Pamiętniki Najpierw porządki, a potem nieopisane szczęście:) Raz się udało, chcemy jeszcze :) Groszku rośnij
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Najpierw porządki, a potem nieopisane szczęście:) Raz się udało, chcemy jeszcze :) Groszku rośnij
O mnie: Mam 24 lata, od miesiąca i 9 dni szczęśliwa mężatka:) Praca... choć pracuję to wciąż poszukuję swojej drogi, a gdy już ją znajdę na pewno powiem: "tak to jest to" i właśnie to już mi się nie znudzi tak szybko. ||| Ponad 3 lata później.... Szkoda mi tamto usuwać bo ma moc wspomnień :) Drogę znalazłam, i z przyjemnością mówię "Taaaaak! to jest to!" :) Mieszkaniowo wciąż się ogarniamy i to sę dwie rzeczy przez które musimy powiedzieć, że do dzidzi jeszcze chwila :) Ale mam nadzieję, że jak ruszymy to tak jak za pierwszym razem - z impetem i sukcesem :)
Czas starania się o dziecko: W fazie przygotowań:)
Moja historia: Jeśli chodzi o dzieci to zajmowałam się nimi od... zawsze:) Wszystkimi dookoła kilkoma sąsiadki, u kuzynki byłam codziennie gdy urodziła im się pierwsza córa, potem każdym które na swej drodze napotkałam. Do tej pory nie mogę się pohamować i uśmiecham się do dzieci w tramwajach. 5 lat byłam opiekunką i do tej pory w sumie jestem. Więc generalnie od dziecka marzyłam by być mamą. I teraz już jest ten moment że mogę. Mój mąż bardzo chce ale ja najpierw chcę poukładać nasze życie i swój organizm, żeby dać naszemu maleństwu dobre życie. Nie chcę willi, 5 aut i milionów na koncie... Ale chcę własny kąt, stabilną pracę. A gdy wydarzy się tak, że nie uda mi się tego jakoś super poskładać a maleństwo się pojawi? Będziemy je kochać najmocniej na świecie, będziemy najszczęśliwsi i tak wszystko poukładamy tak żeby zapewnić dziecku wszystko czego mu potrzeba:)
Moje emocje: Trochę żal, że nie mogę już, teraz się starać i za chwilę czuć jak ktoś malutki zgniata mi wątrobę i się wkurzać, że ciąża to miał być tylko piękny czas:D Poprzedni cykl totalnie mi się zawirował przez ślub, oczywiście panikara zrobiłam wiele testów i każdy z nich (negatywny), to mieszanka ulgi - bo przecież nie pracowałam, nie poradzimy sobie ale i ogromnego smutku, bo jakbym była w ciąży to było by super, nie byłoby odwrotu i na pewno dali byśmy sobie radę. Ale jestem szczęśliwa, bo mam wspaniałego męża przy sobie który tylko czeka żeby usłyszeć "Będziemy mieli dzidziusia":) Tak było może tydzień temu? A teraz? Chciałabym na święta Bożego Narodzenia mieć pod swoim sercem maleńkie serduszko:)

29 października 2014, 09:53

Porada
===============================PORADA ZAPOŻYCZONA OD Mimi1990=============================

ŚLUZ
Najpierw analizujemy kolor, zazwyczaj wyróżniamy następujące:
*** Biały – tzw. śluz kremowy jest to śluz niepłodny, jest też często pierwszym objawem ciąży
*** Przezroczysty –jest śluz płodny należy dokładnie przeanalizować jego rozciągliwość
*** Żółty- może świadczyć o zakażeniu, grzybicy, należy zbadać zapach i udać się do lekarza.
*** Różowy – występuje w momencie tzw. Plamienia okołoowulacyjnego, w poprzedniej części opowiadaliśmy, że w momencie pęknięcia i wydobycia komórki jajowej pęcherzyk Graffa wypełnia się krwią często wtedy kobieta odczuwa bardzo silny ból i krwawi na jasnoczerwono bądź różowo.
*** Brązowy – w fazie poowulacyjnej świadczy o za małej ilości progesteronu lub problemach hormonalnych, konieczna wizyta lekarska

