Pamiętniki Marzenia są po to, aby je spełniać:)
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5 ››

13 maja 2015, 17:37

Czy Wy widzicie mój wykres?! Owulacja w 14 dc!!! Rewelacja;) Prawie bym ją przegapiła, gdyby nie spontaniczny test ovu w niedziele wieczorem po Komunii. Nie wiem czy to przypadek, bo te które obserwują moje wykresy to pewnie zauważyły, że mam raczej późną owulacje - najczęsciej w 19dc, czasmai w 16dc, a ostatnio rekord w 23dc- ale to był chyba cykl bezowulacyjny.
Teoretycznie jak obserwowałam moje cykle dawniej to zazwyczaj miły długość 30-32dni, a wiec pasowałoby to do tak późnej owulacji, ale zazwyczaj raz w roku trafiał mi się cykl 28 dniowy. Więc nie wiem czy teraz tez mam ten szczęśliwy coroczny krótszy cykl, czy tez to zasługa Inofolic. Jeśli tak to mimo, że drogi będę go pić ile wlezie hehe;)) Gin mówił, że 2 saszetki dziennie- ja mam w planach 2 do owulacji, po owulacji jedna. Do wczoraj piłam 2, bo nie byłam pewna czy owu juz była, od dzisiaj jedna, bo owu oznaczona:)
No i ledwo po owu i juz sie zaczyna - ból brzucha...nie wiem czy to normalne..ale jak chodze do gina to robi mi usg dopochwowe, raz tez przez brzuch i nigdy nie mówił, że widac jakaś torbiel albo cos;/
Po owulacji tak lekko boli mnie sam dół brzucha - tak jakby narządy były tam zapracowane i pobolewały od "roboty" ;) Do tego czuje jajnik, szczególnie lewy- takie kłucie, ale nie jak na owulacje, tylko też takie jakby "po pracy". I troche kłuje mnie brzuch na wysokosci pępka- czyli wszystko co czuje co miesiac przez okresem- co nie wrózy nic poza @;/ ehh

Co do mojego planu zrobic test 26 maja- pisałam, że to będzie nasza małą rocznica 10 lat od kiedy sie poznalismy i dodatkowo dzien matki, no ale nic z tego. Bo okres powinnam dostac 24 maja haha;) Także albo dostane okres 24 i nie ma co testowac, a jak mi się spóźni, to max do 25 wytrzymam bez testu;) I tak myślę, czy czekać do okresu jak to ostatnio robię (nie nakręcam się i nie robie testów pare dni po owulacji) :) czy też zrobić trst 23 maja- dzien przed okresem, a jest to dzien moich imienin. Sama nie wiem, ale chyba bede czekac jednak na @, bo nie chce zepsuc sobie imienin. No chyba że temp będzie mega wysoka w co watpie.

Co do Zakopanego maż już zarezerwował:) Jedziemy w czwartek 4 czerwca - w Boze Ciało raniutko i zostajemy do soboty, w sobote zwalniamy pokój i jeszcze zostajemy w Zakopanem do późnego popołudnia i potem na wieczór wracamy. Bo w niedziele msza jest z okazji 30 rocznice slubu rodziców, a po niej idziemy do restauracji w której mielismy wesele;) Świetujemy i my i rodzice, bo razem mamy rocznice 8 czerwca, co już chyba pisałam:)

Za tydzien równo jadę chyba do Warszawy jako opieka z klasami:)) Na 2 dni, kosmos, wrócę umordowana na 100% :) pewnie 2 noce w ogóle nie bede spała;)

A teraz lece przeszkolic się z procedur, bo jutro jade do obcego LO do komisji z matury ustnej, więc muszę wiedziec co i jak;)

24 maja 2015, 18:01

Ale dzisiaj fatalny dzień jest!
Ta pogoda mnie dobija, szaro, buro, leje, zimno, walczę, żeby nie popaść w depresje;/
Do tego dziwnie sie czuję, jakby hormony buzowały w całym moim ciele..;/ Brzuch boli jak na okres, krzyże też, do tego ta kość ogonowa;/
Do tego mam mdłości, dzisiaj same mdłości, wczoraj wymiotowałam 3 razy. Obawiam się, że złapałam wirusa, bo jelitówka męczyła 1/4 wycieczki..
Aaa i dzisiaj i wczoraj z głupka zrobiła test owulacyjny, wczoraj wyszła druga kreska widoczna, ale słabsza, wiec negatyw. A dzisiaj tak w 80% pozytyw, bo kreska juz duzo mocniejsza. Moze jeszcze nie tak jak w dzien owulacji, ale tak jak dzien przed;/ Mam nadzieje, ze nie oznacza to jakiś nowych hormonalnych zaburzeń. Niech ten okres juz przyjdzie, bo oszaleje, czuję hustawkę hormonalną w organizmie i humor tak mi się waha, że chyba oszaleje!
Własnie sobie uświadomiłam, że nie jestem gotowa na okres, mam chyba 1 albo 2 podpaski, tak to nic, wszystko mi się pokonczyło, a ja nie kupiłam nic bo zapomniałam! A jutro w pracy od 8 do 15 wiec nie bede miala w ciagu dnia kiedy kupic..

