Pamiętniki ENJOY THE JOURNEY
Dodaj do ulubionych
1 2
WSTĘP
ENJOY THE JOURNEY
O mnie: Zawsze staram się widzieć tą jasną stronę. Niepoprawna optymistka. Wierzę w magię, która jest w każdym z nas i potęgę naszego umysłu.
Czas starania się o dziecko: od 10/2019
Moja historia: Free Spirit
Moje emocje: Enjoy The journey.

11 lutego 2020, 08:18

Ten, w którym to oficjalnie 1cs
2dc
Czekalam na ten okres, jak na żaden inny. Przez te ciagle podróże wszystko sie rozlegurowalo. Chce wrócić na dobre tory.
Mimo, ze nie chcelismy traktować starania o nowe zycie jak laboratorium, to chce poznac jak najbardziej swoje ciało, wschłuchać w jego potrzeby. 2020 to zdecydowanie rok pod hasłem Self Care. Niekorzystne wyniki z grudnia mocno otrzezwiły moją wiecznie młoda i niezważającą na konswekwencje duszę.
Od stycznia staram sie trzymac zdrowa diete, weszlo mi to w nawyk i juz nie jest wyrzeczeniem, a stylem życia. To nie jest takie trudne jezeli sobie przewaloryzujesz priorytety.

Bedzie dobrze.

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2020, 12:25

4 czerwca 2020, 18:54

Ten, po badaniach...

BADANIA AKTUALIZACJA

mutantka: MTHFR 1298A>C hetero & PAI-1 4G homo

30/05/2020
Estradiol 28 pg/ml (20-90) f
Testosteron 2,2 pg/ml (<4,6)
17 oh Progesteron 0,94 ng/ml (0,2 - 1,5)
Prolaktyna 18,0 ng/ml (2,8 - 29)
FSH 5,5 UI/L (2-10) f
LH 8,7 mUI/mL (2-12) f
TSH 3,85 uIU/ml (0,55- 4,78) 📈
T3 5,50 pmol/L(3,8 - 8,4) 36,96%
T4 16,6 pmol/L (9,6 - 23) 52,24 %
Homocysteina 4,5 umol/l (3,9 -10,7) - zbiłam z 9,83, trochę przystopuję z B12
Witamina B12 706 pmol/L (156 - 672)
Ferrytyna 69 ug/L (10 - 120)
Wit D 70 nmol/L (75 -150) 📉
Krzywa cukrowa
5,25 (4,11-5,89)/7,78 (4,1-8,8 )/4,25 (4,1-8,5) mmol/L Hipoglikemia reaktywna?
12/2019
antyTPO 0,57 IU/ml (0,00-5,61) 12.2019
antyTG 1,01 IU/ml (0,00-4,11) 12.2019
Transferyna 257 mg/dl (200-260)
Kwas foliowy 9,17 ng/ml (4,60-18,70) 📉
Żelazo 21,5 umol/l (9,0-30,4)
HSG zalecone 🤞

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 czerwca 2020, 10:44

8 czerwca 2020, 12:32

Ten, w którym jestem tuż przed owulacją...
7cs

Jestem tak przytłoczona informacjami, które są dostępne w Internecie, że nabawiłam się stanów lękowych. Nie chce tak żyć, nie chce takiej podróży. Ufam, że to co się dzieje, co nas spotyka ma jakiś większy sens. Tak, nawet te ciężkie chwile i trudne decyzje. Ale może nie jest mi dane wiedzieć wszystkiego, znać całą prawdę, może właśnie to zaufanie jest wystawiane teraz na próbę?
Wczoraj były moje 29 urodziny. Przeżyłam je bardzo nostalgicznie, mimo to, że nie przywiązuje aż tak dużej uwagi do liczb. Za rok 30, co do tego czasu będzie? Jak będzie wyglądało moje życie? Nie wiem... Nic już nie wiem.