"ANALIZA ROZCIĄGLIWOŚCI
Następnie próbujemy rozciągnąć śluz w nitkę
*** śluz rwie się po 1 cm lub nie ma go wcale
*** śluz zaczyna się rozciągać ale do 2-3 cm – okres płodny, uważniej obserwujemy śluz w ciągu następnym 3-4 dni
*** śluz rozciąga się w długą nitkę z wyglądu przypomina białko jaja kurzego – okres najbardziej płodny – owulacyjny

ANALIZA WILGOTNOŚCI
Warto też zapamiętywać odczucie jakie nam towarzyszy przez cały dzień
*** Sucho – okres niepłodny
*** Naoliwienie – zaczyna się zbliżać okres płodny
*** Bardzo wilgotno – dzień szczytu śluzu – owulacja

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 października 2014, 09:53

31 października 2014, 09:45

Dziwne są te związki. Ale w sumie u nas tak było od początku. Mam ciężki i dumny strasznie charakter (w końcu koziorożec a imię skądś tam oznacza Pani), więc mój obecny mąż miał ze mną ciężko na początku. Zwłaszcza, że nie nauczona żyć w związkach, zawsze trwały mega krótko i poraniona po ostatnim bajkopisarzu stwierdziłam że mam gdzieś to dziadostwo i jak zawsze doskonale sobie radzę sama. Za dobra byłam dla wszystkich dziadów. Mój obecny mąż zmienił wszystko. Starał się (choć byłam okropna) i chciał i tak ze mną być, więc co zrobiłam - uczeczka, czyli się obraziłam. I co najdziwniejsze po 4 dniach nie wytrzymałam i musiałam do niego napisać. To były jedyne "ciche dni" odkąd się znamy. Dwa mies później już byliśmy ze sobą - nierozłączni:)
Wczoraj jak wyszłam z pracy już tak strasznie za nim tęskniłam, wróciłam do domu on trochę później (bo zakupy robił) z bukietem róż:) A ja niczym kot z wiersza Wisławy Szymborskiej "Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek"
Uspokajam swoje pragnienie kontroli, przestaję robić wszystko i dbać o wszystko. Mężczyzna będzie mężczyzną ale też musimy mu na to pozwolić.
On zrobił zakupy, ja miałam czas dla siebie. Kupiłam colon c na jelitka (pomaga), parę innych rzeczy i... ksiązko-pamiętnik: ciąża tydzień po tygodniu*:) Spodobało mi się i będzie też fajna pamiątką, gdy zostanie już wypełniona:)

Masakra, jestem najspokojniejsza na świecie. Dawno taka nie byłam (wiecznie zestresowana i myśląca o wszystkim). Kocham mojego męża:) Czasem trzeba się trochę pokłócić:)

* http://www.empik.com/ciaza-tydzien-po-tygodniu-nolden-annette,p1087779261,ksiazka-p?gclid=CJ2z-qy_1sECFUPLtAod9h0ARw

3 listopada 2014, 10:36

Mój mą wczoraj rozbroił mi system. Co prawda już od jakiegoś czasu reaguje "oooo zobacz jaki słodki bobas, my tez będziemy mieli takiego, to jest niesamowite". Wczoraj jednak przebił mnie nawet chyba w niecierpliwości.
On oglądał tv, ja siedziałam z boku i szyłam, kątem oka spoglądając też na film. On się rozczulił znów i mówi "zróbmy sobie bobaska", więc się śmieje "spokojnie za chwilę będę miała dni płodne", a on na to: "trzymam Cię za słowo!" :D

