X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki ENJOY THE JOURNEY
Dodaj do ulubionych
1 2 3

11 stycznia, 15:50


Ten, z panią Małą, co okazała się Wielka!

28dc
Witam się w 2022 roku. Idealny rok, żeby w końcu zajść w ciązę! Rozpoczełam go zmianą ginekologa, już wiem, że na lepsze!

Po przejściu przez 5 ginegologów - dziadków, 7 stymulacji CLO, w tym tylko 1 z monitem, 3 zastrzykami ovitrelle w ciemno, powiedziałam sobie dość i postawiłam na drugi biegun - młodą kobietę. Pani "Mała", bo tak dosłownie tłumaczy się jej naziwsko, to ginekolog pracujący w klinice niepłodności, specjalizuje się w stymulacjach, inseminacjach i IVF. Dziś miałam u niej wizytę i napiszę tylko, że WRESZCIE czuje się zaopiekowana!

Na poczekalni mało się nie 💩 ze stresu (dobrze, że zrobiłam to w domu x4), miałam co do tej wizyty duuuże oczekiwania. Za ścianą słyszałam sekretarkę, która ciągle dzowniła do pacjentek w sprawie albo transferu albo punkcji. W głowie milion myśli, że chyba trafiłam w nie to miejsce co chciałam, strach, że będą już pchać w IVF, a ja jeszcze nie jestem mentalnie na to gotowa. Człowiek dopiero po fakcie zdaje sobie sprawę, jaki jest głupi :D Moje techniki oddechowe nie działały, bo przez maseczkę myślałam, że się uduszę i padnę tam z niedotlenienia. W końcu nadszedł mój czas (bądź co bądź po godzince oczekiwania), ale to nieistotne!
Jest i ona! Mała zaprosiła mnie do gabinetu, towarzyszyła jej jakaś inna kobieta, internistka, nie wiem, nie przyswoiłam kim była, ale chyba się szkoliła. Mój stres sprawił, że nie mogłam skleić poprawnie zdania, ale Mała była cierpliwa i uważnie słuchała dukanych odpowiedzi na szereg jej pytań. Zrobiła ogroooomny wywiad ze mną, od leków, choroby, po dietę i ilość pitej wody :D, a potem pytała o Starego.
Skurpulatnie przeglądneła wyniki, jakie jej pokazałam. Miła odmiana po tym jak Dziady dotychczas tylko dotykali kartki z wynikami tak delikatnie jakby miały im ręce wypalić i zawsze twierdząc, że wszystko jest TRES BIEN.
Zainteresowała się wynikami mutacji z TESTDNA, jako PIERWSZA. Troche ciężko było jej się odnieść do wyników w języku polskim, ale nie zbagatelizowała tego i zaleciła dalszą, dokładniejszą diagnostyke krzepliwości.
Staremu dostała się powtórka Spermogramu z oceną migracji (ostatnie wyniki z przed 2 lat). Na pewno się ucieszy na ponowną wizytę w pokoju zwierzeń, akurat mój Luby nie ma z tymi badaniami najmniejszego problemu. Żartuje sobie, że gdyby zawsze badania kończyły się orgazmem, to robiłby ich więcej 🤣
Na koniec zrobiliśmy deklarację niepłodności, dzięki czemu będę miała 100% refundacji na wszystkie badania, wizyty, leki i zabiegi. Dziady wcześniej tego nie zaproponowali, c*ujki!
A no i zaglądnęła do Bożenki, okazało się, że jestem prawdopodobnie świeżo po owulacji, więc całkiem niezła wiadomość. Kto wie, może z tego cyklu będzie jeszcze chleb 😅 Jajniki dalej wystrojone wkoraliki, ale to już wiemy, że takie z nich fancy Jajory.

Z Małą widzimy się za miesiąc. Kazała się ładnie odżywiać, pić dużo wody, porobić szereg badań, które zleciła i ruszymy ze stymulacją. Jeżeli kilka stymulacji nie wyjdzie, to lecimy w inseminacje.

Latam dziś metr nad chodnikami, bardzo jestem zadowolona z tej wizyty. Może dla niektórych to wizyta standard, ale po 2 latach tułania się od Dziada do Dziada, bagatelizowania wszystkich moich problemów, słuchania, że taka moja natura i, że trzeba czasu, WRESZCIE jakieś konkrety. A i co najważniejsze, stymulacja będzie z pełnym monitoringiem - alleluja!

Mała, dla mnie jesteś Wielka!

Tyle ode mnie, do następnego!

21 stycznia, 15:13

Ten, w którym jestem w ciąży.