12 czerwca 2020, 11:19

Ten, z męskim pierwiastkiem
ON - BADANIA - NASIENIE
jak dotąd:
▪ brak konkretnej, regularnej suplementacji (1 miesiąc brał suple)
▪ zdrowa diety, włączona czarnuszka, ale słodycze, grzeszki, chłopa nie kontrolowałam (jeszcze)
▪ alkohol: piwo, wino - od jednego do kilku razy w tygodniu, czasem rzadziej
▪ podpalanie 😒

WYNIKI Badanie 5/06/2020

Ogólne:
Objętość nasienia 2,4 ml >= 1,5 ml
pH 7,9 >= 7,2
Lepkość - lepkość w normie
Aglutynacja - nieobecna

Liczebność:
Liczba plemników: 42,2 mln/ml na 1 ml >= 15 mln/ml
W ejakulacie (całkowita): 101,280 mln/ej >= 39 mln / ejakulat
Okrągłe komórki (cellules rondes): 3,6 mln/ml inf. od 5 mln/ml
Leukocyty: 0,9 mln/ml inf. od 1 mln/ml

Ruchliwość:
Ruch postępowy: 37% >32%
Ruch niepostępowy (w miejscu): 15%
Nieruchome: 48%
Ruchliwość ogólna: 52% >40%

Żywotność
Żywotność: 72% >58%

Morfologia
Prawidłowe: 6% >4%
Nieprawidłowe: 94%
TZI (indeks Teratozoospermii): 1,31

Edit. Bożeny z forum mówią, że wyniki super, to ja im wierzę.

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2020, 16:27

22 czerwca 2020, 12:27

Ten po owulacji, ale bez nadziei
7cs | 7dpo
Spontanicznie dziś wybrałam się spuścić trochę krwi, bez przygotowania. Wczoraj wieczorem był bzyk.
Wyniki
Progesteron 12,30 ng/mL - w normie wg norm, ale raczej mniej niż więcej, czyli bida.
Prolaktyna 10,4 ng/mL - nie wiem, jak wpływa bzyk (bo był wczoraj, czy zaniża czy zawyża, olewam ten wynik skoro badanie niewykonane, tak jak należy, w 2dc była 18,0 ng/mL

Sama nie wiem co miały mi dać te wyniki. A już wiem! Bolą mnie cyce zazwyczaj przed okresem i bałam się, że może prolaktyna wy*ebana w kosmos. No ale chyba jednak nie. Progesteron nisko, może tu trzeba będzie na to zwrócić uwagę.

Na razie sobie żyję, czas sobie leci, odkładam starania na bok. Myślę bardziej o sobie holistycznie i o tym, co mogę zrobić dla swojego ciała, by było zdrowsze i silniejsze. W następnym cyklu pewnie HSG i wizyta u endo (odkłądam ją ciągle w czasie), chciałabym, żeby wspomógł moją tarczycę, bo TSH jest za wysokie.

6 lipca 2020, 10:28

Ten, w którym witam nowy cykl
8cs Self Love
2dc
Nadszedł wreszcie ten dzień, kiedy pani recepcjonistka w klinice zdecydowała się odebrać telefon, a i ja zdecydowałam się czekać dłużej niż 10 minut na tą piękną chwilę. Odnotowuję to jako sukces dzisiejszego dnia.
HSG umówione na ten piątek, tj. 10.07, będzie to mój 6dc, trochę szybko, ale im szybciej tym lepiej. Mam nadzieje, że Bożena się już ładnie złuszczy do tego czasu i nie będzie broczyć. Tego samego dnia idę też do mojego Endo, więc mam nadzieje, że wyniki HSG dostaje się do ręki, bo nie wiem czy oni zdążą mu je posłać.

Lipcowy cykl ogłosiłam sobie cyklem zadbania o samą siebie. W poprzednim cyklu, tym urodzinowym 🥂, dałam sobie więcej luzu, trochę odstępstw od diety, kończące się suplementy. Teraz jestem me, myself & I .