25 maja 2015, 17:08

Przy poniedziałku dużo wpisów, nadrobię na spokojnie potem.
Dzisiaj u mnie 14 dpo. Moja faza to 13 dni, czasami 12. Raz było aż 15, wiec pewnie znowu cos sie wydłuzy mi.
Okresu na razie brak, ciagle latam do toalety żeby sprawdzic czy juz.
Brzuch boli jak na okres, to samo krzyże. Czuję, że zaraz wybuchnę jak @ nie dostane..
Zrobiłam dzisiaj test owulacyjny- negatyw, wiec nie wiem czemu wczoraj wyszedl pozytyw.
Temp nisko, zaczyna spadać.
Okres bedzie dzis albo jutro.
Testu ciążowego nie robie, bo nie ma sensu. Wiem, że w ciaży nie jestem.
Pogoda nie dopisuje, jest zimno, mokro, beznadziejnie, co nienajlepiej się na mnie odbija;/
Staram się nie wpadać w dół, ale cos czuję, że jak @ przyjdzie może być ze mną źle. Jkaby chociaż było ciepło i świeciło słońce to byłoby super... A teraz tak beznadziejnie i depresyjnie...

27 maja 2015, 16:12

Wpis na szybko!
Doszłam do wniosku, że kupię mace, l karnityne i l arginine. Razem wyniesie mnie to koło 70zł i na troche starczy, bo po 1 tabletce bede mezowi dawac. Salfazin jeszcze jest, wit C musze dokupic. Fertilman ma duzo tego, ale patrzyłam i trzeba az 4 kapsułki dziennie brac- opakowanie 100 tabetek to 150zł, przy 4 tabletkach dziennie to na 25 dni starczy... Jeżeli serio wyjdzie cos nie tak w sierpniu to wtedy kupimy fertilman czy tez cokolwiek lekarz kaze. A na razie zostane przy: kwas foliowy, jedna wit c 1000 rozpuszczalna, salfazin 1 tabletka, maca 1 tabletka, l arginina 1 tabletka i 1 l karnityna. Mam nadzieje, ze maz nie wybuchnie po takiej dawce haha;)
A ja skupiam się na odchudzaniu siebie i meża. Moze tot en czas, schudnąć przygotowac ciało. Muszę wzmocnic mięsnie kręgosłupa, bo mam z nim problem i boli mnie, a w ciąży będzie tylko gorzej, wiec teraz jest ten czas.

Nie wiem czemu ale zaczynam się przyzwyczajać do mysli, że moge nie byc w ciaży... Ten cykl traktuję jakos tak bez nadziei większej...Jak w czerwcu dostane okres to idziemy rezerwowac na koniec lipca Grecje. W lipcu daje sobie spokój z mierzeniem temp, z testami itp. W ogóle tak mi wychodzi, że w lipcu okres powinnam dostac zaraz przed wyjazdem, albo w pierwszych dniach wyjazdu. Więc trudno, ryzykuję. Jeśli cudem zajdę w ciaże w lipcu to oby było dobrze i obym przetrwała wycieczkę. Bo nie mogę czekać z rezerwacją do 2 dni przed wyjazdem;/ bo juz dawno miejsc nie bedzie;/ A mąż tez wczesniej musi urlop podac, ja duzo pozniej tez wyjechac nie moge bo na egzaminach poprawkowych muszę byc, a wczesniej tez nie da rady bo moja mama nad morze jedzie i ja nie mam z kim psa zostawic. Także może nie ma tego złego, przynajmniej zwiedzę znowu część świata;)
W sierpniu jak dostane okres- pewnie jakos pod koniec to zaczynam badania wszystkich hormonów zgodnie z dniami cyklu. A B w sierpniu jak ten okres dostane to idzie na badanie nasienia.

W maju jak mówiłam, że chyba się nie udało to mnie mąż rozbawił bo mówi "Nie? A ja tak szpachlowałem" :D to "szpachlowanie" wzięło się z tego, ze dla rozrywki i pośmiania sie oglądalismy ekipę z warszawt, gdzie jedna z głównych postaci posługiwała sie tą terminologią:P śmiesnzie to brzmiało i to przejeliśmy:D
Mąż stwierdził, że będziemy mieć greckie dziecko:) Trzymam go za słowo;p Tyle, że jak okres dostane przed samym wyjazdem, albo na wyjezdzie to nic z tego;) Ale moze to wyluzowanie na urlopie pomoze i zaraz po powrocie cos zmajstrujemy, ehhh marzenia;) Nie planuję już nic, bo życie mnie w konia robi;p

28 maja 2015, 20:25

Dzięki dziewczynki za życzenia:) Modle się, żeby mi mus czekoladowy na serniku się ładnie sciął, bo inaczej będzie jutro wstyd jak nie wiem co;p co ja do pracy przyniose:D