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca 2018, 15:48

5 listopada 2014, 09:29

Myślimy o tym samym:D
Wczoraj się uśmiałam. Wracam do domu, robię obiadek, kupiłam winko. Chciałam wiecie, świeczki i klimacik zrobić. Ale jak kończyłam obiad wrócił mój mąż i nie zdążyłam:( Wino stało na stole więc mój mąż się śmieje i wyciąga drugie identyczne:D Wygoniłam go z psiakiem na dwór, myślę - zdążę. Ale niestety, kończę swoje, ogarniam kuchnię widzę mój mąż do pokoju rodziców drepta. Zaglądam do pokoju a tam serwetki i świeczniki już na stole, tylko świeczek nie mógł znaleźć (a mam schowane w szafce:D). No i znów się śmieję, że czytał mi w myślach tylko za szybko z pracy wrócił, a on na to że ja za szybko do pokoju weszłam:D
Wypiliśmy dużo winka, porozmawialiśmy - tak poważnie. Obiecałam mu w tym cyklu, ale za to on mi obiecał że nikomu nie powie że próbujemy i jak się uda to do 12tc też nie. Pogadaliśmy, że z umową pokombinuje tak żeby dobrze było, że mamy czas na ogarnięcie "bo przecież nie jest tak że zrobimy i od razu wyskoczy bobas" - też tak myślałam, ale jak to powiedział to znów zaczęłam się śmiać. Ogólnie fajny wieczór. Szkoda że "zaliczyłam zgona" czyli zasnęłam nawet nie wiem kiedy:D A jak się w nocy przebudziłam to tv wyłączyłam, bo widać mój małżonek też padł:D Rano nadrobilismy zaległości. A ja czekam na żel i teściki - oby dziś już były:)

13 listopada 2014, 09:26

Normalnie jakbym miała @ dostać, huśtawki nastrojów:D Dużo emocji ogólnie, trochę jak przed ślubem:D Dziecko to ważna decyzja w życiu.
Wczoraj mąż wrócił z pracy z kwiatkami i biżuterią (dostał wypłatę:D) a ja go przywitałam pozytywnym testem owu:))
Także już zaraz chciał pracować, a ja byłam meeega senna. Najedzona, lampka winka i strasznie chciałam spać. Rozbraja mnie ogólnie, ale widać że strasznie chce tego dziecka. Dawno chyba nie widziałam go tak zdeterminowanego:D Od czasów chyba kiedy musiał za mną biegać:D

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2014, 09:38

18 listopada 2014, 08:39

Gdy w jednej chwili przewartościowuje się świat...
Wczorajszy dzień, jak odzień, jak poniedziałek. Czas dłużył się w pracy niemiłosiernie. Myślenie o testowaniu, temperaturach, co dalej... Dziewczyna wyszła wcześniej z pracy, chciała zdążyć z obiadem. Tego dnia wszystko ja rozczulało, nawet gdy w sklepie jedna pani dołozyła parę groszy starszej, gdy jej zabrakło. Po powrocie zdenerwowana, starała się nad tym zapanować, bo przecież być może rozwija się w niej nowe życie. Zapanowała, zdążyła ze wszystkim. Mąż już wracał z pracy więc poleciała z psem na spacer żeby później o tym nie myśleć i móc spędzić czas tylko z mężem. Gdy wchodziła juz do bramy, zadzwonił mąż...
Wracał z pracy, głodny strasznie. Wiedział, że ona już tam na niego czeka. Chciał spędzić miły wieczór, więc pomyślał tez o winie. Tuż przed domem chciał skręcić do sklepu...
- Kochanie miałem wypadek.
- Jak to wypadek? Co się stało?!
- Tutaj zaraz koło xxx. Z mojej winy choć nie do końca. Jak chcesz to przyjdź.
Dziewczyna wbiegła do domu, zostawiła psa i z sercem w gardle pobiegła do męża.
Żył. Stał. Niepewność czy nie jest w szoku, czy zaraz coś mu się nie stanie. Drugi leżał na ziemi. Czekali na karetkę. Minuty się dłużyły. Zamieszanie i tłum gapiów. Telefony "zaraz będę w domu to Ci wszystko opowiem". Karetka go zabrała. Pytania gapiów, co, jak, czy żyje. Czekanie na lawetę, czekanie na drogówkę, czekanie na informację ze szpitala, wyjaśnianie sprawy...
Mąż chciał skręcić do sklepu, stał i przepuszczał auta, lekko ruszył - nie zauważył skutera (motoru). Motocyklista jechał szybko, przewrócił się na bok jeszcze wcześniej, w auto uderzył właściwie sam skuter, tylko w lewą, przednią lampę (bo auto dosłownie lekko zajechało na drugi pas).
Z odprowadzeniem auta do warsztatu wszystko trwało ponad 4h.
Dlaczego piszę w 3 osobie? Bo wciąż nie wierzę, że to się stało.
Ale już chyba zawsze będa mi dźwięczały w głowie słowa "miałem wypadek" i zapamiętam tych kilka minut kiedy biegłam na miejsce i wypatrywałam swojego ukochanego mężczyzny.
Nie wiem po co nie raz kłócimy się o pierdoły... Nie wyobrażam sobie bez niego życia.