Budzi się we mnie jakaś wyższa świadomość, jakaś siła próbuje mi powiedzieć, ze wszystko będzie dobrze, tylko żebym zaufała. Nie oczekuję już zrozumienia wśród innych, jak to napisała Joan "Nikt nie zrozumie kto tego nie przeszedł. I nie należy mieć o to do nikogo pretensji" , ja pretensji nigdy nie miałam, ale czułam niesprawiedliwość, żal i zwyczajlny, ludzki smutek. Teraz się tego wyzbywam, każdy ma swoją drogę i ja się chce skupić na swojej.

W poprzednim miesiącu bywały chwile, kiedy odpuszczałam tak zupełnie, chce nauczyć się to praktykować częściej. To poczucie odpuszczenia i zaufania, że będzie dokładnie to, co powinno być, daje taką wolność, że... no własnie, że ktoś kto tego nie przeżył - nie zrozumie. Nie jest to proste, bo pragnienie wciąż jest i czasami krzyczy wniebogłosy, ale oh jak warto!

Także tak, mój drogi Pamiętniczku, lecę sobie do przodu, wierzę, że wszystko będzie dokładnie tak jak ma być.

8 lipca 2020, 17:25

Ten, po zakupach
(piszę ten wpis, żeby mieć to wszystko w jednym miejscu, w kupie)
4dc
Lipiec jest miesiącem, w którym robię sobie przerwę od suplementów. Nie, że wszystkie od razu wyrzuciłam, tylko dojadam sobie resztki, kończę opakowania.
Dziś zrobiłam zamówienie do Polski, z którym wrócę w sierpniu. Do koszyka wpadł mio-inozytol w proszku, B kompleks z Aliness i witamina D3 z witaminą K2 w kroplekach. W dalszym ciągu będę kontynuować przygodę z olejkiem z czarnuszki + koenzym Q10 . Skończyły mi się też probiotyki i chcę na pewno do nich wrócić, tylko jeszcze się nie zdecydowałam na konkretne.
Do tego pewnie dokupię Cynk i Magnez , coś z omega 3-6-9; Żelazo i Witaminę C jeszcze mam.
Do zakupienia w PL koniecznie:
Acard

Na razie to wszystko co mam w głowie.

Edit. Zapomniałam o wielkich zakupach w aptece. Otóż przed HSG dostałam wielka listę tzw. KITu do HSG. Musiałam kupić oczywiście antybiotyk, kontrast, sondę , wziernik, i opatrunek :D Kobiety w aptece były lekko w szoku, ale ponoć od czasów Covida dzieją się różne cuda, więc i to zamówienie przyjęły. Część pokrywa ubezpieczenie, jedynie sondę musiałam zakupić na własny rachunek ...

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2020, 17:29

10 lipca 2020, 16:56

Ten po HSG
6dc
To dziś był ten dzień, kiedy Bożenka zasmakowała kontrastu jodowego. Ileż człowiek się nażre stresu, kiedy nie jest świadomy tego, co go czeka. Wiedziałam jednak, że robię to w najsłuszniejszej wierze i że im wcześniej to zrobię, tym lepiej.
Sam zabiegł przebiegł niemalże bezboleśnie, początkowo spięta "dupa" z tego strachu, ale powoli się rozluźniłam. Jeżeli chodzi o odczucia, to kiedy kontrast wypełnił macice, no to było zdecydowanie intensywniejsze doznanie niż ból menstruacyjny (może po prostu mam lekkie miesiączki), ale do wytrzymania, trwało tylko chwilę. Później doktor kazał się poruszać na lewo, na prawo, porobił fotki i do domu.
Wynik: oba jajowody drożne, brak anomalii morfologicznych
Po zabiegu czułam bóle menstruacyjne, ale wciąż delikatne i do zniesienia, plus lekkie plamienie.