38dc
18/01//2022
Coś babe podkusiło, jakieś moce samozwańcze, o zrobienie testu. Nawiozłam sobie z PL Facelle, to czemu nie siknąć.
Na teście pojawił się cień cienia cienia, który cień poganiał. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło, ale myślę sobie: babo, masz omamy, już padło Ci na łeb. Pierwszy raz też sikałam na ten właśnie test, także szybko wytłumaczyłam sobie: no je*any oszust! Ale! lekie mrowienie po plecach przeszło.
Po przeczytaniu pierdyliard opinii na forach, że te testy po prostu oszukują, machnęłam ręką.
19/01/2022
Tak, tak, znów szept do uszka jakiegoś duszka: no zrób, no zrób! No wiadome, zrobiła. Tym razem już widzę gołym okiem, wciąż cień, ale widzę gołym okiem, nie muszę szukać odpowiedniego światła i ustawiać test pod odpowiednim kątem, żeby dojrzeć. Znów przekonanie, że no tak, frańce - oszukańce, poleciałam zatem do apteki po test Clear Blue o czułości 10 - znów blada kreska! No to, pirszę wybaczyć, ale jeżeli po 2,5 roku ja widzę 2 cienie, na 2 różnych testach, to nie zastanawiam się dwa razy tylko lecę na betę. Nie jestem z tych, co są cierpliwe i wierzą siuskom na patyku.
Beta hcg 13 UI/L
Po pierwsze szok, po drugie: co to w ogóle za wynik?

Owulacja była w tym cyklu z DOSŁOWNIE jajka niespodzianki. Przy ostaniej wizycie, kiedy myślałam, że zaraz będzie @ w 28dc, dowiedziałam się, że: nie nie Kochanieńka, jesteś świeżo po owulacji. Tak więc oto pozytywna [sam Bóg wie ile dni po owulacji] beta.

Wciąż szok, niedowierzanie, a przy tym jakiś taki SPOKÓJ, że co ma być to będzie. RADOŚĆ, że w końcu coś ruszyło, bez względu na to jak to się skończy, bo przecież wiem, że skończyć może się bardzo różnie.

21/01/2022
Powtórka bety. Przy okazji zrobiłam masę innych badań, pani z recepcji mnie oficjalnie znienawidziła, że przyszłam z tym wszystkim na raz :D No, ale po to już ta Pani tam jest, czyż nie?
Beta HCG 39 UI/L
Przyrost 250%

Jestem w ciąży? No jestem. Czy wszystko będzie dobrze? To tlyko czas pokaże i chyba to jest w tym wszystkim najgorsze. Dopiero teraz zrozumiałam jakieś to flustrujące uczucie.

Niemniej, jestem ogromnie szczęśliwa, że coś się zadziało i to zupełnie naturalnie. To onzacza tylko tyle, że bedzie dobrze. Czy już teraz? Tego nie wiem, pewnie ja z przyszłości już wie. Jestem pewna, że jeżeli to TEN czas, to wszystko będzie wspaniale, a jeżeli to jeszcze nie TEN czas, to przyjmę to z pokorą i miłym wspomnieniem, że jednak te bzyki ze starym to nie tylko zajebisty orgazm i masa przyjemności, a też cudotwórstwo :P

Jestem wdzieczna za ten czas. Dziękuje za to, że trafiłam na afirmacje i medytacje, które słucham codziennie. One dały mi poczucie, że moje ciało wie doskonale czego potrzebuje, a moje Dziecko wyberze idealny moment na swoje przyjście.

Dzis jestem w ciąży.


No a teraz pytanie, co robić? Na pewno betę powtórzę jeszcze, tak jak zaleca laboratorium, czyli dopóki nie przekroczy 100. Zrobię to we wtorek, bo niestety kolejne 48h wypada na niedziele, a chyba lepiej będzie to obliczyć po prostu po kolejnych 48h, right?
Jak do tego czasu wytrzymać i nie zwariować? Nie wiem, ale spróbuję. Nie wiem też jak wygląda tu wizytacja, bo nigdy z żadnym moim ginekologiem o tym nie rozmawiałam, bo po prostu zajmowaliśmy się etapem A - zajść w ciążę.
Muszę też się zdecydować na konkretnego ginekologa, bo Mała, co jest Wielka (swoją drogą babeczka tylko zaglądneła mi do Bożeny, a tam już się coś podziało - espresowo 😂) nie zajmuje się prowadzeniem ciąż.

Wdech, wydech.

21 lutego, 11:01

Ten, w którym wiem na czym stoje.