Jenny pisała ostatnio o 7 w cyklu, a Matylda też o różnych dniach w cyklu dla niej ważnych i przedstawiła swoją wizję;) Więc ja patrząc na mój wykres powiem Wam kilka zabawnych faktów;)
Nie wierze, że to będzie coś magicznego i się uda, ale faktycznie dużo się zebrało w tym cyklu:)
Początek cyklu- Dzień Matki
Płodne - o ile będę miała podobny cykl jak ostatni to teoretycznie w rocznicę ślubu - 8 czerwca już będą płodne - owulacja pewnie 9 lub 10 wiec serduszkowanie w rocznicę wskazane:))
Test mogłabym zrobić w Dzień Ojca - bo to byłby 29 cykl i znowu jeśli będzie podobny cykl to będzie to 13-14 dzien po owulacji;)
No i data porodu prognozowana na początek marca:D 6-7 marca. Ja sie urodziłam 5 marca:DD A termin moja mama miała na 8 marca, wyszłam 3 dni wczesniej;) A no i moi rodzice zmajstrowali mnie zaraz po ślubie, który mieli również jak my 8 czerwca;)

Historia pewnie sie nie powtórzy, no ale fajnie to wszystko wyszło;))

7 czerwca 2015, 19:51

No i po długim weekendzie:( Było extra!
Ale może od początku!
Sprawa cyklu- to mierzenie temp w dolnych partiach mi nie służy, temp skacze bardzo, do tego rano na spiocha mam z tym nie lada problem, ledwo słyszę, jak pika, że już po i w ogóle skomplikowane to jest rano;p
Poza tym nie wiem co napisać, bo zwyczajnie wyluzowałam. Nie odpusciłam, bo leki biore, mężowi tez daję, temp mierze i nawet testy ovu robię, ale nie jest to centrum mojego życia. Jakoś tak myślę, nie teraz to moze za miesiac, nie czuję parcia- że teraz koniec kropka. Cały czas mam w głowie- będzie co będzie, bo albo będzie albo niestety nie będzie. Nie myślę tak o tym i oddaje się w ręce Tego na górze. Ja tu mogę nawet po ścianach chodzić, a i tak wszystko od niego zalezy i od jego planu na mnie. Nawiązując do tematu - moja mama była na tydzien w Medjugorie. Po powrocie- tydzien temu rozmawiałam z nią i powiedziała mi, ze całą tą pielgrzymkę poświęciła w naszej intencji o potomstwo i że ona jest pewna, że to potomstwo będzie;) Opowiadała mi jak pobyt tam przeżyła, jak się rozmodliła itp. Ja chłonęłam to jak gąbka! Niesamowite rzeczy i bardzo pokrzepiajace. Była nawet na spotkaniu z jedną z osób, którym Maryja się codziennie objawia o 17.40 na 20 minut. Jest to grupa osób, niektórym objawia się codziennie, innym raz w roku. Niesamowite jest to wszystko. Nawet oglądałam płytę ze spotkania- ta kobieta - bardzo schorowana, ale tak niesamowicie szczęśliwa, cały czas ogromny uśmiech na twarzy, to jest wspaniałe. Mimo bólu i cierpienia doświadcza czegoś takiego niesamowitego i tak bardzo się cieszy, jest szczęśliwa, nie widziałam jeszcze nigdy tak szczęśliwej osóby, to biło aż po oczach!. Także uspokoiłam się od powrotu mamy, zawierzam wszystko Bogu. Nawet gdzieś w głowie godze sie z tym, że być może nie będę miała dzieci.

Z sobą samą jest mi lepiej. Tłuke do swojej głupiej głowy, ze nie ma co martwic sie na zapas, a już na pewno nie ma co martwic się w zwiazku z rzeczami na które nie mam wpływu. ALbo sie coś i tak wydarzy, albo nie wydarzy, albo - co dzieje się najczęsciej, będzie tak jak nawet nie pomyślałam. Czyli albo tak alb siak albo owak;)

Co do weekendu było bombowo!
W czwartek temp była umiarkowana, pochmurno, ale nie padało. Przyjechalismy koło 12 w południe, pokój w willi był juz gotowy, wiec się wprowadzilismy- bardzo fajny pokój, wszystko super, czysciutko, ładnie i bardzo blisko Krupówek, wiec super, bo nie trzeba było daleko iśc - jak wracamy z kolacji. W czwartek połazilismy po Krupówkach, poszlismy pieszo do Sanktuarium na Krzeptówkach, potem jeszcze jeden drewniany Kościółek odwiedzilismy i cmentarz najstarszy z wieloma znanymi osobami. Potem obiadek, chwila odpoczynku w willi i poszlismy na skocznie jeszcze i tak do 22 po Zakopanem się szwendalismy:) W piątek byliśmy między innymi na Gubałówce i poslzismy na Butorowy Wierch i kolejką zjechalismy w Koscielisku i znowu do Zakopanego na piechtę, potem obiadek, deserek, odpoczynek w willi i znowu łazilismy do Zakopanem;) Poszłam też na shopping- kupiłam sobie chustę-apaszke, opaske na włosy, płaszcz w Reserved na wyprzedazy i bluzkę;) Bylismy w naszych ulubionych miejscach, zjedlismy Moskole, bryndzę, hałuski i inne specjały;) Troche konto wyczyscilismy, ale nie jest źle hehe;) W sobotę do 11 mielismy sie wymedlowac i zastanawialismy się czy znowu Zakopane czy nie, ale postanowilismy jechach do Szczawnicy- wyjechalismy na Palenice, pospacerowalismy, poleżelismy nad rzeką;) Zjedlismy ukochaną pizzę borowikową i parmę;) W Zakopanem mimo, że w piątek i sobotę było ciepło to jednak od gór było przyjemnie, w Szczawnicy góry już za małe i był straszny skwar. Ale i tak było fajnie;) Psychicznie wypoczęłam, fizycznie mniej, bo ciągle gdzieś łazilismy, wiec nogi nadal mi odpadają;p
Dzisiaj bylismy na mszy o 12 bo była msza w 30 rocznicę slubu rodziców, potem bylismy w restauracji na obiedzie i deserze - mama fundowała z okazji rocznicy;) W tej restauracji bralismy ślub;) Tata niestety nie mógł przyjechac, bo go szef nie puscil, dopiero na wakacje przyjedzie na 2 tyg. Rodzicom kupilismy maszynę do robienia lodów- coś a'la włoskie;) Cięzko było im cos kupic, skoro wszystko mają;) A ze mama kiedys takie coś chciała, to ma;)
Jutro mamy 2 rocznicę slubu ahhh ale czas leci, ale to jutro coś napiszę jeszcze;)