Ale to nie jedyna atrakcja dzisiejszego dnia! Z racji tego, iż miałam już komplet wyników, mogłam udać się do Dziadzia Endo. Moje emocje przed wizytą? Gdybym nie jechała autem, to biegłabym zadowolona w podskokach, niczym czerwony kapturek przez las, jeszcze nieświadomy tego co go czeka. Po wizycie? Wielkie rozczarowanie, ale nie obwiniam Dziadka, po prostu to jeden z tych lekarzy, który ma takie, a nie inne podejście.
Najpierw spojrzał na wyniki Starego - No super, wszystko dobrze. Potem moje wyniki bardzo się mu spodobały - no bo są w ogólnie przyjętej normie (tak szybko je wertował, że na pewno sprawdzał tylko to, czy mieszczą się w widełkach). Za wysokie TSH? Ależ skąd! PCOS? (zobaczył usg, na podstawie którego ginekolog podejrzewał, że mam pcos) Gdzież tam, zwykły wybryk natury.
Do tego ja, chciałam mu zaimponować, pokazałam dwa ostatnie wykresy z owu, mówi: No to przecież owulacja jest!
I zaczął swoim spokojnym, dziadziowym głosem (jakby wiedział jebaniutki, że się nie sprzeciwie, bo mam słabość do dziadków): Kochana Moja, wszystko wygląda w porządku, krzywe nie wykazały problemów diabetologicznych (jak to nie?), hormony są w porządku ( a stosunek LH do FSH? TSH?!), owulacja występuje. Widać, że dieta działa. Ja chce się wstrzymać jeszcze w ingerencje w Twoje przecież zdrowe ciało. Wiesz, przyjmijmy, że istnieje para, która jest w 100% zdrowa, to wiesz oni mają tylko 25% szans, że zajdą w ciąże, a ile innych małych, drobnych szczegółów może to zaburzyć, także cierpliwości. Może w ten rok się jeszcze nie wstrzeliliście odpowiednio (Dziadkowi powiedziałam, że staramy się rok, żeby wymusić badania, ale tak na prawdę już niedaleko do tego roku).
No i na koniec dodał, żebym dała sobie luz z obserwacją cyklu, trochę mniej się na tym skupiała, a bzykała się co 2 dni.
On czeka na sms, że jestem w ciąży, wierzy, że tak będzie. Jeśli nie, to widzimy się za 6 miesięcy.

No i co ja o tym wszystkim myślę? Ciesze się, że mam te badania zrobione na kasę chorych. Przecież po to do niego poszłam, nie łudziłam się, że mnie naprawi od razu. Ciesze się też, że wiem więcej od niego. Pozostaje mi tylko znaleźć kogoś innego, kto mi przepisze coś na to TSH, kto sprawdzi moje krzywe i kto weźmie na poważnie mutacje. Dlaczego jestem przekonana, że znajdę te osoby w PL a nie we FR? Może jednak warto szukać tutaj? Jeszcze nie wiem.