69 dc
Musze przyznać, że moja intuicja nie myli mnie nigdy. Chociaż jestem osobą dużej wiary i ogromnej nadziei, to jednak to poczucie, które mam w środku jest nie do pokonania.
Dziś potwierdziły się moje przeczucia o pustym jale płodowym (nie wiem czy tak się odmienia jajo? trudne słowo do odmieniania, do prawdy).
Co czuje po tych tygodniach niepewności, nadziei, walki ze samą sobą i swoimi myślami? Ulgę.
Czy jest mi smutno? Czy jestem rozżalona? Może byłam, przy pierwszych nieprwidłowych wynikach bety HCG. Teraz nie jestem, nie czuję żalu. Przetrawiłam już to i doskonale rozumiem, że jeżeli pojawił się błąd genetyczny, błąd matrixa, to to co mnie spotyka, czyli samoistne zatrzymanie rozwoju na bardzo wczesnym etapie, to najlepsze co mogło mnie w tej sytuacji spotkać.
Nie chcę nawet myślami wracać do koszmaru jaki przechodziłam rok temu z bliską mi osobą, kiedy to nadzieje i miłość urosły już do rozmiarów tak ogromnych, że ból był tysiąckroć razy silniejszy i niewyobrażalnie dewastujący.

Jest ok, przejdę przez to, tak jak niejedna z Was. Widać los chciał mi pokazać, że sie da, że na prawdę sie da. Może jeszcze nie teraz, może jeszcze nie za miesiąc, ale wiem, że moje szczęście jest już tuż za rogiem i przyjdzie w najlepszym dla siebie miejscu i czasie.

Czas zadbać o siebie.
02/2022💔

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego, 11:50

2 marca, 19:01

Ten, w którym here we go again.

10 d pp
Diś byłam na wizycie kontrolnej. Wg gina wszystko ładnie się oczyściło, endo cieniutkie 3,5 / 5 mm.
Zielone światło na gorrrrący seks - i super, bo mnie nosi już od jakiegoś czasu. Libido w ciąży było turbo wysokie, jak widać nawet po poronieniu nie odpuściło. Uffff.
Ze staraniami najlepiej poczekać do następnej miesiączki.
No i tak się kończy krótka acz piękna historia mojej wyjątkowej na swój sposób ciąży.
Wyglądam na przód.

Z tego wszystkie zapomniałam pochwalić mojej Pani Tarczycy. Wzięła się do roboty (a raczej endo przepisała odpowiednią dawkę - wreszcie).
Ostatni wynik TSH z 7 lutego to 1,11 uUI/mL, T4 16,7, no proszę Państwa, tu się należą owacje na stojąco. Bardzo się cieszę i ukochuję mój cały system endokrynologiczny ;*
Całe moje Ciało zasługuje na wielkie uznanie. Pięknie sobie ze wszystkim poradziło i wiem, że jest stworzone do Wielkich rzeczy.
Kocham Siebie.

Dziękuje, dobranoc.

24 marca, 17:35

Ten z przeglądem podwozia miesiąc po 💔

32 dpp
Dr Mała rusza z grubej rury! Nie chce już nawet czekać na @. Zapisała dupka na 10dni i lecimy ze stymulacją.
Upewniła się tylko czy psychicznie jestem na to gotowa, a moja beta ujemna i z dużą dozą ekscytacji
(kocham ją) stwierdziła, że musimy wykorzystać tzw. "pociążowe fertility window".
Sama nastawiałam się raczej na czekanie, a nawet próby przy naturalnym cyklu. Ale czy chce czekać? Czy to nie lekarzowi powinnam ufać? Z resztą, taki był plan przed ciążą z jajka niespodzianki. Moje PCOS nie zniknęło w eterze, a ja w magiczny sposób nie stałam się wiatropylna. Wracamy więc do planu A.
Wyniki badań, które zleciła mi na krzepliwość krwi wyszły ok. Ze wzgledu na poronienie i mutacje PAI włącza mi Aspegic 100 od owulacji.

Plan A prezentuje się tak:
10 dni Dupka
3 - 11dc Gonal 50
11dc monitoring
Ovitrelle po kontroli pęcherzyka
po 48h po Ovi Progestan 500
od owulki Aspegic 100

Gonalem nie miałam przyjemności jeszcze się rozkoszować, zaraz przeglądne forum kto już tego nektaru doświadczył.
No i co... niech się dzieje wola Kosmosu.