W warsztacie naprawę auta wycenili na 2100zł... kupiliśmy auto jakies 1,5 mies temu za niecałe 5000zł...

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2014, 09:07

21 listopada 2014, 09:43

Zgodnie z moją teorią skoro HCG test nie wykazał to objawów być nie może. To czemu mam jakiś mega PMS? Może przez tą pogodę i wszystko...
Po wypadku się pozbieraliśmy, olaliśmy mechaników - mąż zabrał auto do warsztatu w którym pracuje i zrobił już większość. Za części zapłaciliśmy 450zł i został jeszcze zderzak do kupienia, jakaś tam geometria kół itp. Więc wyjdzie może 900zł a nie kuźwa 2100zł!!! Jeszcze za samą diagnozę sobie 150zł policzyli...
Ale spoko, teściu trochę pomógł za lawety zapłacił, ja ruszyłam oszczędności i damy radę.
I wiecie co jest jeszcze dziwniejsze? Jest cudownie. Nie sprzeczamy się o pierdoły, nie muszę go prosić żeby mi pomógł - sam do mnie przychodzi. Jakbyśmy oboje przez to zrozumieli co mamy do stracenia i bardziej to doceniamy.
Jak po wypadku i odstawieniu auta wracaliśmy do domu - on struty ja przeszczęśliwa że nic mu nie jest - wkurzał się na mnie że się uśmiecham, a nie ma się z czego cieszyć. Postawiłam go w odwrotnej sytuacji "wyobraź sobie że to ja bym zadzwoniła, że miałam wypadek - Ty nie wiedząc co się ze mną dzieje, zobaczył że stoję cała i zdrowa, z tamtym gościem też jest spoko w sumie najgorsze auto (ale to tylko pieniądze) cieszył byś się czy smucił?"
Odpowiedź była jasna.
Bo jesteśmy zgranym teamem, który w każdej sytuacji sobie poradzi tylko czasem o tym zapominamy:)
A wczoraj? masakra rano full energii, chwilę później totalne zero i zimno, jeszcze później co chwilę mi gorąco jakbym gorączkę miała, łeb mnie bolał aż mi się słabo robiło, nerwy, wróciłam do domu - kocyk, kakao i płacz o wszystko, wrócił mąż - od razu lepiej a jak się kradliśmy spać to taka głupawka mnie złapała że się od śmiechu zanosiłam i nie mogłam przestać. Nawet jego zaraziłam :D
Wyobraźcie sobie mężczyznę który leży i na głos rozmyśla "Może Ty jesteś w ciąży te Twoje humorki,płacz, a teraz głupawka... na pewno jesteś w ciąży! Ale nie to może być tydzień przed okresem tak Ci się zdażało... a nie... bo jak coś to płakałaś a nie się smiałaś...ja już nie wiem" :D
I niech mówi kto chce, że śl;ub wszystko zmienia, że gorzej itd. a ja bedę nadal szczęśliwą żoną swojego męża:) :)