27 lipca 2020, 11:05

Ten w nowym cyklu, czy jeszcze nie?
9cs Chillout Bitch
Plamienie w 20 dc, trwa już 3 dzień. Wczoraj było dość obfite, więc uznaję to za @. Od czasu obserwacji już raz miałam taki cykl: Krótki, lekkie krwawienie i jazda nowy cykl, nowa JA! Przeszło mi przez myśl, że może jakaś torbiel, że może coś po HSG, ale uznałam, że nie będę sobie dobierać do głowy (choć raz!)
U mnie w zasadzie, poza narastającym stresem, żadnych zmian. Nie mogę się dodzwonić do Endokrynologa, którego sobie upatrzyłam, wiem, zdaje sobie sprawę, że to okres wakacyjny, ale biorąc pod uwagę, że na termin prawdopodobnie będę czekała kilka miesięcy, chciałam to załatwić jak najszybciej.
Przerwa od supli i lekkie olanie diety zaowocowała cyklem bezowulacyjnym. ALE! Miało być Self Care no to było. Nie do końca przyniosło to oczekiwane skutki, miało być wyciszenie i uspokojenie, a jest stres, STRES, STRES. Zupełnie nie związany ze staraniami, muszę przyznać, że temat zeszedł na dalszy plan. Ciągle jest w mojej głowie, wciąż wierzę, że się uda, wciąż szukam rozwiązań, ale nie staramy się za wszelką cenę.
Wdech i wydech, byle do wakacji. Mam nadzieje, że Covid nie pokrzyżuje nam planów. Może tam odwiedzę specjalistę, wiem, że to bez sensu, bo tu powinnam prowadzić diagnostykę, ale przecież nie będę czekać tu w nieskończoność aż ktoś łaskawie odbierze telefon, umówi mnie na wizytę za x miesiący i łaskawie zdecyduje się przepisać mi coś innego niż homeopatię na to szalejące tsh...
Trochę sobie klepnęłam, że to jest źródło naszych niepowodzeń, ale czy tak jest? 🤷‍♀️
9cs to ten, w którym miałam zacząć pić inozytol (ojjj pokładam w nim nadzieje, ojjjjj), ale kurka szybko przyszedł cykl, a proszek czeka na mnie w Polsce. Tu ceny są kosmiczne, ale nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. Niecierpliwość może wygrać.

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2020, 16:27

29 lipca 2020, 16:39

Ten, w którym zaczęłam przygodę z mio-inozytolem
5dc
Czy to była @ czy nie, to mogę zostawić tylko domysłom. Na pewno nie było to nic typowego, ale nie chcę dobierać sobie do głowy. Przyjęłam postawę nowy cykl, nowa ja.
Kończę powoli detoks suplementowy i wjechał na pierwszą linie obrony mio-inozytol, na razie w dawce 2000mg, za 2 tygodnie ją podwoję. Pokładam w nim ogromne nadzieje, muszę przyznać, nie, że od razu w ciąże zajdę, ale że mi wyreguluje cykle 🙏 i wpłynie na stosunek LH:FSH. Ostatnio też jedna z forumowiczek napisała, że prawdopodobnie obniżył jej poziom TSH, to by była prawdziwa wisienka na torcie. Chyba niczego tak szybko nie kupiłam i nie wcisnęłam do paszczy 🙄🤣
Trzeba być dobrej myśli...

1 września 2020, 14:52

Ten, po wakacjach...
39 dc
Wracam, wracam z miną zbitego psa. Dieta poszła w odstawkę na czas urlopu, wszystko poszło w odstawkę. Z podkulonym ogonem i torbą pełną suplementów wchodzę w ten wrzesień.
Co nowego?
B-complex
Witamina D w kroplach
Witamina C
Probiotyki dla jelit
Probiotyki dla Bożeniuchy
Heal Me (Olej z nasion czarnuszki siewnej, oliwa z oliwek, witamina E, koenzym Q10, olejek majerankowy)
Smart Me (Olej z wiesiołka, olej konopny, olej z dzikiej róży, witamina A, witamina D, witamina E) - nie dla ciężarnych
Inozytol
Kolagen
Wracam również do zrównoważonej diety z niskim IG i codziennych spacerów.
Powrót do walki o owulację...