19 kwietnia, 11:42

Ten, z pierwiatkiem męskim po raz drugi

6dc

Przyszła pora i na Chłopa i jego wycieczkę do pokoiku zwierzeń. Badania z zalecenia Małej, ale sama też byłam bardzo ciekawa co tam się pozmieniało. Stary troche niepocieszony wrócił, bo pokoik był praktycznie pozbawiony zasięgu, więc nie był to najprzyjemniejszy seans jego życia. W pokoiku tylko jeden plakat, ale dał rade mój Rycerz 😅

WYNIKI 04/2022

Ogólne:
Objętość nasienia 2,8 ml >= 1,5 ml
pH 7,9 (7,2- 8,0)
Posiew czysty

Liczebność:
Liczba plemników: 61 mln/ml na 1 ml >= 15 mln/ml
W ejakulacie (całkowita): 170,8 mln/ej >= 39 mln / ejakulat
Okrągłe komórki (cellules rondes): 3,6 mln/ml inf. od 5 mln/ml
Leukocyty: 0,2 mln/ml inf. od 1 mln/ml

Ruchliwość:
Ruch postępowy: 42% >32%
Ruch niepostępowy (w miejscu): 19%
Nieruchome: 39%
Ruchliwość ogólna: 61% >40%

Żywotność
Żywotność: 76% >58%

Morfologia
Prawidłowe: 8% >4% 🎉 (06/2020 6%)
Nieprawidłowe: 92%
TZI (indeks Teratozoospermii): 1,25

Test po migracji - badana próbka 1ml
Ruchliwość 60%
Morfo 10%

po 24h
Ruchliwość 30%
Liczba ruchomych plemników 15,725 mln
MAR-TEST
Przeciwciała przeciwplemnikowe
IgA - nieobecne
IgG - obecne 3% (norma <10%)

No jest dobrze! Miałam lekkie obawy, bo jednak Mój Luby nie kusi się o jakieś większe działania w kierunku polepszenia jakości nasienia. Zawsze miał dużo ruchu w swoim życiu, dieta hmm raz lepiej raz gorzej. Nie brakuje mu na pewno optymizmu, jak on to mówi: "Ja jestem szczęśliwy, to moje organy i komórki są szczęśliwe" no i może ma skubany racje.

A do mnie kto zawitał tak nieśmiale, a jednak w całej okazałości? dama w czerwieni 💃! Przeżyłam totalne oczyszczenie na poziomie emocjonalnym, duchowym i fizycznym. Dawno mnie tak @ nie cieszyła. Rozpoczęłam zatem przygode z Gonalem, easy game. Idzie się przyzwyczaić. Rozpoczełam też przygode z moim monitorkiem, który już myślał, że go rzuce w kąt, ale jednak się przyda. W tym cyklu to raczej tak "dla sportu", w poniedziałek mam monitoring cylu u Małej, więc zobaczymy na ile jest wiarygodny.
Musze przyznać, że dopiero teraz w tym nowym, pierwszym cyklu po poronieniu, czuję, że wróciłam "do siebie". Bałam się, że mi od*ebało na dobre, a długo pracowałam nad tym stanem ducha.
Ufff so good to be back!

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia, 11:43

25 kwietnia, 12:01

Ten z monitoringiem

12 dc
Dziś po 9 zastrzykach Gonalem 50j. udałam się w odwiedziny do Małej. Wcześniej, tak jak kazała, spuściłam krew w labie przy gabinecie. Prawy jajnik zdecydowanie chce się stać moim ulubionym jajnikiem (z niego też była ciąża niespodzianka), no zobaczymy zobaczymy, ale szanse są duże. Lewy, no cóż, no jest kochany, robi co może, ale not this time. Sprawa więc wygląda tak:
Prawy jajnik pęcherzyk 16mm
Endo 9mm
Wyniki z labu:
LH 3,9 mUI/L
Estradiol 242,2 pg/mL
Progesteron 1,06 ng/mL

Dziś mam jeszcze raz zaszczycić się Gonalem, jutro wieczorem Ovitrelle no i co, niech się dzieje. Od jutra włączam Aspegic, a za 2 dni Progestan.

Jestem totalnie wyprana z emocji na ten moment, płynę tą rzeką z nurtem i tylko czasem rozglądam się na boki czy może widok się już zmienił. Może lepiej tak, niż żeby nadzieje rosły do olbrzymich rozmiarów. Będzie dokładnie to co ma być, czy ze mną w euforii i ekscytacji, czy ze mną wzruszającą ramionami.
Sit back, relax and enjoy your flight.