17 czerwca 2015, 17:32

Dzisiaj krótko, bo nie mogę się z niczym wyrobić ostatnio;)
Mam uczucie lub też potrzebę zrobic test ciążowy:P Chyba dawno nie robiła, w żadnym wypadku aby zobaczyć 2 kreski, bo wiem, że będzie 1, ale jakoś tak mnie ciągnie do tego. Nie robiłam juz conajmniej 3 cykle, ale jakoś tak tęskno mi do tej 1 kreski na tescie i ogladania testu z każdej strony hehe;)

Ostatnio byliśmy w Tesco i na działe z ubraniami zobaczyłam boskie trampki dla bobasa- miniaturowe, no genialne były! Az podbiegłam do nich, żeby dotknąć, przecudowne. Oczywiscie nie kupiłam, bo niby po co.

Zaczęłam już czytam procedury adopcyjne, myślę, że w większosci spełniamy wymagania, tylko, że para powinna mieć 5 lat stażu małżenskiego. Ale myślę, że same procedury skoro trwają rok to można zacząć wcześniej. Dziwny wymóg skoro jest podane, ze w naszym kraju można adoptować nie będąc w zwiazku małżenskim. Druga sprawa to to, że powinno sie miec udokumentowaną bezpłodność ale "każdy przypadek traktuje się indywidualnie". No ok, ale co z sytuacją gdy para nie jest bezpłodna, ma dzieci ale chce jeszcze jedno adoptowac? Wiem, że to pewnie przypadek 1 na milion, no ale jst mozliwy. Wiec nie wiem po co o tym w ogóle piszą. Nie zaczynamy jeszcze nic, ale przyzwyczajam się do tej myśli, do tej opcji.

Uciekam sprzątać i gotowac obiad, bo mąż niedługo wróci, potem zakupy, bo lodówka świeci pustkami:)

21 czerwca 2015, 11:21

Na szybkiego:
Koncert super- opiszę go jutro
Dzisiaj kolejny koncert - Bednarek
Wczoraj wróciłam tak padnięta, że nic już nie zrobiłam.
Dzisiaj od rana zapieprzam i efektem jest:tiramisu, mięso z kurczaka zamarynowane i pieczarki do szaszłyków obrane. Zaraz uciekamy do kościoła.
Wrócę to dalsze przygotowywania- sałatka;)
O 15 goście a koło 20 na koncert idziemy;)
Temp niestety spadła- dałam ją jako ignorowaną, bo pies mnie budził i np 1,5 godz przed pomiarem musiałam ją transportować do mamy, ale tak czy siak juz zauważyłam nad ranem, że mi spada.
Minus- brak ciąży i wizja badań;/ Panie Boże mam nadzieje, że wiesz co robisz i że to tylko kwestia czasu i ten moment nie jest po prostu odpowiedni dla nas.
Plusy: Pojadę do Grecji, wiec spełnię kolejne marzenie (choć w Grecji już byłam, ale nie z B.) i mogę się dalej odchudzac i ćwiczyć, a nóż w lepszej kondycji fizycznej i wagowej zajdę w ciążę, bo teraz mogłaby być to katastrofa? Kto wie..
Temp popsuła mi humor, ale poprawiła mi go dzisiaj waga, tak ciągle się wahała raz w przód raz w tył a teraz piękny spadeczek i dzisiaj ujrzałam, że schudłam łącznie 5,1 kg :))))) Oby tak dalej! Choć im dalej to tym trudniej niestety no i z większej wagi szybciej się leci. Jest nadzieja, że pod koniec sierpnia zawitam do gina chudsza o jakieś 10-12kg chociaz.

23 czerwca 2015, 11:38

Wczoraj zrobilam test przed impreza, chyba mnie oszukal... Mam milion mysli na minute, po pracy kupie ze 3 testy i sprawdze. Nie napalam sie bo uwazam ze to bład testu.. Wykres nie jest zbyt optymistyczny, nic nie rozumiem...