11/09 - wizyta u Gina
14/09 - wizyta u Endo/Diabeto new

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 września 2020, 14:59

11 września 2020, 18:04

Ten, po wizycie u gina...
49 dc
Tak, zdecydowanie idziemy na rekord w długości tego cyklu.
Dostałam francuski odpowiednik Clo i Ovitrelle i specjalne zaproszenie na monitoring.
Na dzień dzisiejszy mam w prawym jajniku dwa pęcherzyki gotowe do pęknięcia, a w lewym całą armie 12 pęcherzyków wspierających, nie gotowych do pęknięcia ani troche! To ten jajnik nieogar skubany spowolnił mój cykl, wg doktorka.
Mówi, żeby się bzykać, bo wygląda na to, że owulacja lada dzień (49 dzień cyklu LOL, ma się ten zapłon). A jak małpeczka przyjdzie, to sobie jeść Clo i wstrzyknąć Ovi, no i w między czasie przyjść oglądnąć co wyhodowałam.
Na wyniki spojrzał swym optymistycznym wzrokiem i powtórzył chyba z pińćset razy, że wszystko ze mną w porządku, ale skoro 30 się zbliża, to troszkę te jajka podrasujemy.
Ciesze się, że w pon mam endo, bo JA wiem, że z tym tsh to ja mogę się bzykać nawet i z zesłannikiem niebios, a i tak nie bardzo coś z tego będzie.
No ale, chyba nie zaszkodzi spróbować stymulacji, right?
Ustaliliśmy, że stymulacja na 3 miesiące, a potem pewnie mnie pokieruje na inseminacje. Ale na tym ginekologu się świat nie kończy :D Raczej przed inseminacją będę próbować jeszcze innych sposobów.

14 września 2020, 11:48

Ten, po wizycie u edno
52 dc
Sielanka długiego cyklu trwa.
Wizyta u endo mimo, iż trwała dosłownie kilka minut, okazała się bardziej owocna od wszystkich poprzednich.
WRESZCIE ktoś się zainteresował tym moim nieszczęsnym tsh i tarczycą.
Zlecone badania to m.in. TSH, T4, T3, B9, Morfilogia, CRP i dwa pozostałe, które próbuje rozszyfrować: przeciwciała TRACK (diagnoza choroby Basedowa) i <coś czego za ciula nie mogę odczytać**> oraz wyczekiwane USG Tarczycy, którego się troche boję. Tzn. nie samego badania, a jego wyników.
Co do moich cukrów, uznała, że zrównoważoną dieta mi na razie wystarczy, ale decydujące zdanie zapadnie jak zobaczy też morfo. Inne hormony wg niej są okej.
Była to pierwsza wizyta, ale babka zrobiła na mnie dobre wrażenie. Głównie chodzi mi o zwrócenie jakiejkolwiek uwagi na tą tarczycę i potwierdzenie mojej teorii, że TSH jest za wysokie. Powiedziała jednak żebym przystąpiła do stymulacji, w miedzy czasie obniżymy tsh, jeżeli wynik się powtórzy.
Mam poczucie, że coś się ruszyło, to mnie bardzo cieszy.

Edit. **Rozszyfrowałam: nabazgrane przeciwciała tarczycowe 👍


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2020, 13:03

25 września 2020, 15:47

Ten, z wynikami dla endokrynologa
63 dc

25/09/2020
Kwas foliowy 12,7 ug/L (5-15)
CRP <4 mg/L (norma <10)
TSH 3,70 uUI/mL (0,55-4,78)
T3 free 4,70 pmol/L (3,8-8,4)
T4 free 14 pmol/L (9,6-23)
Anty tpo 37 U/mL (norma <60)
Anty tg <15 U/mL (norma <60)
TRACK (trab) <1,1 UI/L ( 1,75 +)
Czekam jeszcze na usg tarczycy, ale niestety wolny termin w całej wsi byl dopiero na końcówkę października. Wizyta u endo w poniedziałek.

Moje plamienie sie wyciszyło, mialam dwa epizody krwawienia jasna krwią po bzyku, tyle. Nie była więc to @... przeglądając moje poprzednie cykle zauważyłam, że po takim plamieniu (które uznawałam za małpe), zdażyło mi się mieć ładny "cykl" i nawet owulacje (a w zasadzie łasny skok temperatury). Nie pozostaje mi więc nic innego, jak być dobrej myśli.
Cierpliwie czekam na kolejną małpe z prawdziwego zdarzenia żeby wjechać z tą stymulacją. A moze wystarczy obniżyć tsh? A może mioinozytol zacznie działać? 😶
prepare for the worst & hope for the best 🍀