24 listopada 2014, 09:25

I włącza się racjonalizacja.
Słodycze? Przed okresem norma.
Mdłości? Po słodyczach, całkiem możliwe.
Dziwny apetyt - raz jest raz go nie ma? Też może być @
Zgaga? Z moim żołądkiem? Dawno nie było ale też może to być coś zwyczajnego.
Senność i zmęczenie? Pogoda
Zawroty głowy, słabość - też może być przez to.
Wzdęcia, gazy? Jelita tez tak po prostu moga mieć humory.
Suszy? Grzejniki.
Humory? @
Cycki? no trochę przesadziły w tym cyklu z wielkośćią i sutki przesadzają z wrażliwością, ale to też może być przez @
Ból jajników / ucisk / kłucie od czasu do czasu? Teraz może być @, wcześniej? Może przez rozregulowane trochę cykle, może pęcherz, oby nic złego z nimi się nie działo.
Blada kreska? Przecież słabo widoczna. Testy tej samej firmy, może mają jakąś wadę i lekko zabarwiają w tym miejscu.
Koniec wywodu. Dół.

"Kocham Ciebie i tą małą kijankę w środku" - powiedział mąż przytulając się do brzucha.
- Jeszcze nie wiadomo czy tam jest.
- Patrząc na Ciebie - jest.

A ja coraz bardziej przekonuję się że nie ma. Temp spadła w dół. Dół.

A cichy głosik w głowie mówi - jestem.
Po porannym dole, jest spokój. Wewnętrzny. I cierpliwość.

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2014, 11:51

25 listopada 2014, 12:05

Ciąża rozpoczęta 30 października 2014
7e1d1ae132949cdbmed.jpg

No i jednak jest nasze maleństwo:) Czekam na wynik bety, dla formalności i uciekam na fioletową stronę:) Na razie jeszcze chyba w to nie wierzę:)
Beta 71,91 norma dla 4 tyg wiec prawidłowo:)

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2014, 14:53

Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii

16 marca 2018, 20:43

8dc
Śluz od dwóch dni i inne objawy zbliżającej się owu. Dziwnie bo zazwyczaj dwa dni przed owu zaczynały się kłucia itd. A teraz... w sumie obstawiam że za 5-7 dni będzie więc teoretycznie daleko. Ale @ też taki psikus mi zrobiła. Także nie wiem nic :)
Wydawało mi się że nerwy opanowałam.
Nie trzeba "uważać" więc ochota na <3 jak za dawnych lat prawie :D Także korzystamy i oby z rezultatem :D

23 marca 2018, 07:46

2dpo (3 wg ovu)
W główce mętlik, ale taki spokojny, racjonalny. Bardzo mnie to bawi, bo wracam myślami do poprzedniej próby i było podobnie. Chociaż teraz z większym naciskiem na racjonalnie bo mam jakieś porównanie jak to wszystko wygląda.
Objawy? Oczywiście, że je widzę :D :D Ale wiem, że jak to mówią „na dwoje babka wróżyła”. Jakby to powiedzieć… teraz i tak nic nie zmienię. Jedyne co mogę myśleć o jakichś cudach które mogłyby pomóc ewentualnemu groszkowi się rozgościć. Ale myślę, że na to już i tak za późno więc zdaję się na los.
Jedynie o tym progesteronie myślę. Nigdy nie miałam badanego, a w ciąży miałam plamienia na początku i luteinę. Może jest jakiś niski… Za to poza ciążą nie było nigdy nadprogramowych plamień więc nie wiem :D
Także jak widać odrobina szaleństwa w tej głowie jest.
A kredyt… czekamy. Za 3 dni ma przyjść gościu na wycenę nieruchomości i zobaczymy ile potem trzeba czekać.

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2018, 07:46

23 marca 2018, 07:46

Ciąża rozpoczęta 9 marca 2018
Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)