13 maja, 16:25

Ten na kacu

30 dc
Ah te cykle stymulowane, te hormony, te zastrzyki...
Kto mówił, że będzie testować dopiero w terminie, kiedy ovitrelle się wypłuka? JA
Kto pukał się w głowe, kiedy kolejne dziewczyny pytały czy te kreski to ciąża, czy nie ciąża, kiedy to z góry jest założone, że może to być jeszcze ovitrelle? JA
Kto zrobił dokładnie to samo? No możecie się domyślić.
Nie robiłam sobie jednak nadziei, no może troszeczke, ociupinkę. Żałuję. Żałuje nawet tej ociupinki.
Wczoraj zrobiłam betę, bo chciałam się legalnie napić wina. Wiadomo jaka wyszła, skoro dziś mam kaca.
Nie żebym się jakoś spiła bez opamiętania, wypiłam może dwie lampki, ale czuje się jakbym wypiła co najmniej butelkę. Człowiek wyszedł z obiegu,

Moje przemyślenia na temat tej stymulacji, bo była to moja pierwsza z gonalem, no i pierwsza z progesteronem. Zastrzyki spoko, no wiadome, nie jest to najprzyjemniejsza część starań, samo kłucie da się przeżyć, ale troche mi od*ebało. Kompletnie wybiłam się z mojego ZENU. Dosłownie jakby ktoś mi zabrał mózg i tam nasrał na jego miejsce. Przez cały cykl byłam jakaś taka osowiała. W fazie lutealnej, wiadome, progesteron = płaczki sraczki,więc troche popłakałam, troche się powkurwiałam, przy okazji zarzekłam się, że już nigdy więcej, żadnych stymulacji, żadnych usg, nie będzie dziecka z cyklu naturalnego, to nie będzie w ogóle. (hehe)

Teraz się sama z siebie śmieje, bo piszę z lepszego miejsca. Nadaje z mojej chmurkowej oazy spokoju. Przecież nic, absolutnie nic nie jest w stanie zaburzyć mojego spokoju. Nic nie jest w stanie zabrać mi szczęścia jakie mam. Nikt nie zabierze mi wspomnień i nikt nie zabierze mi tego co jest tu i teraz.

Na dzień dzisiejszy, po rozmowie z Moim Ukochanym Starym, utrzymujemy, że lecimy w to. Lecimy i nie oglądamy się za siebie. Pociśniemy jeszcze te 2 stymulacje, potem eldorado przynajmniej do końca roku. Jeżeli się nie uda przez te dwa cykle, to nie chce patrzeć na testy owulacyjne, zastrzyki, tabsy, będzie tylko gorący seks.

Czasem wracam myślami, do tego momentu w styczniu, kiedy zobaczyłam dwie kreski. Poczułam się wtedy tak wyjątkowo, tak jakby ktoś podszedł do mnie i mnie mocno przytulił do serca. Ktoś kogo nie znam jeszcze, ale kto jest w moim życiu od zawsze i będzie na zawsze. Pytanie tylko czy spotkamy się tu na Ziemii, czy w jakiekś innej czasoprzestrzeni.

Tylko czas odpowie na to pytanie.



30 maja, 18:02

Ten z Gonalem część 2

17dc
Przyszedł czas na podsumowanie efektów drugiej stymulacji gonalem 50. W tym cyklu dorzuciłam sobie sama NAC w dawce 1200mg/dzień od 3dc do 7dc (nie konsultowałam z Małą, bo przecież jestem najmądrzejsza).

11dc - monit nr 1 - brak pęcherzyka dominującego, największy 11mm na prawym jajniku, policystyczny obraz obu jajników, przedłużenie gonala do 13dc
estradiol 154,6 pg/ml | LH 4,5 mUI/mL | prog 0,82 ng/ml
14dc - monit nr 2 - pęcherzyk 12mm na lewym jajniku, prawy poli poli, aż boli, gonal stop - ryzyko hiperstymulki
estradiol 212,1 | LH 4,1 | prog 0,89
17dc - monit nr3 - pęcherzyk dominujący 16mm na lewym jajniku
estradiol 36,9 | LH 11,3 | prog 0,97
Zalecenie: gonal 37,5 dziś, ovi jutro.

Po pierwsze, jestem ciekawa czy to NAC miało wpływ na tak słabą reakcje jajorków w tym cyklu, czy po prostu prawy jajnik udał się na wczasy i zapomniał mnie o tym poinformować. Z lewym to wiemy jak jest, chociaż widzę, że usilnie stara się coś mi udowodnić.
Po drugie, co się odwaliło z estradiolem? Czy to przez to, że była przerwa od gonala? Nie dostałam zaleceń, żeby go kontynuować, bo niby było ryzyko, że wszystkie pęcherzyki ruszą i mi jajniki wysadzi.
Po trzecie, co się stało z tym 11mm z prawego jajnika, bo nikt już o nim nic nie wspominał, jak rozumiem się wchłonął czy wy*ebało go w kosmos?

No i tak na moje oko to średnia ta owulacja się zapowiada. O ile w ogóle coś się wydarzy.
Ale za to w tym cyklu cycki mam jędrne i sterczące, zawsze żyćko da coś dobrego od siebie.

Stay tuned.
Edit. w 20dc pojawiło się krwawienie, trwało 3 dni, potem do 7 dnia plamienie. 🤷‍♀️

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca, 11:40

7 czerwca, 10:54

Ten, w którym kończę 31 lat.

Nigdy nie stawiałam sobię poprzeczek pt. "do 30 trójka dzieci, albo koniec świata". Dziś jestem sobie wdzęczna, że nigdy tego nie robiłam, a nawet tak nie pomyślałam. Patrzę na te swoje 31 lat życia i jedyne co widzę to to, jak daleko zaszłam, jak wiele doświadczyłam, ile się nauczyłam. Widzę też to, jak bardzo dałam się zaskoczyć i chyba ta myśl o "zaskoczeniu" sprawia, że w przyszłość wyglądam z wypiekami na twarzy, pełna entuzjazmu i nadziei.
Życzę sobie, żeby to poczucie, nie - przemijania, a przeżywania i doświadczania towarzyszyło mi po ostatni dzień stąpania po tej planecie. Życzę sobię, żebym nigdy nie straciła pasji do nauki i odkrywania. Życzę sobię, żebym nie przestawała siebie kochać, nawet gdy siebie zawodze. W końcu prawdziwy przyjaciel to coś więcej niż słabości, zawody, zaniedbania, to relacja, która akceptuje i kocha mimo wszystko, z całym wachlarzem wad i niedoskonałości. A ja przecież jestem swoim najlepszym przyjacielem. Życzę sobie siły do akceptacji, tego na co nie mam wpływu, siły do puszczenia tego, czego się tak kurczowo trzymam, zapominając, że to ja jestem najważniejsza. To ja jestem początkiem i końcem mojego Życia i to moje Szczęście jest najważniejsze. Życzę sobie świadomości, że to Szczęście jest już we mnie i nie jest zależne od nikogo innego.
Życzę sobie poranków bez niepokoju, wieczorów bez żalu, dni bez zwątpienia.

A teraz kilka słow do tej małej dziewczynki, która próbowała się odnaleźć w tym szalonym świecie.
Kochana, jestem z Ciebie bardzo dumna, wyrosłaś na super babkę! Wiem, że jesteś pełna obaw, ale życie pokazało, że nie ma nic co mogłoby Cię złamać. Potrafisz się zdystansować od wszystkiego i zawsze znaleźć ten jeden promyczek nadziei przebijąjący się przez chmury. Zaskakujesz mnie każdego dnia swoją wyrozumiałością, cierpliwością i ciepłem. Nie znam drugiej takiej tak tolerancyjnej osoby, która zawsze widzi choć ułamek dobra w drugim człowieku. Czasem mnie wkurzasz, czasem mam ochotę Cię wytargać za włosy, ale widzę to jak się starasz, ocierasz łzy i brniesz do przodu mimo wszystko.
Widzę też to, jak bardzo chcesz pomagać innym i pokazywać im ten czasem trudny do zlokalizowania promyczek nadziei, wiesz, to chyba w Tobie lubie najbardziej.
Każdy ma w sobie też jakieś demony i ciemne strony, trzeba być po prostu tego świadomym i je troszke udomowić. Ty też je masz i powoli ucze się z nimi żyć, a nie walczyć. W końcu wszystko to, te wszystkie odcienie tęczy, te biele, czernie i szarości, składają się na to jaką osobą jesteśmy dziś, a ja Kocham tą Osobę. Powiem więcej, jest pare innych ludziów, którzy też twierdzą, że nas kochają, czy to nie jest piękne? Czy to nie jest Szczęście?
Kochana, mamy Szczęście, że japierdo*e. 💖


19 lipca, 09:39

Ten z grzybem

16dc
Oglądnęliśmy ostanio ze Starym film dokumentalny "Fantastic Fungi", który, choć do prawdy bardzo tendencyjny, to jednak wywarł na mnie ogromne wrażenie. Tzn wróć! nie film, a główny jego bohater - grzyby. Nie sądziłam, że są aż tak istotnym elementem naszego ekosystemu. Mają tyle wspaniałych, jeszcze tak nieznanych nam funkcji. Ich potencjał jest bagatelizowany, ale myślę, że to się powoli zmienia.
Kiedyś rozmawiałam ze znajomym, który spróbował grzyby psylocybinowe i opis jego doświaddczenia sprawił, że i na te patrzę zupełnie inaczej. 🍄
Jednak w tym całym zachwycie, ciekawości, natchnieniu, ciężko było mi zapomnieć o swędzącej pipce i mojej grzybicy pochwy. Co poszło nie tak, czemu tak wspaniałe, inteligentne istoty, postanowiły zasiedlić wilgotne rejony mojej Bożeny? Na pewno miały w tym jakiś wyższy cel, ale niestety nie dałam im za wiele czasu na wykazanie się.

Umówiłam się więc na wizytę do Małej. Zanim się tej wizyty doczekałam, było już dawno po grzybach (hihi).
Przy okazji porozmawiałyśmy sobie o mnie. Wystąpiła w tym cyklu naturalna owulacja i to przed 15dc więc bardzo wcześnie jak na mnie. Bardzo mnie to cieszy, bo do stymulacji na razie podchodzić nie będę. Zaproponowała test Simsa-Huhnera określający wrogość śluzu, ale to dopiero po okresie wakacyjnym.
Także na razie chill, fun i drink z palemką.

Dobrze się składa, bo psychicznie jestem daleko od starań. Nie, że mam jakiś kryzys, nie radze sobie z emocjami, czy jestem tym wszystkim zmęczona, tylko zdałam sobie sprawę (i to po niespełna 3 latach starań), że ja nie jestem jeszcze gotowa na dziecko. Mechanizmy jakie mną kierowały w tych staraniach i które budziły i rozpalały tą nieodpartą chęć zajścia w ciążę, leżą daleko od zdrowego, dojrzałego macierzyństwa.
Oczywiście nie zaczniemy nagle się zabezpieczać, choć może czasem myślę, że to by było najrozsądniejsze, ale ja lubie powieżać swój los sile wyższej, wiem, że ona chce dla mnie najlepiej i będzie co ma być. Tak po prostu.

Tymczasem, idę sobie. Idę sobie ŻYĆ i tańczyć w deszczu.

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca, 21:54

10 października, 14:41

Ten, w którym latam ponad chodnikami.

niewiemktóry dc
Ohhhhhh to już prawie 3 miesiące od ostatniego wpisu.
Dużo się działo, nie - nie jestem w ciąży, tak - wszystko u mnie dobrze.

No ale żeby nie było, życie nie przestaje mnie zaskakiwać co raz to nowszysmi doświadczeniami.
W sierpniu pojechałam na urlop, upragnione, wyczekane wakacje. No wiecie, miał być " na razie chill, fun i drink z palemką" no to nie muszę sobie tego sama sobie dwa razy powtarzać.
No ale chillowanie i drink z palemką skończyły się nogą w gipsie. Muszę coś dodwać? Czy podkreślić dramatyzm tej sprawy? Czy wspomnieć o planach, które legły w gruzach, stresie i poczuciu bezradności?
Nie, je&ać, zrobię Wam szybką przewijkę do momentu, w którym nie mam już gipsu i właśnie stanełam na dwóch nogach.
Płenia szczęścia, stoje stoję, ale nie na długo, bo od wczoraj jestem wyjebana w kosmos i już nie stoję, nie chodzę, a latam ponad chodnikami!
Moja Special Person wczoraj wysikała II kreski. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego zakończenia tego c*ujowego jak tani barszcz z torebki roku.
Starała się już kilka miesięcy, bardzo ciężko to znosiła. No ale to nic, myślę sobie, zniesie to i więcej, jak każda kobieta. Kto wie to lepiej od Staraczki? Ale tym samym, jako Staraczka bardzo, bardzo życzyłam sobie, żeby nie musiała przez to przechodzić. W tym miesiącu miałam silne przeczucie, kilka razy ogarneło mnie takie ciepło w sercu i czułam doskonale o co chodzi i o kogo. Później miałam bardzo wyjąkowy sen, sen w którym było dziecko, ale wiedziałam, że nie jest moje, i Ona. OD tego momentu czułam, że się uda. Ta pewność była tak silna, że nie mogłam przestać się uśmiechać. Skąd to?
JA nie wiem czy już mogę nazywać się medium czy po prostu jestem kompletnie odklejona?
Jedno wiem na pewno, czuje ulgę. I nie boje się o Nich, wiem, że wszystko będzie dobrze. Czuje.

Zawsze się zastanawiałam jak zareaguje, kiedy Ona zajdzie w ciąże. Czy nie pojawi się zazdrość, żal, same wiecie jak to jest.
Ale nie, zupełnie nie, jest czysta RADOŚĆ. Ogromna radość bez strachu, radość, której się poddałam już w 100% i nie mam zamiaru się zatrzymywać. Czekam.

3 listopada, 17:52

Porada
(w trakcie)
To co czujemy i jak myślimy kreuje naszą rzeczywistość. Potwierdzają to poznane przez naukowców prawa fizyki i wrzechświata. To nie jest teza, to są fakty.
Traktuj siebie z szacunkiem i miłością, od Ciebie się wszystko zaczyna. Ty jesteś cudem, którego tak pragniesz i wyczekujesz.
Niżej zgromadzę Medytacje prowadzone i afirmacje, które polecam słuchać jak najczęściej. Najlepiej stworzyć samemu takie nagranie, nasza podświadomość słucha najbardziej naszego własnego głosu (tak, tego w głowie też), dlatego tak ważne jest to, co o sobie myślimy i jak ze sobą rozmawiamy.