28 września 2020, 12:03

Ten, z wymarzoną pigułką
66 dc

Wreszcie go mam! Będziemy zbijać TSH!🙌
L-Thyroxin Henning 25g

Pani Edno powiedziała, że jak okres nie przyjdzie do następnej wizyty to mi da leki na wywołanie. Dała by już, ale na razie nie chce ingerować w leczenie gina. Ja ciągle mam ochotę rozglądnąć się za nowym zaglądaczem, ale może nie ma co chwytać 5 koni za ogon. Skoro mam zacząć stymulacje, to zacznę już z Dziadkiem.
Ciągle mnie pobolewają jajniki, już chyba bardziej spodziewam się jakieś jajo- niespodzianki - owulki, niż tej @, na tyle na ile znam swoje ciało. A jednocześnie znam je też na tyle, że wiem, że ja to mogę sobie powróżyć z fusów, ono i tak zrobi swoje.

Ale jestem spokojna, doczekam się, tak jak i Ty się doczekasz. Wiem, dla mnie wciąż jest to początek drogi, minie niedługo zaledwie rok. Dlatego z pełną świadomością, jeżeli gdzieś istnieje kolejka z Dzieciutkami, odstępuje swoją dla wszystkich tych, które starania liczą w latach, a nie miesiącach. Ja mam jeszcze dużo cierpliwości i całą masę nadziei. Odstępuje więc kolejkę tym, które jej już nie mają.

2 października 2020, 18:24

Ten, ze szczęśliwa siódemka
70dc

Wyniki, wyniki...
SHBG 88 nmol/L (18-144)
DHEAS 10,53 umol/L (2,68-9,23) 📈

No to trochę poszalało. To badanie zrobilam na własną rękę, zobaczymy czy endo sie odniesie. Ale wizyta dopiero początkiem grudnia. Czy mam się niepokoić? Ktoś coś wie?

Edit. Doczytałam sobie to i owo, na razie luz. Wartość jest przekroczona nieznacznie. Wiem, ze przy pco i pcos androgeny mogą być podwyższone. Czytałam, że problem zaczyna się, kiedy normy przekroczone są kilkurotnie i na razie tego sie trzymam.

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2020, 10:19

12 października 2020, 10:49

Ten, w którym jest nadzieja...
11dpo
Jest i ona, w domniemanym 69 😈dc pojawiła się owulacja. Teoretycznie dopiero trzecia w tym roku. Jest to w pewien sposób demotywujące, ale najważniejsze dla mnie jest to, że się pojawiła. Oczywiście na podstawie skoku temperatury, bo nie miałam w tym cyklu stricte monitoringu. Lekarz w 49 dc widział dwa obiecujące pęcherzyki na prawym jajku, a lewe było pełne małych niedominujących. Potem było plamienie, o którym już wspominałam, które wg mnie było bardzo skąpą @.

No ale do brzegu, wczoraj zatestowałam, choć miałam tego nie robić - BIEL. Właśnie dlatego zarzekałam się, że nie siknę, ta biel i tak nic nie mówi. Bo może za wcześnie, a może słaby test, zawsze może sobie głowa coś dopowiedzieć. W planie mam pójść na betę albo jutro 12dpo, albo 14 dpo, zobaczę jak mi się zachcę.
Mało mam tych momentów oczekiwania, nadziei, większość moich starań to owszem oczekiwanie, ale na owulację albo na okres. Dlatego też jest to dla mnie takie wyjątkowe i niecodzienne.

19 października 2020, 12:12

Ten, w pierwszym dniu nowego cyklu!! Champain shower!
1dc chyba to będzie 11cs - choć szczerze już straciłam rachubę. Licząc cykle z owulacją, to w sumie nieśmiało podchodzę do 3cs, rachuba jest słaba, no ale takie życie.


Inozytol - na pewno jemu zawdzięczam powrót owulacji i pokładam nadzieje na ten cykl. Miałam mieć stymulacje CLO + Ovitrelle z monitoringiem, ale niestety miałam kontakt z osobą z Covidem i nie wiem jak to teraz będzie wyglądać. Teoretycznie mogę zrobić test bez problemu, ale co jak wyjdzie pozytywny, czy brać clo bez monitoringu, czy odłożyć to na następny cykl, czy w ogóle w przypadku zarażenia jest sens się stymulować. Wiele pytań, mało odpowiedzi.