23 czerwca 2015, 13:31

Niestety alarm odwołany, obydwa testy neagtywne, kupiłam 2 różne różnych firm. Jeden tej firmy co wczoraj. Na tym wczorajszym taki cien cienia jest. Na dzisiejszym nie ma nic, tzn cos sie tworzy teraz ale to juz ponad 5 min i przede wszystkim jest juz po czasie. Na drugim tescie o czułosci lepszej bo 20 nie ma totalnie nic. Także czekam na @. To pseudo cos co jest to pewnie miejsce gdzie ma byc kreska i tyle. Dzisiaj dzien ojca, szkoda, że sie nie udało.
Wczorajszy test robiłam z mega rozrzedzonego moczu- po kawie latałam do wc chyba ze 4 razy i za 4 nazbierałam do miseczki odpowiedniej i zrobiłam testy. Dzisiaj tez popołudniowy mocz, no ale trzymałam od pracy go także mocno skoncentrowany. Troszkę mi smutno, ale na pocieszenie kupujemy w sobote tą wycieczke;)

Edit: jednak ani na jednym ani na drugim nic;/

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2015, 13:34

23 czerwca 2015, 21:01

W ramach wyjaśnień;) Dałam mężowi do obejrzenia te dzisiejsze 2 testy i mi mówi, ze nie widzi nic, totalnie nic- ja mam to samo wiec ok. Daje mu do obejrzenia ten wczorajszy i się przygląda i mówi, że faktycznie coś jest- taki cień różowy bardzo słaby drugiej kreski, wiec przynajmniej nie mam zwid. Myślę, że test jest walnięty, bo inaczej by cokolwiek wyszło mi dzisja- szczególnie, że jeden z dzisiejszych testów był tej samej firmy co wczorajszy, wiec widocznie wczorajszy jakis trefny był. Temp wydaje mi sie, że spada - dzisiaj w ciagu dnia tak orientacyjnie miałam miedzy 36,9 a 37,1 a zazwyczaj w drugiej fazie miała w ciagu dnia 37,2-37,3 wiec temp spada. Jeśli jutro nie spadnie doszczetnie to zrobie poranny test, ale nie wierze, że się mogło udać. Podejrzewam, ze jutro poleci na łeb na szyję i albo okres albo okres w czwartek. Z dwojga złego wolę jutro, bo bedzie nadzieja ze w lipcu dostane dzien przed wyjazdem a nie w dniu wyjazdu.
Tyle posmęciłam, 3 wpisy w jeden dzien, szalenstwo;) Byłabym pewna, że się nie udało, gdyby nie zrobienie tego wczorajszego testu tak z głupka. Brzuch boli,krzyże bolą, cycki bolą, @ nadchodzi.

24 czerwca 2015, 15:24

Kochane moje! Byłam w szoku jaki dzisiaj odzew i ile osób trzymało za mnie kciuki! Strasznie Wam dziękuję za takie wsparcie:*** Niestety u mnie nic z tego, kolejny zmarnowany cykl. Temp z rana nie dała mi złudzen, więc już nawet testu nie robiłam. A koło południa dostałam @ dość mocny, więc już wszystko jasne. Z ciekawości luknęłam na te moje testy i faktycznie nadal lekko różowa kreska jest na jednym, a na drugim tej samej firmy - zażółcił się ten test i tez widac slad drugiej kreski-ale juz nie różowy. Także widocznie zepsute te testy.
Nawet przyjęłam to z godnością. Wizja badan mnie przeraza, wizja tego, że wszystkie koleżanki, kuzynki, sąsiedzi itp będą rodzić i jezdzic wózkami a ja nie przeraża mnie. Wizja tego, że zostanę sama jako schorowana staruszka bez pomocy przeraża mnie. Ale skoro życie nie realizuje moich planów i wizji, to może i tych moich wizji czarnych też nie zrealizuje? Może na badaniach wyjdzie ze jestesmy zdrowi jak ryby. Ja startuje z wszystkimi hormonami pod koniec sierpnia, a mąż poprosił, że chce isc na abdanie po swoich urodzinach, które ma 2 wrzesnia- ok, poczekam jeszcze te 2 tyg dłużej;)
Żegnam się na 2 miesiace z termometrem. Nie chcę mierzyć, stresować sie, łudzić, myśleć. Musze odpocząć. Nie wyjdzie w lipcu, nie wyjdzie w spierniu to wracam do termometru, bo chcąc zrobic progesteron w 7 dpo musze wiedziec kiedy to wypadnie;) Myślę, że te 2 miesiace dobrze zrobia.
Może uda mi sie coś schudnąć- z tym dzisiaj ciężko- w jednej pracy placki przed buzie postawione (nie takie ogólne dla wszystkich, tylko kazdy na swoim talerzyku), a śmigam dzisiaj jeszcze na komers do 3 klasy gim, więc tez wypada cos zjesc;/ No nic, jutro juz bedzie ok;)

Chyba nie jestem gotowa na dziecko- mój organizm nie jest, bo pasuje schudnac, poza tym jak pomyslalam, że moze sie udało to wpadłam w panikę! Wystraszyłam się okropnie. Widocznie mam jeszcze pojechac do tej Grecji;)) Gorzej tylko bedzie jak po badaniach wyjdzie, ze Bóg ma na mnie inny plan, który bedzie mi cieżko zaakceptować. Boje sie tego, boje sie, że bede miała mega wubuchy złości i poczucia niesprawiedliwosci. Ale potem sobie pomyslalam- daj spokój, nie wiadomo co życie przyniesie, znam babcie których dzieci odwiedzają raz-2 razy w roku albo w ogóle! Nie wiadomo ile mi dane jest jeszcze żyć, co zobaczyc, co przeżyć, zaskoczy mnie jeszcze nie raz. Jestem zdrowa (no przynajmniej nic nie wykryto), mam super męża, dach nad głową, co ubrać na tyłek, pracujemy, stac nas na wakacje i drobne przyjemności - jest dobrze! I z tego musze się cieszyć! Co mają zrobic młode osoby, które walczą z rakiem, osoby, które najczesciej są potem bezpłodne, ale one tym sie nie przejmuja tylko modlą się i walczą o życie, spędzaja miesiace, lata w szpitalu. Muszę docenic co mam, bo mam wbrew pozorom dużo! I z tego trzeba się cieszyć! A życie jak to życie zaskoczy nie raz, pewnie też negatywnie ale pozytywy też jakies będą i tego się trzymam!

30 czerwca 2015, 21:23

Miałam nie wchodzić za czesto;p ale i tak jest lepiej, powoli dozuję i zmniejszam kontakt z ovu;)
Chciałam tylko napisać, że jestem w dobrych rękach, chyba najlepszych.
Moja mama odmawia w mojej intencji nowenne pompejańską - w sprawie mojej psychiki, żebym się nie dołowała i nie była taka chwiejna emocjonalnie. Mama ma zamiar odmawiać Nowennę 3 razy pod rząd, czyli to prawie pół roku, codziennie odmawia 4 różance- wszystkie tajemnice + modlitwy. Ma nawet specjalną karteczkę i zaznacza codzienne modlitwy.
No i jest jeszcze moja babcia, która też odmawia tą nowennę, abym zaszła w ciąże;) Odmawia tak samo jak mama;)
Więc stwierdziłam, że nam nie pozostaje nic innego jak działać;) A nóż się uda;) Może choć do pół roku się uda? Byłoby cudownie..;) Musi być lepiej i psychicznie i z ciążą;) Przecież modlitwa ma ogromną moc!

5 lipca 2015, 16:25

Ja po prośbie!!
Z racji, że przypomniałam sobie, jak ja kocham czytać książki to potrzebuję pomocy. Polecenie jakiś fajnych tytułów mile widziane;)
Zazwyczaj czytam kryminały, ale na wakacje chcę wybrać mniejszy kaliber. Czytam teraz książkę "Tysiąc dni w Wenecji", znajoma ma mi pożyczyć jeszcze "Tysiąc dni w Toskanii" i "Tysiąc dni w Orvieto". Czego dokładnie szukam- fajnych opowiadań, romansów najlepiej z wyjazdami w tle, z jakimiś podróżami, albo z dobrą kuchnią ( Ci coc zytali Tysiąc dni w Wenecji wiedza o co chodzi z kuchnią) :). Bardzo lubię też ciekawe historie kobiet w innych kulturach - typu "Spalona żywcem" itp. Poleccie mi coś plisssss:)

13 lipca 2015, 11:33

Jak mnie któraś nie kopnie w tyłek, żebym poleciała na fioletową stronę, to chyba zostane na tej różowej, a mam jej już dość;) Bo jestem jedną z ostatnich i co czytam pamiętniki znajomych to mnie przerzuca na tą fioletwą;p a potem muszę wracać na róż;p

W weekend gadaliśmy o wycieczce i nastrajaliśmy się filmowo:) Obejrzeliśmy poraz drugi - ja z większym entuzjazmem, mąż z mniejszym:
Moje wielkie greckie wesele i Moją wielka grecka wycieczka;) Jeszcze Mamma mia kojarzy mi się. Z na któraś jeszcze coś greckiego?:)

I tak gadalismy o wycieczce i zeszło na temat wakacji za rok, na co mój mąż mówi: "wiesz co, my w przyszłe wakacje chyba nigdzie nie pojedziemy". Ja na to "dlaczego??!!".On "Bo coś mi się zdaje, że się nam uda i albo będziesz w ciaży zaawansowanej albo już po porodzie". No i tego się trzymajmy;)

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lipca 2015, 11:52

13 lipca 2015, 14:08

Dzieki laseczki:) Moze kopniaki i wiruski pomogą:) Co do męża to nie wiem czemu tak powiedział, bo ja mu tłuke moje czarne wizje i strasze go tym badaniem nasienia, a ten tak nagle spokojnie mi powiedział o swoim przeczuciu;)
Ja nie wiem w co ręce włożyć! Miałam sprzątać, ale tylko wyniosłam segregowane śmieci i puściłam pranie i robie zamówienia!
Zrobiłam już:
- muszki dla chłopców
- większą część zamówienia ślubnego: pudełko na koperty i ramki na stoły, jeszcze tablicę z rozstawieniem gości ale to po urlopie kiedy Panna Młoda będzie znała liczbę gości:)
Co najlepsze okazuje się, ze ta Panna Młoda mnie na wesele będzie prosić! To znajoma z pracy i zaprosiła już jedna koleżankę (taką moją dobrą) i ta podpytała cyz kogoś jeszcze, wiec ta powedziała, ze mnie - szok:) Nie do konca chce mi się iść, bo nigdy sukienki nie mogę znalezc, czuje się grubo i w ogóle, wszedzie kamery i fotograf a potem ubolewam nad tym co widzę. Ale chcę iśc dla niej, bo wiem jak to przykre jest jak ktoś odmawia. Więc ustaliłyśmy z koleżanką, że pójdziemy:) Mój B jak to usłyszał to poleciał robić pudełko niespodziankę dla państwa młodych:) Szalony:) Efekty pokaże jak skończymy:) Generalnie jak ktoś odwiedza moją stronkę to jeden albym jest właśnie z tymi pudełkami. Otwiera się je i każda ściana opada i na każdej ścianie jest coś- kalendarz z zaznaczoną datą, życzenia, minikoperta i jakies ozdobniki:) Takie pudełko można wręczyć na kazdą okazję- robilismy już na rocznicę ślubu, urodziny, jako podziękowanie dla rodziców czy na chrzest:) A teraz robimy w prezencie dla państwa młodych;) W sumie się pospieszylismy, bo jeszcze zaproszenia nie mamy haha, ale kolezanka wpada w środę po zamówienie, wiec pewnie wtedy dostaniemy:)
Teraz zabieram się za kolejne zamówienie- 160 muszek na alkohole + 30 krawatów na wina;) Chce się uporac z tym do końca tygodnia;) A więc trzymajcie kciuki:) I zapraszam do mnie do polubienia strony:) Jakbyście miały jakieś koleżanki, czy kogoś w rodzinie bliskiego, kto planuje ślub to będę wdzięczna za każde polecenie;) Poza tym tworzę rzeczy na każdą okazję. A własnie - dobrze że nie zapomniałam, bo mam jeszcze zamówienie na dekoracje na roczek i też przed urlopem musze się wyrobić;)
Zapraszam:
https://www.facebook.com/madewithloveslubnedrobnostki

14 lipca 2015, 14:01

Dziekuję za nowe like na stronce;)) i za komplementy!!
Tak robią to ja + mąż mi pomaga:)
Co do mnie to jest lepiej, dużo lepiej. Stwierdziłam, że co ma być to będzie;) Nie mam za bardzo wpływu na problemy, bo albo się je załatwi, albo się to nie uda i tyle. Staram się cieszyć z każdego dnia, doceniać to, że nie mam żadnych większych realnych problemów, nie wiadomo ile to potrwa, wiec trzeba się cieszyć!! Nie to, że czekam na coś złego, ale dużo się dzieje wokół a ludze zazwyczaj doceniają swoje szczęście dopiero jak się cos stanie i wtedy mówią "jaka ja wtedy byłam szczęśliwa". Więc ja na przekór staram się być teraz szczęsliwa, a przynajmniej zadowolona:)
Druga sprawa to to, że strach ma zawsze wielkie oczy. Nasze wyobrazenia o problemach są większe niż one same w rzeczywistości. Ja na chwilę obecną miałam taki obraz: jeśli się coś stanie, to ja się zakopie pod kołdrą i do konca życia nie wyjde z łóżka, będę całymi dniami ryczec i lamentowac i stracę sens i radość życia.
Ale przemyślałam sprawę i stwierdziłam, że tak sie nie reaguje. Człowiek ma jakieś nadludzkie moce, które w chwili kryzysu się ujawniają i człowiek dalej funkcjonuje i działa! Matka, która dowiaduje się że jej dziecko jest chore, nie zakopuje się w pościeli tylko walczy!!! Zbiera kasę, jezdzi po lekarzach, stara się! Kiedyś rozmawiałam z włascicielem pewnej firmy- uczyłam go i mówił, że keidys popadł w ogromne finansowe problemy- nie mogł spłacać kredytu, banki dzwoniły, a on nie miał zleceń. I co zrobił? Zacisnał zęby, wyjechał za granicę, oszczedzał każdy grosz, nie kupił sobie przez rok nic do ubrania i co? Wyszedł na prostą, mówi, ze dalej spłaca kredyty itp ale jest juz ok.
Więc tak chyba jest, że nawet jeśli nadejdą gorsze chwile, to rok, dwa, trzy można zacisnąć zęby, nie szwendać się po galeriach, podarować sobie wakacje ale poradzić sobie z problemem. Podobo zawsze jest jakas opcja, jakies rozwiazanie i nie mozna zakładać nagorszego.
Ufff wygadałam się, ale siedziało mi to w głowie;)
To co pisze muszę mocno trenować w życiu i starać się stosować, bo to nie takie proste..

A co do nowości, to dalej siedzę w ślubnej tematyce! A wczoraj na kolację zaszalałam - chodziła za mną carbonara - nie mogłam się odpędzic od tego i w końcu zróbiłam pyszne spaghetti carbonara;) Mąż był przeeeszcześliwy. Jak już zjadł, to poszedł do kuchni a tam zobaczył, że jeszcze trochę zostałow woku. Przyszedł z tym wokiem do salonu i wyjadł resztę bezposrednio z patelni:)

20 lipca 2015, 21:23

Tak się cieszyłam, że w końcu mam jakiś delikatny PMS, w końcu dzisiaj chyba 11dpo, bóle krzyża ustały w ogóle super. A tu dupa! Pod wieczór mdłości- chyba mi coś zaszkodziło, bo to ewidentnie takie od żołądka, potem się uspokoiły. Ale brzuch zaczął naparzać, do tego znowu rozkeciły się krzyże. Jeszcze piersi w miare- troche bolesne, ale nie ma tragedii. Błagam, ja musze w czwartek dostać @ bo inaczej będę się męczyć na wyjedzie. Co do przygotowań to jestem w proszku, dobrze ze choć strój kąpielowy mam i klapki pod prysznic. W środę jakieś zakupy zrobimy jeszcze.
A tymczasem lecę pod prysznic i z mężem serial oglądać;)
A i dodam jeszcze, że sie nie wysypiam;/ te upały są okropne, czasami mam koszmary ( z soboty na dziele-tragedia), dzisiejsza noc była już lepsza, ale nadal duchota męczy..

21 lipca 2015, 13:52

12dpo
Mój PMS się zmniejszył:)
Jedyne co to piersi bolą standadowo, ale nie jakoś tragicznie. I jest mi gorąco - ale to nie objaw tylko wpływ temp. W nocy było w miare chłodno, wyotwierałam okna, balkon i jakoś tak przyjemnie sie spało. Ale teraz znowu słońce praży i jest mega duszno. Co nie zrobię to się leje ze m
nie;/
Podczas sprzątania znalazłam stary test ovulacyjny- w sensie, że z pierwszego zakupu-kupiłam z niebieską rączką i mi na nich za bardzo treska testowa nie wychodziła tak ciemna jak kontrolna. Potem zamówiłam z różową i tu już ładnie mi wykazywało. Teraz przestałam używac, ale przy sprzątaniu znalazlam jeden nowy niebieski. I zrobiłam z chyba 3 moczu. Druga kreska bardzo mocno widoczna ale nie taka jak kontrolna;) W sumie nie wiem po co to robię, skoro już kiedyś przed samym okresem test ovu też wychodził prawie pozytywny;)

Jutro wracam moja mama, ogarniam mieszkanie, bo jak przyjdzie do mnie to znowu bedzie, ze nie jest na błysk;p Nie wiem za co się wziac, bo nie wysprzątałam wszystkich szafek tajk jak chcialam, a kurze przez ulicę tworzą się z prędkością światła.

Testu ciążowego nie mam, nie chce mi się robić, bo i tak uważam, że nie wyjdzie nic. Owulacyjny mogłam zużyć bo i tak na razie rezygnuje z nich. Jutro jade babcie zawiezc i przy okazji z B na zakupy, wiec moze kupie jakis jeden jakbym przypadkiem do piatku włacznie nie dostała okresu.

Ostatnio na ovu była taka porada- że to, że się nie udaje jakiś czas nie oznacza, że nasze szanse na ciąże spadają. Szanse w kazdym cyklu są takie same.
Pokrzepiające to, ale ja rozumiem to inaczej. Jeśli się nie udaje, to widac jest powód i kazdy miesiąc tylko to potwierdza. Ja juz nie mam nastawienia, że teraz się uda. Skoro tyle cykli się nie udało to czemu miałoby się udać teraz, za miesiąc czy za 2 miesiące? Trzeba się chyba pogodzic że sprawa jest przegrana?

22 lipca 2015, 12:45

Ale mam dzisiaj dobry humor! Niech mi go tylko nikt nie zepsuje;)) A dlaczego dobry?? Bo kofeinka i aaagaaatka dzisiaj zaznaczyły zielone groszki:)))) Ciąże w realu albo sa mi obojętne albo czasami sprawiają, że jest mi smutno, a ciąże na ovufriend budzą we mnie taką euforię jakbym to ja conajmniej była w ciąży:))) Może dlatego, że wiem ile dziewczyny się starają, co przechodzą, jak się czują a nie, że buch pierwszy cykl i ciąża:) Także dziewczynki o ile mnie czytacie to gratuluję!!!!:))))

U nas kolejny dzień upałów, ciężko cokolwiek zrobić. Zaraz kończe zamówienie- już ostatnie przed urlopem, piękę tartę z brokułami i fetą, jak mąż wróci to poczta, potem babcie do Tarnowa odwozimy i na chwile do galerii jedziemy po ostatnie rzeczy typu spożywka na wyjazd;) a raczej na drogę samą:)

Brzuch dzisiaj leciutko pobolewa, trochę ciągnie, mam nadzieje ze okres się nie spóźni i jutro zawita, bo jak nie to cały dzien bede brzuszki robic czy cokolwiek by tylko go dostac jutro!

Jak zakupoholik i ciuchoholik ucieszyłam się, bo od mamy dostała fajną bluzę- szarą z tyłu przedłużaną na zameczek a rękawy jak sie wywinie i kaptur to jest materiał w a'la kwiaty;) Bardzo mi sie to podoba;)
Także do rana info o 2 ciażach, nowy ciuszek i widmo zakupów i kobieta od razu szcześliwsza:)
1 2 3 4 5 ››
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)