mdłości nie ma... A były takie, że praktycznie nie funkcjonowałam.
Nie wiem co będzie, jak tym razem się nie uda. Nie mam już sił na kolejne starania. Jak sobie pomyśle o tych wszystkich wizytach u lekarza, łykania tabletek, zastrzyki to mnie aż skręca.
Nie! tym razem musi się udać!
Niedawno obchodziliśmy dzień dziecka utraconego.
Czuwaj nad Nami Aniołku [*]
3 dzien @.
bez rozczarowan po ostatnim cyklu, gdyz wiedzialam, ze niec z tego nie bedzie. Ale z duzymi oczekiwaniami na ten rozpoczety 
wczoraj po raz pierwszy w zyciu widzialam 4 dniowego noworodka.... przerazajace. CZY JA DAM RADE?
to naprawde wielka odpowiedzialnosc. slodycz slodycza, ale ewidentnie koniec zartow :p to jest niewiarygodne jak zmienia sie percepcja. Tydzien temu widzialam tych rodzicow z wielkim brzucholem. rozesmianych i beztroskich. wczoraj powaznych i stonowanych. niesamowite jest obserwowac takie zmiany z boku, a co dopiero byc ich czescia.... mam nadzieje ze juz niedlugo 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2016, 09:02
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.