Czas pokaże, póki co jestem mega szczęśliwa, że wreszcie jest ona, dama w czerwieni. Mam nadzieje, że już mi takich niespodzianek nie zrobi nigdy więcej (no chyba, że na 9 miesięcy) :)

Edit. Test na Covid negatywny, szkoda mi tej stymulacji, ale co się odwlecze to nie uciecze....

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2020, 12:46

13 listopada 2020, 10:15

Porada
Równowaga hormonalna przy PCOS i nie tylko, jak się wspomóc? - wpis będzie uzupełniany

Black Cohosh - pluskawica groniasta pozytywny wpływ na stosunek LH:FSH
Cynk od 15mg ( >40mg - dołączyć 2 mg miedzi, >100mg - niezalecane)
▪ wpływ na komunikację podwzgórze - przysadka - nadnercza
▪ owulacja + produkcja progesteronu
▪ obniża poziom glukozy i insuliny we krwi (wg badań przyjmowany najlepiej na czczo i 2 h po posiłku)
▪ bloker androgenów
▪ udział w syntezie hormonów tarczycy
Żródła: mięso, wątróbka, kasza gryczana, jaja, pestki dyni

Magnez
▪ wspiera metabolizm estrogenów
▪ sen i układ nerwowy
▪ gospodarka glukozowo- insulinowa
▪ praca tarczycy

Inozytol - 4g mioinozytolu + 100mg d-chrio
Witamina D
Berberyna

Rosweratrol 150mg/dzień
▪ zmniejsza insulinooporność
▪ obniża poziom glukozy we krwi
▪ chroni komórki beta trzustki

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 stycznia, 15:50

13 listopada 2020, 10:54

Ten, w którym rozkminiam moje bolące cytryny.
26 dc
11dpo

Od 10dc moje piersi są wrażliwe i napuchnięte. Ogólnie, bardzo lubię kiedy takie są, z mojego smutnego B, robi się sterczące, zalotne C, czego chcieć więcej? Jednak wiedziałam, że to jeszcze nie jest czas na to, by takie były.
Jak to ja, always look on the bright side, cieszyłam się bimbałkami i czekałam na owulację. Owulacja podobno była, 15dc, temperatura nieśmiało pnie się w górę, śluz jakiś tam jest, owulak pozytyw.
Patrząc z perspektywy, w dniu 26 cyklu, na wykres i bolące nieustannie cycki po dziś dzień, wyczuwam, że cos poszło nie tak.
Autodiagnoza łopatologiczna: wysoki poziom estrogenów = zatrzymanie wody w organizmie + wrażliwe piersi + niski poziom progesteronu = niska temperatura.
To tylko błądzenie ślepego we mgle, następny cykl to cykl stymulowany. Wiem, że muszę się skupić trochę bardziej na diecie i suplementowaniu, bo ostatnio to zaniedbałam i może właśnie widzę tego efekty.
Czy owulacja była czy nie, to tylko Bóg jeden wie. Nie mam nadziei, że ten cykl jest udany, nie chce mi się jej mieć, czekam na @ i heja :)

W ogóle, to widzę, że coraz bardziej skupiam się na diagnostyce samej w sobie, po to, żebym dobrze "działała" ogólnie, niż po to, żeby już natychmiast się udało. Wiem, że lata lecą, ale ja mam coraz więcej tej cierpliwości, nie wiem skąd to się bierze i o co w ogóle mi chodzi. Przez to coraz częściej czuję, że trochę tu nie pasuję i męczy mnie czytanie niektórych postów, od razu łapię się na ocenianiu tych bogu ducha winnych dziewczyn, które po prostu mają inne spojrzenie na świat niż ja.

I am lost in here.


1 2
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego