Pamiętniki Marzenia są po to, aby je spełniać:)
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5 ››

19 lutego 2015, 13:06

Jutro @ czyli planowo. Jestem na to w 100% przygotowana, choć chciałabym, żeby życie mnie zaskoczyło.. Zrobiłam dziś test dla upewnienia sie i negatywy oczywiście. Tzn jest negatywny, jak się popatrzy pod dobre dzienne światło to widać cos z boku. Ale to nie jest żadna nawet bardzo słaba różowa kreska, tylko chyba miejsce, gdzie powinna znaleźć się ta właściwa kreska- takie odbarwienie. Nie wiem jak ja 28 lat żyłam w przekonaniu, że ciąża to takie pyk i już. A to nie takie proste. Obym nie musiała długo czekać, bo jak już chyba 100% pisałam, nie jestem stworzona do czekania, nie jestem cierpliwa.. Brzuch boli jak na okres.. Jutro zażyję w końcu coś porządnego to mi może chociaż choroba przejdzie;)

22 lutego 2015, 10:31

@ 3 cykle stracone
W nocy dostałam.. i się po raz pierwszy popłakałam. Coś we mnie pękło. Ale tylko na chwilkę. Nie jest to łatwe, bo w głowie pojawiają się pytania- ile jeszcze to będzie trwać, czy w ogóle się uda? Pocieszające jest to, że że odkąd tu jestem na ovu- 2 miesiace, to co rusz ktoś zachodzi w ciążę. I to nie koniecznie jest to pierwszy strzał - zazwyczaj co najmniej kilka miesięcy. Wiem, że to okropne, ale ludzie którzy mają już dzieci, albo osoby, które poroniły - wiem, ze to straszne, nie wyobrażam sobie tego....., ale oni przynajmniej wiedzą, że coś u nich "gra" i jest możliwe zapłodnienie. A ja nie wiem jak jest u nas;/ Dobijające to jest.
Nie wiem co robić lepiej w tym cyklu? Nie mam pomysłów.
Obserwuje temp, śluz.
Odnotowuję objawy.
Robiłam testy ovu- na ten cykl muszę kupić nowe, bo za dużo zużyłam;/ choć trochę mnie wkurzają..
Żel conceive plus używamy
Ja biorę kwas foliowy, magnez z B6, oeparol na śluz
Mąż bierze: magnes z B6, salfazin, kwasfoliowy
Celujemy w te dni
Trzymam nogi w górze po
Co jeszcze?!:(

25 lutego 2015, 15:15

Postaraj się nie być zbyt niecierpliwa w stosunku do terminu zajścia w ciążę. Według eksperta doktora Raymond Chang z Kliniki leczenia problemów z płodnością (Center for Reproductive Medicine and Infertility) dobrze jest traktować zachodzenie w ciąże jak los wygrany na loterii - ucieszyć się jeśli się zdarzy, ale nie oczekiwać, że od razu na pewno wygrasz. A zatem zoptymalizuj wszystkie możliwe czynniki sprzyjające zajściu w ciążę (upewnij się, że oboje z partnerem jesteście zdrowi i że wiesz kiedy jest najlepszy czas maksymalizujący Wasze szanse na poczęcie), a następnie „stań z boku”, bądź otwarta i pozwól naturze robić swoje.

To najlepsza rada odkąd jestem na ovu;) Mój mąż ma szczęście w grach losowych, więc może i my za jakiś czas wygramy los na loterii;)) Oby!
Dziś mimo nawału obowiązków mam super humor! Mąż zadzwonił i powiedział, że skoro w przyszłym tygodniu mam urodziny to on zarezerwował nam weekend w Zakopanem!!! Aaaaa tak się cieszę;) 6-8 marca, 2 noclegi ze sniadaniem w takim fajnym pensjonacie;) Mamy zaplanowaną wycieczkę i wizyty w naszej uukochanej restauracji:) Cieszę się niesamowicie:DD Uwielbiamy wycieczki i podróże;) Uwielbiamy razem spędzać czas:D będzie extra:) Oby tylko pogoda dopisała;)) A no i szkoda, że w przyszły weekend będę nadal przed dniami płodnymi, ale co tam;))

5 marca 2015, 15:58

Dzis urodziny:) Szkoda, ze do tego czasu nie udało się zajść w ciazę;) choć to dopiero 3 miesiące;) Oddaje wszystko w ręce Tego u góry, bo on i tak pokieruje jak chce i jak będzie dla mnie najlepiej;) A tak poza tym, to już jestem jak na szpilkach, bo jutro po pracy kierunek- Zakopane!! Będą oscypki, pyszne obiadki w restauracji ahhh już się doczekać nie mogę;))) Bodystocking, które sama sobie wybrałam- mąż nakazał haha, przyszło:) Będzie spontanicznie i fajnie;) Mam nadzieję taką;) Do tego dostałam dzisiaj od męża kartę podarunkową do Reserved, a w Zakopanem jest boski 3 piętrowy Reserved więc poszaleje:) A i maż dał mi karnety- zrobione własnoręcznie hahah na masaże u niego;) Standard- 10 minutowe, Gold 15 minutowe i Platinum 20 min ze świeczkami i balsamikiem:)) Już się doczekać nie mogę jak wykorzystam haha;) Na karnetach była info, że niezależnie od tego, czy będzie zmęczony czy nie do wykorzystania do stycznia 2016 od 8 do 22 :D

8 marca 2015, 19:22

Testy ovu:D
Taki temat dzis porusze;) Własnie wróciliśmy z Zakopanego:)) Było cuuudooownieee;))) Najchętniej bym tam została;) Ale czas wracac do rzeczywistości. Najlepsze jest to, że czuję, że ten weekend był taki długo, bo tyle zrobiłam;) A jak siedzę w domu to mi mija na niczym;) Ale do sedna. Tamten cykl jako pierwszy oprócz mierzenia tem i obserwacji śluzu wsparłam testami ovulacyjnymi. I niby zaznaczyłam sobie pozytywne tak gdzie kreska testowa była najmocniejsza, ale mimo to była odrobinkę słabsza od testowej. Ale wyczytałam, że tak może być i to też może być pozytywny test. Na ten miesiąc i pewnie jeszcze na kolejne ze 2 nakupiłam zapas innych. Tzn myślałam, że inne, bo odrobinkę inne opakowanie, ale testy okazały się identyczne jak już miała tylko folijka za którą się trzyma wczesniej była niebieska a teraz jest różowa. Zła byłam jak dostałam te testy, bo chciałam inne rzeczy sprawdzic jak będzie mi na tych nowych wskazywać. I co? Robiłam testy w czwartek, piątek- druga kreska bardzo bardzo słaba. A w sobotę szok- robiłam test, trochę nieudolnie na wyjezdzie, zostawiłam test w łazience, wracam a tu 2 kreski porządne! A dzis zaraz po przyjezdzie zrobiłam kolejny i po raz pierwszy co widzę!! Nie dość, że piekne 2 kreski to jeszcze testowa mocniejsza od kontrolne;) Ucieszyło mnie to:))) Dodatkowo dzisiaj ból owulacyjny prawego jajnika mam;) Trzeba dzialać;) Choć nie wiążę, z tym cyklem nadziei- coś czuję, że moje tsh jest odpowiedzialnej za niepowodzenia, albo męza armia (tfu tfu odpukać oby nie!) W sumie to już na wakacje sie nastawilismy i na fajny wyjazd, wiec zawsze jakies plusy są;) No ale działać będziemy, bo co ma być to będzie;)

19 marca 2015, 14:36

10dpo
Temp na razie ok, choć pewnie w 12-13 dniu zleci na łeb na szyję jak zawsze.
Pojawił mi się śluz taki mleczny kremowy, jak budyń taki tylko bardziej rozwodniony haha. W sumie wydawało mi sie zawsze, że przed @ mam sucho, w tamtym cyklu miałam uczucie mokrości, a w tym mam śluz jeszcze.
Cycki chwilami mnie swędzą, są już ciężkie i bolesne...oj okres juz tuż tuż;/
No i brzuch pobolewa tak okresowo, troszkę kłuje mnie.
Także generalnie wszystko wskazuje na to, że okres przyjdzie zaraz, najprawdopodobniej w poniedziałek.
Myślicie ze tsh mogę zrobić w pierwszym dniu okresu? Bo to chyba nie ma wpływu. Bo chciałam się do endo umówić i w poniedziałek zrobiłabym badania.

20 marca 2015, 07:50

Moje przemyślenia z rana!
Tak napiszę cos strasznego. Ostatnich kilka dni kołata mi się myśl w głowie czy ja jestem gotowa na dziecko? Wiekiem jak najbardziej, ale psychicznie różnie. Czasami sama czuję się jak dziecko. Czy ja sobie poradzę? Czy moje problemy wewnątrz, dreczace mnie czasami myśli nie przeleję na dziecko!? Nigdy bym tego dla wlasnego dziecka nie chciała, a diecko to też idealny powód, żeby z tym zawalczyć raz a porządnie. Tylko pewnie wtedy przyjdą inne myśli, inne "wymyślone problemy", które będą mnie nękać. Bo przecież przy dziecku to strach non stop o nie- może nie taki okazywany, ale wewnętrzny na pewno jest. Czy jestem na to gotowa? Nie wiem..nie wiedziałam...do dziś!
Ja chce dziecko, poczułam tak mocno, że chcę, o ironie w dzień kiedy temp mi spadła i szans już nie ma. Ale godzę sie z tym, być może taki plan ma Bóg. Może faktycznie muszę jeszcze sobie podleczyć tarczycę, w międzyczasie schudnąć parę kg i może akurat wtedy się się! I mimo, że ja już swoje "idealne" momenty na dziecko wyliczyłam, to Bóg ma coś innego w planach i to on wybierze mi moment idealny! Przecież on wie, co dla mnie najlepsze, ja mogę przypuszczać lub zgadywać tylko. Także głowa do góry, pierś do przodu;) Walczę o fajniejszą figurkę, bo w ciąży im tych nadporogramowych kg mniej tym lepiej;)


Edit popołudniowy!
Oszaleję z cyckami!! Tak mnie swędzą, chyba mam uczulenie!!! W pracy tak mam ochotę się drapac, a nie mogę;) Do tego piersi mnie bolą i latam ciągle siku- co oznacza, że dieta działa i schodzi ze mnie woda:) Czyli okres tuż tuż. Do tego dół brzucha mnie boli, a nad ranem obudziło mnie "bulgotanie" takie jakby w dole brzucha albo w jajniku, bo tak bardziej na boku. Moze dostane okres wcześniej troszkę?? Im krótszy cykl tym lepszy;) Do tego jestem megaaaa śpiąca!!! Kawa nie pomaga!

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2015, 16:49

21 marca 2015, 13:42

Takie dni lubię;) Mieszkanie na błysk, zakupy zrobione:) Zabieram się zaraz za obiad, potem dekoruję dom na święta, a następnie robie ozdoby do szkoły na apel:) Taki jest plan, jeszcze chcę tyłek ruszyć, albo na spacerze z psem, albo na xbox puszczę tańce;) Objawów okresowych i ciążowych nie ma jupiii:)) Brzuch nawet nie boli, krzyże też nie, choroba odpuszcza. Temp spada, czyli okres w poniedziałek, trudno, życie;) Dzis w rossmannie były testy ciażowe na promocji, nawet nie miałam ochoty sięgać po nie, po co, szkoda kasy;)

Edit! Brzuch zaczął boleć i krzyże! Ciągle sprawdzam, czy już ten okres dostała, choć powinien przyjść w poniedziałek dopiero.

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca 2015, 20:56

22 marca 2015, 14:03

Do dupy z tym wszystkim!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zaczeło się plamienie!!!!!!!!!!!
Wiem, że tsh mam za wysokie i może dlatego!
To był 4 cykl, jakoś wydawało mi się, że w ciągu 4 cykli powinno sie zajść w ciąże i co? DUPA!!!!!!
To był mój cykl urodzinowy!!
To był cykl z relaksującym wyjazdem do Zakopanego!
To był cykl z pięknymi 2 krechami na testach ovu!
To byłó cykl, który jeśli by się skończył na zielono to na święta będzie tata i mogłabym go poinformować osobiście a nie telefonicznie!
I co?! Nic!
Nie płaczę, ale jestem wkur...........na maxa, vo ile jeszcze? Tego nikt nie wie i to dołuje! Nienawidzę czekać na ovu, nienawidzę odliczania tych dni "po", nienawidzę tych objawów, nienawidze tego wszystkiego. Z logicznego punktu widzenia powinnan kwiecien i maj odpuscic. Spróbuję się do endo zapisac na wtorek, moze sie uda. A na kolejny tydz chyba do gina;/ Kasy pójdzie mega..nie wiem gdzie mam szukac przyczyny i pomocy. Co jeszcze? Rzygam tym wiesiołkiem, magnezem, kwasem, bromergonem...............................rzygam tym już.

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2015, 16:28

23 marca 2015, 07:49

No dobra, po chwilowym ataku złości (delikatnie powiedziawszy) zaczęłam myśleć trzeźwo:)
Wczoraj musiałam się wybrać do Rossmanna po zakup na te "dni" hmm, wzrokiem prawie zamordowałam małżeństwo, które kupowało Bebilon czy Bebiko a właściwie przeglądali i porównywali. A tak sie składa, że podpaski u nas są w sklepie po prawej stronie, a mleczka i deserki dla dzieci po lewej. Nie wiem kto to wymyślił?! W każdym razie to zło!
Wczoraj miałam tylko plamienie, okres sam w sobie się nie rozkręcił, dziś już tak, do tego temp od razu spadła. To jest kolejna dziwna rzecz, jaka serwuje mi mój organizm. Bo okrres zawsze zaczyna się mi od plamienia, ale od zobaczenia plamek do okresu prawidłowego mija zazwyczaj ze 3-4godz. A tu trwało to od południa do dzisiaj rano.

I tak dziś rano zamiast robić test ciążowy (ostał się już 2 cykle) i lecieć na Betę to ja do przychodzi ale na badanie prolaktyny i tsh. Czas się tym zająć! Trzymajcie kciuki za wyniki i za to, żebym dostała się jutro do endokrynolog. Ona przyjmuje od 16 a od 15 jest rejestracja. Mam chichą nadzieję, ze uda się umówić na jutro...jak nie to trudno, może na czwartek choć się uda.

W każdym cyklu coś robię, w tym zajmuje się tsh i zastanawiam sie czy nie iść kontrolnie do gina. Chyba pójdę i pasowałoby mi się umówić na Wielki Czwartek o ile będzie wtedy przyjmował. Bo to będzie przed owulacją, więc może mi powie jak endometrium i pęcherzyki. Poza tym i tak potrzebuję recepte na bromergon, bo mi chyba do konca kwietnia nie starczy. I chcę kupić conceive plus z aplikatorami. Mamy zwyły żel, jest super, ale może by tak spróbować z aplikatorem? Tylko jak myślę o tym ile mi kasy pójdzie... dziś już sama prolaktyna i tsh bez ft3 i ft4 zapłaciłam 44zł! Jutro albo w czwartek wizyta, potem pewnie recepta, moze skierowanie na kolejne badania, ginekolog, żel..bankructwo!

24 marca 2015, 16:30

Witam wszystkich:)
Czytam wasze pamiętniki, muszę pokomentować, tylko nie mam jakoś weny i jakaś rozdrażniona jestem.
Odebrałam dziś wyniki:
prolaktyna mi skoczyła 21 mam. Niby norma do 23 ale za wysoko trochę, czyli muszę wrócić do 1 tabletki bromergonu, bo w grudniu po 2 miesiacach z wyniku (50 w drugim dniu cyklu i gdzieś koło 3 tyg cyklu 70) spadło mi do 4 z hakiem.
A tsh bez leków spadło mi z 2,8 do 2,4 no ale i tak za wysokie jest.
Umówiłam się do endokrynologa - najlepsza u nas w mieście, oczywiscie na wizytę prywatną. I już mam nerwy, bo jestem umówiona na czwartek. Ona przyjmuje od 16.15 a mam byc najpozniej o 15.50 bo mają mi kartę założyć.I niby ok, ale oni nie umawiają na godziny i trzeba sobie kolejkę zająć!!!! Nosz kur... wiedziałam o tym, ale babka mi mówi, że niektórzy już o 13 przychodzą!!!!!!! I że ja mam tam koczować tyle?! Spełnia się mój koszmar, czyli chodzenie po lekarzach, stanie w kolejkach ehhhh..... Pracę kończę o 13.15, mama podjedzie po mnie i mnie od razu zawiezie tam, żebym sobie kolejkę zajęła. Korki miałam poumawiane, musze odwołać;/ Tracę kasę tylko przez takie cos wrr. Nie można byłoby ludzko na godziny umawiac osoby? No nie, bo lepiej nagromadzić ludzi i upchać ile wlezie... I przez to humor mi się zrąbał jak nic. To ja do gina jeżdżę 30 km wlasnie specjalnie dlatego, że umawia na godzinę i wygląda to normalnie. A tu niby na miejscu, a bede koczować. Ja jeszcze bym zrozumiała jakbym szła na nfz...bo to czysty horror co się dzieje. Ale prywatnie o tyle tylko lepiej, że termin po dzisiejszym tel mam na czwartek już, a nfz czekałabym około 4 miesiące;/

27 marca 2015, 19:49

Muszę zebrać myśli! Bo od wczoraj nie wiem co robić.
Byłam u tej ednokrynolog, prawie 4 godz czekania. Dosc dobra specjalistka, kolejki są u niej niesamowite i z róznych stron pochwały same o niej słyszałam, wiec nie, że jakaś tam lekarka ale w miare z renomą. I co?
TSH w październiku 2,8 - gin na to nic
TSH w marcu 2,4 i postanowiłam iśc do endo. Ona mówi, że to 2,8 to ciut za dużo, ale 2,4 w normie i mimo, że się staram zajść w ciążę to ona by tego nie zbijała..No to już sama nie wiem;/ To jej mówie, że czytałam, że przy staraniach to powinno być 1- 1,5 a ona mi na to, ze nie rpawda, że spokojnie do 2,6 i że mam bardzo ładne wyniki i ona by nic nie ruszała, bo wpadne potem w nadczynność i rozwalę prolaktynę sobie, która też mi skacze. I że zostałaby dalej przy połówce bromergonu. I już sama nie wiem. W przyszły czwartek jestem do gin zapisana. Zapytam go, co on o tym myśli. O tym, że lekko prolaktyna mi się podniosła przez to, że zaczęłam zażywać pół tabletki zamiast jednej. Endo mówi, zeby zostać przy połówce. I co myśli o tym tsh. W koncu nie jedna ciaże prowadził i na pewno wie, jakie tsh babki miały.

I z jednej strony cieszę się, że nie będę musiała łykać kolejnych świństw. Z drugiej chciałam zbić to tsh, bo może faktycznie jest za wysokie. Juz sama nie wiem. A w celu uzupełnienia- miałam jeszcze wyniki z października ft3 ft4 i testosteronu. I według niej wszystko w porządku. Jedyne co kazała zrobić badania na anty coś tam tarczycowe. Ale zrobię po świetach bo po 36zł te badania są, wiec 72 zł bede musiała wydac. Oby było ok, bo nie chce znowu stać 4 godz w kolejce do niej;/

Z jednej strony lekarz google mówi, że 1-1,5 powinno być. Z druiej strony mówi się, że trzeba patrzeć na wszystkie wyniki, a nie na 1, wiec skoro endo i gin nie widzą przeciwskazan, a obydwoje są cenionymi lekarzami to może warto im zaufać? Z drugiej strony poszłabym do innego endo na konsultacje, ale boje się tego, że rusze tą tarczycę być może niepotrzebnie i będę załować;/ Dlatego mam taki metlik;/

28 marca 2015, 20:53

Dzięki dziewczyny za rady pod poprzednim postem. Poczekam i nie warjuje już z tym tsh. Z ginem się skontaktuje jeszcze, zobaczymy co mi powie;)
A co do mnie, zaczynamy 5 cykl starań. Nie mogę uwierzyć, że to już 5 cykl?! W życiu bym nie powiedziałam, że aż tyle będę musiała się starać (a kto wie ile jeszcze) :(( Wiem, że większośc powie 5 cykli co to jest. Ale ja żyłam w przekonaniu, że 1-2 max 3 cykle i jeśli jest ok to powinno się udać. A tu nic niestety. Wzbudza to we mnie niepokój, no bo już 4 razy się nie udało.
Moje emocje są skrajnie różne. Jednego dnia mogę góry przenosić, drugiego dnia ledwo wstaje z łóżka, a trzeciego wpadam w jakieś zobojętnienie. Dziś w sumie fajny dzień, ale w temacie dziecko-ciąża zobojętniałam totalnie. Jakos tak czuje jakby mi się nigdy nie miało udać i po co się starać, łykać tabsy, wydawać kasę na lekarza, mierzyć temp i celować w te dni. Skoro od 4 miesięcy tak- z mierzeniem i celowaniem, od 2 miesięcy łykamy wiecej witaminek. Wiem, że może tak ma być, może i nam się uda kiedyś, ale to "kiedyś" jest dla mnie takie nierealne i nieuchwytne. Nie wiem czemu tak się czuję, nie chcę robić sobie złudnych nadzieji, nie chcę czuć rozczarowania. Długa walka mnie przeraża.. Nie wiem czy ja znajdę siłę na długą walkę. Nie wiem ile rozczarowania umiem jeszcze "przyjąć na klatę". Ten pamietnik tu stał się mi jakiś taki bliski, chyba za bardzo się otwieram..., dobrze, że niewiele osób to czyta, bo to takie krępujące;))

31 marca 2015, 14:36

Resztkami sił robię wpis i idę dalej spać. Śpię od dwóch dni, budzę się robię herbatę, idę do wc włączam laptop i potem znowu spanie. Jestem wykończona. Dorwała mnie jakaś zmutowana grypa z zapaleniem płuc....2 nie doleczone anginy dały o sobie znać. Wlaczę z gorączką 38-39. Cięzko mi przy niej funkcjonować;/ Jeść mi się nie chce, w nocy mam problemy ze spaniem;/ Noce są koszmarne. Dziś obudziłam się o 2 w nocy, na termometrze ponad 39, stwierdziłam, że wezmę kolejną tabletke na zbicie. Ledwo dopełzałam do łazienki i zaczęłam wymiotować;/ do wanny..nie miałam siły posprzątać, bo nasilało to wymioty. Siadłam na podłodze w łazience i było mi całkiem wygodnie. Oparta o wanne na podłodze. Nie było mi duszno a nawet całkiem wygodnie się zrobiło. Posiedziałam tak sobie po czym zaczęłam wołać męża, bo nie miałam siły wstać i posprzątać wannę. W koncu się obudził i zaprowadził mnie do łóżka. Ta gorączka mnie dobija, kaszlę tak jakbym miała wypluć płuca, do tego gardło pali, bolą mnie mięsnie i kości, nie mam siły nic zrobić, nawet zrobienie herbaty to nie lada wyczyn.. W aptece zbankrutowałam, mam antybiotyk i mnóstwo specyfików, które na razie totalnie nie działają. W czwartek mam wizytę u gina, nie wiem czy dam radę.. Oby, jak juz sie zapisałam, to niech mi powie czy są jakies pęcherzyki i endometrium. Nie wiem czy nie odpuszczamy w tym miesiącu..Jeżlei nie wyleczę się do końca tyg to w ogóle nie ma o czym mówic;/ Zapytam go co robic, bo ovulke bede miała miedzy niedzielą a wtorkiem. I nie wiem czy nafaszerowany organizm przez leki będzie bezpieczny "jakby co". Choć czytałam na antybiotyku i pisało, że w razie "w" nawet w ciąży można go zażyć. W każdym razie już się przyzwyczajam do myśli, że niestety ten cykl idzie na straty raczej. To jest ostatni cykl, w którym jakbym zaciążyła to w jednej pracy musieliby mi przedluzyc umowę. Bo mam do 30 czerwca. No ale będzie co będzie. Bo zapowiada się, że od wrzesnia mnie znowu zatrudnia;)) Widocznie to nie mój czas jeszcze.
Wczoraj ledwo przytomna ale byłam do spowiedzi. Bylismy na plebani, spowiadamy się twarzą w twarz z księdzem. Księdza dobrze znamy, pomógł mi w jednym ciężkim dla mnie momencie życia. Udzielał nam również ślubu;) Ksiądz jest kochany, można go zapytać o wszystko, wszystko wyjasni:) I na spowiedzi przyznałam się mu, że się staramy i że nic nie wychodzi i że się martwię. Pytał czy byłam u lekarza i co się dowiedziałam itp. Powiedział, żeby spokojnie czekać, że on jest pewny, że dzieciaczka też dostaniemy:) Potem dostaliśmy czekoladowego zajączka do koszyczka, sok z malin- robiony przez ksiedza mamę na moją chorobę..a na końcu przyleciał z 2 magnesami z Janem Pawłem II i powiedział, żebyśmy sie modlili, że on nam "da to upragnione dzieciątko". A wiec pozostaje czekać, modlić się i wierzyć:)

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 15:47

13 kwietnia 2015, 21:13

2 posty w ciagu jednego dnia, szaleję;) Czasem muszę się wygadać, czasem milczę kilka dni;)
Nie mam tego skoku, a już się czuję jak w drugiej fazie cyklu czyli fatalnie... Wczoraj napieprzał mnie jajnik- no ale dobrze, coś tam sie dzieje, a raczej szalało pewnie zmutowane jajeczko- ciekawe ile ono urosło, skoro przesiedziało o tydzień za dużo. Ale już od 2-3 dni pobolewa mnie dół brzucha, a brzuch w okolicy pępka mnie kłuje. Do tego piersi a raczej sutki są mega wrażliwe, mąż ma zakaz dotykania! Oszaleję. Żeby jeszcze była na nadzieja na coś, ale nie ma. Już 4 cykl tak się czuję przed @;/ Ciężko się funkcjonuje jak organizm warjuje!
A dodam Wam fotki moich testów ovulacyjnych z 3 dni. Myślę, że wszystkie pozytywne, a ten środkowy czyli ze wczoraj najmocniejszy:) Na fotce słabo to widać, w rzeczywistosci kreski są o wiele mocniejsze, ale miałam obiektyw potretówkę założoną i nie chciało mi się zmieniać;)
023a0d87e40bb3b4med.jpg
No nic popijam cydr mniammm póki mogę i czekam bo o 22 kolejny sezon Gry o tron jeeeeeeeeeeeeee;))
I trzymajcie jutro za mnie kciuki, żebym podjęła dobre decyzje, nikogo nie skrzywdziła, ale też dała nauczkę. Jutro przeprawa ja i wystawianie ocen i maturzyści;/

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 kwietnia 2015, 21:14

1 maja 2015, 18:32

Majówka
Na razie dupa a nie majówka;/ W nocy miałam koszmar, rano dowiedziałam się, że mama moja sie ze swoją siostra pokłóciła (ciotka fanatyk religijny i polityczny). Niby nie powinnam się przejmować, ale jakoś tak zawsze to odczuwam - taki wewnętrzny niepokój. I zamiast cieszyć się majówką to walczę z myślami, żeby o tym nie myśleć.. Pogoda do tego nie nastraja...szaro, leje beznadzieja. Mieliśmy jutro jechać do Szczawnicy, ale chyba nici z tego jak będzie tak dalej padać...
Jedyny plus, że wyszorowałam całe mieszkanie, potem z B. całe drewno z altanki przewieźliśmy na tyły domu i obiad zrobiłam;) Więc choć tyle;))

A teraz trochę nostalgii. W przyszły weekend idziemy na Komunię do mojego Chrześniaka. Oczywiście miałam taki plan, że będę wtedy już w ciąży i w ogóle będzie super. No i standard- czyli plany planami wrr;) Nawet oczami wyobraźni widziałam siebie w sukience z ładnym brzuszkiem hehe;)

A tu co- test ciążowy leży już chyba jak dobrze licze 3 cykl nietknięty. Cieszy mnie to, że już nie robię z siebie wariatki i opanowuję dzikie żądze testowania już pare dni po owulcji. Ale w tym miesiącu zatestuję a co:P Bo sie test przeterminuje w końcu haha;) Chyba, że okres przyjdzie wcześniej. Na razie nie wiem kiedy @ będzie, bo nie wiem kiedy owulacja będzie. A no i kiedy testuję? 26 maja. To nie tylko dzień matki i byłby to super prezent, ale również dzień w którym poznałam B, a było to dokładnie 10 lat temu!!!!!!!!!:) Szok! Nie liczę na pozytywa, ale w takim dniu chcę zatestować, bez względu na wynik;)

3 maja 2015, 20:11

Moja regularność wpisów jest powalająca ostatnio. Jkabym tak regularnie ćwiczyła, jak piszę to pewnie byłabym już laska ja ta lala;)
Piszę a to znaczy, że nie jest u mnie tragicznie (wtedy wpadam w czarną odchłań) ani nie jest rewelacyjnie (nie mam nawet czasu zaglądać) jest normalnie.
Jak w ostatnim poście pisałam, że widziałam sobowtóra płaszczowego Feśki, tak dzisiaj Khalan wyjęła mi z ust pewne słowa. Byłam w kościele i był chrzest. Z racji, ze w tym kościele wygląda to tak, że rodzice i chrzestni są tak jakby na ołtarzu z boku na ławkach na podwyższeniu, to widziałam ich cały czas. No i dziecko- malutka dziewczynka. I tak znowu mnie naszło - czy mi będzie dane tak iść z dzieckiem do chrztu, to wybieranie łóżeczka, wózka, fotelika, nosidełka, ubranek.... I taki nagły padł na mnie strach- co jeśli nigdy!? Co jeśli jestem już za stara- do czas staran tak nie myslałam, wszystko toczyło się odpowiednim torem, ale teraz myślę, że bezpieczniej starać się o dziecko w wieku 20 lat a nie 29- choć w wieku 20 zaczynałam świetlany czas na studiach, okres pełen nauki,a le też zabaw i szaleństwa i na myśl nie przychodziły mi pieluchy i wózki. Wszystko ładnie szło- studia, praca, ślub no i teraz kolejny etap, który jakoś nie chce się rozpocząć.
Ten strach mnie przydusił. Co będzie jeśli? Co ja zrobię? Jak ja będę umiała z tym żyć? Stanę się zgorzkniała? Odsunę się od ludzi? Jak ja będę reagować na brzuchy i wózki, skoro teraz juz reaguje drażliwie powoli? Potem się opanowałam i stwierdziłam, że TRZEBA WIERZYĆ!. Koniec kropka! Jest NADZIEJA i trzeba ją mieć. Cuda sie zdarzają, szczęście przychodzi do ludzi, wiec czmeu by do mnie nie miało przyjść!? Musi się udać!!!

5 maja 2015, 15:48

Złamałam postanowienie- miałam nie kupować pakietu premium, bo nie chciałam detektora ciaży, który mnie wkurza! Ale złamałam się i wykupiłam, bo wszystkie objawy jak również serduszka zaznaczają się wtedy na szaro i taki był smutny ten mój wykreś, że w końcu się złamałam i kupiłam. Wczesniej miałam też wykupione na 3 miesiace, planowałam zaciążyć do tego czasu, no ale wyszło jak zwykle:D

Dzisiaj siedziałam w komisji na maturze 3 godziny....3 dłuuuuugie godziny. Myślałam, że padne z nudów, w brzuchu mi burczało a tyłek bolał mnie od krzesła. Ale za to wymodliłam się - wszystkie tajemnice różanca, a wiec odmówiłam go całe 4 razy:D a nóż coś pomoże:)
Jak już w tym temacie to bardzo proszę św. Dominiku Savio w dniu Twojego święta, wierzę, że możesz jeszcze więcej niż zwykle, proszę Cię Ty wiesz o co! Bardzo mocno!

A wracając do 3 godzinnej nudy, to z racji, ze w tym roku 10 lat od mojej matury, to zrobiłam w głowie mały rekonesans klasy. Wyszło na to, że prawie połowa nie jest hajtnięta, 2/3 nie ma dzieci jeszcze czyli nie jest ze mną tak źle;) Jak będę miała wiecej czasu to sobie to rozpiszę jak wyglądają statystyki w naszej klasie;)

Co do dnia to już padam- dosłownie!!
Po 3 godzinach w komisji ruszyłam na miasto- od szkoły do domu mam 40 min. Ale zaczęłam odbijać w rózne miejsca, żeby pozałatwiać sprawy i tak byłam w bankomacie, potem na poczcie wysłałam gotowe zmaówienie- 2 muszki dla chłopca, potem w pasmanterii po koronkę elastyczną na opaskę na wesele- też zamówienie, potem po tusze do komputerowego- tez w sumie do zamówienia, bo mam sporo druku - personalizowane etykietki na czekoladki na Komunię, następnie w spożywczym a na końcu do florystycznego po koszyk- bo w niedzielę idziemy na Komunie i prezent-zegarek pakujemy do koszyka, wkoło czekoladki personalizowane z chrzesniaka zdjeciem i napisem, do tego koperta z kasą i potrzebowałam koszyk- który jeszcze ozdobię. Wpadłam do domu - pies na pole, potem zaczełam ogarniać dom, odkrzuyłam, wrzuciłam pranie, na szybkiego ugotowałam makaron dla siebie, zrobiłam fotki ozdobnych kielichów z papieru na komunijny stół, potem wrzuciłam to na moją stronkę, spakowałam kolejne zamówienie, pokserowałam rzeczy na korki i teraz siadłam i piję kawę;) Dogaduje się też co do koljnych zamówien- mam zamówienia na dekoracje na roczki aż do 3 dzieci:) Także musze zacząć robić, bo skonczyłam Komunie, teraz urodziny, opaska na ślub a potem mam nadzieje, ze jakies slubne zamówienia wpadną mi:)

Zaraz mam korki aż 2,5 godz a potem przyjezdza kuzynka po zamówienie. A potem pasowałoby jeszcze zacząć robić ozdoby na roczek, bo się w koncu nie wyrobię z niczym;)
Jakby któraś miała ochotę pooglądac w albumach rzeczy, które robię to zapraszam do mnie. I będzie mi miło jeśli któraś chce polubić moją stronkę:)
https://www.facebook.com/madewithloveslubnedrobnostki

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2015, 15:50

8 maja 2015, 20:08

Coś naskrobię, bo w końcu dzisiaj piątek, piateczek, piatunio:)))
Jestem wykończona tym tygodniem - praca, korki, handmade, nie mam siły na nic więcej...
A dzisiaj jeszcze handmade i tak będę robić, takze taki to weekend mi sie zaczyna. Jutro wstaję, do kosmetyczki, kilka rzeczy w spożywczym kupię, wracam, rozjasniam włosy, sprzątam dom, gotuje obiad i może mąż wróci z wyjazdu (projektuje i rzutuje dla znajomego jakaś tam maszynę i musza jechać pod Radom zmierzyc wszystko). Jak wróci to jedziemy do Krakowa, bo moja mama chciała bluzki sobie kupic (zamówiła 3 przez neta w jednym sklepie- pisało rozmiar uniwersalny- oni zazwyczaj mają bardzo luźne bluzki) no i tylko jedna pasowała na nią, dzięki temu moja babcia się wzbogaciła o jedną i ja o jedną:D I musimy jechac do Factory, bo nie bedzie juz potem czasu, a niedługo jedzie na wycieczkę i potrzebuje;) A ja dzięki temu poszukam butów na lato jakiś lepszych - zawsze lubię zainwestować w przynajmniej jedną parę balerinek i sandałów droższych, które wiem, że się nie rozlecą po kilku razach i są mega wygodne. A z racji, ze mam imieniny niedlugo to akurat bedzie okazja sobie kupic cos;)
Choc w tym miesiacu kasowo jestesmy splukani, bo na drewno trzeba było dac, do tego Komunia, rachunki i tak dalej takze hardcore! No ale ja zawsze cos dorobie, wiec przezyjemy;)

A i sama nie wiem czy ja jestem przewrażliwiona, czy jak ale zrobiłam już 3 testy owulacyjne- jak wariatka. Bo tak wczesnie bez sensu, skoro najwczesniej owu miałam 16dc, a zazwyczaj wychodzi nawet 19dc, to wiadomo ze nic nie wyjdzie jeszcze. Ale zrobiłam bo odkąd okres sie skonczył czuję prawie codziennie jajniki- to nie jest ból jakis, ale tak jakby czuję ze pracują, raz lewy, raz prawy, czasami obydwa. Może fkatycznie inofolic je zmobilizował do roboty? Ale na razie ewidentnie negatywne testy, bardzo słaba 2 kreska, także jeszcze nie ten czas;)

Ostatnio panikowałam, że mam infekcje. Bo jako tako nigdy jakis objaów nie miałam- nie wiem co to upławy, nie swędzi mnie tam nic, nie piecze. Ale jak byłam w padzierniku u lekarza, to przy badaniu mowi, ze jakis zalążek infekcji widzi i faktycznie była i miałam antybiotyk, masc i jakies probiotyki potem. Tyle, ze ja nic nie czułam i objawów nie miałam! Objawy pojawiały się tylko po aplikacji tabletki bo mnie piekło i bolało wtedy- no ale to nie infekcja piekła tylko te tabletki;/ No i cały czas mam schize, że ja cały czas mogę miec infekcje skoro nie mam objawów, tak jak kiedyś nie miałam... Ostatnie 2 dni zaczeło mnie coś lekko piec i juz byłam w panice, że infekcja na bank teraz. Ale stwierdziłam, ze do lekarza nie pójdę, bo stwierdzi, że jestem wariatką co lata ciągle, poza tym nie zorbiłam tych wymazów co mi zlecił. Kupiłam w rossmannie jakies tabletki do tego miałam masc jeszcze z poprzedniego razu, 2 dni aplikowałam i nie czuje juz nic;) Takze nie wiem czy to tabletki, czy po prostu miałam podraznienie od depilacji w takim razie, albo od jakiegos płynu, bo to mi sie zdarzyło, że mnie płyn do kąpieli uczulił. W każdym bądź razie jestem happy:)
Miałam Wam jeszcze opisać mój horror w pracy- najdłuższe 20 min życia z 50 dzieci ADHD i rozlewem krwi, ale nie będę Was zanudzać;))

11 maja 2015, 19:49

Czy mówiłam, że nie rozumiem organizmu mojego? Chyba milion razy! W piątek zrobiłam testu ovu - ewidentnie negatywny, bladziutka druga kreska, prawie jej widać nie było. W sobotę olałam sprawę- sugerowałam się tą kreską, że skoro taka słaba to taka sama będzie w sobote. W niedziele spontanicznie zrobiłam pod wieczór test i co? 2 tłuste krechy! A zazwyczaj takie pozytywne testy mam 2-3 dni. Dzisiaj robię- i co? Negatywne, kreska druga prawie niewidoczna! Zrobiłam aż 2 w odstepach 3 godzin i negatyw jak nic. Wczorajszy test wskazywałby, że owu wczoraj była albo może dzisiaj. Wczoraj raczej nie, bo dzisiaj temp nie wzrosła. A poza tym dzisiaj bolały mnie jajniki- typowo owulacyjny ból, obstawiam lewy jajnik, chociaz prawy tez bolał. Więc teoretycznie owu chyba dzisiaj no ale test negatywny, wiec ja juz nie ogarniam;)
W kazdym razie wydaje się, że cykl będzie krótszy i super:))
Wczoraj byłam na Komunii- pogoda straszna, ale poza tym wszystko super. Fajne towarzystwo, pyszne jedzenie i prezent się podobał bardzo:))) W tym samym lokalu okazało się że na Komunii była kolezanka z pracy tez- nie zgadałysmy sie odnosnie planów na weekend, wiec było zaskoczenie;)) Tak jak przewidywałam, krój sukienki nasunął pytanie o ciąże;) Nie wiem ile osób myślało tak, ale moja matka chrzestna dyskretnie mnie zapytała;) Oczywiscie nie mam jej tego za złe, bo ją uwielbiam:)) Wytłumaczyłam, że nie- że to spożywcza ciąża tylko;) Choć potem tak odrobinkę smutno mi się zrobiło, ze nie mogłam potwierdzić...wiem, że cieszyłaby się. No ale może za jakiś czas chociaz będę mogła ogłosić dobrą wiadomośc;)

Poza tym ledwo żyję- jestem wykonczona, ale do konca czerwca nie mam co liczyc na odpoczynek. W pracy młyn, ciągle coś, mam zaległą papierkową pracę, ledwo sie wyrabiam z wszystkim. W tym tyg jeszcze w czwartek na ustnej maturze jestem i koniec- chociaz to. Ale za to zacznie sie wystawianie ocen, poprawianie...czyli najgorsze co może być. Pomijam już fakt, że tylko ja uważam, ze czasu juz bardzo mało, a uczniowie w 95% myślą, że mają jeszcze tyleeee czasu. Na samą myśl mi słabo.... do tego chyba bede pisac zbiorczy protokół z rady;/ co oznacza kilka dni po zakoczeniu roku po pare godzin pisania...;/ Do tego dochodzi mój handmade- uwielbiam to, chociaz ciezko mi pogodzic wszystko. Nie wspominam juz nawet o korkach bo to są kolejne godziny..

No i z nowosci - jutro widzę się z przyjaciółką najlepszą, która jest w ciąży. Strasznie się ciesze, ale też boję jak ja zareaguje. Wiem, że poruszymy ten temat, bo byłoby to niemiłe z mojej strony unikac temat, szczególnie, że on jest pewnie teraz dla niej ważny, a o moich staraniach w sumie nie wie, może sie domysla, ale nie mówię o tym wprost. Jest to ciężki dla mnie temat. Przed Wami mogę tutaj się otworzyć, ale na żywo boje się rozkleić....

W sobotę byłam na zakupach, z racji, ze moja mama jedzie na wycieczkę i potrzebowała buty i bluzkę, to wybralismy sie do Krk. Ja mam w maju imieniny, wiec stwierdziłam, że chociaz jakies baleriny wygodne albo sandałki kupię. Z ciuchów nie planowałam nic kupic, bo jestem gruba i nie mam ochoty sie przebierac w przymierzalni i dołowac;/ A z czym wróciłam?:
-buty adidasa
-spodnie 7/8
-bluzka granatowana dół i rękawy wykonczone cekinami
-sukienka w groszki (kocham grochy i kropki) :)))
Na całe szczęście wszystko prócz sukienki było prezentem, wiec nie zbankrutowałam;)

A i wczoraj mój mąż wymyślił, że może byśmy na rocznice do Zakopanego pojechali. Zobaczymy, czy uda sie nocleg załatwic, bo to wypada tak jak weekend po Bożym Ciele i wiele pensjonatów chce minimum na 4 dobry rezerwacje;/ A my chcemy na dwie- z czwartku na piatek i z piatku na sobote i w sobote wieczorem bysmy wrocili, bo w niedziele jest zamówiona msza z okazji 30 rocznicy slubu rodziców a potem idziemy do restauracji. Rocznica jest 8 czerwca- no ale to poniedziałek,dlatego swietujemy wczesniej;) A no i zarówno my jak i rodzice moi mamy w tym samym dniu rocznicę- my 2 a rodzice 30:) Jak ustalilismy rok slubu to szukalismy daty i akurat 8 czerwca znowu wypadał w sobotę, wiec w ten sam dzien bralismy ślub:)) I z racji tego, że na przełomie lipca i sierpnia planujemy wyjazd do Grecji i dosc sporo nas to wyniesie, to troche truchleje na mysl o Zakopanem. Ale z drugiej strony raz sie żyje:) Wiec zarządziłam oszczędzanie:) I staram sie wrzucac do skarbonki jakies pieniadze z korków - akurat niecały miesiac jest, może choc ze 300-400zł uzbieram. Na Zakopane potrzebujemy tak około 800zł -nocleg, paliwo, parkingi, jakies wyjazdy no na Gubałówkę, obiady, desery, oscypki. Wiadomo, że mozna skromniej, ale mamy ulubioną restauracje i ulubioną cukiernie i szkoda nie zajrzec i nie pokosztowac pysznosci - taaaa a dopiero pisałam, że jestem gruba:P I na Grecję odchudzac sie powinnam - Grecja mnie przeraża bo 14 dni i całosc łącznie z kasą dla siebie to koło 6-7tys potrzebujemy. No nic, najwyzej troche ruszymy oszczednosci;)
A to fotka z zakupów;)
6f01bb8d0d8f2e8dmed.jpg
1 2 3 4 5 ››
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)