MUST HAVE każdej staraczki [ENG]:
🤍 Rising Higher Meditation - kanał YT & Spotify
"I AM" affirmations by Jess Shepherd
https://open.spotify.com/track/58znlsnxqZbc7CY0QeZR7w?si=cecd83e4b2b24ff4
https://www.youtube.com/watch?v=2kwkpUsRMxo&ab_channel=RisingHigherMeditation%C2%AE
Fertility affirmations by Jess Shepherd
https://open.spotify.com/track/3VtrDD8sNDgE7l6EhEwX2T?si=d68c05d915e8408a
https://www.youtube.com/watch?v=Irol9TLHDV4&t=1927s&ab_channel=RisingHigherMeditation%C2%AE
Releasing Resistansce by Jess Shepherd
https://open.spotify.com/track/2GyUc1FKFyKphupbH4Edea?si=d6ae583355034c9e
https://youtu.be/Uy7DCQSgN8g
🤍 Zachęcam Cię gorąco do stwórzenia samodzielnie nagrania dla siebie:
https://www.chcemybycrodzicami.pl/afirmacje-na-plodnosc/

Napisz komentarz, jeżeli zdecydujesz się wprowadzić sluchanie afirmacji w rutynę dnia codziennego. Jestem pewna, że będziesz zdumiona mocą, jaką to za sobą niesie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada, 17:54

22 listopada, 18:18

Ten z leniwymi Januszami
20 dc

Pstryczek w nos od Wrzechświata. Owulacji w tym cyklu nie będzie, ojjj nie będzie. W sumie nadzieja była, ale zaskoczona nie jestem. Ostatnio z rozanielonej oazy spokoju, zamieniłam się w istny huragan niepokoju. Poczuła to moja tarczyca, poczuła i prolaktyna, wiadomość o hulającej padace dotarła zatem i do Januszków.
Test wrogości śluzu więc się nie odbył, a Mała proponuje wywołanie @ dupkiem i ciśnięcie stymulacji.
Z racji tego, że cykle +40dni działają na mnie jak czerwona płachta na już rozwścieczonego byka, no to idę w to.
Po ostatniej stymulacji, choć wykańczającej mnie psychicznie, moje cykle na kilka miesięcy się uregulowały. Chyba na to głównie liczę, na napędzenie tej karuzeli Januszowej.
Będzie co będzie, wszystko przeżyjemy. Wsiadamy do wagonu i znów podziwiamy ładne widoki.

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada, 18:19

7 grudnia, 19:00

Ten z Gonalem po raz trzeci.

6dc
Jak mówiła tak zrobiła. Wjechał Gonal w dawcę 37,5. Efekty podglądamy w pon 12/12 - o jaka ładna data.
Dziś w nocy pełnia w Bliźniętach. Ostatnia pełnia tego roku, dobry czas na porzucenie żalu, gniewu i tego całego gowna, które ten rok zaoferował. Trochę tego było, ale skoro było źle, to znaczy, że idzie dobre, prawda?
Jak się czuje? Póki co wyjątkowo spokojnie.
Nawet jakieś takie podrygi ciepłych i wysokich wibracji, serduszko jakby się tak raduje. Może to dlatego, ze ten rok się wreszcie kończy. Może to dlatego, ze zbliża się urlop i okres świat, który bardzo lubię. A może czuje dobro, które do mnie idzie w jeszcze niezrozumiałej mi postaci.
A co! Tak czuje to tak pisze. No czuje, ze będzie dobrze. Może jeszcze nie dziś, może nie jutro. A w zasadzie to tak! Już dziś jest i jutro tez będzie!

Ahhh postanowiłam, ze trochę tu naskrobie w tym cyklu, bo kończy mi się „idealny rok na zajście w ciąże” - patrz post pierwszy tej strony.
Ale to takie pieprzenie i solenie, rok nie ma tu znaczenia.
Czasami błądzę myślami po sferach, po których błądzić raczej sobie nie pozwalam. Czyli: „co by było gdyby”.
Co by było gdyby moja ciąża okazała sie zdrowa i zakończyła szczęśliwie? Tuliła bym wlansie swojego bobasa. A może płakała w poduszkę z wykończenia.
Tak patrząc na moje emocje w tym roku, to doskonale rozumiem teraz dlaczego stało się tak, jak się stało. Rozumiem i akceptuje.

Jednocześnie spoglądam w przyszłość pełna nadziei.

To tak na dziś. Zobaczymy jutro 😅
Ściskam Cię!
1 2 3